Witajcie.
Mam od niedawna dziurę w głowie i dosyć poważny problem.
Otóż jestem z dziewczyną prawie rok czasu, wszystko super nam się układa lecz mam wrażenie że mnie oszukuje/oszukiwała jeśli chodzi o jej byłą miłość.
Najbardziej zabolało mnie to że pojawiłem się jak ona jeszcze była w związku z byłym o czym dowiedziałem się po prawie roku czasu (wcześniej mówiła że nie ma chłopaka), dobrze wtedy czułem, że byłem czymś w rodzaju zastępcy na złamane serce, tłumaczyła że związek zakończył się niemiło przez chłopaka który się nią nie interesował. Rozmawialiśmy o tym i cała wina rozstania spadła na jej byłego.
Jednak ostatnio dowiedziałem się że jednak utrzymuje z nim kontakt i poziom rozmowy wcale nie wskazuje na to aby była na niego zła lub czuła uraz (tak jak mi to mówiła), wręcz przeciwnie, świetnie sobie razem rozmawiają i się dogadują. Mało tego niech sobie rozmawiają bo nie miałbym nic przeciwko ale ona po prostu wszelki kontakt z nim przede mną ukrywa, mówi koleżankom żeby milczały, ukrywa to na portalach społecznościowych, mi zaś tłumaczy że nie ma z nim żadnego kontaktu itd.
Podczas poruszenia tego tematu jest to co chcę usłyszeć czyli: to był prostak który się mną nie interesował i wolał kolegów niż mnie.
Nie jestem typem obrażalskiego albo awanturnika ale to mnie bardzo boli, jak mam przeprowadzić rozmowę aby wreszcie zakończyć ten spektakl niepotrzebnych kłamstw w które brnie coraz głębiej ?