Witajcie ![]()
Chciałabym prosić o opinię. Czy uważacie, że można pokochać kogoś przez internet, a potem tą miłość przenieść do rzeczywistości?
Moja sytuacja jawi się następująco:
Ok. 3 miesiące temu poznałam przez internet chłopaka. Jest obcokrajowcem. Mogę jednie dodać że dzieli nas niecałe 10 000 km
Ale ja się zakochałam.... on też...
Chce do mnie przyjechać a stałe... w ciągu najbliższych kilku miesięcy, gdy tylko skończy studia. Mówi, że jestem dla niego wszystkim, że mi ufa, kocha całym sercem, że może dla mnie umrzeć, że chce mieć ze mną dzieci, że on o wszystko zadba, nie muszę się niczym martwić. Wysyłamy sobie zdjęcia i on cały czas powtarza, że jestem najpiękniejsza na świecie, że nie mam się martwić, bo on nigdy nie zmusi mnie do seksu, że nie chodzi mu tylko o to. Rozmawiałam z nim o tym jak widzi naszą przyszłość? Czy rzeczywiście chce do mnie przylecieć? Przecież to jest tak daleko... musiałby zostawić dla mnie wszystko, ale od odpowiedział mi, że ja jestem dla niego wszystkim, że nie wyobraża sobie życia beze mnie... Musiałby zostawić swoją rodzinę, ukochany kraj... odpowiedział, że to ja jestem jego rodziną i jego ojczyzną.
To wszystko co mówi wydaje mi się być takie szczere. Boję się o tym komukolwiek powiedzieć, bo pewnie usłyszałabym, że powinnam z tym jak najszybciej skończyć, że to tylko złudzenie, moja chora wyobraźnia... dlatego zwracam się z tym wszystkim do Was. Proszę o radę, bo ja na prawdę nie wiem co mam robić? Bo jeśli teraz zerwałabym tą naszą znajomość, to pewnie do końca życia bym się zastanawiała: "co by było gdyby....?". Boje się samotności, chcę mieć szczęśliwą rodzinę, dzieci, dom pełen miłości i mojego ukochanego u boku. Tylko na tym mi zależy... bo miłość jest najważniejsza.
Ja mam 20 lat, on 21.
Pomocy..... proszę o rady, piszcie śmiało o tym co myślicie na ten temat?
Podobne tematy
Wiesz co. Moja kolezanka tak poznala swojego obecnego nazeczonego. Ja osobiscie nie wierze w powodzenie takich historii ale juz kilka razy ona byla u niego w US, a on u nas w PL..i jakos to ciagna chyba juz od 1,5roku.
Można pokochac w taki sposob (wiem co mowie
). Wieksze obawy powinien miec On, skoro chce do Ciebie przyleciec
i wszystko zostawic.
Z jednej strony ten Wasz wiek........szczyle jeszcze (sorki
), ale z drugiej kto by sie starszy na takie cos porwal. Idz za glosem serca. Nie martw sie tyle. Kochacie sie. Po co szukac problemow? Moze to ksiazkowa milosc wlasnie? Good luck ![]()
Phi, tez mi przeszkoda. Swojego meza poznalam przez Internet i po niecalym roku zamieszkalismy razem, z tym , ze ja u niego. Nietsety..czas ten zwiazek rozwalil, bo to co piekne na odleglosc nie zawsze tak samo swieci z bliska. Ale 10 lat bylismy razem.
A moj nastepny partner, tez obcokrajowiec, pojawil sie jak meteor juz w 2 miesiace po moim rozwodzie. Spotkalismy sie za granica, tam poznalismy, zakochalismy po kilku dniach i po miesiacu on tez do mnie przyjechal, zostawiajac kraj, rodzine (rodzicow, krewnych itp)., prace. Niedlugo mina 3 lata, najpiekniejsze w mim zyciu, od kiedy mieszkamy w moim nowym kraju razem.
Mozna spytac co to za odlegly kraj i z jakiej kultury pochodzi Twoj wybranek? Bo to ma wieksze znaczenie niz odleglosc.
Z Brazylii ;-) ja tak strasznie chcę żeby on już tu był...
miłość można spotkać wszędzie, takie jest życie. A życie mamy jedno, które strasznie szybko mija. Idź na całość, spróbuj, zaryzykuj, właściwie nic nie ryzykujesz a zysk może być piękny. Dziś żyjemy w dobie internetu, to jest potęga i normalną sprawą jest to, ze poznajemy ludzi w sieci, są osoby które mają to szczęście i układając sobie życie, ale też są rozczarowania, to normalne ale znam pary które poznały się w sieci, są szczęśliwi, założyli rodziny i bajka trwa
Wiesz co. Moja kolezanka tak poznala swojego obecnego nazeczonego. Ja osobiscie nie wierze w powodzenie takich historii ale juz kilka razy ona byla u niego w US, a on u nas w PL..i jakos to ciagna chyba juz od 1,5roku.
Dokładnie ma być tak jak powyżej. Musicie się spotykać, a na razie mało planować. Pożyjesz Ty u niego rok, on u Ciebie rok i zobaczycie jak Wam się razem żyje. Na chwilę obecną Ty kochasz wyobrażenie jakie masz o nim na podstawie jego mailii.
8 2013-01-11 20:44:05 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-05-12 06:16:18)
usunięte na prośbę autorki
Miyoshi
daj proszę znać, jak ci wyszło z Twoim kochanym i oczywiście życzę Tobie wielkiej miłości, sobie również tego życzę
Jeśli to on chce do Ciebie przyjechać to ok, niech przyjeżdza. Jak nie wypali to wróci i też będzie dobrze. Nie będzie "co by było gdyby".
Nie musicie od razu ze sobą zamieszkać przecież.
Moja znajoma poznała swojego byłego przez internet.
Nie wierze w związki, które trwają wyłącznie w internecie bo to bzdura. Jak poznasz go w realu ocenisz jaki jest i czy pasujecie do siebie.
Ten gościu brzmi jakby się mocno zauroczył w tobie i mydlił Ci oczy świetlaną przyszłością.
Miyoshi
daj proszę znać, jak ci wyszło z Twoim kochanym i oczywiście życzę Tobie wielkiej miłości, sobie również tego życzę
Oczywiście, że dam znać.
Zobaczymy się za niecały miesiąc w Polsce, zobowiązał się przyjeżdzać do Polski co miesiąc, dopóki nie ukończę edukacji. Więc zobaczymy jak to się rozwinie...
Życzę Ci tego samego. ![]()
tedamwa napisał/a:Miyoshi
daj proszę znać, jak ci wyszło z Twoim kochanym i oczywiście życzę Tobie wielkiej miłości, sobie również tego życzęOczywiście, że dam znać.
Zobaczymy się za niecały miesiąc w Polsce, zobowiązał się przyjeżdzać do Polski co miesiąc, dopóki nie ukończę edukacji. Więc zobaczymy jak to się rozwinie...
Życzę Ci tego samego.
znacie się dość sporo czasu więc macie duże wyobrażenie o sobie, ja mojego znam tylko ponad miesiąc a to zbyt mało aby ocenić sytuację, choć często łapię się na tym, ze tęsknię za nim i dużo o nim myślę,wzbudził we mnie emocje. Mam nadzieję, że mi się uda po mojej myśli i Tobie również, bardzo Ci tego życzę.Znam sporo szczęśliwych związków zawartych przez neta, dlatego i ja spróbowałam
Suma znajomości jest odwrotnością iloczynu odległości. Jak za daleko, to co najwyżej wspomnienia będą. Rzadkie spotkania skutecznie zabijają znajomość. I tak już jest. Miesiąc, 2 tygodnie ale rzadko nic nie znaczą.
ja tak poznałam mojego najlepszego przyjaciela...przez przypadek do niego napisałam bo pomyliłam go z kimś innym....i z zupełnie obcego faceta stał się moim najlepszym przyjacielem, takim na "na śmierć i życie....". Utrzymujemy jednak kontakt tylko prze internet...on jest Włochem. Czasem się widujemy ale bardzo rzadko. Planuję sie do niego wybrąć w te wakacje na dłużej. Też się zastanawiam czy taki związek miałby racje bytu...w końcu on tam a ja tu....:(
w dzisiejszych czasach związki na odległość są niestety coraz częstsze. Podobno mówi się że miłosć przezwycięży każdą odległość ale nie byłabym taka pewna. Już w kilku byłam i w teorii wszystko ok ale rzeczywistość to zweryfikowała:(
trzymam kciuki za wszystkie pary które są w takim związku! Może wam się uda:)
no ten mój przyjaciel to miał nawet dziewczynę z Polski, i przyjechał tu do niej tylko się im nie ułożyło i wrócił....ale związek tez zaczynali na odległość dopiero potem przyjechał....strasznie chciałbym z nim być ale on jest dość sceptycznie nastawiony na związki na odległość po ostatnim razie, biorąc pod uwagę że jego ex była też Polką....więc pewnie by się ni chciał w coś takiego pakować ponownie...