Od półtora roku moja córcia ssie kciuk. Jak była mała ssała smoczek. Oduczyła się bardzo szybko, bo przed roczkiem nie musiała go już mieć. Ale gdy pojawiło się dziecko bratowej po jakimś czasie zaczęła podkradać smoczek bobaska. Oczywiście nie pozwalaliśmy jej na to. Obyło się bez sprzeciwów. Po jakimś czasie zauważyłam, że wkłada palec do buzi. Ale nie mogłam jej przekonać-w końcu miała dopiero 2 latka. Przeczytałam gdzieś żeby wrócić do smoczka. Tak zrobiłam. Przez ok. rok znów ssała smoczek. Ale było to już tak uporczywe-bo przez cały dzień nie wyciągała go z buzi-że znów postanowiłam zabrać jej ten "monio" jak go nazywała. Trochę płakała za nim ale zapomniała i o nim i o palcu-ale nie na długo.... dzisiaj nie wyciąga go praktycznie z buzi...co robić...?? Próbuję zająć ją czymś ale mimo wszystko PALUSZEK WĘDRUJE DO BUZI. Jak skutecznie oduczyć ją tego złego nawyku? Nie miałam nic przeciwko smoczkowi, kiedy była mała, ale jednak ma już 4 lata i według mnie jest za duża na smoczek. Jak mam postępować? Może powinnam po prostu czekać aż sama zrezygnuje z wkładania palca do buzi? Czy lepiej nie tracić czasu i jakoś temu zaradzić?
Czekam na Wasze rady ![]()