netkobietyWszystkie działy
Praca dla kobiet - popularne zawody, praca na etacie, własna firma

Żadna praca nie hańbi?

21 odpowiedzi3 280 wyświetleńzałożony przez KGB, 30.01.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Żadna praca nie hańbi?

Według mnie to nie jest tak do końca. Co o tym sądzicie?
Weźmy np. takich akwizytorów, którzy sprzedają tzn. wciskają! garnki tudzież pościel podpisując z osobą starszą umowę i okazuje się że babcia zamiast 60 zł ma zapłacić 6 tyś.
Osoby te w swoich cv wpisują w rubryce umiejętności: doskonała znajomośc technik sprzedaży. ekhm no wątpliwe.

Dla mnie to hańba żeby oszukiwać ludzi, naciągać ich i jeszcze beszczelnie nazywać to technikami sprzedaży. Nie wspomną o kręgosłupie moralnym.

A np. taki pan prezes amber gold?? no co on mógłby powiedzieć na temat swojego doświadczenia zawodowego? hańba.

A jeśli np. jakiś młodzieniec długo poszukuje pracy i ma ofertę pracować jako ww akwizytor , co powinien zrobić? nabierać  "doświadczenia" czy lepiej poczekać na mniej haniebne zajęcie?

2

Odp: Żadna praca nie hańbi?

Zatem jest też inne pojęcie jak "uczciwa praca". A do powiedzenia "żadna praca nie hańbi" często dodaje się: "Pracuje/pracuję uczciwie na chleb".

3

Odp: Żadna praca nie hańbi?

Hmm , naciąganie ludzi wlasnie na super roboty co robia wszytsko, odkurzacze,posciele, materace i czesto przy tym kredyty. Pamietam jak u mnie w domu byl taki Pan przez 3 godziny sie produkowal my słuchalismy potakiwalismy a na koncu powiedzielismy ze dziekujemy, on chyba nawet juz umowe wypisywal. Jakbyscie widzialy dziewczyny jak sie wsciekl jak podziekowalismy. W zyciu takich nerwów nie widzialam big_smile

Ja tez jestem doradcą, ale mam swoj kregosłup moralny bo wiem ze kazdy zadowolony klient powraca i wlasnie przez polecenie klienta mozemy wiecej zyskac niz wciskanie czego popadnie a pozniej tlumaczenie...

4 Ostatnio edytowany przez Miss Heathcliff (2013-01-30 22:17:28)

Odp: Żadna praca nie hańbi?

Patrzycie na to bardzo jednostronnie.

Moja pierwsza praca to telemarketing, gdzie musialam wydzwaniac do wybranych przez siebie w Internecie firm i wciskac im "wizytowke internetowa" za 250 zl. Na pierwszy rzut oka oferta niby w porzadku, poza cena z czapy. jest portal, ma swoja strone, jak wykupisz reklame to mozesz sie na nim zaprezentowac i tyle.

wlasciwie nie bylam do konca przekonana, za co niby mieliby dawac te 250 zl. no ale bylam w pracy, wiec musialam dzwonic.

po kilku probnych telefonach szefowa wziela mnie na szkolenie, podczas ktorego dala mi skrypt rozmowy i powiedziala, ze:
1) mam informowac klienta o tym, ze wspolpracujemy z google i onetem (wspolpraca mialaby polegac mianowicie na tym, ze nasza strona WYSWIETLA SIE gdzies na n-tej stronie w odmetach google - no ale na tej zasadzie to chyba caly Wszechswiat wspolpracuje z google, no nie?) a kiedy - o ja naiwna - powiedzialam jej, ze to sie mija z prawda, bo oni nie wiedza nawet o naszym istnieniu, to powiedziala, ze "takie sa zasady marketingu" i "wszyscy tak robia bo inaczej nic by sie nie sprzedalo"
2) ze firma juz jest na naszej stronie i ma wizytowke, ale zostala zawieszona i klient nie moze jej obejrzec, poki nie zaplaci,
3) mam nie dawac klientowi czasu do namyslu tylko bombardowac go zdaniami jak karabin maszynowy i zapytac - tutaj prawdziwy hicior:
CZY CHCE PRZEDLUZYC UMOWE NA KOLEJNE DWA LATA (mimo ze nic z nami wczesniej nie podpisywal, a sama ta firma chyba nawet roku nie miala...)

Podczas jednej z nielicznych rozmow, na jakie sie zdobylam po tym instruktazu, brzuch mnie rozbolal z nerwow gdy dotarlam do tego momentu. klient oczywiscie sie skapnal, ze go naciagam bo nie bylam w stanie sie normalnie zachowywac. trzeciego dnia wyszlam z tej pracy wczesniej wymawiajac sie zlym samopoczuciem i pobieglam, jakby grunt mi sie palil pod nogami. na rozmowe kwalifikacyjna do innej firmy...  ktora okazala sie bardzo podobna do tej pierwszej.

tak wyglada pierwsza przygoda z praca wielu licealistow i studentow, ktorzy dopiero zaczynaja. czesc z nich zmusza do tego problemy finansowe, czesc - rodzice w ramach usamodzielnienia sie, inni ida tam nawet z wlasnej woli, ale widzenie w takich osobach potworow to juz jest lekka przesada. rozne sa firmy i rozne miejsca pracy, a szukanie jej przez mlode osoby to nic innego jak gmeranie miedzy jedna nieciekawa oferta a druga, najczesciej sposrod dwoch mozliwych, w ktorych ktos laskawie odpowiedzial na Twoje CV przy okazji odpowiadania na kazde inne.

wiec mimo ze teraz mam normalna prace, mam tez szacunek do pracy telemarketerow i naciagaczy, ktorzy zwykle sa dzieciakami ktore chca albo musza zarobic troche grosza. i krew mnie zalewa jak ktos rzuca chamskie odzywki albo rzuca sluchawka. sprobujcie znalezc sie po drugiej stronie.

przypominam sobie jedna prace, ktora hanbi. jest to najstarszy zawod swiata.

5

Odp: Żadna praca nie hańbi?

Ojj u mnie podobnie. Pracuje w fitnesie i od 7 miesiecy ucza mnie "marketingu" czyli jak naciagnac klientki na wiecej produktow, odzywek, suplementow, jak naklonic do podpisania umowy, tez bombardowanie pytaniami i nie dawanie czasu do namyslu. Nienawidze tego.

6

Odp: Żadna praca nie hańbi?

Miss Heathcliff telemarketing to osobna bajka, sa osoby ktore czuja sie w tym doskonale, a inni nie moga sie odnalezc. I na prawde zalezy co i komu sprzedajesz. Jest roznica miedzy firmą a babcią ktorą sie naciąga a pozniej sa tego konsekwencje..

7

Odp: Żadna praca nie hańbi?

Jeśli już doszliśmy do akwizytorów i telemarketerów, to wiem z własnego doświadczenia, że kiedy człowiek popracuje po tej drugiej stronie lub przynajmniej odbędzie kilka szkoleń ze znajomości technik sprzedaży, to nie daje się już potem nikomu naciągać.

Wiele lat temu pracowałam w telemarketingu, na szczęście (zresztą z powodzeniem) sprzedawałam naprawdę dobry produkt za dobrą cenę, gdybym jednak musiała klientów naciągać naprawdę nie potrafiłabym tego robić.

Z kolei pracując w banku byłam doradcą hipotecznym - dobry bank, dobry produkt, ale mimo tego starałam się jak najlepiej wykonywać swoją pracę i tłumaczyć klientom wszelkie niejasności i zawiłości umów, nawet kiedy o to z nieświadomości nie pytali. Dzięki temu nigdy nie przeżywałam stresu spotykając ich na ulicy, nikt nigdy nie miał też o nic pretensji, mało tego, czuli się ,,zaopiekowani", po czym albo wracali, albo polecali mnie innym, co w rezultacie opłacało mi się podwójnie.
Niemniej w banku praca zwykle wygląda tak, że aby wyrobić limit (presja, presja i jeszcze raz presja), to wciska się potencjalnie zainteresowanym produkty, które dobre są tylko z nazwy, a tak naprawdę nawet nie są im potrzebne. Tak, mogę powiedzieć wprost - często są to zwykłe kłamstwa lub delikatniej mówiąc zaciemnianie prawdy.

8

Odp: Żadna praca nie hańbi?

Zdarzyło mi się zrezygnować z pracy dla jednego z biur podróży, którego kierowniczka była manipulatorką robiącą sieczkę z mózgu rozwścieczonych turystów do tego stopnia, że to oni ją ostatecznie przepraszali za to, że warunki wycieczki są niezgodne z zamówieniem big_smile

9

Odp: Żadna praca nie hańbi?
Olinka napisał/a:

Jeśli już doszliśmy do akwizytorów i telemarketerów, to wiem z własnego doświadczenia, że kiedy człowiek popracuje po tej drugiej stronie lub przynajmniej odbędzie kilka szkoleń ze znajomości technik sprzedaży, to nie daje się już potem nikomu naciągać.

Wiele lat temu pracowałam w telemarketingu, na szczęście (zresztą z powodzeniem) sprzedawałam naprawdę dobry produkt za dobrą cenę, gdybym jednak musiała klientów naciągać naprawdę nie potrafiłabym tego robić.

Z kolei pracując w banku byłam doradcą hipotecznym - dobry bank, dobry produkt, ale mimo tego starałam się jak najlepiej wykonywać swoją pracę i tłumaczyć klientom wszelkie niejasności i zawiłości umów, nawet kiedy o to z nieświadomości nie pytali. Dzięki temu nigdy nie przeżywałam stresu spotykając ich na ulicy, nikt nigdy nie miał też o nic pretensji, mało tego, czuli się ,,zaopiekowani", po czym albo wracali, albo polecali mnie innym, co w rezultacie opłacało mi się podwójnie.
Niemniej w banku praca zwykle wygląda tak, że aby wyrobić limit (presja, presja i jeszcze raz presja), to wciska się potencjalnie zainteresowanym produkty, które dobre są tylko z nazwy, a tak naprawdę nawet nie są im potrzebne. Tak, mogę powiedzieć wprost - często są to zwykłe kłamstwa lub delikatniej mówiąc zaciemnianie prawdy.

Przy hipotekach trzeba miec głowe, gratuluję a co do presji limitow, premii zalozylam osobny wątek "NIE CHCE PRACOWAĆ W BANKU " tongue Jestem wykonczona, jeszcze ta pogoda. Nie chce mi sie mowic do mojego chlopaka na szczescie wczoraj w m jak milosc dziewczyny tam mowily ze nienawidza facetów, wiec mu powiedzialam ze tez mam taki dzien tongue

10

Odp: Żadna praca nie hańbi?
Catwoman napisał/a:

kierowniczka była manipulatorką robiącą sieczkę z mózgu rozwścieczonych turystów do tego stopnia, że to oni ją ostatecznie przepraszali za to, że warunki wycieczki są niezgodne z zamówieniem big_smile

Dobra była big_smile. Powinna pracować w nieruchomościach big_smile.

11 Ostatnio edytowany przez KGB (2013-01-30 23:18:43)

Odp: Żadna praca nie hańbi?

ech no z telemarketingiem i pseudo szkoleniami to temat rzeka i  będzie o tym wątek - myślę, że warto rozwinąć, może uświadomi to tych młodych ludzi, że ktoś im pociska pierdoły i nazywa to "techniką".

Pracę w sektorze sprzedaży charakteryzuje m.in to że trzeba wykonać plan i najczęściej robi się to wszelkimi sposobami, ale warto chyba mieć granicę. Nie spałabym spokojnie gdybym jakiejś babci pogratulowała wygranej pościeli wiedząc, że za chwile przyjdzie jej zapłacić za to 6 tyś...

12

Odp: Żadna praca nie hańbi?

A czy byłybyście w stanie podjąć pracę:
śmieciarza, sprzątaczki, itp. niecieszących się dobrą sławą zawodów?

13

Odp: Żadna praca nie hańbi?
Catwoman napisał/a:

A czy byłybyście w stanie podjąć pracę:
śmieciarza, sprzątaczki, itp. niecieszących się dobrą sławą zawodów?

Szczerze? Nie. Czułabym się zwyczajnie upokorzona, że mając wyższe wykształcenie i zdobyte konkretne zawody (trzy potwierdzone dyplomem plus czwarty samodzielnie wyuczony) wykonuję pracę zdecydowanie poniżej moich kwalifikacji, ale chyba jeszcze bardziej ambicji. Z drugiej strony wszystko zależy od sytuacji, bo czasem po prostu nie mamy wyboru.

14

Odp: Żadna praca nie hańbi?

Na jaką pracę poniżej swoich kwalifikacji ewentualnie byście się zdecydowały?

15

Odp: Żadna praca nie hańbi?
Catwoman napisał/a:

A czy byłybyście w stanie podjąć pracę:
śmieciarza, sprzątaczki, itp. niecieszących się dobrą sławą zawodów?

Smieciarzami są zazwyczaj Ci co odrabiają wiezienie big_smile A sprzataczką są przeciez kobiety ktore wyboru nie mają, ja osobiscie nie zdezydowalabym sie na to i wiele osob patrzy na te osoby z pogardą ale to wlasnie oni pokazują ze chca pracować .. Sa osoby ktore nie chwyca sie pracy bo za malo kasy dostają... Wola doic panstwo..

16

Odp: Żadna praca nie hańbi?

Ojej, straaaasznie trudne pytanie... Naprawdę nie wiem. Tak jak napisałam wyżej - wiele tu zależy od sytuacji i okoliczności, ale jestem pewna, że gdybym musiała walczyć o przetrwanie, przy czym nie miałabym innego wyjścia, to przestałabym wybrzydzać i patrzeć na swoje papierki czy ambicje.

17

Odp: Żadna praca nie hańbi?
Catwoman napisał/a:

Na jaką pracę poniżej swoich kwalifikacji ewentualnie byście się zdecydowały?

Myślę, że dużo zależy od tego w jakim znajdziemy się położeniu.  Gdyby okazało się, że moje dyplomy i umiejętności przestały być cenione na rynku pracy to myślałabym o przekwalifikowaniu ale na poziomie, który dawałaby mi satysfakcję.
Gdybym jednak nie miała czego do gara włożyć to wolałabym iść sprzątać niż zarabiać kase oszukując emerytki.

18

Odp: Żadna praca nie hańbi?

Ostatnoo byłam na szkoleniu i co się okazało nie firma marketingowa do reklamy produktów(jak zapewniała mnie szefowa) tylko wciskanie na siłę starszym ludziom podróbek (chanel) za 200 złotych w rzeczywistości podróbka kosztuje 30. Namawianie namawianie i jeszcze raz namawianie , przeważnie starszych osób . Okropna praca. Co było najdziwniejsze , pierwszy raz zetknęłam się z takim czymś :
Akwizytorzy zatrzymywali się na stacjach benzynowych i sprzedawali perfumy kierowcom Tirów... Młode dziewczyny wieczorem biegające miedzy tirami . Okropne . Nie mogłabym przyjąć takiej pracy .

19

Odp: Żadna praca nie hańbi?
Olinka napisał/a:
Catwoman napisał/a:

A czy byłybyście w stanie podjąć pracę:
śmieciarza, sprzątaczki, itp. niecieszących się dobrą sławą zawodów?

Szczerze? Nie. Czułabym się zwyczajnie upokorzona, że mając wyższe wykształcenie i zdobyte konkretne zawody (trzy potwierdzone dyplomem plus czwarty samodzielnie wyuczony) wykonuję pracę zdecydowanie poniżej moich kwalifikacji, ale chyba jeszcze bardziej ambicji. Z drugiej strony wszystko zależy od sytuacji, bo czasem po prostu nie mamy wyboru.

Sprzątanie to chyba następny przystanek w mojej 'karierze' bo z moim defektem w postaci kompletnego braku tzw kompetencji miękkich nic innego nie znajdę, szczególnie w czasach kryzysu. I mimo dyplomu i podyplomowych kwalifikacji nie uważam tego za uwłaczające. No cóz,jestem wadliwym egzemplarzem homo sapiens...
Telemarketing nie wchodzi w grę.

20

Odp: Żadna praca nie hańbi?
Miss Heathcliff napisał/a:

wiec mimo ze teraz mam normalna prace, mam tez szacunek do pracy telemarketerow i naciagaczy, ktorzy zwykle sa dzieciakami ktore chca albo musza zarobic troche grosza. i krew mnie zalewa jak ktos rzuca chamskie odzywki albo rzuca sluchawka. sprobujcie znalezc sie po drugiej stronie.

przypominam sobie jedna prace, ktora hanbi. jest to najstarszy zawod swiata.

Mam biegunowo odrębne podejście.

Nie widzę niczego hańbiącego w pracy uczciwej prostytutki, natomiast nie rozumiem, dlaczego w porządku miałoby być naciąganie ludzi o ile tylko nie naciągamy bezpośrednio dla siebie, a dla firmy, w której się zatrudniliśmy. I tak naciągamy i tak naciągamy. Jakbym kradła na czyjeś zlecenie to ciągle byłabym złodziejką, nie? A prostytutka chociaż nikogo nie oszukuje, masz czysty uczciwy układ, możesz skorzystać albo nie.

Nie rozumiem też bulwersu, że ktoś rzuca słuchawką. Dla mnie to tak jakbym poszła pracować w MacDonaldzie i narzekała, że potem włosy mi śmierdzą tłuszczem, albo została barmanką i narzekała, że mam kontakt z pijanymi ludźmi. Piszesz wprost, że masz bombardować słowami jak karabin maszynowy, nie dawać chwili do namysłu i dziwisz się, że ludzie nie chcą kulturalnie tego słuchać. Też nie chcę.

21

Odp: Żadna praca nie hańbi?

Żadna praca nie hańbi byle by była uczciwa i zgodna z moimi zadami. Stąd też szybko uciekłam, gdy trafiłam do telemarketingu. Nie zamierzam naciągać ludzi.

Na jaką pracę poniżej kwalifikacji bym się zdecydowała?
Mając już wyższe sprzątałam, wykładałam towar i pracowałam w sklepie odzieżowym. Wybory nie miałam. Lepsze to niż iść "pod lampę" i nie móc spojrzeć sobie w twarz w lustro (ale i to jestem wstanie zrozumieć gdy np. kobieta jest sama ma dzieci i żadnych perspektyw).

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026