Witam! Właściwie nie wiem od czego zacząć... Mój mąż odszedł do innej po 15-stu latach małżeństwa. Dla świętego spokoju zrzekłam się praw do firmy, którą razem stworzyliśmy. Mam pod opieką dwie córeczki - niespełna 10-cio letnią Olę i 16-letnią Weronikę. Nadal mieszkamy razem. Mój mąż zgodził się na to, żeby dziewczynki zostały ze mną. Nic się nie zmieniło... Nadal wyjeżdża kiedy chce i robi, co chce... Niestety to ja jestem tą złą...dłużej tego nie wytrzymam... Proszę, niech ktoś się do mnie odezwie....... Widzę, że jednak muszę coś dodać... Kiedyś chciało mi się żyć, pracowałam w radiu, jednej z telewizji lokalnej, nawet byłam rzeczniczką burmistrza... teraz zostałam z niczym... a w dodatku jestem poniżana i upokarzana, tylko dlatego, że chciałam spokoju... widzę, że tu nie znajdę pomocy... zalogowałam się "w ciemno"bo myślałam, że się ktoś odezwie...niestety....
1 2013-02-01 00:02:16 Ostatnio edytowany przez efka71 (2013-02-01 00:30:12)
Podobne tematy
Nazwalas watek ""manipulowanie dziećmi po rozwodzie..." a w tresci ani slowa o manipulacji.
Poza tym jaki rozwod, jak odszedl skoro piszesz, ze : "Nadal mieszkamy razem. Nic się nie zmieniło... Nadal wyjeżdża kiedy chce i robi, co chce... " - czyli po prostu ma kochanke, tak? Wygodnie sie gosc ustawil.
"Mój mąż zgodził się na to, żeby dziewczynki zostały ze mną." - WOW, ludzki pan
Wiesz co, to Ty sie "zgodz", zeby z dziewczynkami jechal albo przeprowadzil sie do kochanki
Kwestia czasu, jak kochanka wypisze sie z tego ukladu ![]()
A dlaczego mowisz, ze to Ty jestes ta zla?
Nie rozumiem?
Jak Jestescie po rozwodzie to dlaczego maz ma Ci sie tłumaczyc co robi i gdzie jezdzi.Co to za układ w ogole?Dlaczego mieszka z Toba ,a nie kochanka?
Nie daj sie upokarzac,postaw granice,nie pozwol na złe traktowanie siebie.Idz do prawnika ,psychologa,zajmij sie soba.
A żeby było ciekawiej,to w innym wątku autorka pisze, że sama jest w związku z jakimś facetem...
Hej! Mnie to nie dotyczy bezpośrednio ale jestem w związku z mężczyzną, który ma borderline...
trochę to wszystko niespójne i mało wiaryodne.
A żeby było ciekawiej,to w innym wątku autorka pisze, że sama jest w związku z jakimś facetem...
Hej! Mnie to nie dotyczy bezpośrednio ale jestem w związku z mężczyzną, który ma borderline...
trochę to wszystko niespójne i mało wiaryodne.
Ciekawe...
Witajcie! Muszę coś wyjaśnić... Ja mieszkam na górze z dziećmi, on na dole... Jestem tą złą, bo zwracam im
uwagę na to, żeby posprzątały, odrobiły lekcje itp... a tatuś pojawia się "od święta" i im słodzi... Jeśli chodzi o mój związek z partnerem, który ma bordyline...Poznałam kogoś w internecie. Czułam się samotna, to ludzkie i naturalne... Spotkaliśmy się kilka razy w bardzo dużych odstępach czasowych, ze względu na to, że musiałam zapewnić opiekę dzieciom... już się zresztą nie spotykamy bo nie mam kiedy a odległość jest znaczna...
Tak sobie myślę, że to jest właśnie siła internetu i "suchego pisania"... Nie da się wszystkiego napisać, wyjaśnić...i często można kogoś źle zrozumieć... Zalogowałam się tu bo naprawdę potrzebuję pomocy i nie chodzi o psychologa... Chciałam pogadać z kimś, kto tak, jak ja został zdradzony, skrzywdzony i upokorzony... Tymczasem dostałam po d...cóż... przyzwyczaiłam się do tego...i nie mam do nikogo żalu... Pozdrawiam
Witajcie! Muszę coś wyjaśnić... Ja mieszkam na górze z dziećmi, on na dole... Jestem tą złą, bo zwracam im
uwagę na to, żeby posprzątały, odrobiły lekcje itp... a tatuś pojawia się "od święta" i im słodzi...
No niestety tak jest w wiekszosci przypadków po rozwodzie
Matka jest wtedy od wszystkiego ,a tatus od przyjemnosci.
Tez to przerabiałam.Przykro mi,ze Cie to spotkalo
Ale biadolenie nic nie da trzeba zadbac o siebie ,isc do psychologa i przegadac to wszystko.
Najbardziej to cierpia dzieci ,one ponosza konsekwencje Waszej sytuacji i im tez przydała by sie pomoc.One kochaj i ojca i matke.
Byłam u psychologa... Pani powiedziała, że mnie podziwia, że jestem silna i takie tam... A ja dalej mam doła... Myślę, że trudno to zrozumieć...ale pomimo tego, że mam dzieci i przyjaciól, czuję się bardzo samotna... Oni nie wiedzą, co tak naprawdę czuję...
Byłam u psychologa... Pani powiedziała, że mnie podziwia, że jestem silna i takie tam... A ja dalej mam doła... Myślę, że trudno to zrozumieć...ale pomimo tego, że mam dzieci i przyjaciól, czuję się bardzo samotna... Oni nie wiedzą, co tak naprawdę czuję...
Do psychologa trzeba chodzic regularnie.I mowic prawde o swoich uczuciach i emocjach.Nie zakładac maski ,tylko ja zdjac.
Moze trafiłas na kogos malo kompetentnego,sprobuj jescze raz.
U psychologa byłam z młodszą córką. Czekałam na wizytę 2 m-ce. Pani stwierdziła, że da sobie radę... ze mną rozmawiała przy tzw. okazji...bo jestem jej matką... Nie wierzę w "siłę" psychologów...wierzę w ludzi, którzy mają podobne problemy... Nie wiem... może to błąd???
... Chciałam pogadać z kimś, kto tak, jak ja został zdradzony, skrzywdzony i upokorzony... Tymczasem dostałam po d...cóż... przyzwyczaiłam się do tego...i nie mam do nikogo żalu... Pozdrawiam
No nie wiem kto tu ma borderline albo zaniżone poczucie własnej wartości...
Do kogo nie masz żalu? do forumowiczów? Napisz coś więcej. Gdzie ta manipulacja dziećmi?
To, że rodzic mieszkający z dziećmi ma więcej obowiązków i jest od gonienia, a ten rodzic dochodzący od rozpieszczania to standard, ale nikt nie robi z tego greckiej tragedii. Raczej piszemy, jak to zrównoważyć, rozwiązać, wygadać się.
A do tego niektóre posty potrafią być naprawdę długie i zawsze znajdzie sie ktoś, kto je przeczyta i odpowie. Więc o suchym pisaniu decydujesz Ty sama. Napisz więcej - doradzimy. Chyba, że już sprawę rozwiązałaś.