Z góry przepraszam za określenie w tytule, ale dla mnie osoby które jeżdżą na motocyklach bez wyobraźni są po prostu potencjalnymi dawcami organów.
Co mam na myśli mówiąc pseudo-motocykliści? otóż jade sobie kiedys przez miasto Kraków środek dnia godz 16 ruch niesamowity oczywiście i prosty odcinek drogi a tam motocyklista rozpędzony do ok 100km staje na tymże motorze na którym jedzie puszcza kierownice i tak sobie mknie ulicą wśród Bogu ducha winnych ludzi. Po chwili siada i jedzie sobie na jednym kółku po to żeby za pare metrów zjechać na pobocze do kolegi który filmuje całe zajście kamerka z komórki.
Drugi przykład jade sobie tąże samą drogą inny prosty odcinek odległość między jednymi a drugimi światłami ok 1,5km a o jeden raz prawie nie wyskocze z fotele bo oto obok mnie przemknął motocyklista z prędkościa co najmniej 150km/h zawrócił na czerwonym świetle po czym na jednym kółku przewiózł się druga strona ulicy a tuz za nim w dokładnie ten sam sposób podążał kolega.
Co o tym myślicie? bo ja to uważam że są to ludzie niepoważni bez wyobraźni nie liczący się z życiem swoim i innych.
Oczywiście motor jest dla ludzi ale dla mądrych ludzi.