cześć dziewczyny jestem w kropce, jest wigilia powinnam cieszyć się związkiem i rodzina, a ja nie mam pojecia co powinnam zrobić
od razu powiem ze jestem jeszcze nastolatką więc darujcie sobie prosze komentarze że zachowuje się jak nastolatka.
Zaczne od tego że przez 6 lat kochałam się w moim dalekim sąsiedzie widywałam go co tydzien w kościele, ale nigdy z nim nie rozmawiałam
tylko zawsze wymienialiśmy się wspomnieniami i usmiechami, i to była taka bardziej platoniczna miłość powiem tylko że w tym roku wyjechał na studia do innego miasta i jest w domu tylko na weekendy. W tym roku natomiast poznałam przez internet wspaniałego faceta przystojny mądry wrażliwy i nawet nie wiem kiedy się w sobie zakochaliśmy rozmawialismy codzinnie przez gg i skype dzeiki temu moglismy się widywać codziennie, po kilku miesiącach wkońcu do mnie przyjechał i było wspaniale dużo lepiej niż się spodziewaliśmy to były najpiekniejsze dni naszego życia, niestety ten czas szybko minał ale za miesiąc znów byl u mnie pozniej wakacje się skończyl on też nie miał pieniedzy żeby tutaj przyjechać bo jeszcze studiuje, no i znów nadszedł czas oczekiwania na spotkanie życie od skype do skype...
powoli zaczynało mnie to męczyć do tego oboje jesteśmy chorobliwie zazdrośni przez co przeszliśmy przez wiele kłotnii... i po jednej takiej dużej gdy się pogodziliśmy on nie wytrzymał i choć mówił że wie że jest za wcześnie on ma dość tych kłotni i tej niepewności
i oświadczył mi się przez internet ja oczywiscie szczęśliwa się zgodziłam, ale po krotkim czasie kłotnie o nic znowu powróciły
raz było lepiej raz gorzej ale nadal sie kochaliśmy, do tego jego ojciec zaprosił go na święta i sylwestra wiec juz oboje bylismy szcześliwi i żyliśmy tylko tym że on tu znowu przyjedzie ale sie rozchorował i na świeta juz bylowiadomo że nie da rady ale po świętach już raczej tak, a teraz powiem dlaczego mam wątpliwości otórz pokłóciłam się z nim kilka razy w ostatnich dniach i spotkałam chłopaka w ktorym kochałam sie tyle lat porozmawialiśmy pierwszy raz w moim życiu i on nadal się mi podoba i nie wiem czy przez ten czas się oszukiwałam i M też. I teraz jestem w zawieszeniu powiedziałam pare dni temu M że jesli jest chory i dodtakowo przez te kłotnie to ja juz nic nie iwem i że jesli sie rozstaniemy to szkoda żeby tracił pieniądze i zdrowie i tutaj jeździł (pochodzi z bardzo biednej rodziny) bo ja teraz nawet nie wiem czy ja go kocham czy może mi się podobać w taki sposób inny chłopak... I pisze to tutaj bo nie mam pojęcia co robic wczoraj powiedziałam M o tym wszystkim on się załamał ale o dziwo przyjął to jak mężczyzna i powiedział że zaczeka choć widziałam że serce mu pekło... nie wiem juz naprawde czy go kocham i co powinnam zrobić dziewczyny doradzcie mi bo ja sama juz nie potrafie nic wymyślić... Do tego jest Wigilia...
Podobne tematy
"i oświadczył mi się przez internet" - to nie wygląda dobrze.
Co do reszty: zastanów się, czego właściwie chcesz; chłopaka na odległość, z którym napięcie , zazdrość rośnie gdy się nie widujecie i życie/związek na odległość ewidentnie Wam nie służy,
czy chłopaka, który jest na miejscu, którego masz szansę poznać lepiej i zdecydować, (on też) czy chcecie spróbować być ze sobą.
no on pozniej powiedział że źle zrobił że mnie w takiej sytuacji postawił
tyle ze ja nie miałam mu tego w ogóle za złe
został nam rok do czasu w którym skończy studia i się tu przeprowadzi
ale ja naprawde nie wiem co powinnam zrobić, widze to jak on mnie kocha
i że świata poza mna nie widzi... jestem w kropce
Ale co TY czujesz? To, ze on świata poza Tobą nie widzi, nie znaczy jeszcze że to będzie szczęśliwy związek. Niech Ci nie imponuje to, że ktoś się w Tobie zakochał. Wsłuchaj się w siebie. Czego TY chcesz?
Jeszcze kilka dni temu byłam pewna że go kocham, nawet jeszcze godzinę przed tym zdarzeniem rozmawiałam z nim przez telefon i to bardzo ciepło, a teraz już nic nie wiem czy może ktoś inny mi się tak bardzo podobac gdy kocham tak naprawde? czy to tylko uczucia z przeszłości? ja naprawde nie wiem... może niech się jeszcze jakas netkobitka wypowie co by zrobiła na moim miejscu? może tak bd mi łatwiej poczuć co jest bliższe mojemu sercu i zadecydować... prosze pomóżcie mi
Tylko ja tu widzę niebezpieczeństwo kierowania się emocjami.
Ja bym proponowała byś nie wybierała żadnego
A została na razie sama ze sobą ![]()
Ania.
Paulo Coelho mawia - Lepiej żałować, że coś się zrobiło niż, że nie bo niewykorzystane szanse bolą bardziej niż popełnione błędy.
W tym całym emocjonalnym rozbiciu musisz myśleć o sobie, musisz być egoistką. Bo ty masz być szczęśliwa. Bo to twoje życie. Nie patrz, czy łamiesz serce komuś, nie patrz jak bardzo to boli.
Wiesz, ja złamałem kilka kobiecych serc, widziałem łzy, rozpacz, smutek, nerwy.
Jestem człowiekiem wrażliwym - kiedyś siedziałem w aucie z pewną kobietą, rozmawialiśmy, ale wszystko przyciemnione wiszącym nad jej głową końcem, że to ostatnia rozmowa i to czuła. To był koniec, widziałem gasnące oczy, emocje wielkie, próby powstrzymania łez. Wysiadłem z auta, przeszedłem parę kroków czując się okropnie, jak jakiś szczur, stanąłem spojrzałem na nią płaczącą w tym aucie. Poczułem się jeszcze gorzej, jak człowiek bez serca i bez litości. Odszedłem. Dziś wiem, że tak bywa, a po to, by dać szansę komuś na lepsze dni jak i sobie.
Uważam, ale to moja prywatna opinia, że powinnaś iść za głosem serca. Że powinnaś wykorzystać szansę by z tym pierwszym facetem się spotkać, by go poznać lepiej. Jeśli tego nie zrobisz, zawsze będziesz żałować...