netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

"Puszki" kontra motocykliści

42 odpowiedzi5 118 wyświetleńzałożony przez Olinka, 02.05.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » "Puszki" kontra motocykliści

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43 ]

1

Temat: "Puszki" kontra motocykliści

"Puszki? to slangowe, nadane przez motocyklistów, określenie uczestników ruchu poruszających się w samochodach.

Od jakiegoś czasu jestem wyczulona na temat, dlatego uważnie obserwuję wzajemną walkę (a może tylko niechęć?), jaką toczą między sobą "puszki" i motocykliści. Przyznaję, że nie rozumiem tego zjawiska. Co prawda istotnie część właścicieli dwóch kółek porusza się brawurowo, bez wyobraźni, ale temat przecież nie jest obcy także samochodziarzom. Mimo wszystko niechęć została przeniesiona na całą populację motocyklistów, co wydaje mi się mocno przesadzone i niesprawiedliwe.

W moim mieście od kilku dni głośna jest sprawa śmierci motocyklisty, notabene instruktora nauki jazdy, który zginął uderzając (nie miał szans zrobić nic więcej niż zrobił) w samochód kobiety łamiącej co najmniej kilka przepisów, w tym złamanie nakazu skrętu w prawo, złamanie zakazu skrętu w lewo, przekroczenie linii ciągłej, wymuszenie pierwszeństwa przejazdu, a przede wszystkim poruszającej się bez wyobraźni i po prostu nieuważnie. To ona popełniła błąd, to ona naruszyła obowiązujące prawo drogowe, a jednak to on poniósł najgorsze z możliwych konsekwencje wypadku. Ona będzie żyła z tym piętnem do końca swoich dni, ale jemu życia już nic nie przywróci. Zwykle zresztą tak jest, że w zderzeniu motocykl - samochód zwykle ginie kierowca tego pierwszego, nawet jeśli ewidentny błąd popełni ten drugi.

W tym miejscu chciałabym zapytać jakie jest Wasze spojrzenie na opisane zjawisko?

Moim zdaniem motocykliści to pasjonaci, motocykl to nie jest tylko pojazd, ale styl życia. Ci ludzie tworzą wspaniałą, zintegrowaną społeczność, co miałam zresztą okazję nie dalej, jak dzisiaj, obserwować na pogrzebie jednego z nich. Facet miał całe życie przed sobą, to nie on popełnił błąd, a jednak w zderzeniu z samochodem okazał się bezbronny jak dziecko. 
Skąd więc ta niechęć "puszek" do motocykli? 

P.S. Nie znoszę określenia ?dawcy organów?.

2

Odp: "Puszki" kontra motocykliści

Zaczyna się sezon na motór, więc temat trafiony w dobrym czasie.  Potwierdzam, społeczność żelaznej husarii jest ewenementem i przetrwała po dzień dzisiejszy w swej solidarności, obyczajach i dotyczy to nie tylko Polski, ale i całej Europy, zawsze Lewa w Górę smile  Większość motórzystów to pasjonaci nie tylko swych maszyn, ale i wolności, którą one dają , to faktycznie specyficzny styl życia, ale są w śród nich również pasjonaci niebezpiecznej jazdy i to właśnie oni często narażają siebie i innych na wypadki. Jeżeli chodzi o, może nie tyle co walkę, co wzajemną empatię miedzy puszkami a motórzystami, to sprawa rozchodzi się o wspólne, bezpieczne użytkowanie drogi. Ci w puszkach nie zdają sobie sprawy, a wręcz lekceważą motórzystów czując się bezpiecznie i bezkarnie w swych puchach. Wielu kierowców nie zdaje sobie sprawy ze swej bezmyślności, która niejednokrotnie doprowadza do tragedii. Motór na drodze ma mniejsze gabaryty, a co za tym idzie dostrzeżenie go wymaga większej uwagi, a czasami jest wręcz ograniczone do zera, ale o tym wielu kierowców zapomina, lub nawet nie zdaje sobie z tego sprawy! O ile, w przypadku poruszania się samemu motórem mamy jeszcze małe, ale jednak jakieś szanse na ominiecie beztroskiego kierownika puchy, o tyle jadąc z plecakiem, te szanse spadają niemal do zera. I z tego miejsca należało by zaapelować do kierowców o większą rozwagę, skupienie, a przede wszystkim kulturę  jazdy i pamiętanie o tym, że z dróg korzystają również motórzyści, którzy w bezpośredniej konfrontacji mają nikłe szanse. LWG.

3

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
Olinka napisał/a:

Skąd więc ta niechęć "puszek" do motocykli?

Bo widzisz ale jednak z moich obserwacji, to motocykliści częściej przeginają na drogach. Środek miasta ale kilkupasmowa jezdnia, zmiana świateł i obywatel na przecinaku wyrywa do przodu, podrywa maszynę na jedno koło po czym mknie do następnych świateł tak ze 200 km/h. To nie są jednorazowe obserwacje. Była kampania coś o spoglądaniu w lusterko, bo motocykl. Ja w nosie mam tą kampanię. Jestem kierowcą, który bardzo często patrzę w lusterko i kilka razy zdarzyło mi się, że było to prawie za mało. Wiesz dlaczego? Bo patrzyłem w lusterko i nic tam nie było, a kiedy chwilę później już byłem w trakcie manewru i znów swoim zwyczajem spoglądałem w lusterko, to miałem za sobą blisko motocykl. Znalazł się tam tak szybko, bo leciał po drodze, gdzie jest ograniczenie do 90 km/h z prędkością nawet ponad 200 km/h. No to sorry, jego problem jak się zabije, byle mi samochodu nie porysował...

4

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
Snake napisał/a:

No to sorry, jego problem jak się zabije, byle mi samochodu nie porysował...

Stawianie rzeczy materialnych ponad życiem ludzkim, wywołuje u mnie atak nieujarzmionego współczucia.

5

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
Dzenaro napisał/a:
Snake napisał/a:

No to sorry, jego problem jak się zabije, byle mi samochodu nie porysował...

Stawianie rzeczy materialnych ponad życiem ludzkim, wywołuje u mnie atak nieujarzmionego współczucia.

Dzenaro - mam wrażenie, że to zdanie Snake napisał ironicznie.
Tak jak z określeniem "dawcy organów". Przecież nikt na serio im tego nie życzy. To raczej stwierdzenie do czego może doprowadzić brawurowa jazda oraz spostrzeżenie, że motocykliści w wypadku mają zwykle mniejsze szanse od kierowców samochodów.
Zgadzam się ze spostrzeżeniami Snake'a. Oczywiście, że jest generalizowaniem pisać, że wszyscy motocykliści tak jeżdżą, ale niestety wielu tak robi.
Jestem uważnym kierowcą, ale czasem nawet duża uwaga może nie wystarczyć.

6 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-05-03 13:37:22)

Odp: "Puszki" kontra motocykliści

Zabiorę zatem głos i ja...
Prawo jazdy - zarówno na samochód jak i na motocykl - mam od 28 lat. I od początku jeździłem tak motocyklami jak i "puszkami". Przyznaję bez bicia, że na początku mojej motocyklowej przygody nie raz zdarzało mi sie "za dużo dać w gary" i w efekcie parę razy "o mały włos" nie byłem dawcą... Ale wystarczyło mi, że szorowałem ciałem po asfalcie (musiałem się "położyć" z maszyną by nie wjechać pod ciężarówkę), ujeżdżałem "dzikiego konia" (gdy kierowca za mną nie zauważył, że sie zatrzymałem i wjechał mi w tyłek autem), i parę pomniejszych sytuacji by ...nabrać pokory. Bo i byłem świadkiem masakrycznego wypadku kolegi... To mnie wiele nauczyło i mimo jazdy swoją maszyną w każdą pogodę (nie byłem "sezonowym", gdy ciepło...) przez lat kilkanascie - nie byłem ni razu sprawcą wypadku, ani - później, po pierwszych szaleństwach - niebezpiecznych sytuacji nie prowokowałem. Nauczyłem sie jednego wówczas: oczy trzeba mieć naokoło głowy i za innych mysleć. I to mi tez duzo dało, gdy przesiadałem sie do puszki. Wiedziałem, że na motorze nie maja szans, wiedziałem, że w puszkach mało czasem widzą. Ale to było kiedyś. Obecnie większość tzw. "motocyklistów" to szczyle bez krzty wyobraźni. Dają w gary "ile fabryka dała" (czasem nawet więcej), wciskają się na bezczelnego, ryzykują życiem swoim, swoich pasażerów i innych kierowców. Znak czasów? I to owi "dawcy", bo sami swoją głupotą stwarzają sytuacje, z jakich niekiedy cudem wychodzą cało. A kierowcy "puszek"? Skąd ta cicha wojna? Raz - moze i zazdrość tej "wolności", dwa - złość, gdy jeden z drugim na swoich głośno pierdzących maszynach (ilu z tych "motocyklistów" ma nieprzerobine wydechy?), co chwila podkręcających manetką gazu wpier....lają się na pierwszego na światłach, czy slalomem wyprzedzają "na trzeciego" innych... To zbiera żniwo - złość. Kiedyś jakiś kretyn na swojej maszynie właśnie tak mnie wyprzedzał, na trzeciego... Ale coś mu poszło nie tak, bo stracił panowanie i sie wypierniczył. Pamiętam jego przerażenie w oczach, gdy leżąc na drodze patrzył, czy zdążę wyhamować. Zdążyłem. Może to akurat tego coś nauczyło. Sumując - i jeden obóz i drugi w jakimś stopniu zapracował na tą wojnę. Kierowcy "puszek" brakiem uwagi i przewidywania (że kretynowi nagle się będzie spieszyć, bądź zapierdziela nie 95 a 185 km/h), a tzw. "motocykliści" swoją brawurą, brakiem pokory (choćby wobec praw fizyki) i bezczelnością... Owszem, spotkałem sie i z takimi "puszkowcami" co bezczelnie zajeżdżali drogę... Jeden dostał nawet oklep, gdy spowodował wywrotkę jednego z grupy motocyklistów z klubu. Ale to tak na marginesie...
Ja sam po paru doswiadczeniach z chamskimi zagraniami "puszkarzy" woziłem pod ręką stalową kulę na łańcuchu by - w razie potrzeby - walnąć nia w dach samochodu nagle zmieniającemu pas ruchu na ..mój.
Nie wspominam tu o normalnych kierowcach aut czy motocykli, bo i jedni i drudzy traktują się z szacunkiem i ograniczonym zaufaniem. Jestem jednym z nich i znam grono osób podobnie się zachowujących...
Wszystkie te poruszone w temacie nieporozumienia rozbijaja sie o podstawowe zagadnienia: wyobraźnię, pokorę, przewidywanie i ...przede wszystkim kulturę.

7

Odp: "Puszki" kontra motocykliści

Nie bardzo rozumiem do czego zaczyna zmierzać  ta dyskusja? Tak samo wśród kierowców puszek są piraci drogowi, jak i wśród motórzystów jest grupa nieodpowiedzialnych ludzi, którzy pomimo niejednego szlifu nadal ryzykują swoim i innych zdrowiem i życie biorąc za priorytet linię wstydu. Śmiem wątpić, aby ci drogowi piraci, zarówno kierownicy puszek, jak i motórzyści wiedząc o tym, że to z ich winy doszło do zdarzenia czuli jakikolwiek żal, czy rościli pretensję za to do kogoś, bo niby za co ? To wszystko rozchodzi się o tych, którzy chcą bezpiecznie wyjechać i powrócić, a którzy w bezpośredniej konfrontacji nie mają większych szans.

8

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
Dzenaro napisał/a:
Snake napisał/a:

No to sorry, jego problem jak się zabije, byle mi samochodu nie porysował...

Stawianie rzeczy materialnych ponad życiem ludzkim, wywołuje u mnie atak nieujarzmionego współczucia.

Dlaczego? Mój lakier, to mój problem. Cudze życie, to cudzy problem. Jeżdżę w miarę uważnie, biorę poprawkę na głupotę innych kierowców ale czemu mam mieć oczy dookoła głowy, bo ktoś na motocyklu pocina 200 km/h? Łamie przepisy, to musi kalkulować ryzyko, mam więc nadzieję, że w razie czego położy motocykl tak żeby nie zaczepić mojego auta. Nie żebym specjalnie się roztkliwiał nad swoim autem. Ostatnio, a wcześniej rok temu inny kierowca wjechał mi w kufer kiedy stałem na światłach. A propos, że to kobiece forum, rok temu była to kobieta. Widziałem w lusterku, że bardziej niż przemieszczanie się w korku zajmuje ją poprawianie makijażu. No i w końcu mnie walnęła... Wyszedłem, zobaczyłem, że otarła mi lakier i machnąłem ręką. Ona miała większy problem, bo ja mam duże auto z kołem zapasowym z tyłu i to koło elegancko wgięło jej maskę do środka... ale za urodę się płaci big_smile Drugi przypadek miałem parę dni temu. Analogiczny, z tym, że w aucie z tyłu siedzieli jacyś młodzi goście. Zjechałem na bok, myślałem, że i oni zjadą ale gdzie tam, dali gaz i czmychnęli. Ja szybciutko za nimi. Na następnych światłach dojrzałem ich w korku parę samochodów z przodu więc karteczkę, długopis i zacząłem spisywać numery. Zauważyli mnie i znów gaz, wyskoczyli na sąsiedni pas i rura w miasto. Numery spisałem, zadzwoniłem na policję, podałem, że prawdopodobnie pijany kierowca albo nie ma dokumentów czy coś w ten deseń. Pan policjant poinformował mnie, że ze szkodą muszę się pofatygować osobiście. Przyjechałem pod dom, obejrzałem auto aby stwierdzić, że gnojki poprawili otarcie lakieru po tamtej pani. Z tego powodu nie będę marnował czasu na komendzie, pozostała mi cicha satysfakcja, że maska ich samochodu wygląda co najmniej tak samo źle jak maska tej kobiety, a może i chłodnica im poszła...

9

Odp: "Puszki" kontra motocykliści

Nie przepadam za motocyklistami. Jest dokładnie jak pisze Snake- ja gapię się w lusterka na okrągło, ale to nie wystarczy, jeśli ktoś zapieprza jak dziki. 150 km/h to już jest 41 m/s, przy 180 km/h robi się 50 m/s, a potrafią jeździć szybciej. Jak tutaj coś dostrzec?

Drugie to bezmyślność- młody chłopaczek kupuje sobie potwora o pojemności 1000 cm3, bo trzeba zaszpanować przed kolegami. Kombinezon? Buty? Kask? Mniejsza o to, tym się nie da zaszpanować przecież, dżinsy wystarczą.

Kolejna sprawa to poziom hałasu- nawet V8 z muscle carów czy boxery z Imprez nie robią takiego rabanu jak motocykle. Akurat mieszkam teraz przy ruchliwym skrzyżowaniu, i jak rusza jakiś półgłówek spod świateł- można dostać szału- a wiosna przyszła i jest ich na pęczki. I jeszcze są z tego zadowoleni, że gardzą tłumikami, tłumaczą, że o wiele przyjemniej tego słuchać. Tylko nie dociera, że inni NIE CHCĄ tego słuchać...

Wydaje mi się, że te powody podane powyżej uzasadniają niechęć do motocyklistów. Nie robię nigdy nikomu problemów na drodze, w korkach zjeżdżam, żeby mogli przejechać, ale chciałabym, żeby i oni pomyśleli czasami o innych.

10

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
busiu napisał/a:

Kolejna sprawa to poziom hałasu- nawet V8 z muscle carów czy boxery z Imprez nie robią takiego rabanu jak motocykle. Akurat mieszkam teraz przy ruchliwym skrzyżowaniu, i jak rusza jakiś półgłówek spod świateł- można dostać szału- a wiosna przyszła i jest ich na pęczki. I jeszcze są z tego zadowoleni, że gardzą tłumikami, tłumaczą, że o wiele przyjemniej tego słuchać. Tylko nie dociera, że inni NIE CHCĄ tego słuchać...

O tak, to jest niestety prawda. Mieszkam w sąsiedztwie rynku i kilku ruchliwych ulic, skąd nawet w nocy nie odpuszczają sobie ruszania na pełnym gazie, czyli "widowiskowo". Zdarza się, że wieczorem, kiedy to dźwięki słychać jakby mocniej, a mamy w domu pootwierane okna, musimy na chwilę przerwać rozmowę, bo nas zagłuszają.

Mimo wszystko wciąż odnoszę wrażenie, że mamy tendencję do generalizowania, a przecież większość motocyklistów jeździ poprawnie, z rozwagą, przepisowo, nie stwarzając przy tym zagrożenia ani dla siebie, ani dla innych uczestników ruchu. Jasne, że Ci szarżujący i uciążliwi po prostu rzucają się w oczy, niemniej niechęć wydaje się być ogólna i przełożona na całą grupę.

Z drugiej strony "puszki" wcale nie zachwują się lepiej, choć inaczej, w dodatku jest ich na drodze większość. Też jeżdżą brawurowo, bez wyobraźni, wyprzedzają na trzeciego, ruszają, że aż się za nimi dymi i z piskiem opon lub przeciwnie - jeżdżą nieuważnie, ślamazarnie, bez podstawowej znajomości drogowego savoir-vivre'u.

11

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
Snake napisał/a:
Dzenaro napisał/a:
Snake napisał/a:

No to sorry, jego problem jak się zabije, byle mi samochodu nie porysował...

Stawianie rzeczy materialnych ponad życiem ludzkim, wywołuje u mnie atak nieujarzmionego współczucia.

Dlaczego? Mój lakier, to mój problem. Cudze życie, to cudzy problem. Jeżdżę w miarę uważnie, biorę poprawkę na głupotę innych kierowców ale czemu mam mieć oczy dookoła głowy, bo ktoś na motocyklu pocina 200 km/h? Łamie przepisy, to musi kalkulować ryzyko, mam więc nadzieję, że w razie czego położy motocykl tak żeby nie zaczepić mojego auta. Nie żebym specjalnie się roztkliwiał nad swoim autem. Ostatnio, a wcześniej rok temu inny kierowca wjechał mi w kufer kiedy stałem na światłach. A propos, że to kobiece forum, rok temu była to kobieta. Widziałem w lusterku, że bardziej niż przemieszczanie się w korku zajmuje ją poprawianie makijażu. No i w końcu mnie walnęła... Wyszedłem, zobaczyłem, że otarła mi lakier i machnąłem ręką. Ona miała większy problem, bo ja mam duże auto z kołem zapasowym z tyłu i to koło elegancko wgięło jej maskę do środka... ale za urodę się płaci big_smile Drugi przypadek miałem parę dni temu. Analogiczny, z tym, że w aucie z tyłu siedzieli jacyś młodzi goście. Zjechałem na bok, myślałem, że i oni zjadą ale gdzie tam, dali gaz i czmychnęli. Ja szybciutko za nimi. Na następnych światłach dojrzałem ich w korku parę samochodów z przodu więc karteczkę, długopis i zacząłem spisywać numery. Zauważyli mnie i znów gaz, wyskoczyli na sąsiedni pas i rura w miasto. Numery spisałem, zadzwoniłem na policję, podałem, że prawdopodobnie pijany kierowca albo nie ma dokumentów czy coś w ten deseń. Pan policjant poinformował mnie, że ze szkodą muszę się pofatygować osobiście. Przyjechałem pod dom, obejrzałem auto aby stwierdzić, że gnojki poprawili otarcie lakieru po tamtej pani. Z tego powodu nie będę marnował czasu na komendzie, pozostała mi cicha satysfakcja, że maska ich samochodu wygląda co najmniej tak samo źle jak maska tej kobiety, a może i chłodnica im poszła...

Zabrzmiało to co najmniej tragicznie, (ciekawe, czy w stosunku do dziecka, które wtargnie nagle na jezdnię utrzymujesz te same poglądy) a i powody odczuwania przez Ciebie satysfakcji budzą we mnie mieszane uczucia. Jak ma być dobrze w dzisiejszym świecie, skoro każdy patrzy żeby tylko jemu było dobrze, a obok czyjejś krzywdy przechodzi się obojętnie, bo to cudza sprawa. Czy widziałeś kiedyś motórzystę, który nie zatrzymał się by udzielić pomocy? Opisujesz zdarzenia, w których uczestniczyły dwa samochody, może pokwapisz się i opiszesz jak takie przypadki wyglądają, kiedy auto najedzie od tyłu na motór, jak na rondzie zabierze motórzystę ze sobą, jak wymusi pierwszeństwo, potrąci i ucieknie z miejsca zdarzenia, to właśnie o takie przypadki chodzi, których jest rocznie setki i wcale nie dotyczą one brawury, tylko głupoty, braku przewidywania, zwykłego gapiostwa i brak znajomości przepisów kierowników puszek. To, że motórzyści przeciskają się w korkach, na ulicy, a nawet jadą po ciągłej linii nie jest żadnym argumentem do stwierdzenia, ze go nie widziałem, bo nie mogłem, bo tam być nie powinien, a tym wszystkim którzy to popierają, którym to przeszkadza i uważają to za łamanie przepisów, powinno się takie osoby ponownie skierować na egzamin z przepisów ruchu drogowego, aby przypomnieć, lub w końcu douczyć, że motórzysta ma do tego prawo, a kierowca puchy ma obowiązek zwracać na to uwagę, oraz wziąć pod uwagę to, że skoro on nie morze poruszać się z wyznaczoną prędkością, nie oznacza, że tego nie może zrobić motórzysta i nie stać/jechać jak św. krówka i patrzeć przed siebie jak koń z klapami na oczach. I proszę mi tu nie pisać o piratach zamykających budzik, bo ja odnoszę się do tych motórzystów, którzy przestrzegają przepisów. Ale co tu dużo mówić, wielu nie jest w stanie zauważyć tramwaju, autobusu, a co dopiero motórzysty.



busiu napisał/a:

Drugie to bezmyślność- młody chłopaczek kupuje sobie potwora o pojemności 1000 cm3, bo trzeba zaszpanować przed kolegami. Kombinezon? Buty? Kask? Mniejsza o to, tym się nie da zaszpanować przecież, dżinsy wystarczą.

Też zaliczałem się kiedyś do takich jak to nazwałaś "chłopaczków" a nawet byłem młodszy, bo prawo jazdy wyrabiało się dużo wcześniej jak obecnie i miałem jedną z najszybszych maszyn na świecie (czasami wyciągała 4 dziewczyny na tydzień smile )zjechałem ówczesny cały blok wschodni i nic się nie stało, za to muszę przyznać, że Polscy kierowcy są jednymi z najmniej kulturalnych na drodze, no może poza Węgrami i Włochami, tam to był drogowy Mexyk

12

Odp: "Puszki" kontra motocykliści

Gdy jadę samochodem i widzę nadjeżdżającego za mną motocyklistę, to od razu kieruję się ku poboczu, ustępując mu drogę.
Przeraża mnie huk tej maszyny i prędkośc z jaką jeżdżą. Chociaż co do  prędkości to wychodzi nieraz na jedno z niektórymi autami.

Mój brat kiedyś miał niezły motocykl. Kilka razy się porozbijał, ostatnim razem miał złamany obojczyk.

Brat cioteczny jest ogromnym pasjonatem motorów. On ma tzw "ścigacze". Też zasuwa, jak szalony. Jezdzi na stojąc, raczej bocznymi drogami.
Też już nieraz miał wywrotki, ale bez poważniejszych.
Często uczestniczy w różnych zlotach motocyklistów. Ma specjalne ubranie.
Gdy ten brat szedł do ślubu, to prowadzony był całą eskortą motocykli. Wyglądało to świetnie smile

Mój Tato zginął właśnie na motorze, ale nie na jakiejś ekstra maszynie, tylko na zwykłym "komarku". Wiem tylko tyle, że nie mógł odpalic. Dlatego koledzy postanowili go popchac. W ten sposób wypchali go spod zakładu pracy, prosto na główną drogę i wprost pod nadjeżdżający autobus. Będąc dzieckiem pytałam kierowców autobusów o ten wypadek, bo chciałam znaleśc kierowcę, który wtedy kierował. Niestety mi się nie udało. Chociaż teraz wiem, że kierowca autobusu, miał dwie opcje: wjechac autobusem pełnym ludzi do rzeki (po drugiej stronie), lub uderzyc w motor. Ewidentnie nie był winny.

Teraz nie wyobrażam sobie, żeby kiedykolwiek moje dziecko, czy mąż kupili sobie motor.
Zawsze będę temu przeciwna.

13

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
Dzenaro napisał/a:

Zabrzmiało to co najmniej tragicznie, (ciekawe, czy w stosunku do dziecka, które wtargnie nagle na jezdnię utrzymujesz te same poglądy) a i powody odczuwania przez Ciebie satysfakcji budzą we mnie mieszane uczucia. Jak ma być dobrze w dzisiejszym świecie, skoro każdy patrzy żeby tylko jemu było dobrze, a obok czyjejś krzywdy przechodzi się obojętnie, bo to cudza sprawa. Czy widziałeś kiedyś motórzystę, który nie zatrzymał się by udzielić pomocy? Opisujesz zdarzenia, w których uczestniczyły dwa samochody, może pokwapisz się i opiszesz jak takie przypadki wyglądają, kiedy auto najedzie od tyłu na motór, jak na rondzie zabierze motórzystę ze sobą, jak wymusi pierwszeństwo, potrąci i ucieknie z miejsca zdarzenia, to właśnie o takie przypadki chodzi, których jest rocznie setki i wcale nie dotyczą one brawury, tylko głupoty, braku przewidywania, zwykłego gapiostwa i brak znajomości przepisów kierowników puszek. To, że motórzyści przeciskają się w korkach, na ulicy, a nawet jadą po ciągłej linii nie jest żadnym argumentem do stwierdzenia, ze go nie widziałem, bo nie mogłem, bo tam być nie powinien, a tym wszystkim którzy to popierają, którym to przeszkadza i uważają to za łamanie przepisów, powinno się takie osoby ponownie skierować na egzamin z przepisów ruchu drogowego, aby przypomnieć, lub w końcu douczyć, że motórzysta ma do tego prawo, a kierowca puchy ma obowiązek zwracać na to uwagę, oraz wziąć pod uwagę to, że skoro on nie morze poruszać się z wyznaczoną prędkością, nie oznacza, że tego nie może zrobić motórzysta i nie stać/jechać jak św. krówka i patrzeć przed siebie jak koń z klapami na oczach. I proszę mi tu nie pisać o piratach zamykających budzik, bo ja odnoszę się do tych motórzystów, którzy przestrzegają przepisów. Ale co tu dużo mówić, wielu nie jest w stanie zauważyć tramwaju, autobusu, a co dopiero motórzysty.

Na pewno poruszałeś się jednośladem z silnikiem? Bo moi znajomi posiadacze takowych zawsze podkreślali, że to motocykle, bo motor to rodzaj maszyny zamieniającej energię na pracę mechaniczną. Ale to tak na marginesie. Widzisz każdy kto łamie przepisy, to je po prostu łamie. Czy najeżdża na zderzak samochodu czy koło motocykla. Że najechanie na motocykl jest dla niego groźniejsze? No to nie jeździć na motocyklu i problem z głowy. Uwierz mi, że paru motocyklistów idiotów żyje tylko dlatego, że przyjmuję a priori, że każdy napotkany przeze mnie motocyklista jest idiotą. Taki jest generalnie wydźwięk tego hasełka o spoglądaniu w lusterka...

14 Ostatnio edytowany przez femte (2014-05-03 23:19:32)

Odp: "Puszki" kontra motocykliści

Prawda. Jezdze na dlugich trasach i uwazam ze niebezpieczenstwo najczesciej nadchodzi z tylu. Sprawdzam w lusterku - jedzie wariat 180 czy wiecej - zwalniam i przepuszczam.
Styl jazdy w naszym kraju to osobna sprawa - ja zawsze czuje sie jakby wszyscy mnie atakowali. A najgorsze jest to, ze wiekszosc uwagi trzeba poswiecic na wypatrywanie dziur w jezdni.
Ja juz stracilam t? umiejetnosc.
Codziennie jazde zaczynam od wiejskiej drogi - gdy mijaja sie dwa samochody trzeba wjechac prawymi kolami w rzepak. I koniecznie pozdrowic drugiego kierowce.
Gdy na  Kystvejen mija sie autobus (kierowcami sa urocze panie) to w wezszych miejscach trzeba stanac. Panie machaja reka, usmiechaja sie.

15

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
Snake napisał/a:

Na pewno poruszałeś się jednośladem z silnikiem? Bo moi znajomi posiadacze takowych zawsze podkreślali, że to motocykle, bo motor to rodzaj maszyny zamieniającej energię na pracę mechaniczną. Ale to tak na marginesie. Widzisz każdy kto łamie przepisy, to je po prostu łamie. Czy najeżdża na zderzak samochodu czy koło motocykla. Że najechanie na motocykl jest dla niego groźniejsze? No to nie jeździć na motocyklu i problem z głowy. Uwierz mi, że paru motocyklistów idiotów żyje tylko dlatego, że przyjmuję a priori, że każdy napotkany przeze mnie motocyklista jest idiotą. Taki jest generalnie wydźwięk tego hasełka o spoglądaniu w lusterka...

Jak się nie ma nic sensownego na podparcie swych argumentów, to się szuka dziury w całym, aby odwrócić kota ogonem, ale i tu poszło Ci marnie, bo nigdzie bowiem nie napisałem motor, tylko świadomie motór (dostrzegasz różnice) co nie jest błędem a świadomym nazewnictwem motórzystów i jak masz faktycznie kogoś znajomego z husarii to zapytaj. Poza tym, kompletnym absurdem jest, by nie wskakiwać na koła w obawie przed puszkami, tak samo kierowcy TIRów mogli by powiedzieć szerokiej rzeszy kierownikom puszek, którzy żywią do nich żal z różnych powodów, w sumie dysproporcje zbliżone. Określenie, że każdy motórzysta jest idiotą zakrawa na delikatnie mówiąc  kpinę, można by powiedzieć, że widząc motórzystę należy zwrócić szczególną uwagę, ale nie w ten sposób i teraz rodzi się pytanie, czy jesteś z tych osób, które lansują się w necie, czy nie masz znajomych motórzystów, bo gdybyś miał, wątpię byś takie słowa powiedział, a niemal jestem pewien, że nigdy w realu byś się nie odważył ich użyć w bezpośredniej rozmowie z nimi. No cóż, Bozia ma różnych lokatorów smile

16

Odp: "Puszki" kontra motocykliści

Jestem byla kierowca motocykla,dopoki praktycznie z mojej winy-przyznaje sie bez bicia-mialam bardzo powazny wypadek,trzy miesiace w szpitalu,wylizalam sie tylko dlatego,ze bylam mloda.Od tamtej pory przesaidlam sie na samochod-nie potrafilam przezwyciezyc leku.Powiem tak ,motocykl to wspaniala przygoda-adrenalina,wiatr we wlosach itp.,jak sie jest mlodym to adrenalina szybko uderza i niestety zaczyna sie wariowac,kierowcy tez nie ulatwiaja zycia,to fakt,ale nalezy zawSze pamietac,ze najwiecej obrywa motocyklista.Powiem tylko,ze czuje sie tak jakby mi darowano drugie zycie,tego nie zycze motocyklistom,zycze za to rownej,bezpiecznej drogi bez zlosliwych kierowcow,celowo utrudniajacych jazde.Zastanawia mnie tez ,dlaczego na polskich drogach jest tyle zlosliwosci wzgledem siebie,nie mieszkam teraz w Polsce i tutaj nawet nie ma sie na kogo zloscic,wypadki sa sporadyczne i ogromna kultura jazdy.Zawsze mnie zastanawialo,dlaczego polscy uzytkownicy drog;),zamiast ulatwiac sobie jazde ,to ja utrudniaja,a jak sie zdarzy normalny kierowca to szybko go naprostowuja-czasami po prostu nie chce sie byc uprzejmym.

17

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
sky14 napisał/a:

Zastanawia mnie tez ,dlaczego na polskich drogach jest tyle zlosliwosci wzgledem siebie,nie mieszkam teraz w Polsce i tutaj nawet nie ma sie na kogo zloscic,wypadki sa sporadyczne i ogromna kultura jazdy.Zawsze mnie zastanawialo,dlaczego polscy uzytkownicy drog;),zamiast ulatwiac sobie jazde ,to ja utrudniaja,a jak sie zdarzy normalny kierowca to szybko go naprostowuja-czasami po prostu nie chce sie byc uprzejmym.

Może w tym właśnie tkwi przyczyna, że my w ogóle na drodze jesteśmy mało uprzejmi?

Kilka miesięcy temu poruszałam się po Wiedniu, choć mieliśmy w samochodzie nawigację, to przy kilku pasach drogi chcąc dostać się na przykład ze skrajnie lewego na prawy, przy takim natężeniu ruchu, jaki tam panuje, teoretycznie powinno być to trudne. Osoby znające miasto na pewno od razu trzymają się właściwej strony, my niestety nie zawsze byliśmy w stanie wszystko przewidzieć. Do czego jednak zmierzam? Napisałam "teoretycznie", bo w praktyce okazało się to banalnie proste, co - nie przeczę - zrobiło na mnie spore wrażenie. Wystarczyło migaczem zasygnalizować chęć zmiany pasa, aby wiedeńscy kierowcy nas po prostu wpuścili. Tak zwyczajnie. Nikt się nie złościł, nie pchał, nie usiłował zdążyć przed nami. Oj, w tej kwestii naprawdę musimy się jeszcze wiele nauczyć, a Austriacy byliby doskonałymi nauczycielami. Polscy kierowcy niestety wciąż są zbyt nerwowi, chętnie i często trąbią, wytykają błędy (konia z rzędem temu, kto ich nigdy nie popełnia), spieszą się, co w rezultacie wywołuje ogólną nerwówkę, a ta z kolei przekłada się na poziom bezpieczeństwa.

18 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-05-04 02:12:00)

Odp: "Puszki" kontra motocykliści

Śmieszą mnie takie "wojny" a jest ich wiele, nie tylko ta o której mówisz, jest też pieszy - samochody, rowery- samochody, pieszy- rowery;p.

My mamy i motor i samochód, ja mam takie spojrzenie na sprawę że nie ma znaczenia po której stronie barykady jesteśmy, liczy się kultura osobista i MYŚLENIE, a tego brakuje we wszystkich tych grupach i nie ma reguły.

Ja często psioczę na innych "samochodowych" bo zwykle gdy jadę w długą trasę robię to po nocy, a wielu ludziom wydaje się że na długich się jedzie ciągiem...;/

19

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
Dzenaro napisał/a:

Określenie, że każdy motórzysta jest idiotą zakrawa na delikatnie mówiąc  kpinę

Czytaj chłopie ze zrozumieniem. Napisałem, że zakładam iż każdy przeze mnie napotkany na drodze motocyklista, to idiota, czyli taki człowiek, który np. jedzie z prędkością dwa (lub więcej) razy większą niż dozwolona na danym odcinku. Oczywiście kierowca samochodu spełniający te kryteria też będzie idiotą ale jakoś obserwowanym przeze mnie motocyklistom na drodze częściej się to zdarza. No więc kiedy w lusterku daleko na horyzoncie widzę pojedyncze światło, to myślę sobie - o ho, zapewne kolejny idiota. O dziwo sprawdza się, bo światełko przybliża się nad wyraz szybko.

Olinko, a mnie się wydaje, że polscy kierowcy wcale nie są nieuprzejmi. Za każdym razem jak jeżdżę do naszej stolicy, to dziwię się potem skąd biorą się te narzekania na kulturę polskich kierowców. Kiedyś jeździłem z mapą na kolanach, teraz mam nawigację ale oczywiście zdarza się pomylić, za późno wybrać drogę i nigdy w naszej stolicy nie miałem problemu ze zmianą pasa. Naprawdę ustępowano mi miejsca, wpuszczano na pas, nikt na mnie nie trąbił.

20

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
Snake napisał/a:
Dzenaro napisał/a:

Określenie, że każdy motórzysta jest idiotą zakrawa na delikatnie mówiąc  kpinę

Czytaj chłopie ze zrozumieniem. Napisałem, że zakładam iż każdy przeze mnie napotkany na drodze motocyklista, to idiota, czyli taki człowiek, który np. jedzie z prędkością dwa (lub więcej) razy większą niż dozwolona na danym odcinku. Oczywiście kierowca samochodu spełniający te kryteria też będzie idiotą ale jakoś obserwowanym przeze mnie motocyklistom na drodze częściej się to zdarza. No więc kiedy w lusterku daleko na horyzoncie widzę pojedyncze światło, to myślę sobie - o ho, zapewne kolejny idiota. O dziwo sprawdza się, bo światełko przybliża się nad wyraz szybko.

Zatem należało by się zdecydować, czy uważasz każdego motórzytę za idiotę, czy każdego, który pędzi z zawrotną, niedozwolona prędkością, bo to kolosalna różnica i zmienia całkowicie logiczny sens wypowiedzi. Poza tym, wątpię abyś miał czas na swobodne obserwowanie zbliżającego się motórzysty, pomykającego z prędkością 200/h lub większą, co najwyżej możesz go dostrzec i przygotować się na ewentualną reakcję jak zdążysz, albo jak zazwyczaj bywa zostaniesz zaskoczony jego obecnością na drodze.




Olinka napisał/a:

Kilka miesięcy temu poruszałam się po Wiedniu, choć mieliśmy w samochodzie nawigację, to przy kilku pasach drogi chcąc dostać się na przykład ze skrajnie lewego na prawy, przy takim natężeniu ruchu, jaki tam panuje, teoretycznie powinno być to trudne. Osoby znające miasto na pewno od razu trzymają się właściwej strony, my niestety nie zawsze byliśmy w stanie wszystko przewidzieć. Do czego jednak zmierzam? Napisałam "teoretycznie", bo w praktyce okazało się to banalnie proste, co - nie przeczę - zrobiło na mnie spore wrażenie. Wystarczyło migaczem zasygnalizować chęć zmiany pasa, aby wiedeńscy kierowcy nas po prostu wpuścili. Tak zwyczajnie. Nikt się nie złościł, nie pchał, nie usiłował zdążyć przed nami. Oj, w tej kwestii naprawdę musimy się jeszcze wiele nauczyć, a Austriacy byliby doskonałymi nauczycielami. Polscy kierowcy niestety wciąż są zbyt nerwowi, chętnie i często trąbią, wytykają błędy (konia z rzędem temu, kto ich nigdy nie popełnia), spieszą się, co w rezultacie wywołuje ogólną nerwówkę, a ta z kolei przekłada się na poziom bezpieczeństwa.

To jest bardzo dobry przykład na temat kultury jazdy, o której wcześniej wspominałem. Warto dodać, że na tą kulturę jazdy mają niebagatelny  wpływ cechy poszczególnych narodowości, a te są uwarunkowane sytuacją i warunkami panującymi w danym kraju. Dopóki w Polsce będzie dominować, zawiść, zazdrość, chamstwo, cwaniactwo, przy tak szybkim tempie pogoni za pieniądzem nie będzie lepiej. W innych krajach żyje się o wiele spokojniej, na luzie, stabilniej, bez stresu, nie ma tej walki o byt, co w konsekwencji otwiera jednego człowieka w stosunku do drugiego. Dlatego czerpiąc przykłady z innych krajów, powinno się zacząć od tych pozytywnych, a nie od tych, które obce państwa chcą się wyzbyć.

21

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
Snake napisał/a:

Za każdym razem jak jeżdżę do naszej stolicy, to dziwię się potem skąd biorą się te narzekania na kulturę polskich kierowców. Kiedyś jeździłem z mapą na kolanach, teraz mam nawigację ale oczywiście zdarza się pomylić, za późno wybrać drogę i nigdy w naszej stolicy nie miałem problemu ze zmianą pasa. Naprawdę ustępowano mi miejsca, wpuszczano na pas, nikt na mnie nie trąbił.

Chyba żartujesz?
No to ja chyba żyję w innej rzeczywistości...

22 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-05-04 14:11:28)

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
Dzenaro napisał/a:
Snake napisał/a:

No to sorry, jego problem jak się zabije, byle mi samochodu nie porysował...

Stawianie rzeczy materialnych ponad życiem ludzkim, wywołuje u mnie atak nieujarzmionego współczucia.

Zaznaczyć chciałam ,ze Snake to gorliwy Katolik smile
idelanie wbija się w kanony katolickiego "miłosierdzia"

Snake napisał/a:

Dlaczego? Mój lakier, to mój problem. Cudze życie, to cudzy problem.

Jak twój dzieciak wracający ze szkoły przebiegnie w niedozwolonym miejscu i zderzy się z moja maską samochodu , tez mam mieć na uwadze troske o swój lakier?  cudze zycie mam w odwłoku, jego problem jak się zabije, cudze zycie, cudzy problem ,nie mój , tylko aby lakieru mi nie porysował nicpon gamoniowaty  . Jakie to mile nie?

23

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
mortisha napisał/a:
Snake napisał/a:

Dlaczego? Mój lakier, to mój problem. Cudze życie, to cudzy problem.

Jak twój dzieciak wracający ze szkoły przebiegnie w niedozwolonym miejscu i zderzy się z moja maską samochodu , tez mam mieć na uwadze troske o swój lakier?  cudze zycie mam w odwłoku, jego problem jak się zabije, cudze zycie, cudzy problem ,nie mój , tylko aby lakieru mi nie porysował nicpon gamoniowaty  . Jakie to mile nie?

Chyba tu mówimy o różnych rzeczach. Dorosły to dorosły, musi umieć przewidywać konsekwencje swoich czynów, a konsekwencją jechania za szybko może być  śmierć. Za tych, którzy nie mogą w pełni ocenić sytuacji, czyli dzieci, zwierzęta, niepełnosprawnych umysłowo- są odpowiedzialni inni dorośli.

24

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
busiu napisał/a:
mortisha napisał/a:
Snake napisał/a:

Dlaczego? Mój lakier, to mój problem. Cudze życie, to cudzy problem.

Jak twój dzieciak wracający ze szkoły przebiegnie w niedozwolonym miejscu i zderzy się z moja maską samochodu , tez mam mieć na uwadze troske o swój lakier?  cudze zycie mam w odwłoku, jego problem jak się zabije, cudze zycie, cudzy problem ,nie mój , tylko aby lakieru mi nie porysował nicpon gamoniowaty  . Jakie to mile nie?

Chyba tu mówimy o różnych rzeczach. Dorosły to dorosły, musi umieć przewidywać konsekwencje swoich czynów, a konsekwencją jechania za szybko może być  śmierć. Za tych, którzy nie mogą w pełni ocenić sytuacji, czyli dzieci, zwierzęta, niepełnosprawnych umysłowo- są odpowiedzialni inni dorośli.

Za nastolatka gdy wraca samodzielnie ze szkoły ( np. gimnazjalista) już rodzic odpowiedzialności nie ponosi ,gdy niestosuje się do przepisów, gdzie można przechodzić i kiedy a gdzie nie mozna,bo jest zakaz
Mialam tak kiedyś ,ze smakaty nicpon ( gimnazjalista ,alb jakiś z zawki)  mi prawie pod kola wpadł w miejscu niedozwolonym dla przejścia, sama myślałam ,ze mu krzywdę zrobię własnoręcznie tylko ze za dużo ludzi było na jego szczęście

25

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
Dzenaro napisał/a:

Zatem należało by się zdecydować, czy uważasz każdego motórzytę za idiotę, czy każdego, który pędzi z zawrotną, niedozwolona prędkością, bo to kolosalna różnica i zmienia całkowicie logiczny sens wypowiedzi. Poza tym, wątpię abyś miał czas na swobodne obserwowanie zbliżającego się motórzysty, pomykającego z prędkością 200/h lub większą, co najwyżej możesz go dostrzec i przygotować się na ewentualną reakcję jak zdążysz, albo jak zazwyczaj bywa zostaniesz zaskoczony jego obecnością na drodze

Każdego napotkanego na drodze motocyklistę traktuje jak potencjalnego idiotę. Podobnie mam np. z traktorzystami. Dawno temu kiedy mnie jeszcze ojciec uczył jeździć, to wbijał do głowy - jak widzisz traktor, zwolnij i patrz uważnie co on robi, bo nigdy nie wiesz co taki czubek może zrobić, a zechce mu się nagle w pole skręcić... I tak samo mam jak widzę przed sobą, za sobą motocyklistę. A co do zauważania z prędkością 200 km/h. No właśnie paru chłoptasiów nie przeszorowało asfaltu (oby...) tylko dlatego, że widząc w lusterku jednoślad gdzieś daleko i planując jakiś manewr zerkam za chwilę ponownie. Vide "czubek na drodze".

mortisha napisał/a:

Mialam tak kiedyś ,ze smakaty nicpon ( gimnazjalista ,alb jakiś z zawki)  mi prawie pod kola wpadł w miejscu niedozwolonym dla przejścia, sama myślałam ,ze mu krzywdę zrobię własnoręcznie tylko ze za dużo ludzi było na jego szczęście

A mnie nastoletnia gówniara co rzuciła mi się pod koła kosztowała 4 tysiące z okładem na naprawę samochodu. Jej się nic nie stało...

mortisha napisał/a:

Zaznaczyć chciałam ,ze Snake to gorliwy Katolik

Dwa błędy big_smile Jestem katolikiem ale nie Katolikiem i na pewno nie gorliwym. Chyba, że inaczej rozumiemy pojęcie gorliwość.

Małpa69 napisał/a:

Chyba żartujesz?
No to ja chyba żyję w innej rzeczywistości...

Może trzeba wyrobić sobie wieśniackie tablice rejestracyjne... wink

26

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
Snake napisał/a:

...Każdego napotkanego na drodze motocyklistę traktuje jak potencjalnego idiotę. Podobnie mam np. z traktorzystami.

Ooooo... a jak ja robiłam prawo jazdy to elegancko nazywało się to: "zasada OGRANICZONEGO ZAUFANIA do innych użytkowników szos" wink
Bardzo szanuje takie podejście - więcej ostrożności - mniej wypadków.

27

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
busiu napisał/a:
mortisha napisał/a:
Snake napisał/a:

Dlaczego? Mój lakier, to mój problem. Cudze życie, to cudzy problem.

Jak twój dzieciak wracający ze szkoły przebiegnie w niedozwolonym miejscu i zderzy się z moja maską samochodu , tez mam mieć na uwadze troske o swój lakier?  cudze zycie mam w odwłoku, jego problem jak się zabije, cudze zycie, cudzy problem ,nie mój , tylko aby lakieru mi nie porysował nicpon gamoniowaty  . Jakie to mile nie?

Chyba tu mówimy o różnych rzeczach. Dorosły to dorosły, musi umieć przewidywać konsekwencje swoich czynów, a konsekwencją jechania za szybko może być  śmierć. Za tych, którzy nie mogą w pełni ocenić sytuacji, czyli dzieci, zwierzęta, niepełnosprawnych umysłowo- są odpowiedzialni inni dorośli.

Bierzesz pod uwagę taką opcję, kiedy już dochodzi do zdarzenia to cała ta otoczka o której piszesz, czyli kto, co i jak nie ma żadnego znaczenia, a najważniejsze jest, przynajmniej powinno być życie i zdrowie ludzkie?? i nie zależnie od tego kto, co i jak w przypadku kiedy mamy realną szansę zapobiec utraty życia, zdrowia kogokolwiek, nie jest to czasem zwykłym ludzkim odruchem?? Oby nigdy sytuacja się nikomu nie odwróciła, by mógł na sobie przekonać się o tym, a myślenie, że nigdy, nikogo nie może spotkać taka sytuacja, bo jest rozważny, idealny etc. jest błędem, bo nie ma nieomylnych ludzi i każdemu w życiu może się przytrafić coś złego i to nie istotne, czy kusił los, czy nie. Obojętność i znieczulica to bardzo brzydkie wady.




Anhedonia napisał/a:
Snake napisał/a:

...Każdego napotkanego na drodze motocyklistę traktuje jak potencjalnego idiotę. Podobnie mam np. z traktorzystami.

Ooooo... a jak ja robiłam prawo jazdy to elegancko nazywało się to: "zasada OGRANICZONEGO ZAUFANIA do innych użytkowników szos" wink

Dostrzegasz różnicę w dwóch powyższych wypowiedziach??  Obydwie o tym samym znaczeniu, ale o jakże różnym poziomie.




Snake napisał/a:

A co do zauważania z prędkością 200 km/h. No właśnie paru chłoptasiów nie przeszorowało asfaltu (oby...) tylko dlatego, że widząc w lusterku jednoślad gdzieś daleko i planując jakiś manewr zerkam za chwilę ponownie. Vide "czubek na drodze".

Ta wypowiedz, która jest czysto teoretyczna i nieco wybujała, nie mająca potwierdzenia w praktyce wywołała jedynie uśmiech na mej twarzy. Jeżeli będziesz miał kiedyś okazję przejechać się niemiecką autostradą, na której zakres pola widzenia jest nieporównywalnie większy, postaraj się skonfrontować swe słowa, próbując dostrzec w oddali pędzący samochód z taką prędkością, o motórze nawet już nie wspominam.

28

Odp: "Puszki" kontra motocykliści

Gros motocyklistów jeździ po chamsku i bardzo agresywnie.Do tego dochodzi chamstwo w innych formach, typu mega głośne wydechy chopperów- też norma.
Ogólną nienawiść do jednośladów jako gatunku podsycają rowerzyści uważający się za święte krowy oraz gimbaza na skuterach nie mająca pojęcia o przepisach.

29

Odp: "Puszki" kontra motocykliści

Rowery a motory to zupelnie oddzielne bajki.
Tu gdzie mieszkam rowerzysci nie maja obowiazku przeczytania czy zdania egzaminu ze znajomosci kodeksu drogowego. Motocyklisci juz tak. Dlugo bym mogla o rowerzystach i ichnich idiotyzmach na drogach mowic.
Co do wojny...czesto widze kierowcow ktorzy zjezdzaja lekko na bok jak widza motocykliste zeby zrobic mu miejsce. Czesto tez widze kierowcow co specjalnie zajada droge, zwolnia gwaltownie tuz przed nosem albo niemalze w dupe wjada.
Wypadki...glupota jest po obu stronach. Ilez to razy widze samochod wyjezdzajacy z drogi a kierowca nawet glowy nie odwroci zeby zobaczyc co mu z prawej wyjezdza? Nawet spojrzenia w lusterko, nic. W takiej sytuacji czy samochod czy motocykl i tak bedzie kraksa. Nijak nie da sie zmusic kierowcow do patrzenia smile
Motocyklisci tez maja jakis dziwny ped do poruszania sie wszedzie z predkoscia 200km/godzine czego nie potrafie zrozumiec. Gina czesto przez predkosc zupelnie nie dostosowana do warunkow na drodze tudziez wlasnych umiejetnosci.
Polscy bikerzy to jest jeszcze inna kwestia. Anglia ma duza i rozlegla tradycje motocyklowa. Jest pelno roznych grup z ktorymi mozna pojechac wszedzie. Ja z moja angielska grupa bylam juz prawie wszedzie. Jezdzimy normalnie, nikt nie wydurnia sie na drodze, nie stajemy deba, nie wierzgamy, nie scigamy sie i przestrzegamy zakazow/nakazow predkosci. Z polska grupa wybralam sie raz i powiedzialam ze dziekuje. Moze i umieja jezdzic ale sa zagrozeniem na drodze. W tym przypadku rozumiem kierowcow bo patrzac na to co polscy motocyklisci robia to ja bym wolala gdzies sie zatrzymac i poczekac az oni sobie juz gdzies dalej pojada.
Co do wysokiego poziomu halasu...tak to juz dziala smile Moze i nas nie widac ale napewno nas slychac smile Nic lepszego niz wspinajacy sie po biegach Ducati Panigale albo BMW S1000RR smile

30

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
Jaguar napisał/a:

Nic lepszego niz wspinajacy sie po biegach Ducati Panigale albo BMW S1000RR smile

Sęk w tym, że mało kto podziela tę opinię, a ryczący wydech nie jest techniczną koniecznością tylko fanaberią.
Ja w swoim aucie też mam potężne stado koni, ale nie czuję potrzeby budzenia całego osiedla, gdy chcę przyszpanować w obecności panny.

31

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
pitagoras napisał/a:
Jaguar napisał/a:

Nic lepszego niz wspinajacy sie po biegach Ducati Panigale albo BMW S1000RR smile

Sęk w tym, że mało kto podziela tę opinię, a ryczący wydech nie jest techniczną koniecznością tylko fanaberią.
Ja w swoim aucie też mam potężne stado koni, ale nie czuję potrzeby budzenia całego osiedla, gdy chcę przyszpanować w obecności panny.

Nie kazdy mysli jak ty. smile

32

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
Jaguar napisał/a:
pitagoras napisał/a:
Jaguar napisał/a:

Nic lepszego niz wspinajacy sie po biegach Ducati Panigale albo BMW S1000RR smile

Sęk w tym, że mało kto podziela tę opinię, a ryczący wydech nie jest techniczną koniecznością tylko fanaberią.
Ja w swoim aucie też mam potężne stado koni, ale nie czuję potrzeby budzenia całego osiedla, gdy chcę przyszpanować w obecności panny.

Nie kazdy mysli jak ty. smile

Jednak zdecydowana większość ludzi woli ciszę. Szczególnie, że w Polsce panuje moda, by motocykl był jak najbardziej ryczący, bo to podobno ratuje życie motocyklistom (huehueue). Ale rozumiem, że jak uwielbiam dźwięk piły spalinowej codziennie od 6 do 22, a Ciebie to wkurza, to wykażesz się zrozumieniem, jak powiem "przecież nie każdy myśli jak Ty!".

33

Odp: "Puszki" kontra motocykliści

Nie znam zadnego motocyklisty ktory by dudnil silnikiem codziennie od 6-22 smile
Popadanie w przesade do niczego nas nie doprowadzi.

34

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
Jaguar napisał/a:

Nie znam zadnego motocyklisty ktory by dudnil silnikiem codziennie od 6-22 smile
Popadanie w przesade do niczego nas nie doprowadzi.

Mówię- mieszkam przy ruchliwym skrzyżowaniu, po którym jest piękna, równa jezdnia, więc "motorowi mistrzowie tylko prostej drogi" dają popisy co chwila. Wiosna w końcu!

A dzisiaj z chłopakiem wyskoczyliśmy na rowery do lasu, i akurat przypomniał mi się kolejny aspekt, dzięki któremu nie cierpię motocyklistów. Wjeżdżamy na ścieżkę i co wypada? Chłopaczek na crossie. Bez rejestracji, na pełnym gazie, z ryczącym wydechem. W lesie! Oczywiście ścieżka zryta, bo wilgotno po opadach, już na rowerze nie pojedziesz, bo rozorana na wszystkie strony. Zero szacunku dla innych, ale młodzież się bawi.

Nie jestem sadystką, ale jak słyszę o stalowych linkach jako pułapkach na crossowców/quadowców, to się coraz mniej dziwię ludziom, że mają ich dosyć. Szczególnie, że leśnicy, straż miejska, policja są bezsilni, bo zanim się znajdą na miejscu gościu już zwiał.

35

Odp: "Puszki" kontra motocykliści

Nadal nie rozumiem do czego zmierza ten temat. Opisujecie przypadki podając argumentację, która powinna dotyczyć zwykłych piratów, szpanerów itp. Dlaczego generalizujecie wszystkich i wrzucacie do jednego wora???? Jak już wcześniej napisałem problem nie dotyczy tej, opisywanej części motórzystów, oni NIE roszczą pretensji, bo są świadomi że zle czynią. Prawdziwy motórzysta nie jezdzi od świateł do świateł na kole, a zawija mandzur u ucieka z miasta w trasę, szuka kontaktu z naturą, śpi w namiocie, by rano wstać i podążyć w nieznane, a jak przyjdzie mu przejechać przez jakieś miasto, chciałby to zrobić bezpiecznie. Tak samo jest z tymi co pomykają na ścigach, jadą na tor i tam szaleją i nie odczuwają potrzeby przerabiania tłumików, bo znają swoją wartość i nie muszą nikomu jej udowadniać.


Z tymi pułapkami w lesie, to ciekawy pomysł, ciekawe kto odpowie jak się na nie nadzieje np. zwykły grzybiarz, lub jego dziecko. I znowu przykład jednego cross mena, dzięki któremu wizerunek utracą wszyscy, BRAWO!

36

Odp: "Puszki" kontra motocykliści

Problematyczny i bardzo ciekawy temat. Dla mnie podwójnie, bo jestem zarówno motocyklistką jaki i właścicielką puszki.

To jest właściwie temat wielowątkowy, który nie generuje jedynej jasnej odpowiedzi, czy spór faktycznie istnieje i kto ma w nim więcej racji.

Bo z jednej strony znam wielu motocyklistów, świetnie wyszkolonych technicznie, z sercem i rozsądkiem do dwóch kółek, którzy doskonale radzą sobie w miejskiej dżungli, wykorzystując możliwości jakie dają dwa kółka, jednocześnie nie stwarzając zagrożenia.
A z drugiej strony obserwuję wielu nieodpowiedzialnych debili, którzy wskakują na motocykle i bez wyobraźni oraz często bez umiejętności szarżują po drogach stwarzając ogromne zagrożenie.

To samo z samochodziarzami; wielu ma w sobie dużo pokory, pomyślunku i umiejętności, korzysta z lusterek i sprawnie "koegzystuje" razem z motocyklami na drogach. Są też jednak i tacy, którzy mają w dupie nas motocyklistów i albo poprzez nieogarnięcie albo poprzez zwykły podły charakter utrudniają nam życie.

Pozostaje mieć nadzieję, że będzie przybywać zarówno tych mądrych i wyszkolonych motocyklistów oraz sensownych kierowców.

Co od tych "dawców organów", niestety i ja czasami kogoś tak podsumowuję.
Nie jestem po prostu w stanie, w ramach solidaryzowania się z innym motocyklistą, zaakceptować tego, że wsiadając na dwa kółka, ktoś z brakiem wiedzy i odpowiedzialności przynosi wstyd dla wszystkich innych użytkowników dwóch kółek, dodatkowo wprowadzając ogromne zagrożenie w ruchu.
Nie wspominając już o tym, że zachowania takich pseudo motocyklistów ciążą potem olbrzymim głazem na całej społeczności motocyklistów i znacząco wpływają na ich negatywny wizerunek.

pitagoras napisał/a:

Gros motocyklistów jeździ po chamsku i bardzo agresywnie

A ja mam wrażenie, że to czasami tylko tak wygląda, jak się to widzi z daleka albo jak się siedzi zamkniętym w samochodzie.
Moje doświadczenie podpowiada, że coś co tak wygląda jest często przez sprawnego i wyszkolonego motocyklistę wykorzystaniem jakiejś sytuacji drogowej do "wbicia" się w powstałą gdzieś między samochodami lukę.
Co do agresji, owszem jazda na motocyklu tak może być odbierana. Wynika to ze specyfiki pracy silnika i jazdy takim pojazdem. Dla mnie jednak adekwatniejsze słowo to dynamika.
Aczkolwiek mam świadomość i tego, że czasami mogą się zdarzyć również chamscy i agresywni motocykliści, bo takich ludzi w naszym społeczeństwie nie brakuje.

busiu napisał/a:

Nie jestem sadystką, ale jak słyszę o stalowych linkach jako pułapkach na crossowców/quadowców, to się coraz mniej dziwię ludziom, że mają ich dosyć. Szczególnie, że leśnicy, straż miejska, policja są bezsilni, bo zanim się znajdą na miejscu gościu już zwiał.

Przychodzi mi na myśl bardziej cywilizowany sposób walki z takim problemem.
Wyobrażam sobie wkurzenie, ale takie rozwiązania, to powrót do średniowiecza...

Sama jeżdżę na crossie. Duży problem jest ze znalezieniem odpowiedniego miejsca, w którym nikomu się nie będzie przeszkadzać.
Oczywiście to nie wina zwykłych obywateli, ale tego, że w naszym kraju ciężko jest zdobyć teren albo pozwolenie na wyizolowanie niektórych miejsc właśnie dla zwolenników głośnych maszyn, błocka i rozoranych ścieżek.

37 Ostatnio edytowany przez busiu (2014-05-05 16:31:47)

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
dorota.f napisał/a:

Przychodzi mi na myśl bardziej cywilizowany sposób walki z takim problemem.
Wyobrażam sobie wkurzenie, ale takie rozwiązania, to powrót do średniowiecza...

Po części tak, ale może to zadziała jak kubeł zimnej wody na niektórych, a szczególnie bezmyślnych rodziców, którzy wiedząc o tym, że nie ma odpowiednich miejsc w okolicy do off-roadu, kupuje szczeniakowi quada albo crossa. Może przez chwile zobrazuje sobie swoje dziecko na pogotowiu i zrezygnuje z zakupu. Inna kwestia, że ich tam w ogóle nie powinno być-

Natomiast bardzo chciałabym poznać inne sposoby walki z tymi osobami, skoro takie znasz. Wcielę je w życie w mojej okolicy.

dorota.f napisał/a:

Sama jeżdżę na crossie. Duży problem jest ze znalezieniem odpowiedniego miejsca, w którym nikomu się nie będzie przeszkadzać.
Oczywiście to nie wina zwykłych obywateli, ale tego, że w naszym kraju ciężko jest zdobyć teren albo pozwolenie na wyizolowanie niektórych miejsc właśnie dla zwolenników głośnych maszyn, błocka i rozoranych ścieżek.

Przecież można wykupić działkę- pasjonaci się złożą i mogą ją orać do woli z daleka od lasów i domów zwykłych ludzi. Wjeżdżanie do lasów crossami i quadami jest po prostu łamaniem przepisów, a brak terenów off-roadowych nie usprawiedliwia łamania prawa. Czy brak torów wyścigowych uprawnia mnie do jeżdżenia 150 km/h po terenie zabudowanym? Nie.

Dzenaro napisał/a:

Z tymi pułapkami w lesie, to ciekawy pomysł, ciekawe kto odpowie jak się na nie nadzieje np. zwykły grzybiarz, lub jego dziecko. I znowu przykład jednego cross mena, dzięki któremu wizerunek utracą wszyscy, BRAWO!

Jak może się grzybiarz lub jego dziecko nadziać na linkę zawieszoną na wysokości szyi kierowcy motocykla? Przy prędkości grzybiarza nic mu się nie stanie, martwiłabym się tylko o rowerzystów.

I nie, nie przykład jednego cross mena- w Puszczy Kampinoskiej w sam długi weekend majowy ukarano 255 osób!! W PARKU NARODOWYM, zaznaczę, objętym szczególną ochroną. A ilu osób nie udało się złapać?

38

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
busiu napisał/a:

.
I nie, nie przykład jednego cross mena- w Puszczy Kampinoskiej w sam długi weekend majowy ukarano 255 osób!! W PARKU NARODOWYM, zaznaczę, objętym szczególną ochroną. A ilu osób nie udało się złapać?

Pytasz o cywilizowane środki no i sama o nich piszesz.
Czyli jednak da się to jakoś egzekwować?
Zawsze jest tak, że nie da się ukarać wszystkich łamiących prawo. Ważne jednak, że udaj się to choć z częścią tych osób.

A tak jeszcze na marginesie, to będąc jedną z rowerzystek powinnaś wziąć poprawkę i na to, że w każdej grupie są odszczepieńcy.
Mało to rowerzystów panoszących się nie tam gdzie powinni i łamiących przepisy, stwarzających realne zagrożenie?
Wśród nas i wśród Was jest wielu, co uprzykrzają i utrudniają życie innym.
Więc po co od razu grzmieć o karaniu ich w sposób barbarzyński i fizyczny?

39 Ostatnio edytowany przez Dzenaro (2014-05-06 00:56:58)

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
busiu napisał/a:
Dzenaro napisał/a:

Z tymi pułapkami w lesie, to ciekawy pomysł, ciekawe kto odpowie jak się na nie nadzieje np. zwykły grzybiarz, lub jego dziecko. I znowu przykład jednego cross mena, dzięki któremu wizerunek utracą wszyscy, BRAWO!

Jak może się grzybiarz lub jego dziecko nadziać na linkę zawieszoną na wysokości szyi kierowcy motocykla? Przy prędkości grzybiarza nic mu się nie stanie, martwiłabym się tylko o rowerzystów.

I nie, nie przykład jednego cross mena- w Puszczy Kampinoskiej w sam długi weekend majowy ukarano 255 osób!! W PARKU NARODOWYM, zaznaczę, objętym szczególną ochroną. A ilu osób nie udało się złapać?

Zacznijmy od tego, że jeżeli jest to faktycznie linka, na dodatek  zawieszona na wysokości szyi motórzysty, który poruszając się nawet z prędkością 30km/h może stracić głowę w dosłownym tego znaczeniu, lub odnieść obrażenia zagrażające stanowi jego zdrowia, czy nawet życia, wówczas w świetle prawa jest to przestępstwem, tak samo jak usiłowanie jego popełnienia, czyli świadome zawieszenie tej linki w tym celu. Poza tym, przytoczony przeze mnie grzybiarz może równie dobrze się na nią nadziać, co może na przykład spowodować zwykłe zachwianie równowago i doprowadzić do upadku, w konsekwencji którego uderzy np. głową o wystający konar, co spowoduje zgon, analogicznie idąc dalej mamy do czynienia z nieumyślnym spowodowaniem śmierci, czy ta argumentacja wystarczy ??


Ok, była to liczba 255 osób, a czy mogła być mi podać chociażby w przybliżeniu jaka jest całkowita liczba wszystkich użytkowników motórów?? Idąc tym tropem dalej, podczas majowego weekendu zatrzymano blisko 1.5 tysiąca nietrzezwych kierowców puszek, czy to oznacza, ze każdy jezdzi po pijaku, w tym i Ty, zakładając że masz uprawnienia???

40 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-05-06 01:51:00)

Odp: "Puszki" kontra motocykliści

Snake do wątku apropo stolicy to ja mam wieśniackie tablice ;P. Urodziłam się w Warszawie ale od kilku lat tam nie mieszkam, ale nadal do niej zaglądam na moich wieśniackich blachach moim 25 letnim samochodem big_smile i nie cierpię jeździć po Warszawie w dużej mierze dlatego że bardzo szybko się zmienia i za każdym razem mam problem z dojazdem do celu.

PS te linki to przecież mit , normalni motocykliści tego nie robią i mają z tego niezły ubaw.

41

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
dorota.f napisał/a:

Sama jeżdżę na crossie. Duży problem jest ze znalezieniem odpowiedniego miejsca, w którym nikomu się nie będzie przeszkadzać.
Oczywiście to nie wina zwykłych obywateli, ale tego, że w naszym kraju ciężko jest zdobyć teren albo pozwolenie na wyizolowanie niektórych miejsc właśnie dla zwolenników głośnych maszyn, błocka i rozoranych ścieżek.

Ja jeżdżę na enduro, wcześniej terenowym autem.
Dajmy sobie spokój, że ktoś będzie zdobywał pozwolenia na jazdę po wybranym terenie.Prawda jest taka, że wbijamy się w dowolny teren mając w dupie czy się komuś przeszkadza, czy nie.I wiemy, że nikt nic nie zrobi, bo jak?Leśniczemu w starej ładzie można zrobić papa tudzież pokazać środkowy palec i zniknąć w nicości.
Nie czarujmy się też, że >dziwne< zachowania motocyklistów to wyskoki wąskiej grupki odszczepieńców.
Jak widzę na horyzoncie ścigacz, to z góry wiem, że zaraz odwali coś chamskiego albo przynajmniej skrajnie głupiego.Bo to jest standard.

42

Odp: "Puszki" kontra motocykliści
pitagoras napisał/a:

Dajmy sobie spokój, że ktoś będzie zdobywał pozwolenia na jazdę po wybranym terenie.Prawda jest taka, że wbijamy się w dowolny teren mając w dupie czy się komuś przeszkadza, czy nie.I wiemy, że nikt nic nie zrobi, bo jak?Leśniczemu w starej ładzie można zrobić papa tudzież pokazać środkowy palec i zniknąć w nicości.

Można też pojechać na wyznaczony do tego teren i tam nikomu nie przeszkadzając pojeździć.
Staram się tak planować swój wolny czas, żeby nikomu w paradę nie wchodzić i czasu wolnego innym nie uprzykrzać.
Uganianie się z leśniczym to nie jest moje hobby, ale kto tam co lubi tongue

pitagoras napisał/a:

Nie czarujmy się też, że >dziwne< zachowania motocyklistów to wyskoki wąskiej grupki odszczepieńców.
Jak widzę na horyzoncie ścigacz, to z góry wiem, że zaraz odwali coś chamskiego albo przynajmniej skrajnie głupiego.Bo to jest standard.

Może i płonne me nadzieje, ale mam wrażenie, że tych normalnych użytkowników dwóch kółek jest więcej.
Oczywiście Ci, których charakteryzuje chamskie i głupie zachowanie są niestety bardziej widoczni.

Posty [ 43 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » "Puszki" kontra motocykliści

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026