Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Nie do końca wiem, jak zacząć, ale potrzebuję porady, więc po prostu postaram się opisać to, co jest dla mnie ważne.
Przez dwa lata byłam w związku z osobą poznaną przez internet, później przeszło to w związek "na odległość". Ja, idealistka, wierzyłam, że może się udać, zawsze byłam gotowa wybaczyć, bo nie wyobrażałam sobie życia bez niego, aż ostatnie miesiące można było opisać jako "zawód - kolejna szansa z mojej strony - zawód - i następna" itd. W końcu, jakimiś resztkami dumy powiedziałam, że to koniec. Na początku było ciężko, teraz, po ponad roku mogę powiedzieć z całą pewnością, że zapomniałam, kompletnie mi nie zależy, jestem w stanie czasem nawet z nim pisać kompletnie luźno, jak zwykli znajomi, jakby nic między nami nigdy nie było.
Rzecz w tym, że po rozstaniu "wyłączyłam" się całkiem, nie chciałam nikogo poznawać, pisać, zraziłam się. Jednak mimo to kilka miesięcy jakoś mimowolnie zbliżyłam się do jednej z osób, którą znałam już wcześniej. Niestety, znam go tylko przez internet, mimo że mamy wspólnych znajomych "z reala". Byłam ostrożniejsza, nie chciałam popełniać błędów, przez które tamten mój związek się rozpadł (bo mimo że mnie zawodził, to nie uważam, żeby cała wina leżała po jego stronie). Wpadłam. Na tyle, na ile można zakochać się przez internet, to się zakochałam. Dziwnie mi to pisać, bo do tej pory nie wierzyłam w coś takiego, w poprzednim związku w końcu weszliśmy w związek dopiero po poznaniu się naprawdę. Myślę ciągle o nim, chciałabym się z nim spotkać, wiadomo, w myślach tworzę różne scenariusze, ale jednak nie potrafię mu zaufać, że to, co pisze, to prawda. Bo padły już pierwsze wyznania, jakieś plany, ale mimo że sama wiem, co czuję i że piszę szczerze, to trudno mi uwierzyć, że jemu też może na mnie zależeć. Nie wiem, jak dla mnie to byłby zbyt wielki zbieg okoliczności, że wśród tylu osób, akurat my. Wiem, że wpływ na to ma mój poprzedni związek, że się boję i wiem też, że krzywdzę go w pewien sposób tym brakiem zaufania. Z tego, co słyszałam od naszych wspólnych znajomych (oczywiście nie wypytywałam ich, po prostu wnioskuję z tego, co czasem o czymś opowiadają), jest taki, jakim ja widzę go po samych rozmowach - czuły, troskliwy, opiekuńczy, zawsze można na nim polegać, tzn., że nie kreuje się na inną osobę, nie ukrywa czegoś, ale ja nie boję się tego, że okłamywał mnie na swój temat co do jakichś faktów, tylko na temat swoich uczuć do mnie. Nie jestem w stanie tego przezwyciężyć.
Wydaje mi się, że najlepszym wyjściem byłoby spotkanie, ale studiujemy w dwóch różnych miastach, oddalonych o jakieś 600 km, więc zwykłe wyjście na kawę nie wchodzi w grę. Kiedyś wspomniał o spotkaniu, wyjeździe np. na weekend czy na parę dni w jakimś mieście "pomiędzy" tymi, w których studiujemy, ale ja się spłoszyłam. Nie to, że nie chcę, chcę, ale bez gwarancji, że jemu na mnie naprawdę zależy - boję się, a takiej gwarancji mieć nie będę. W zamian za to podpuszczam naszych wspólnych znajomych, żeby zrobili imprezę, na której bylibyśmy obydwoje - byłoby mniej krępująco, bo mniej nastawione na nasze wielkie pierwsze spotkanie, ale z drugiej strony impreza jest średnio skłaniająca do jakiejkolwiek rozmowy o nas. Trzecią możliwością jest wyjazd nad morze na wakacje - ci znajomi chcą zrobić wycieczkę nad morze całą ekipą, więc ostatecznie poznamy się tam, tylko że... do wakacji jest daleko.
Jak przekonać się do tego spotkania? Czy powinnam dać mu szansę? Jeżeli już się na to zdecyduję, to jak skłonić go do tego, żeby je zasugerował ponownie - bo na to się na pewno nie zdobędę, bojąc się odmowy. Czy takie coś w ogóle ma sens? Dodam, że w tym roku kończę licencjat i jeśli uda mi się zmienić uczelnię, to magisterkę będę robić bliżej niego, ale wciąż będzie to jakieś 200-300 km.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Widzę, że doświadczenia wiele Cie nie nauczyły... Owszem, zdarza się, że taką drogą poznamy człowieka i w realu będzie takim, jakim go widzimy oczami wyobraźni - ale to bardzo rzadko się zdarza. Mimo "sparzeń", nadal tą drogą szukasz? Dlaczego? Pomijam fakt, ze związek na odległość jest i kłopotliwy, i ryzykowny i bez większego sensu. Chyba, ze lubisz tęsknić.
W zasadzie każda osoba poznana taką drogą może jawić się jako miła, opiekuńcza i godna zaangażowania. Ok, tyle, ze często życie to prawdziwe weryfikuje te cechy i odziera boleśnie ze złudzeń. Piszesz: "...Z tego, co słyszałam od naszych wspólnych znajomych jest taki, jakim ja widzę go po samych rozmowach - czuły, troskliwy, opiekuńczy, zawsze można na nim polegać, tzn., że nie kreuje się na inną osobę, nie ukrywa czegoś, ale ja nie boję się tego, że okłamywał mnie na swój temat co do jakichś faktów, tylko na temat swoich uczuć do mnie...". Wybacz, uczucia? O tym możecie sobie chyba rozmawiać będąc ze sobą naprawdę, poznawszy się w prawdziwym życiu i twarzą w twarz. Bo tak jak teraz - to tylko wirtualne uczucia, które mogą naprawdę szybko "prysnąć". A wierzyć innym? Cóż... Wiele osób ma "dobrą opinię" w oczach swoich znajomych, a po bliższym poznaniu okazuje się to tylko powierzchowne, na podstawie pozorów, bądź bezpodstawne.

Nie czyń priorytetem kogoś, kto ma cie tylko za opcję.

3

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Tak, ale właśnie piszę, że w te jego "uczucia" ciężko mi uwierzyć, po prostu boję się zawieść. Co do tego, co piszą jego znajomi - to są także osoby, które ja znam z reala, więc dlatego biorę ich opinię pod uwagę.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

4

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Skoro zaufania nie ma, daj sobie trochę czasu, może poznasz kogoś bliżej? Na pewno łatwiej jest ufać komuś kto jest obok nas a nie kilometry od nas. Mam znajomą, która tylko w takie związki na odległość się angażuje, za każdym razem kończy się to tak samo.. smutkiem.

5

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Eileen -- boisz się zawieść, więc nie próbujesz. Bardzo duży błąd robisz... jak widzisz dalsze swoje życie? Będzisz skreślać każdego faceta, bo każdy może zawieść? Czy nie lepiej próbować 100 razy, aż w końcu kogoś wartościowego poznasz?

6

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Boję się, że jak okaże się coś nie tak, to ja będę cierpieć, bo zależy mi na nim i to aż dziwne, jak bardzo, patrząc na to, że się jeszcze nie spotkaliśmy. Czy to jest w ogóle normalne?

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

7

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Kochana ale Ty już cierpisz więc po co się dalej zadręczać...
Nie przekonasz się co do niego póki sama nie spróbujesz go poznać.Nawet jeżeli on rozczaruje Cię swoją osobą,będziesz miała już poukładane myśli i będziesz pewna jak to wszystko wygląda.
A to że zależy Ci na nim tak to jak najbardziej normalne po prostu pragniesz bliskości,mieć kogoś i pojawił się on.Ja podobnie miałam po pierwszym spotkaniu oszalałąm na punkcie faceta z internetu,wydawał się taki wiarygodny...Jednak zawiodłam się.
Ale Tobie może się udać uwierz w to.Życzę jak najbardziej powodzenia,w końcu do odważnych świat należy:-)
P.S.chyba że już zrobiłaś jakiś krok w tym kierunku to daj znać bo bardzo mnie zaciekawiła Twoja historia.

"Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty,to też nie diabeł rogaty..."

8

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

200, 300 km to nie jest dużo, to raptem 4,5 godzin o ile ma się auto. 6oo km to przepaść, a każda znajomość nie znosi przepaści. Bo chcę się spotkać, rozmawiać, cieszyć drugą osobą. Logicznie biorąc to in dalej tym gorzej, rzadko spotkania, słabo się poznać można. Niemniej te 200, 300 do przełknięcia na spokojnie.
Spotkanie weryfikuje wiele. Tam liczy się wrażenie, odbiór osoby, czy będziesz się śmiać. To proste.

Hmm, zrobię właśnie coś spontanicznego - zadzwonię do kogoś, kto jest 2400 km ode mnie. Ciekawe czy odbierze, co powie smile Samo życie, a takie uwielbiam smile

Raz się żyje, więc przestań patrzeć, na to co powiedzą inni tylko :
Rób to co uważasz za stosowne !

9

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Moim skromnym zdaniem, to właśnie strach ubezwłasnowolnił Twoje myśli. Powinnaś  przede wszystkim stawić mu czoło i krzyknąć sobie stanowcze DOŚĆ!
Wiem, że moja rada może okazać Ci się banalna.
Miłość przez internet? Owszem. Nie jedna osoba już opowiadała tu historię życia. My kobiety pragniemy miłości, zrozumienia, akceptacji. Pragniemy jej tak bardzo mocno, że czasem po prostu gubimy się w naszych myślach i staramy się znaleźć to "coś" chociażby na chwilę, aby poczuć ciepło, bliskość, zrozumienia.
Sielanka trwa zazwyczaj miesiąc, dwa a zdarzają się przypadki, że nawet trzy..
I jeśli związek ma przetrwać to oboje dorosłych ludzi o niego walczy.Ale czasem jest również tak, że to jedna strona się stara a druga prowadzi tzw. zabawę w grę pozorów.
Niby wszystko jest super, pięknie, ładnie wręcz idealnie. A potem się okazuję, że ktoś nas zdradził, okłamał..
Internet w dzisiejszych czasach daje nam mega dużo możliwości, randki, czaty itd..
Poznajemy kogoś, ktoś nas zaskakuję , uzależnia od siebie..
Ale to tylko wirtualność, która po pewnym czasie staję się realnością.
W myślach przed spotkaniem w realu mamy ułożony typowy plan, rozeznanie danej osoby. Oczywiście mam na myśli same superlatywy. Ale niestety rzeczywistość z czasem nas przytłacza i zaskakuję. Wiem, bo sama kiedyś to przerabiałam. Powiedziałam sobie, że nigdy więcej nie będę już nikogo idealizować.

Spróbuj z tym chłopakiem, porozmawiaj poznaj go..
A reszta przyjdzie sama. Nie układaj już scenariuszy..
Żyj chwilą, czasami takie krótkie złudzenia dają nam najwięcej radości i satysfakcji !

Ka.

10

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Dziękuję za słowa otuchy smile

Prawdopodobnie spotkamy się dopiero na wiosnę, więc do tej pory będę sobie schnąć i tęsknić, ale zawsze to już jakieś ustalenia, coś realnego w tym wszystkim, chociaż oczywiście nie wiadomo, czy coś z tego wyjdzie (wątpliwości jak zwykle obecne). Mimo wszystko pomagają mi rozmowy z nim, potrafimy godzinami rozmawiać przez skype'a czy przez telefon, otwieramy się oboje coraz bardziej i nawet powiedziałam mu, że mimo że oczywiście chcę, to nie wiem, co z tego wyjdzie, bo dla mnie to jest po prostu średnio rzeczywiste. On nie starał się mnie przekonywać na siłę i zapewniać, że wszystko będzie w porządku (nawet na początku myślał, że jestem tak sceptycznie nastawiona, bo myślę, że może ja zmienię zdanie czy poznam kogoś na miejscu i będę chciała zrezygnować z niego), tylko stwierdził, że mu przykro, że tak do tego podchodzę, bo sama jestem przez to smutna, ale że czas najlepiej zweryfikuje jego intencje i że po prostu przekonam się po tym spotkaniu, że on bierze wszystko na poważnie.
Poza tym - bez zmian, jest troskliwy, czuły, świetnie mi się z nim rozmawia i gdyby okazał się taki sam w realu, to ja chyba odnalazłam (w końcu!) swój ideał. Pozostaje kwestia, czy tak rzeczywiście będzie.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

11

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Endorfina...nawet nie próbuje ulepszyć twojej wypowiedzi w pełni się zgadzam ! XD tylko dorzucę....
http://media-cache-ec5.pinterest.com/550x/b8/1a/5b/b81a5b82d5428f665069a2329a71a4d2.jpg

12

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Przez internet daj spokuj a jak trafisz na jakiegos zboczonego to co zrobisz jak go spotkasz bo sie z toba umuwi nie ma u ciebie w miescie fajnych chłopaków to jedź gdzieś do idnego miasta pozdrawiam i powodzenia odpowiedzi prosze kierowac pod muj nr 723402042

13

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Hm... zawaliłam. Wkurzyłam się o głupotę i napisałam mu coś przykrego. On się obraził. Jak to przemyślałam, to kilka godzin później napisałam mu przeprosiny, które też jakoś średnio wyszły i nie odpisał. Teraz, wieczorem chciałam do niego zadzwonić, ale nie odbierał, chociaż miał kartę "dla mnie" włożoną do telefonu (ma dwie, ja mam nr z plusa, więc specjalnie kupił starter, żebym nie płaciła za sms-y czy rozmowy, a on normalnie korzysta z playa i najczęściej jest tak, że z plusa wkłada co jakiś czas i sprawdza, czy nic nie pisałam albo wtedy, kiedy sam mi chce coś napisać), więc nie wiem, czy to przypadek, czy tak, jakby od rana czekał na przeprosiny, ale specjalnie chciał pokazać, że dalej jest zły. Uznałam, że lepiej będzie, jak zrobię to przez telefon, a nie sms, no ale nie odebrał. Napisałam mu jeszcze jednego sms-a, że dzwoniłam, żeby przeprosić, a skoro nie odebrał, to chociaż napiszę i że mi naprawdę przykro, że chciałabym mu to jakoś wynagrodzić, ale odpowiedzi na razie brak.
Nie chcę się narzucać i zasypywać go sms-ami, a jednak skoro ma tę kartę z plusa włożoną, to może jednak on czeka, aż napiszę coś więcej? Kiedy on mnie przepraszał kiedyś, to zostałam dosłownie zasypana przeprosinami i słodkimi sms-ami, ale nie wiem, to w końcu facet, może jednak wolałby być zostawiony w spokoju i przemyśleć to wszystko? Co byście zrobiły na moim miejscu? W jaki jeszcze sposób, może jakiś fajny, pomysłowy, ciekawy (tylko nie tak oklepany, jak przeprosiny na demotach -.-), mogłabym mu pokazać, że naprawdę mi przykro, ale i że się staram, żeby mi wybaczył, a nie tylko ograniczam się do sms-a?

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

14

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Chciałam edytować, a nie mogę, więc proszę moderatora o wybaczenie.

Rozmawiałam z nim i nie wiem, co zrobiłam nie tak. Generalnie dał do zrozumienia, że koniec z takimi rozmowami jak do tej pory, że może być jak wcześniej, nie wiem, że możemy być tylko 'przyjaciółmi', bo na chwilę obecną nie chce tego słuchać... Wzburzona napisałam, że bardziej zależy mi na nim, niż na czymś takim i w takim razie powinniśmy wszystko skończyć. Tylko że na dobrą sprawę wcale tak nie myślę, zależy mi na nim, chcę, żeby było jak dotąd, tylko nie wiem, co mam zrobić. Najgorsze, że wydaje mi się, że to, co mu napisałam rano, to, jak się wkurzyłam, nie było na tyle złe, żeby rezygnować ze wszystkich naszych planów, nie wiem, dlaczego tak go to dotknęło, bo w gruncie rzeczy uważam, że mimo wszystko miałam trochę racji, tylko zareagowałam za ostro. Czy powinnam całkowicie dać sobie spokój (nie chcę!), czy może powinnam dać mu cza i spróbować porozmawiać jeszcze później, nie wiem, za kilka dni?
Dodam, że do tej pory naprawdę całe popołudnia, wieczory, noce spędzaliśmy na rozmowach, jak mieliśmy zajęcia, to pisaliśmy sms-y, więc nie wierzę, że od początku byłam dla niego zabawką,  bo przez kilka miesięcy to chyba by było za dużo zachodu tylko po to, żeby zrobić mi "głupi żart"...

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

15

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

ja trafilam dwa razy na nieudany  zwiazek przez internet skad jeden byl oszustwem. ale za to przez internet równiez poznalam mojego narzeczonego ktory jest wspanialym mezczyzna wiec sa plusy i minusy poznawaniu ludzi w sieci i zwiazkom przez internet

16

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Ech, wiem, że przez internet poznać można różnych ludzi, jak zresztą wszędzie... Tylko kompletnie nie wiem, jak mam jakoś przeprosić/przekonać o kolejną szansę tego konkretnego... Ja naprawdę nie napisałam nic na tyle strasznego, żeby rezygnował z tego wszystkiego, a jednak zabolało go to na tyle. Na razie, nie wiedząc, co robić, przygotowuję się "czynami" do całkowitego zerwania tej znajomości, a psychicznie - wręcz odwrotnie, nie wierzę, że to już koniec i czekam, aż on coś zrobi. Jak powinnam się zachować?

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

17 Ostatnio edytowany przez Eileen (2013-02-19 19:40:18)

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

No i pięknie. Jak już wypisałam się w innym wątku pod wpływem podobnej sytuacji, wszystko się wyjaśniło.

Pozwolę sobie skopiować, nie chcę tam komuś "zaśmiecać".

Kiedyś spytał mnie o moje podejście do różnicy wieku, myślałam, że chodzi o te 2,5 roku między nami, ale stwierdził, że to żadna różnica i pyta z ciekawości, żeby sprawdzić, na jakie szaleństwo mogłabym się zgodzić z miłości. Opowiedziałam wtedy o podobnej znajomości, w której poznałam chłopaka, okazało się później, że był 5 lat prawie młodszy i wtedy automatycznie tę znajomość skreśliłam. Spytałam jeszcze, czy mu przeszkadza różnica wieku między nami, to powiedział, że absolutnie nie, ja spytana o to samo, odparłam, że mi w sumie też, bo te 2,5 roku to nic i spotkanie dopiero wszystko może zweryfikować.

Ostatnio się pokłóciliśmy o jakąś pierdołę, przeprosiłam, on pomilczał i stwierdził, że te kłótnie go za bardzo bolą, że lepiej, żeby wszystko wróciło do stanu sprzed tego "związku" (piszę w cudzysłowie, bo ciężko nazwać znajomość internetową związkiem...). Ja oznajmiłam, że za bardzo mi zależy, że nie jestem w stanie kontynuować w taki sposób znajomości i w takim razie wolę ją zerwać, to nie chciał, mówił, że to nie chodzi o odległość, ale że jest coś, o czym jak się dowiem, to to zniszczy nasz związek, że mu nigdy nie wybaczę itd. Nie chciał powiedzieć wprost co, nie potrafił, w końcu po podpowiedziach zorientowałam się, że chodzi o jego wiek. No i moje szczęście ma lat 17, a nie 19 - różnica wieku to 4,5 roku. Przemyślałam to. Próbował mi powiedziec wtedy, przy tamtej rozmowie, ale to, co powiedziałam, wystraszyło go, że jego też z miejsca skreślę, a na użytek wszystkich w tym gronie dodawał sobie 2 lata, bo nie chciał być najmłodszy i traktowany jak dzieciak. Co najlepsze, nawet kiedy myślałam, że ma 19 lat, uważałam, że jest dojrzały jak na swój wiek...

To kłamstwo byłam w stanie wybaczyć, wiek też mi nei przeszkadzał, myślałam, że mówi mi o tym i chce wrócić do "przyjaźni", bo jemu zaczął wiek przeszkadzać, mimo że od początku o nim wiedział, upierałam się więc dalej przy skończeniu znajomości, ale on prosił itd. W końcu napisałam, że wolałabym, żeby zostało jak zawsze, że może być bez spotkań, jeśli ten wiek mu przeszkadza, że możemy przerwać to dopiero, jeśli któreś z nas (w domyśle on, ja obecnie mam klapki na oczach -.-) kogoś pozna, bo w końcu to nikomu nie robi krzywdy, a było cóż... miło. Wspieraliśmy się w różnych sytuacjach, ciężko by mi było bez niego. On z miejsca się zgodził, więc spytałam, czemu wcześniej tego rozwiązania nie zaproponował - bo myślał, że jak się dowiem o wieku, to już dla mnie będzie koniec i chciał chociaż tej przyjaźni, żeby sobie jakoś, nie wiem, jak to nazwać, dorosnąć w pobliżu i poczekać, aż ta różnica nie będzie dla mnie problemem. Sęk w tym, że ona dla mnie już nie jest, tzn. nei zmienia moich uczuć do niego, to już zaszło za daleko, bardziej dotknęło  mnie to, że na tyle nie wierzył we mnie, że nie powiedział wcześniej. Starałam się mu to wyjaśnić, ale on się boi, że zmienię do niego stosunek, jak o tym głębiej pomyślę. Na razie się nie upieram, chcę dać mu czas, żeby zobaczył, że tak nie jest.

I teraz pojawia się problem - co z ewentualnym spotkaniem? 4,5 roku - niby nie tragedia, ale zależy mi na nim i nie chcę wyjść na jakąś idiotkę uwodzącą (Boże, jakie słowo) młodszych chłopców. Kiedy mówię sobie, że on ma 17 lat i wiele osób w jego wieku swój pierwszy raz ma już za sobą, to myślę, że zwykłe spotkanie czy randka mu na pewno nie zaszkodzi. Z 2. strony mam brata dokładnie w jego wieku i przez to on wydaje mi się młodszy, niż naprawdę jest. Dla mnie na razie seks odpada, chociaż wiem, że on by chciał, ale po prostu... Nie to, że bym nie chciała, tylko jakoś... głupio.
Chodzi mi głównie o opinie na temat tego wszystkiego - czy to jest "moralnie" do przyjęcia, czy jednak zawracanie głowy dzieciakowi?

Każde z nas ma inne oczekiwania, jeśli chodzi o związek, ale paradoksalnie może przez to, że mieszkamy daleko od siebie i chcąc nie chcąc, musimy ograniczać się do kontaktu przez telefon czy internet, sprawia, że tych różnic aż tak bardzo nie widać. Co z tego, że ja gdzieś tam w duchu marzyłabym o stabilizacji, a on o szalonych wypadach z dziewczyną na weekend - skoro na razie oboje musimy z tego zrezygnować. Wolę rozmawiać z nim, niż zamieszkać z innym, on z kolei woli rozmawiać ze mną, niż umówić się normalnie z inną, więc na razie taki "związek" nam odpowiada.

Pytanie jednak, co z tym naszym spotkaniem, kompletnie nie wiedziałabym, jak mam brać ten jego wiek pod uwagę. Wiem, że to już nie dziecko i nie miałabym niby takich oporów, gdybyśmy oboje mieli po 17 lat, ale kiedy ja jestem starsza, to się jakoś boję, że zrobię mu krzywdę, jakkolwiek głupio to brzmi. Z drugiej strony nawet nie mogę z nim o tym za bardzo porozmawiać (chociaż o wszystkim innym tak), bo się denerwuje, że to przecież on ma się opiekować mną i w sumie rozumiem jego punkt widzenia i nie naciskam.

I teraz główne pytanie (o ile ktoś przebrnął przez moje żale, w sumie nie żale, a musiałam się wypisać...):

Czy ta różnica wieku jest w tym momencie wg Was zbyt duża, żeby próbować coś razem stworzyć w jakikolwiek sposób?

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

18

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Nie wiem, co zrobić. Od jakiegoś czasu on twierdzi, że jestem wobec niego bardziej obojętna, że tak mu się wydaje, co z mojej strony jest całkowicie nieprawdziwe. Pytał, czy to przez to, ile ma lat, ja mówiłam, że mi to nie przeszkadza, nie robię nic, żeby się odsunąć i na dobrą sprawę nie rozumiem, czemu tak uważa. Może rzeczywiście minimalnie na samym początku ograniczyłam emocje w swoich wypowiedziach, ale to było w ciągu 1-2 dni, nie wiem, jakbym nie chciała go wystraszyć? Głupio, bo w końcu on cały czas wiedział o tej różnicy wieku, ale szybko to przyjęłam do wiadomości i nie rzutowało to moje zachowanie. 

Z kolei po tym zaczęliśmy rozmawiać dużo mniej niż wcześniej. Z wcześniejszych kilku godzin dziennie minimum zaczęły zdarzać się dni z dosłownie kilkoma zdaniami i to w formie pisanej, a nie mówionej. Jak do tej pory dostawałam sms-y po kilka naraz, tak teraz nie zawsze mi nawet odpisze, a ograniczam to i nie zarzucam go stertą wiadomości, bo jego hm... brak entuzjazmu mnie blokuje.

Może to wyolbrzymiam i po prostu ma mniej czasu, bo rzadko bywa dostępny, ale z drugiej strony pisze też inaczej. Podejrzewam, że dalej w nim siedzi ta myśl, że przeszkadza mi jego wiek + jego nieuzasadniona w pewnym sensie zazdrość, bo ostatnio kiedy w końcu zaczęliśmy rozmawiać, poruszyłam temat jak w zwykłej rozmowie - że nasz wspólny znajomy zaprosił mnie do siebie, ale że raczej nie pojadę i że przynajmniej zaczęłam z nim rozmawiać (bo wcześniej moje stosunki z tym znajomym bywały napięte z różnych powodów, też trochę dotyczących mojego związku z S., o którym tak naprawdę nikt nie wie, ale to jednak widać, choćby takie stanie za sobą murem w każdej sytuacji itd.) - S. z miejsca zrobił się zazdrosny, ale już nie tak, jak wcześniej, że najczęściej szczerze mówił, jak to się boi mnie stracić i że go to denerwuje, tylko taka hm... zimna zazdrość, na zasadzie "świetnie, to sobie rozmawiajcie" i kilka podobnych tekstów, po czym po prostu przerwał rozmowę po moich tłumaczeniach i zapewnieniach. Później jeszcze zamieniliśmy ze 2 zdania, starałam się wyjaśnić, że nie mogę rozmawiać tylko i wyłącznie z nim, ale to po prostu... zignorował. Jeszcze do niedawna bardzo się przede mną otwierał, mówił mi czasem o takich rzeczach, o które by mi nawet nie przyszło do głowy zapytać, czasem nawet później sam się dziwił, że co ja z nim robię itd., a teraz jest taki jakiś... daleki. Nie wiem, co mam zrobić, ale przecież nie zerwę kontaktu z każdym poza nim.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

19

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Eileen, osaczyłaś go.. a faceci tego nienawidzą i każda kobieta, która się "przejechała" da Ci taka radę.

Wiesz co, polecę Ci pewną książkę dzięki której zrozumiesz facetów..
Może o niej słyszałaś , a może nie.. Mowa o : Dlaczego mężczyźni kochają zołzy - Sherry Argov


Poczytaj, ale dokładnie ! A dowiesz się co robiłaś źle..



A tymczasem, wyluzuj..
Zobacz czy jemu zależy, nie odzywaj się, a dowiesz się czy będzie o Ciebie zabiegał.

20

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Wiesz co? Nie możesz skreślać wszystkich mężczyzn tylko dlatego, że jeden Cię zawiódł. Nie pierwszy i nie ostatni - taka prawda i nie ma się co oszukiwać. Żyj chwilą, nie zakładaj z góry, że będziecie parą na całe życie. Po prostu baw się, szalej a miłość sama Cię odnajdzie.

21

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Endorfinaa, może masz rację, też o tym myślałam. Tylko z drugiej strony to zawsze on inicjował te kilkugodzinne rozmowy czy sms-y, nie ja. Wydaje mi się, że teraz znowu jest lepiej, może rzeczywiście to wyolbrzymiałam, a on miał po prostu mniej czasu. Jedyne co, to nie mogę sobie poradzić z jego zazdrością, bo zazdrosny jest dosłownie o wszystkich...
A książkę przeczytam, już ostatnio przerobiłam "Mężczyzna od A do Z", tak więc za to też się zabiorę.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

22

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Chyba "nabroiłam" hmm. Rozmawialiśmy o różnych sprawach, które mi przeszkadzały, on najczęściej nie widział problemu, może rzeczywiście z jego strony było okej, no ale... I zrobiłam coś głupiego, oznajmiłam, że to koniec, koniec kontaktów, pozałatwiałam wszystkie nasze wspólne sprawy poza jedną, taki swoisty testament, żeby mu uświadomić, że to naprawdę koniec. Tylko że to już dla mnie była ostatnia deska ratunku - ja nie chcę się rozstawać, tylko żeby sobie uświadomił, że pewne rzeczy sprawiają mi przykrość. Poprosiłam, żeby więcej nie pisał. Więc oczywiście zaczął pisać. Niby dobrze, bo był smutny, przekonywał itd., ale dalej jakby nie rozumiał, co mi przeszkadza i kiedy mogłabym wrócić. Myślał, że to przez moje ostatnie problemy niezwiązane z nim potrzebuję spokoju i wyciszenia i powiedział, że będzie czekał na mnie tak długo, jak będzie trzeba. Niby słodkie, ale nie o to mi chodziło. Wyjaśniłam, że problemem jest to, że mimo rozmów o wielu rzeczach, on dalej nad pewnymi kwestiami przechodzi do porządku dziennego, jakby nic się nie stało, mimo że mi sprawiają przykrość, że czasem czuję, jakby mu na mnie nie zależało itd. Ciężko mi opisać jego reakcję, był smutny, prosił o wyjaśnienia, mówił, że nie rozumie, ale dalej nie poruszył tych tematów, przez które chciałam odejść.

Od tamtej pory - czyli od dwóch dni - nie rozmawialiśmy w ogóle. Ja już oczywiście zaczęłam żałować tego, co zrobiłam, ale nie widziałam innej metody, żeby mu coś uświadomić, jeśli żadne rozmowy nie pomagały. Myślę, że on dalej jest przekonany, że to przez te moje problemy niezwiązane z nim i że po prostu potrzebowałam spokoju, że wrócę. Ja z kolei chcę, żeby on coś zrozumiał, że jeśli pewne rzeczy się nie zmienią, to ja nie widzę szans na to.

Została mi do załatwienia jeszcze jedna sprawa, powiedziałam, że pomyślę, co z tym zrobić później i dam mu znać. Jest to dość ważne i nie chciałam podejmować decyzji w emocjach, może też podświadomie zostawiałam sobie furtkę - pretekst do ostatniej rozmowy z nim w bliżej nieokreślonej przyszłości. Teraz sama już nie wiem, czy czekać dłuższy czas (jaki?) na to, czy się odezwie i postanowi coś zmienić, przedyskutować to, czy od razu spróbować z nim porozmawiać, zaczynając od tej sprawy i w razie braku zmian, zakończyć to ostatecznie.

I pytanie do mężczyzn - wydaje mi się, że głupio zrobiłam, ale nie widziałam innego sposobu, żeby nim "wstrząsnąć", skoro rozmowy nie działały. Jak wy zareagowalibyście na odejście partnerki w takiej sytuacji, zrobilibyście coś w kierunku ratowania związku, czy to raczej złe rozwiązanie i odpuścilibyście z miejsca?

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

23

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Chyba "wymiękłam". Dzisiaj pisał dalej, że niby wierzy, że to koniec, ale wciąż ma nadzieję, że nie zerwę z nim kontaktu, żebym się odzywała itd. Rozmawialiśmy chwilę, ale dalej nie usłyszałam, że mu zależy, chyba też się bałam o to wprost spytać. Najpierw chciałam zostawić to tak, jak jest, teraz doszłam do wniosku, że nawet jeśli coś jest między nami nie tak, to nie chcę tylko w jego gestii zostawiać naprawienia tego, że chcę walczyć o to, co było, bo inaczej będę żałować, zresztą - już żałuję.
Po kilku godzinach od rozmowy napisałam, że nie zerwę kontaktu, że sama się w tym gubię, że potrzebuję trochę czasu, żeby to przemyśleć na spokojnie, a na razie średnio mi to wychodzi. Nie wiem, czy powinnam wprost spytać, czy mu jeszcze zależy? Niby prosił, żebym tego nie kończyła, a jak już w końcu dotarło do niego, że naprawdę chcę to zrobić, to żebym się odzywała, nie zrywała kontaktu całkiem, był widocznie smutny... ale z drugiej strony nie pisał nic o swoich uczuciach, boję się, że już dla niego nic nie znaczę - tylko wtedy po co by mi zawracał głowę? Jeszcze kilka - kilkanaście dni temu przejmował się mną, próbował pomagać w pewnej sprawie, interesował się, co u mnie, nie wiem, czy nie przesadziłam. Naprawdę się w tym pogubiłam.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

24

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

To ja powiem tylko tak - wielbię wszystkie kobiety (i mężczyzn), którzy trąbią na tym forum w co drugim wątku, żeby przestać się odzywać. To jak to działa, jest aż zabawne. Wystarczyły 2-3 dni ciszy i... zaczęłam być wręcz zarzucana telefonami, sms-ami i... milionem propozycji spotkań. Tak że tego, mimo że sama wolę załatwiać wszystko od razu, nie lubię zawieszenia, to przysięgam zostać największą orędowniczką milczenia jako leku na całe zło wink.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

25

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

To młody chłopak, Ty młoda dziewczyna, bez spotkań nie ma co liczyć na cokolwiek.

Raz się żyje, więc przestań patrzeć, na to co powiedzą inni tylko :
Rób to co uważasz za stosowne !

26

Odp: Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Wiem, spotkać się spotkamy, może nie w tym momencie, chociaż on chce, bo po tej ciszy jestem trochę hm... nieufna. Zresztą AŻ taka odległość jest chwilowa, w październiku zacznę nowy kierunek studiów dużo bliżej niego, tak że spotkania nawet co tydzień nie byłyby problemem. A jeśli się nie dostanę do tego bliższego miasta, to już w ogóle, bo następna w kolejce uczelnia jest... w jego mieście. Więc w sumie - byle do października.

Teraz mam za to opory przed spotkaniem, z jednej strony bardzo chcę, on namawia, ale... nie wiem, zraziłam się trochę tymi kłótniami, chyba wolę jeszcze jakiś czas poczekać. Jak on nie wytrzyma, to już trudno, ja nie zamierzam robić nic, do czego nie będę całkowicie przekonana.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Związek przez internet - kiedyś się zawiodłam, teraz boję się zaufać

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018