dla mnie dobrzy ludzie to szukac w starszych...
jak wsluchac sie w to co mowia to dla mnie wzor miec taka moralnosc...
sposob traktowania ludzi, szanowania innego zdania, kultural wypowiedzi, pomoc sasiadowi na pierwszym miejscu, bliskosc z innymi i mimo wielu zajec za mlodu to zawsze mieli czas zeby usiac i zaglebic sie w problemy przyjaciol, dzieci czy rodziny...
ja zawsze stralam sie byc dobra, ciagle slyszalam w uszach slwoa tat "postepuj tak abys mogla spojzec sobie w oczy"
i co??
wiele razy cos sobie odmowilam zeby pomoc komus innemy
robilam wiele rzeczy za darmo choc dawali pieniadze
moj maz tak samo, bardzo czesto poswiecalismy swoj czas zeby: pomalowac mamie sklep, zeby tacie polakierowac cale auto, zeby dla wujka pojechac w polsce sciagnac jakiegos zecha, dla brata pomoc cos naprawic bo nie umie, pozyczac kase szwagrowi bo to w koncu rodzina, pociagac komus meble bo nie mozna patrzec jak sam sie meczy, jechac po kogos 200km bo transport uciekl...
prócz mamy, nikt mi sie nie odwdzieczyl, pewnie ze robilam to nie liczac na nic ale po paru latach zaczela du...a bolec od r...a
nie mam przyjaciol, przede wszytskim z braku czasu a pewna czesc z ich zazdrosci...
zaczynam myslec czy nie pujsc na jakis kurs odmawiania pomocy:)