Jeśli zamieściłam wątek w złym dziale, proszę o przeniesienie.
W związku z tym, że zbliżają się święta, sylwester, Nowy Rok, jak podsumujecie ten mijający? Było ciężko, czy niekoniecznie? Udało Wam się uporać z problemami tymi mniejszymi, jak i większymi? Co jest na plus, a co na minus? Czego byście sobie i innym życzyli na Nowy Rok?
Ja od siebie mogę powiedzieć, że ten rok był taki średni. Wróciłam w czerwcu do Polski z Bułgarii(hurra!). Poznałam wspaniałego mężczyznę, z którym jestem bardzo szczęśliwa. No i zamieszkaliśmy razem, co jest dla mnie bardzo ważne oraz cieszy mnie to. Nauczyłam się bułgarskiego i podszkoliłam angielski. Wreszcie, tak myślę, dojrzałam. Zaczęłam patrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy. Czytając swoje posty sprzed kilku miesięcy czy lat, jestem zdziwiona jakie problemy potrafiłam sobie powymyślać. I cieszę się, że wreszcie przestałam przejmować się głupotami.
Co na minus, znów nie mogłam zmobilizować się, by skończyć szkołę. Będę musiała powtórzyć piąty semestr, a od września iść na szósty i dopiero w 2014 będę mogła podejść do matury. Żałuję również czasu zmarnowanego na beznadziejne znajomości, które dopiero teraz okazały się fałszywe.
Mam nadzieję, że przyszły rok będzie lepszy. Chciałabym wam życzyć z okazji zbliżających się świąt i Nowego Roku szczęścia i radości. I by problemy nie były aż tak strasznie i ciężkie.
EDIT:
Na plus jeszcze jest to, że pracę znalazłam, nareszcie. Jest niemiłosiernie ciężko, ale jednak już ją mam.