Kiedy tylko zdałam maturę postanowiam że pójde do pracy a studia zrobie zaocznie. W czerwcu 2007 roku zostałam pracownikiem jednego ze sklepów. Pracowałam tam jako zwykły szary pracownik. Pewnego dnia do mojego sklepu przyjechał On. Przystojny,wysoki mężczyzna około 30. Uśmiechnął sie, spytał gdzie znajdzie dany towar i poszedł. Koleżanka która siedziała na kasie i Go obsługiwała powiedziała mi pozniej ze Ów facet pytał o mnie. Na poczatku to olałam. Ale nie mogłam sie doczekać kolejnego dnia aby Go zobaczyć.
J. przyjezdzał do sklepu w poniedziałki, czwartki i piatki zawsze rano, wiec poprosiłam mojego kierownika aby ułozyl mi grafik tak abym mogla w te dni pracowac na poranne zmiany. Od lipca do grudnia J gdy tylko przyjezdzał do sklepu prosił o moj numer telefonu. Jednak byłam na tyle nie ugieta ze nie dałam. 22 grudnia 2007 r. wychodziłam z pracy, bylam zmeczona i zla,poniewaz był to trudny dzien. Nagle zza rogu wyjechał jakies samochód i o maly włos a by mnie potracił. Narzeszczałam na kierowce i poszłam a On wysiadł z auta i powiedział ze bardzo przeprasza i czy w ramach przeprosin dam sie zaprosić do jakiej miłej knajpki zebysmy mogli pogadać. Byłam taka zmeczona ze od niechcenia powiedziałam ze sie zgadzam zapisalam mu w komórce moj numer telefonu. Poczatkowo myslałam ze koleś odpusci i nie zadzwoni. Kiedy wieczorem lezałam w łozku, zadzwonił jakis nieznany mi numer. Zastanawiałam sie czy wogole odebrać. Gdy odebrałam okazało sie że to J.
Byłam troche speszona ale gadalismy chyba ze dwie godziny. Przez świeta i nowy rok sie nie odzywał. Ja rzuciłam sie akurat w wir pracy po Nowym Roku, gdy On zadzwonił. Powiedział ze był w Berlinie u matki na swięta i umówilismy sie na spotkanie wieczorem. Powiedziałam mu ze pracuje do 21 wiec jak chce sie spotkać to niech przyjedzie pod sklep i pojedziemy gdzies pogadac.
Równo o 21 wyszłam ze sklepu a On czekał z wielkim bukietem kwiatów i z zaległym prezentem na boze narodzenie, bylo mi glupio poniewaz ja nie miala dla niego zadnego prezentu. J zabrał mnie do małej herbaciarni na koncu miasta. Czas szybko minał i powiedziałam ze musze wraca do domu bo mam troche nauki ( byłam na 1 roku). On wypytał mnie o studia, w jakie dni mam zajecia, do której godziny i gdzie i czy moze przyjechać. Pare dni pozniej na piatkowym zjezdzie powiedziałam moim dwóm najlepszym kolezankom o Nim. Były lekko zszokowane ale J miał przyjechać po mnie po zajęciach wiec powiedziałam dziewczynom ze im Go przedstawie. Dziewczyny byly wniebowziete. Wieczorem telefon wrecz urywał sie od ich smsów na temat J.
Historia jak z bajki..... byly kwiaty, kolacje w drogich restauracjach, dał mi pieniadze na dokonczenie prawa jazdy (choc na poczatku byly kłotnie o poeniadze). Powiedziałam Mu o moich obawach dotyczacych naszego wieku. 13 lat różnicy. Dla J nie byly w tym zadnego problemu. Kiedy tylko nadeszła wiosna moje serce zabilo dla Niego mocniej. W pracy dostałam awans. Musiałam wyjechać na szkolenie do innego miasta. Dla J. nie bylo problemu, wynajał mi mieszkanie i oplacał je przez caly czas trawnia szkolenia (5 miesiecy). Bałam sie że On bedzie żadał czegoś w zamian ode mnie. On jednak był czuły, delikatny i opanowany. Nie nalegał na nic. W maju zaczelismy spotykac sie regularnie. Postanowiłam takze przedstawic Go moim rodzicom, o dziwo bardzo Go polubili. Od tamtej pory bylam szcześliwa tak na 100 %. Nasz pierwszy pocałunek odbyl sie nad morzem przy zachodzie słonca. W pracy wzięłam 3 dni wolnego zeby moc spedzic z nim te pare dni. Gdy w hotelu zarezerwował jeden pokoj bylam w szoku. Bałam sie. Jednak J nie nalegał na seks. Usiedlismy na lozku i rozmawialismy cala noc. Okazało sie ze J ma 32 lata. Spytałam Go czy był żonaty albo czy ma dzieci bo nie lubie takich niespodzianek. Powiedział ze nie ma ani żony ani dzieci. Okazało sie ze J byl w 8 letnim zwiazku z pewna dziewczyna ale mial dosc tego ze Ona nie chce pracowac tylko ciagnela kase od niego. Wkurzyło Go to bardzo i rozstali sie. Ja miałam to szczescie ze pracowałam za całkiem niezłe pieniadze i nie brałam od J zadnych. On oczywiscie musiał płacic rachunki bo inaczej sie "obrażal"
Jesienia przedstawiłam J mojemu bratu. Brat nie byl zadowolony. Nie ukrywał tego. Ale z czasem wszystko minęło i atmosfera jest już normalna. Mój brat przyjechał z Norwegii nawet na nasze zareczyny
Niestety teraz jestem utrzymanką J. ponieważ spodziewany sie Maluszka. Mój kochany szaleje ze szczęscia. I wiecie co ?? Mimo takiej róznicy wieku bardzo sie kochamy i wspieramy nawzajemy. Bałam sie ale zaryzykowałam i jestem najszcześliwsza osoba na swiecie
KOCHAM !!
Podobne tematy
Dorka88- gratuluję
Widzę, że wiek to rzeczywiście żadna przeszkoda.. i tak naprawdę o niczym nie świadczy. Powodzenia Wam życzę i szczęśliwego rozwiązania ![]()
Twoja historia jest wspaniała
dbaj o siebie (teraz podwójnie) i Twojego mężczyzne
:)
świetna historia;) życzę Ci dużo miłości,szczęścia i pociechy z Waszej kruszynki,która
żyje pod Twoim serduszkiem;)
Ja mam partnera 12 lat starszego i podobnie jak Twój jest delikatny,opanowany
i w ogóle najwspanialszy facet jakiego mogłam sobie wymarzyć!
przyłączam się do gratulacji
aby takich historii było więcej ![]()
Gratuluje!:) Jeżeli dwoje ludzi się kocha to żadna różnica wieku nie ma znaczenia. Powodzenia
Gratulacje ! ![]()
Dorka88, Twoja historia jest podobna do mojej, aczkolwiek u mnie wszystko było bardziej zagmatwane. Ja również mam narzeczonego starszego od siebie o 13 lat, który także- uwaga- był ze swoją byłą kobietą 8 lat! Dokładnie tak!
.
Życzę Wam wiele szczęścia! Mam nadzieję, że będziecie mieli zdrowego maluszka
.
Piękna historia
obyśmy częściej mogły czytać o szczęściu
powodzenia ![]()
Miło jest czytać takie historie. Tytuł mnie wprawdzie nie ekscytuje, bo już dawno wiem że różnica wieku gdy się naprawdę kocha nie ma znaczenia, ale cieszy mnie fakt, że ludzie potrafią być ze sobą szczęśliwi i dumni ze swojej miłości do tego stopnia, że chcą o tym dzielić się z innymi.
Ja sama jestem od 8 lat żoną cudownego mężczyzny 20 lat starszego ode mnie, mamy 2 dzieci i jesteśmy szczęśliwą rodziną. Odkąd się poznaliśmy różnica wieku była sensacją jedynie dla ludzi z boku. Ja od początku tej różnicy nie czułam, dobraliśmy się intelektualnie, wprawdzie nie jestem może aż taka mądra i doświadczona życiowo jak mój mąż
, ale dzięki temu mam do Niego jeszcze większy szacunek, jest dla mnie autorytetem.
Trochę mnie zastanawia akcentowanie tej różnicy wieku w tytule i przez moje poprzedniczki, bo przecież dla nas - partnerek życiowych starszych facetów nie jest to żadnym ewenementem, czymś nadzwyczajnym. Kochamy swoich facetów tak samo jak byśmy ich kochały gdyby byli naszymi rówieśnikami, co za różnica? Starszy partner to moim zdaniem raczej zaleta i skarb, a tutaj mógłby sobie ktoś pomyśleć, że sie tłumaczymy:patrzcie, mimo że starszy to potrafi być fajny, miły, wrażliwy, kochający.... A co wiek ma do rzeczy? Jeśłi jest wartościowym człowiekiem, jeśli potrafi kochać, to przecież był taki gdy miał 20, 30, 40 lat i będzie taki jak będzie miał 80.
Ja zawsze tłumaczyłam ludziom zgorszonym związkami ze starszym partnerem tak: wyobraź sobie swoich rodziców - rówieśników. Poznali się mając po 20 lat, dziś mają np. ponad 50 i bardzo się kochają. Gdyby los tak chciał, że Twoja mama urodziłaby się w innym czasie i poznałaby Twojego ojca gdy on ma lat 35,czy 40 a ona ma 20, 25. Czy nie mogłaby się już w nim zakochać? Miałaby się wyrzec miłości swojego życia, bo urodziła się za późno? Przecież dziś go kocha jako 50-cio letniego mężczyznę. Dlaczego nie mogłaby go kochać takiego sama mając lat 30 czy 40? Jaka jest w tym logika? Co Wy na to?
Tak czy owak reasumując jeszcze raz gratuluję udanego związku, spełnionej miłości i oby tak dalej!
oh jak cudownie mi się to czytało, na prawde :> Napawa optymizmem ![]()
W naszym przypadku większość osób też mówiła że J. jest za stary albo że jestem z nim dla pieniędzy. Ale stawiliśmy czoło temu i jesteśmy szczęsliwi
Ciesze się że Wy także znalazłyście szczęście u boku starszych meżczyzn ![]()
to miło że wiek nie gra roli, ja kocham faceta o 5 lat młodszego od siebie i nie widzę szans na powodzenie. Gratuluje Tobie i życzę wszystkiego co najlepsze;)
Swietna historia. Wszystkiego najlepszego !!!! Ja mam faceta 3lata mlodszego od siebie i jest swietnie. Powodzenia
Świetna historia .
Chciałabym aby i moja tak pięknie się kiedyś ułożył. Również jestem w związku z facetem o 11 lat starszym ode mnie.. Ale boję się powiedzieć rodzicom że jestem z M. Chyba by mnie udusili... Chociaż M. jest u nas częstym gościem w oczach moich rodziców jesteśmy tylko przyjaciółmi z pracy.
Kiedy tylko zdałam maturę postanowiam że pójde do pracy a studia zrobie zaocznie. W czerwcu 2007 roku zostałam pracownikiem jednego ze sklepów. Pracowałam tam jako zwykły szary pracownik. Pewnego dnia do mojego sklepu przyjechał On. Przystojny,wysoki mężczyzna około 30. Uśmiechnął sie, spytał gdzie znajdzie dany towar i poszedł. Koleżanka która siedziała na kasie i Go obsługiwała powiedziała mi pozniej ze Ów facet pytał o mnie. Na poczatku to olałam. Ale nie mogłam sie doczekać kolejnego dnia aby Go zobaczyć.
J. przyjezdzał do sklepu w poniedziałki, czwartki i piatki zawsze rano, wiec poprosiłam mojego kierownika aby ułozyl mi grafik tak abym mogla w te dni pracowac na poranne zmiany. Od lipca do grudnia J gdy tylko przyjezdzał do sklepu prosił o moj numer telefonu. Jednak byłam na tyle nie ugieta ze nie dałam. 22 grudnia 2007 r. wychodziłam z pracy, bylam zmeczona i zla,poniewaz był to trudny dzien. Nagle zza rogu wyjechał jakies samochód i o maly włos a by mnie potracił. Narzeszczałam na kierowce i poszłam a On wysiadł z auta i powiedział ze bardzo przeprasza i czy w ramach przeprosin dam sie zaprosić do jakiej miłej knajpki zebysmy mogli pogadać. Byłam taka zmeczona ze od niechcenia powiedziałam ze sie zgadzam zapisalam mu w komórce moj numer telefonu. Poczatkowo myslałam ze koleś odpusci i nie zadzwoni. Kiedy wieczorem lezałam w łozku, zadzwonił jakis nieznany mi numer. Zastanawiałam sie czy wogole odebrać. Gdy odebrałam okazało sie że to J.
Byłam troche speszona ale gadalismy chyba ze dwie godziny. Przez świeta i nowy rok sie nie odzywał. Ja rzuciłam sie akurat w wir pracy po Nowym Roku, gdy On zadzwonił. Powiedział ze był w Berlinie u matki na swięta i umówilismy sie na spotkanie wieczorem. Powiedziałam mu ze pracuje do 21 wiec jak chce sie spotkać to niech przyjedzie pod sklep i pojedziemy gdzies pogadac.
Równo o 21 wyszłam ze sklepu a On czekał z wielkim bukietem kwiatów i z zaległym prezentem na boze narodzenie, bylo mi glupio poniewaz ja nie miala dla niego zadnego prezentu. J zabrał mnie do małej herbaciarni na koncu miasta. Czas szybko minał i powiedziałam ze musze wraca do domu bo mam troche nauki ( byłam na 1 roku). On wypytał mnie o studia, w jakie dni mam zajecia, do której godziny i gdzie i czy moze przyjechać. Pare dni pozniej na piatkowym zjezdzie powiedziałam moim dwóm najlepszym kolezankom o Nim. Były lekko zszokowane ale J miał przyjechać po mnie po zajęciach wiec powiedziałam dziewczynom ze im Go przedstawie. Dziewczyny byly wniebowziete. Wieczorem telefon wrecz urywał sie od ich smsów na temat J.
Historia jak z bajki..... byly kwiaty, kolacje w drogich restauracjach, dał mi pieniadze na dokonczenie prawa jazdy (choc na poczatku byly kłotnie o poeniadze). Powiedziałam Mu o moich obawach dotyczacych naszego wieku. 13 lat różnicy. Dla J nie byly w tym zadnego problemu. Kiedy tylko nadeszła wiosna moje serce zabilo dla Niego mocniej. W pracy dostałam awans. Musiałam wyjechać na szkolenie do innego miasta. Dla J. nie bylo problemu, wynajał mi mieszkanie i oplacał je przez caly czas trawnia szkolenia (5 miesiecy). Bałam sie że On bedzie żadał czegoś w zamian ode mnie. On jednak był czuły, delikatny i opanowany. Nie nalegał na nic. W maju zaczelismy spotykac sie regularnie. Postanowiłam takze przedstawic Go moim rodzicom, o dziwo bardzo Go polubili. Od tamtej pory bylam szcześliwa tak na 100 %. Nasz pierwszy pocałunek odbyl sie nad morzem przy zachodzie słonca. W pracy wzięłam 3 dni wolnego zeby moc spedzic z nim te pare dni. Gdy w hotelu zarezerwował jeden pokoj bylam w szoku. Bałam sie. Jednak J nie nalegał na seks. Usiedlismy na lozku i rozmawialismy cala noc. Okazało sie ze J ma 32 lata. Spytałam Go czy był żonaty albo czy ma dzieci bo nie lubie takich niespodzianek. Powiedział ze nie ma ani żony ani dzieci. Okazało sie ze J byl w 8 letnim zwiazku z pewna dziewczyna ale mial dosc tego ze Ona nie chce pracowac tylko ciagnela kase od niego. Wkurzyło Go to bardzo i rozstali sie. Ja miałam to szczescie ze pracowałam za całkiem niezłe pieniadze i nie brałam od J zadnych. On oczywiscie musiał płacic rachunki bo inaczej sie "obrażal"
Jesienia przedstawiłam J mojemu bratu. Brat nie byl zadowolony. Nie ukrywał tego. Ale z czasem wszystko minęło i atmosfera jest już normalna. Mój brat przyjechał z Norwegii nawet na nasze zareczyny![]()
Niestety teraz jestem utrzymanką J. ponieważ spodziewany sie Maluszka. Mój kochany szaleje ze szczęscia. I wiecie co ?? Mimo takiej róznicy wieku bardzo sie kochamy i wspieramy nawzajemy. Bałam sie ale zaryzykowałam i jestem najszcześliwsza osoba na swiecieKOCHAM !!
Fajna historia
Życzę wam szczęścia. Mam tylko jedno pytanie - co będzie, gdy kochany pan J. będzie miał 50 latek i już nie ten sam, a Ty 37 i w pełni życia...? Troszkę to chyba będzie inaczej wyglądać....;)
Decydujące się na związek ze starszym przemyślałam wszystko i jestem gotowa na to co mnie czeka..... Wierze że będzie dobrze ![]()
Oby. Bo on będzie stary, bo poleci z wyglądem, a Ty młoda będziesz. No i temperament różny będzie, bo on raczej spokoju poszuka... Bo i nie ta cierpliwość, nie ta spontaniczność. Zauroczenie minie i ciekawe co zostanie. Chciałbym, by zostało wielkie uczucie. I by młodszej nie znalazł sobie. Tego życzę i bądź dobrej myśli.
Pozdrawiam
SUPER HISTORIA .ZNAM PODOBNĄ MOI DZIADKOWIE TEZ MIELI SPORA RÓZNICE WIEKU BO AŻ JEDENASIE LAT I CO BYLI ZE SOBĄ NA DOBRE I ZŁE(65 LAT) .PRZEŻYLI WOJNE DO KOŃCA TRZYMALI SIE ZA RĘCE JAK DZIADEK ZMARŁ ( A MIAŁ 80 NA KARKU) TO BABCIA SIE ZAŁAMAŁA , ALE SIE POZBIERAŁA ODWIEDZIŁA WSZYSTKIE SWOJE DZIECI ( DZIEWIĘCIORO) ZAJEŁO JEJ TO DWA LATA I ZMARŁA NA KONIEC POWIEDZIAŁA ŻE BYŁA SIE Z KAŻDYM POŻEGNAĆ I TERAZ JUŻ ODCHODZI DO SWOJEGO MĘŻA.
tyle historii się słyszy, że takie związki nie wychodzą, ale chociażby na tym przykładzie można pokazać, że może być inaczej ![]()
super historia, zupełnie jak w mojej rodzinie, ale to moja ciocia jest starsza 12 lat. Wprost ociekają szczęściem rodzinnym.
Junior, trochę wiary, nie podłamuj dziewczyny ![]()
gratulacje i życzenia na ciąg dalszy wspaniałości ![]()
Oby. Bo on będzie stary, bo poleci z wyglądem, a Ty młoda będziesz. No i temperament różny będzie, bo on raczej spokoju poszuka... Bo i nie ta cierpliwość, nie ta spontaniczność. Zauroczenie minie i ciekawe co zostanie. Chciałbym, by zostało wielkie uczucie. I by młodszej nie znalazł sobie. Tego życzę i bądź dobrej myśli.
Pozdrawiam
Znam wielu młodych facetów, którzy zachowuja się jak memeje, bez jaj, bez życia i młodzieńczej ikry, a wygląd też niejednokrotnie pozostawia wiele do życzenia, bo łysina i tłusty brzuch to wcale nie domena starszych mężczyzn. Jak starszy ma młodszą żonę, to dba o siebie znacznie bardziej niż ten co ma żonę rówieśniczkę.Chce wciąż byc atrakcyjny, więc siłą rzeczy jest zadbany i w dobrej formie. Dlatego jest tak wielu młodych sflaczałych "powolniaków" w bamboszach i jednocześnie rozlazłych po porodzie mamusiek w papilotach. Jeśli młoda kobieta zakochuje się w starszym mężczyźnie, jeśli woli jego od swoich rówieśników, to znaczy że jest on zadbany, atrakcyjny fizycznie a mentalnie i osobowościowo imponuje dziewczynie. Wiadomo, biologia jest inna w różnym wieku, ale bez przesady...13 lat to nie tak duzo. Mam o 23 lata starszego męża, ma teraz 53, więc wg Ciebie jest stary....tak? Muszę Cie rozczarować, bo jego biologia, spontaniczność, itp niczym nie odbiega od tego co było jak się poznaliśmy, jest tak przystojny i atrakcyjny, że szlag mnie trafia, bo kobiety się za nim oglądaja w przedziale 20+ a zmarszczki, które posiada dodają mu jeszcze uroku. Mimo tego, że chętnych na romans jest wiele nigdy mnie nie zdradził, jesteśmy szaleńczo w sobie zakochani, nie ma przyzwyczajenia ani rutyny, nadal iskrzy, nie poszukał sobie młodszej i się nie rozgląda.... Hmmmm A ja do młodych już nie należę, mam 30 lat, urodziłam mu 2 wspaniałych chłopców, więc wygląd mojego tylka nie jest tak atrakcyjny jak jędrnej młodziutkiej dziewczyny. Ciekawe co go przy mnie trzyma?HMMM? Odpowiedź prosta: prawdziwa miłość, której szczerze Ci Junior życzę, a kiedy jej doświadczysz, obys nie trafił na młodszą od siebie i z Twoimi poglądami, bo jak sobie zacznie kalkulować, czy jej się opłaca z Tobą być, to może być ci łyso....I Pan Junior będąc Seniorem zatęskni za taką dziewczyną jak założycielka wątku:(
Ciesze sie, ze Ci sie udalo, bo wyglada na to, ze On Cie naprawde kocha. Ja bym sie nie odwazyla, mam po prostu uprzedzenia do o wiele starszych od siebie. Mialam kiedys propozycje spotykania sie ze starszym od siebie - jak na moje oko ok 12 lat, ale nie chcialam tego. Czasem mysle, co bybylo gdybym sie jednak z Nim spotykala, ale coz nie zaluje. Zle bym sie z tym czula.Wszystkiego Dobrego!
Jak mężczyzna nie oczaruje kobiety odrazu, to propozycja spotykania się jest przeważnie odrzucona przez kobietę niezależnie czy chlopak jest od niej starszy czy nie. Jesli mężczyzna jest atrakcyjny fizycznie, jeśli kobietę pociąga, nie mówiąc już o atutach wewnętrznych, to co stoina przeszkodzie by się z nim umówić? Zakładam odrazu, że wchodzą w grę nieżonaci, bo zwolenniczką romansów z ojcem rodziny nie jestem....
a22, dlaczego źle byś sięczuła spotykając się ze starszym od siebie? Z czym wiążą się Twoje negatywne odczucia?
właśnie a22- dlaczego stawiasz od razu starszych na pozycji straconej? jeśli faktycznie chemia zadziała, to nie ma różnicy. Jedno drugie napędza i dowartościowują się nawzajem. to tak jak w związkach ze stereotypową różnicą wieku........albo działa, albo nie........ileż takowych jest, choćby na tym forum opisanych? Piszesz, że nie żałujesz, a jednak myślisz co by było))))))
Wszystkim życzę udanych związków, tych "niekonwencjonalnych" również ![]()
Teraz zauwazylam, ze cos jeszcze napisalas i kierujesz do mnie pytanie. Wiesz po prostu czulabym sie w Jego towarzystwie jak taka prawie coreczka. Z uwagi na to, ze mezczyzni tez szybciej sie starzeja. Poza tym obawialabym sie, ze chca za przeproszeniem "wyrwac " mlodsza i sie pochwalic, miec satysfakcje. Oczywiscie szanuje Twoja decyzje i dobrze na tym wyszlas, ale np na innym forum czytalam o podobnym przypadku- facet starszy , ale niedojrzaly, choc wydawal sie idealny okazal sie swinia. Po prostu obawialabym sie , ze to jakis cwaniak, ktory dobrze udaje, a za plecami robi co innego. Bo z facetami nigdy nic niewiadomo, ale gratuluje , ze Ty jestes szczesliwa- to wazniejsze niz wygrana na loterii.Pozdrawiam
Wątpie żebyś czuła się jak córeczka - w końcu Twój tata Cię chyba nie pociąga jako mężczyzna, ani tym bardziej nie adoruje Cię jak facet kobietę. Przecież to są całkiem inne relacje... Poza tym, nawet jeśli ktoś miał przykre doświadczenie ze starszym mężczyzną, bo ten okazał się świnią, to nie dlatego że mężczyzna był starszy, tylko dlatego że był poprostu świnią i zapewne był tą świnią już wcześniej a nie dopiero w starszym wieku.
Z tego co mi wiadomo, to nie mężczyźni, ale właśnie kobiety szybciej się starzeją. Ojcem może zostać 80-letni dziadek, a kobieta ma limit czasowy. Poza tym znam wielu przystojnych mężczyzn, którym zmarszczki dodają uroku, czego o kobietach powiedzieć nie można. Mało tego, niektórzy mężczyźni z wiekiem mężnieją, wyglądają o wiele lepiej niż jak byli młodsi.
Ja mam 30 lat i już widzę, że moje ciało się zmienia, zaczynają się pojawiać "kurze łapki" i trzeba nad soba bardzo pracować, by nie dać się tak łatwo zmienić upływowi czasu. Mój mąż natomiast (20 lat starszy) ma o wiele lepszą kondycję niż ja i nie ma tyle tłuszczyku co ja
Dalej więc nie rozumiem Twoich oporów, ale oczywiście szanuję Twoje poglądy i nie będę polemizować z czyimiś odczuciami.
Po prostu czulabym sie jak coreczka. Nie ufam takim facetom. Mysle, ze chca "wyrwac" mlodsze i miec satysfakcje. Zgadzam sie ze niektorzy sa wporzadku, ale jest tez druga strona medalu. Na forum sa watki o tym jak tacy starsi manipuluja, uwodza i odchodza.
Ciesze sie karolciu, ze szanujesz moje zdanie , ja jaknajbardziej szanuje Twoje. Wszystko zalezy co kto woli i jak na co patrzy. Roznie to bywa w zyciu, ale najwazniejsze zeby byc szczesliwym. Wszystkiego Dobrego!
Dorka88 niesamowita historia, ciszę się, że wszystko ułożyło Ci się tak szczęśliwie.
3mam kciuki za Twoje szczęście moja Droga.
Pozdrawiam
Po prostu czulabym sie jak coreczka. Nie ufam takim facetom. Mysle, ze chca "wyrwac" mlodsze i miec satysfakcje. Zgadzam sie ze niektorzy sa wporzadku, ale jest tez druga strona medalu. Na forum sa watki o tym jak tacy starsi manipuluja, uwodza i odchodza.
Ja zawsze byłam nieufna wobec KAŻDEGO faceta niezależnie od wieku, bo nigdy nie wiadomo, który bajeruje i uwodzi, by wykorzystać, a który jest szczery. Tym razem jednak czułam wewnętrznie, że mogę czuc się bezpieczna pod tym względem. A może poprostu dojrzałam i zaczęłam się orientować w faktycznych intencjach... Zawsze jest ryzyko, gdy jest się młodą dziewczyną, naiwną, pozwalającą nieświadomie sobą manipulować,że trafi się jakiś "zbokol", który to wykorzysta. Na szczęście ja mimo, że miałam wtedy 23lata byłam bardzo rozsądna i nie wystarczyłoby mi kilka fajnych tekstów, komplementów itp, żeby mnie urobić.
Poza tym dziś mam 30 lat, więc jestem już "stara" dla typowych playboyów i wydaje mi się, że dawno mąż wymieniłby mnie na nowszy model, gdyby chodziło o satysfakcję z pokazywania się z młodą laską.... Na szczęście mój mąż ma inne priorytety, ma satysfakcję, że ma taką żonę jaką ma, wiem że jest przy mnie szczęsliwy, czuję że jestem dla niego najpiękniejsza i najlepsza, choć oczywiście w rzeczywistości wcale nie jestem (miłość jest ślepa
) Mamy satysfakcje że mamy 2 super chłopaków, a przede wszystkim że jesteśmy razem szczęsliwi, nierozłączni, szczególnie w tych czasach, gdzie bez przerwy ludzie się kłócą, rozchodzą.
Miłość nie zagląda w metrykę i jesteście tego dowodem
Dla mnie spora różnica wieku też nie stanowi problemu. Jeżeli dwoje ludzi potrafi się porozumieć to jestem jak najbardziej za. Autorce tematu i Tobie karola7908 życzę dalszego szczęścia:)
Ps- karola7908-wysłałam Ci maila (przepraszam za tą prywatę, ale na forum chyba nie ma opcji Prywatna Wiadomość)
Jestem z Nim szczęśliwa niezależnie od tego czy robią mu się zmarszczki czy nie. Kochamy się nazwajem i szanujemy. On się nie ogląda za innymi , młodszymi kobietami.A ja się nie oglądam za facetami. Jesteśmy małżeństwem dwudniowym i mamy ( w brzuszku póki co) synka. Jurek wie że jestem szczęśliwa i wiem o tym że On także jest szczęśliwy ze mną, powtarza mi to codziennie i okazujemy sobie szacunek. Mój tata akceptuje ten związek bo wie że jestem szczęsliwa i że Jurek to dobry mężczyzna dla mnie i jakoś nieprzeszkadza mu różnica wieku. Wszystkim szczęsliwie zakochanym życzę MEGA dużo miłości
:):)
a jak sądzicie czy w drugą stronę to też tak działa?? mam na myśli kobieta starsza od mężczyzny o 13 lat??
ja mam mezczyzne 20 lat starszego i jest nam cudownie ze soba, a jego siostra przeciwnie ma mezczyzne 15 lat mlodszego i tez jest im dobrze. Nasze rodziny to akceptuja. A moj synek uwielbia mojego A. Jeszcze 2 miesiace i bedziemy malzenstwem
Niewazna jest roznica wieku, wazne jest to jacy jestesmy. Milosc jest piekna nawet jak by to bylo 30 lat ![]()
ja mam mezczyzne 20 lat starszego i jest nam cudownie ze soba, a jego siostra przeciwnie ma mezczyzne 15 lat mlodszego i tez jest im dobrze. Nasze rodziny to akceptuja. A moj synek uwielbia mojego A. Jeszcze 2 miesiace i bedziemy malzenstwem
Niewazna jest roznica wieku, wazne jest to jacy jestesmy. Milosc jest piekna nawet jak by to bylo 30 lat
mkm254 ja jestem osobą po przejściach i jakiś czas temu poznałam kogoś, kto jest naprawdę niesamowity, zupełnie inny od mojego prawie byłego męża...ale jest jedno zasadnicze "ale", chłopak ten jest 13 lat ode mnie młodszy. I mimo, że jest dość poważny jak na swój wiek, już pracuje i naprawdę ma poukładane w głowie, zapewnia, aż czasem nawet za bardzo o swoich uczuciach to u mnie w głowie jest chyba jakiś wielki dzwon, który dzwoni melodią "to jeszcze dziecko", "jest więcej od Ciebie młodszy, niż starszy od Twojej starszej córki", "każdy małolat ponoć marzy o tym, żeby spotykać się ze starszą aczkolwiek młodą mamuśką", "co ludzie powiedzą" i nie potrafię inaczej na niego patrzeć...
czytając Wasze historie muszę przyznać,że trochę zmieniłem swój pogląd na temat wieku mojej potencjalnej partnerki:)
szczęścia życzę :*) pomiędzy mną a moim chłopakiem jest 9 lat różnicy i jest cudownie ...
jesteśmy już rok razem :*)