Witam
Moja historia zaczyna się prawie 3 lata temu. Przypadkiem poznałem na forum (ogólnym) jedną dziewczynę, która mieszka na drugim końcu Polski. Codziennie z nią piszę, i dosyć często rozmawiam przez telefon. Ona ma 25 lat a ja 30. Utrzymuje się samodzielnie, dużo przeszła w swoim życiu. Jej mama umarła na raka jakiś czas temu a brat mieszka w UK wraz z żoną i dwójką dzieci. W Polsce jest zupełnie sama. Nie narzeka na sprawy finansowe bo jest księgową, poza tym ma własne mieszkanie. Dopiero po 2 latach spotkaliśmy się na żywo. Pojechałem do jej miasta i spędziłem z nią prawie cały dzień. Było całkiem fajnie. Ja kupiłem w międzyczasie mieszkanie w moim mieście. Później zaprosiłem ją na sylwestra do siebie, ale nie ze względu na imprezę ale z powodu, że chciałem z nią szczerze porozmawiać. Wyjaśniłem jej wszystko, tzn. to że nie wyprowadzę się z tego miasta w którym studiowałem, bo mam tutaj bardzo dobre perspektywy i stałą pracę, a poza tym dobry dojazd do rodziny która potrzebuje ode mnie pomocy od czasu do czasu. Oprócz tego powiedziałem jej, że nie mam pewności co będzie dalej, czy coś będzie z nami więcej... No i po tym wszystkim poszło... Powiedziała mi że jest dziewicą i pomimo tego co jej powiedziałem straciła je ze mną... Później myślałem że zostałem ojcem, ale okazało się że to był fałszywy alarm. Bardzo ją lubię i szanuję, ale tym stwierdzeniem, że chce mieć ze mną dziecko zszokowała mnie... Może któraś z Pań wypowie się na ten temat ?
Pozdrawiam