Witam, mam taki problem że nie wiem już co robić. Mój chłopak wrócił w listopadzie z zagranicy i jeszcze się ze mną nie spotkał. Pisał że znalazł pracę w Łodzi i musi tam pojechać. Gdy później postanowił wrócić bo praca mu tam nie odpowiadała był grudzień. Dalej nic, żadnych spotkań. Na święta nawet się nie spotkaliśmy, ja złożyłam mu w wigilię smsowe życzenia a on nawet nie odpisał
następnego dnia napisał tylko "co słychać?" w sylwestra też się nie spotkaliśmy, miałam problemy z uszami bo jakieś zapalenie mi się przyczepiło i niestety święta i nowy rok spędziłam w domu. Jak pisałam z nim dlaczego się nie spotykamy to powiedział że jakoś nie było czasu i że po nowym roku się spotkamy. W sylwestra wysłał mi swoje zdjęcie i już więcej się nie odezwał
nie wiem co się dzieje, jak do niego napisze to mnie ciągle ignoruje, nie pisze wcale. Przed sylwestrem i po świętach pisał codziennie "co robisz?" nawet napisał do mnie nazywając mnie Słońcem i Kochaniem. Jestem bezsilna. Chciałabym go wreszcie zobaczyć. Już tyle razy mu to mówiłam a on w ogóle na to nie reaguje. Kocham go i zależy mi na nim. Jak jeszcze przed świętami napisałam że jestem zmuszona zerwać z nim przez sms bo on nie chce się spotkać to napisał mi czy jestem tego pewna itd i że szkoda że tak wyszło że nie mogliśmy się spotkać ale on mnie przecież zaprosił do siebie tylko ja nie chciałam. Nie chciałam bo jeszcze u niego nie byłam, mieszkamy jakieś 40km od siebie i nie jestem gotowa na takie przyjeżdżanie do niego. Chciałabym się spotkać w neutralnym miejscu. On to wszystko wie. Co mam zrobić by on znowu był taki jak kiedyś? By starał się o mnie, chciał się spotykać i w ogóle? Nie potrafię tak po prostu z nim zerwać bo potem tylko płaczę całymi dniami. On jest dla mnie ważny i z nim chciałam spędzić życie. On też mi kiedyś mówił że chce je ze mną spędzić a jak pisaliśmy ostatnio to mówił że zależy mu na mnie, że jestem wyjątkowa ale dlaczego tak mnie traktuje?? Pomocy ![]()
Podobne tematy
'chciałabym się spotkać w neutralnym miejscu' , ile byliście razem i w ogóle ile wy macie lat ?
skoro dla was 40 km to problem nie do pokonania to wydaje mi się , że to nie jest związek..
wydaje mi się , że pary zazwyczaj spędzają sylwestra razem i pierwsze co jak się nie widzieliście x wie ile czasu to logiczne jest szybkie spotkanie .
Znajdź sobie kogoś na miejscu skoro 40 km to dla Ciebie taki wysiłek nie do pokonania.
Mam znajomych co dzieli ich 600 km i jakoś spotykają się i starają aby ten związek jakoś przetrwał .
40km to malutko przeciez ![]()
zdaje mi sie ze autorka jest mlodziutka i bardzo krotko byla w związku ktory opisuje, w dodatku glownie opieral sie na smsowaniu i czatowaniu...
kochana albo on chce specjalnie jakos to wyciszyc by suie rozeszło po kościach, albo tez nie ma czasu, nie zalezy mu na tyle, a moze wstydzi sie jak Ty
Sama nie wiem - moze go spytaj wprost.
W tym roku skończę 20 lat a on 23. Spotykaliśmy się w mieście do którego oboje chodziliśmy do szkoły tzn ja jeszcze chodzę. On ma do Torunia jakieś 20 km a ja ok 30 km ale od siebie mamy jakieś 40 km. Byliśmy razem miesiąc a potem on wyjechał bo chciał zarobić na remont kawalerki. To nie opierało się na pisaniu tylko bo znałam go już wcześniej w szkole. Nie mogę tylko zrozumieć dlaczego on nie chce się spotkać...
a nie chce do niego jechać bo nie byłam jeszcze u niego a skoro tak długo się nie widzieliśmy to pierwsze co jechać od razu do niego jak ja nigdy tam nie byłam jest dla mnie niezręczne.
Miesiąc i wyjechał? Niestety nie ma już czego zbierać. To nie związek, a on nie umie Ci powiedzieć, że nic do Ciebie nie czuje.
zgodze sie z TEO, to juz nie jest związek. on Ciebie olewa podczas gdy Ty cierpisz i czekasz na niego. daj sobie z nim spokój, na pewno nie traktuje Ci poważnie.
Pomsl sama- gdyby Cie kochal odrazu po przyjedzie byscie sie spotkali,a tu już mineło sporo czasu. czas iśc do przodu i zapomnieć o nim.
To nie takie łatwe ![]()
To nie takie łatwe
No nie łatwe. Zajmuj czymś glowe, wychodź, znajdź sobie hobby i w końcu minie.