Witam, mam pewien problem i chciałabym prosić o radę. Jestem samotną matką - mieszkam z dzieckiem i z rodzicami, oprócz tego studiuje zaocznie oraz pracuje, mam jedną siostrę - starszą ode mnie. Przed zajściem w ciąże zawsze miałam wielu znajomych, byłam lubiana, miałam również powodzenie u chłopaków. W wieku 18 lat urodziłam córkę i od tego momentu w moim życiu wszystko się zmieniło, rozstałam się z ojcem dziecka, ponieważ tłamsił mnie emocjonalnie, wyzywał, zdradzał a przede wszystkim nie interesował się w ogóle córką. Wszyscy znajomi poszli na studia do innych miast, a ja zostałam z rodzicami. Straciłam kontakt, nawet telefoniczny z ludźmi, którzy byli dla mnie ważni. Całkowicie przestałam wierzyć w siebie, w to, że znajdę sobie nowych znajomych oraz chłopaka, który pokocha mnie i moją córkę. Po pewnym czasie odnowiłam kontakt z przyjaciółką, z którą kolegowałam się 7 lat. Jeździłam do niej w odwiedziny, chodziłyśmy razem na imprezy, jeździłyśmy na wakacje, była dobrą "ciocia" dla mojej córki. Jednak, mimo tego wszystkiego czułam się przez nią gorzej traktowana, bywała niemiła, złośliwa, miałam wrażenie, że rywalizujemy między sobą o to, która ma ładniejsze rzeczy, który chłopak na imprezie jest bardziej jedną z nas zainteresowany itd. Dodatkowo, zawsze jak gdzieś wychodziłyśmy nie brała ze sobą swoich innych koleżanek, bywały też takie momenty, że np cały miesiąc ( w lecie) unikała ze mną kontaktu, nie miała czasu i chęci iść ze mną gdzieś po pracy, chociażby na spacer, tylko non stop spędzała czas z inną koleżanką super bawiąc się i imprezując a później opowiadała mi jak fantastycznie spedzała wtedy czas. Często narzekała też, że gdy tylko ze mną gdzieś wychodzi to na dyskotece "są same wieśniaki i małolaty" jakby to było moją winą.... Ona zawsze była zabawna i miała cientą ripostę, jest bardzo atrakcyjną dziewczyną i przyciąga mężczyzn, ma dużo znajomych, którzy traktują ją jak księżniczkę przez to też stała się bardzo zarozumiała (najmądrzejsza i najpiękniejsza) oraz fałszywa ( te spostrzeżenia wynikają z mojej obserwacji). Oprócz tego ona również super dogaduje sie z moja siostra ( ktora mieszka daleko ode mnie, wiec tez nie moge liczyc na nia na codzien). Od dawna męczyly mnie pewne sprawy, ale milczałam, dlatego, ze czuje sie samotna i raz na miesiac potrzebuje wyjscia ze znajomym, porozmawiania o szkole, o pracy. Tak traktowałam spotkania z tą kolezanką...lubie ja jako osobe do towarzystwa, bo na prawde ma dni, w ktorych wydaje sie byc super fajna, mam z nia tez miliony wspomnien bo kiedys bylysmy przyjaciolkami na smierc i zycie. Jednak dogadywanie mi, szydzenie z pewnych spraw w moim zyciu, ukryta rywalizacja i brak zaufania stały się coraz trudniejsze do wytrzymania. Może to moja wina, ale jak z nią przebywałam czułam się zestresowana ( zeby nie powiedziec niczego nie odpowiedniego) gorsza, czułam, ze nie jestem soba, ale udaje, robilam dobra mine do zlej gry bo balam sie stracic jedyna osobe z ktora moge sie spotkac i przez chwile poczuc sie wolna od obowiazkow, pracy i dziecka. Poza tym ciagle gadanie o diecie ciuchach i nowych rzeczach stalo sie meczoce, rodzice mowili mi ze wg nich nie powinnam sie z nia kolegowac, bo widac ze ta znajomosc nie wychodzi mi w ogole na dobre. Zmierzam do tego, ze poszlo o pierdole, siostra na moja prosbe kupila mi zagranica super, ciezka dostepna rzecz z( po rozsadnej cenie, ale musialam odlozyc pare groszy na to zeby pozwolic sobie na ten zakup). Kolezanka jak tylko zobaczyla nowy zakup od razu zapragnela tego samego ( lubi kopiowac i to co chce musi miec) bez w ogole jakiejkolwiek konsultacji ze mna napisala do mojej siostry zeby kupila jej to samo.... myslalam, ze siostra ktora widzac ogolne zachowanie mojej kolezanki ( olewawczy stosunek do mnie) nie kupi jej tego, nawet powiedzialam mojej siostrze, ze nie chcialabym aby ta kupela miala taka sama rzecz, bo dla mnie to bylo wyjatkowe wymarzone, moze chcialam sobie tez poprzez posiadanie tego podniesc wlasna samoocene...( moze to troche glupie) chcialam miec cos unikatowego po prostu. Siostra mnie olala, za 2 dni kupila jej jeszcze fajniejsza rzecz( praktycznie identyczna do mojej, ta ktora sobie najpierw ja wymarzylam,...) i przeslala dany przedmiot. bylo mi przykro, ze laska ktora szydzi mi w twarz ostatnio i robi sobie jakies falszywe gierki wobec mnie bedzie teraz chodzila z jesze bardziej podniesiona glowa, ze cokolwiek bym nie zrobila i tak bedzie lepsza ode mnie. Poczulam sie zdradzona przez siostre bo mimo mojej prosby olala mnie i jeszcze miala pretensje jak smiem miec zal do niej o to. Po paru dniach poszlam na wczesniej juz umowiana domowke do dawnych znajomych oraz tej kolezanki, ktora jawnie i przy wszystkich szydzila sobie ze mnie ze bedzie miala jeszcze fajniejsza rzecz, dodatkowo wyczulam w niej jakies dziwne zachowanie, ale nie chca robic dramatow.... napilysmy sie a kolezanka stawala sie coraz bardziej chamska, popchnela mnie jak wychodzilam na balkon bez kurtki ( niby dla mojego dobra, zebym sie nie przeziebila) ale to bylo chamskie zachowanie, mogla mi zwrocic kulturalniej uwage a nie tak perfidnie. Nie wytrzymalam napisalam niemilego sms do mojej siostry a kolezance powiedzialam to co mysle o niej, ona nie chciala tego sluchac, stwierdzila ze mam problemy ze soba i wyszla do innego pokoju. Potem dzialy sie kolejne dramaty, siedzialam i wylam, a wszyscy mnie pocieszali, w koncu pojechalam do domu. Rano jak sie obudzilam czulam sie najgorzej, z jednej strony pomyslalam, ze w koncu sie od niej uwolnilam, z drugiej zas opanowal mnie strach, ze zrobilam sobie wtyd przed ludzmi i stracilam jedyne osoby z ktorymi moglam pogadac i wyjsc na miasto. siostra sie obrazila, kolezanka tez. Moze ktos sobie pomysli, ze chodzilo o jakas glupia rzecz, ze ona sobie kupila taka sama a ja jej robie wyrzuty, ale tylko bezczelne dogadywanie w moja strone, i ogolnie jakies szydzace zachowanie sprowokowalo mnie do powiedzenia co ja tak na prawde mysle o tym wszystkim ... o niej i ze traktuje mnie najgorzej i zawsze musi byc najlepsza. Mam wrazenie ze to ja wyszlam na psycho laske, ktora jest zazdrosna na maxa i ma problemy emocjonalne. Mam mieszane uczucia, czy dorze zrobilam, czy zle? Po paru dniach wciaz to analizuje, bo przeciez w koncu powiedzialam to co czuje, ale nie wiem czy nie powinnam sie z tym wstrzymac i znalezc inny moment na rozmowe z nia i z moja siostro, zeby wyjasnic im moje rozumowanie. Prosze o porade co powinnam dalej w tym temacie zrobic. Czy dac sobie z tym spokoj, czy starac sie jakos naprawic ta sytuacje?