Witam, łzy lecą mi same z oczu pisząc ten post, że byłam tak naiwna, że tak bardzo dałam się zmanipulować. 4 lata temu zakończyłam związek z narcyzem. Przez 2 lata sama wychowywałam dzieci, bo narcyz bawił się i pracował za granicą. Sprawa o rozwód była prosta - chciałam, żeby dzieci pozostały ze mną, a on widywał ich co drugi weekend, wakacje, święta. Niespodziewanie wrócił do kraju, mówiąc że robi to dla dzieci, prawda była jednak inna - stracił pracę więc musiał wrócić o czym dowiedziałam się dopiero później. Zaczęły się od początku mile słowa, chce wrócić, zależy mu na mnie, prezenty, od nowa zaczął mnie zdobywać. Kiedy na nowo zostałam zmanipulowana zgodziłam się na opiekę naprzemienną nad naszymi dziećmi. I tu rozpoczął się mój koszmar na nowo. Kupuje złe rzeczy, zajmuje się źle dziećmi, jestem zła matka, nie ma możliwości dogadania między nami. Zamiast wszystkie sprawy omawiać ze mną robił to ze swoją partnerka. Złożyłam pozew do sądu o zniesienie opieki naprzemiennej i koszmar jeszcze większy. Najpierw próbował znów zmanipulowac mnie i ku jego zaskoczeniu nie dałam się po raz kolejny, zaczął grać dziećmi, wykorzystuje każdy pretekst żeby pokazać dzieciom i osobom postronnym, że jestem zła matka i osobą, sprawa w sądzie ciągnie się już 2 lata, zauważam, że 8 letni syn robi się dokładnie taki sam jak ojciec. Opryskliwy, agresywny, nie chce ze mną rozmawiać i cały czas chce spędzac z ojcem. Widzę w nim lustrzane odbicie ojca. Jak patrzę mu w oczy i widzę nienawiść w jego oczach mam wrażenie jakbym patrzyła na byłego męża. Przesiąkł słowami ojca mówi tak samo, zachowuje się tak samo. Syn wcześniej był bardzo wrażliwym empatycznym i płaczliwym dzieckiem, wrażliwy na krzywdę innych, czasem widzę w nim przebłyski kiedy go przytulę wraca mój dawny synek. Najbardziej co mnie niepokoi to jego odmienne zachowanie. Sam na sam ze mną widzę w nim jego cechy pierwotne, ale gdy tylko pojawia się ojciec i jesteśmy we troje syn staje się nie do poznania, mam wrażenie, że boi się pokazać ojcu, że mnie kocha. Chce za wszelką cenę mu dorównać, chce czuć się przez niego doceniony dlatego też traktuje mnie w ten sposób. Sprawy nie ułatwia jego partnerka, która również jest narcyzem i nakręcają się wzajemnie żeby mi dopiec. Nie wiem zupełnie co robić, psychologowie rozkładają ręce nie widzą problemu w moim dziecku, ale ja jestem matką i wiem, że coś złego się z nim dzieje. Jak zatrzymać ten proces stawania się narcyzem? Jak uchronić dziecko przed manipulacja ojca, z którym przebywa co drugi tydzień? Czuje, że tracę własne dziecko. Bardzo proszę o pomoc.
2 2020-03-10 16:24:27 Ostatnio edytowany przez Socjallibertarianin (2020-03-10 16:29:38)
No to dobrali się. Moim zdaniem taki człowiek z nie powinien nigdy wychowywać dzieci !!!! Nie wiem jaki ci pomóc może nagraj jego.
3 2020-03-10 16:40:30 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2020-03-10 16:42:22)
Witam, łzy lecą mi same z oczu pisząc ten post, że byłam tak naiwna, że tak bardzo dałam się zmanipulować. 4 lata temu zakończyłam związek z narcyzem. Przez 2 lata sama wychowywałam dzieci, bo narcyz bawił się i pracował za granicą. Sprawa o rozwód była prosta - chciałam, żeby dzieci pozostały ze mną, a on widywał ich co drugi weekend, wakacje, święta. Niespodziewanie wrócił do kraju, mówiąc że robi to dla dzieci, prawda była jednak inna - stracił pracę więc musiał wrócić o czym dowiedziałam się dopiero później. Zaczęły się od początku mile słowa, chce wrócić, zależy mu na mnie, prezenty, od nowa zaczął mnie zdobywać. Kiedy na nowo zostałam zmanipulowana zgodziłam się na opiekę naprzemienną nad naszymi dziećmi. I tu rozpoczął się mój koszmar na nowo. Kupuje złe rzeczy, zajmuje się źle dziećmi, jestem zła matka, nie ma możliwości dogadania między nami. Zamiast wszystkie sprawy omawiać ze mną robił to ze swoją partnerka. Złożyłam pozew do sądu o zniesienie opieki naprzemiennej i koszmar jeszcze większy. Najpierw próbował znów zmanipulowac mnie i ku jego zaskoczeniu nie dałam się po raz kolejny, zaczął grać dziećmi, wykorzystuje każdy pretekst żeby pokazać dzieciom i osobom postronnym, że jestem zła matka i osobą, sprawa w sądzie ciągnie się już 2 lata, zauważam, że 8 letni syn robi się dokładnie taki sam jak ojciec. Opryskliwy, agresywny, nie chce ze mną rozmawiać i cały czas chce spędzac z ojcem. Widzę w nim lustrzane odbicie ojca. Jak patrzę mu w oczy i widzę nienawiść w jego oczach mam wrażenie jakbym patrzyła na byłego męża. Przesiąkł słowami ojca mówi tak samo, zachowuje się tak samo. Syn wcześniej był bardzo wrażliwym empatycznym i płaczliwym dzieckiem, wrażliwy na krzywdę innych, czasem widzę w nim przebłyski kiedy go przytulę wraca mój dawny synek. Najbardziej co mnie niepokoi to jego odmienne zachowanie. Sam na sam ze mną widzę w nim jego cechy pierwotne, ale gdy tylko pojawia się ojciec i jesteśmy we troje syn staje się nie do poznania, mam wrażenie, że boi się pokazać ojcu, że mnie kocha. Chce za wszelką cenę mu dorównać, chce czuć się przez niego doceniony dlatego też traktuje mnie w ten sposób. Sprawy nie ułatwia jego partnerka, która również jest narcyzem i nakręcają się wzajemnie żeby mi dopiec. Nie wiem zupełnie co robić, psychologowie rozkładają ręce nie widzą problemu w moim dziecku, ale ja jestem matką i wiem, że coś złego się z nim dzieje. Jak zatrzymać ten proces stawania się narcyzem? Jak uchronić dziecko przed manipulacja ojca, z którym przebywa co drugi tydzień? Czuje, że tracę własne dziecko. Bardzo proszę o pomoc.
Przede wszystkim nie myśl, że tracisz dziecko. Teraz jest jego najwrażliwszy czas, najbardziej cię potrzebuje, choc tobie może się wydawać że jest zupełnie inaczej.
Nie dawaj mu do zrozumienia, że syn cię zawodzi, albo się czujesz się rozczarowana. Kochaj, okazuj miłość i się nie poddawaj.