netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

41 odpowiedzi17 431 wyświetleńzałożony przez limango, 12.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

1

Temat: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Witam,

Postaram sie jak najbardziej strescic moja historie. Bylam w zwiazku z partnerem od prawie 11 lat, malzenstwem jestesmy od prawie 4 lat. 2 miesiace temu powiedzialam mezowi o zdradzie i wyprowadzilam sie, obecnie mieszkam z nowym partnerem. Od jakiegos roku cos zaczelo sie dziac pomiedzy mna i moim kolega z pracy, spedzalismy wiecej czasu razem, w koncu sie zakochalismy, staralismy sie zwalczyc to uczucie, na poczatku on nawet probowal mi pomoc naprawic moje malzenstwo ktore nie bylo idealne... Kilka miesiecy temu postanowilismy ze chcemy byc ze soba i ze zostawimy naszych partnerow. On ma zone (od 20 lat zonaty, dwoje dzieci).

Moj zwiazek z mezem byl burzliwy, maz jest bardzo egocentryczny i stawia siebie przede mna i moimi potrzebami w wyniku czego ja zaczelam sie oddalac... Kocham go, z natury jest dobrym czlowiekiem, tylko oddalilismy sie bardzo od siebie. wiem ze on tez mnie kocha, tylko jakos tak nam nie po drodze czasem bylo... Mowilam mu o moich obawach ze jak nas nie uratujemy to sie wszystko rozpadnie ale on chyba myslal ze nie odejde, zagrozilam mu 2 razy ze sie wyprowadze ale nie wzial tego serio. Pewnego dnia odeszlam. Nie wierzyl. Byl w szoku, jak to sie stalo, dlaczego mu nie powiedzialam ze cos sie dzieje zlego, dlaczego nie dalam szansy uratowac nas... Mowilam mu, ale wszystko jak grochem o sciane sad Czasem bylo lepiej raz gorzej ale ogolnie bylismy udana para..

Teraz mieszkam z nowym partnerem, jest cudowny, kochany, dba o mnie, jest bardzo dobrym czlowiem, daje mi wszystko to czego moj maz mi nie dawal, kocha mnie, ja kocham jego. Odszedl od zony. Jest wspanialy.

Maz zlozyl pozew o rozwod, czekamy na termin sprawy...

I oto ja zaczynam zastanawiac sie czy naprawde zrobilam wszystko (jak wczesniej myslalam) zeby nas uratowac... pomimo tego ze jestem szczesliwa z nowym partnerem tesknie za mezem i zastanwiam sie czy powinnam juz zapomniec o mezu i pozwolic mu ulozyc sobie zycie czy jednak zawalczyc jeszcze raz...

Wiem, wiem, zaraz uslysze ze nie powinnam byla rozbijac szczesliwego malzwensta z dziecmi, mysle jednak ze gdybysmy sie teraz rozstali to zona by do niego wrocila - a on do niej, chociazby ze wzgledu na dzieci, mysle ze z czasem by sie wszystko ulozylo...

Szkoda mi tego wszystkiego i boje sie ze nigdy sobie nie wybacze jesli nie dam nam jeszcze jednej szansy (oczywiscie pod warunkiem ze on by tez tego chcial).

Prosze pomozcie i poradzcie co myslicie na ten temat. Za 2 dni przypada 4ta rocznica slubu i te mysli nie daja mi zyc...

Pozdrawiam.

2

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Twój jm byłby durniem, gdyby dał Ci jeszcze jedną szansę, poważnie. Takie dylematy należało mieć wcześniej i końmi zaciągnąć go na jakąś terapię, a nie przeskakiwać na nową gałąź.

3

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Teraz to Ci może być szkoda... i ciesz się tym co masz długo nie potrwa... nie słyszałem o związku zbudowanym na zdradzie który by przetrwał... zdradzałaś męża... on zdradzał żonę... dlaczego ma nie zdradzać Ciebie?? Bo kocha?? ją też niby kochał... Ty niby męża dalej kochasz... dlaczego masz nie zdradzać??

Sorki, ale ja Ci życzę żebyś chociaż miała wątpliwości i Cię to męczyło do końca życia... Albo się kocha i naprawia, albo kończy... a Ty jesteś jak małpa... nie puści jednej gałęzi dopóki nie złapie drugiej...

Co dokładnie myślę o takich osobach pisać nie będę bo szkoda słów...

4

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Na początku szczerze podziwiam za powrót po rozwodzie....

Może faktycznie powinieneś wrócić do kraju, zadbać o to co kiedyś było utracone.

Żona skoro nic nie czuje do znajomego-powinna w pierwszej kolejności uciąć spotkania typu "podwożenie".

5 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-08-13 01:26:17)

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Liwia chyba pomylilas tematy.  A autorka tematu powinna sie wstydzić rozpieprzyla jak to mówi szczęśliwy związek kolegi z pracy. Jak jest zle w związku to sie go naprawia a nie skacze na boki.Zostaw tego obecnego męża innej kobiety bo karma powraca i szczęśliwa na pewno nie bedziesz a początki zawsze są cudowne. Piszesz, ze jest wspaniały.  Zdradzajacy dran?

6

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Dziekuje za wypowiedzi. Ciesze sie ze rowniez mezczyzni sie wypowiedzieli bo chcialam takze poznac punkt widzenia mezczyzn.

Zgadzam sie z tym co mowicie i nie bede sie bronic bo jestem najgorsza za to co zrobilam i macie racje, dopoki nie zakonczy sie jednego zwiazku nie powinno sie wchodzic w drugi. Zycie niestety nie jest czarno biale i tak juz czasem jest...

Kilka spraw.
Wiem ze wiele osob mysli ze zwiazek zbudowany na zdradzie partnera nie ma prawa sie udac - coz statystyki sa straszne, ale jednak jakiemus procentowi sie to udaje - i dobrze, to tak dla tych niedowiarkow ze moze sie udac. Ja wiem ze niektorzy najchetniej chcieliby zeby sie nowy zwiazek rozlecial i zeby osoba cierpiala. Uwierzcie ze wyrzuty sumienia to jest masakra i zycie z nimi jest dotkliwa kara ale dobrze mi tak, przeciez w sumie wiedzialam co robie.

Ja probowalam naprawic swoj zwiazek, miesiacami. Tyle tylko ze do tanga trzeba dwojga. Nie odeszlam z dnia na dzien. Zanim cokolwiek sie zadzialo z drugim partnerem pracowalam nad swoim zwiazkiem, ale niektorych trzeba postawic przed faktem dokonanym - inaczej nie zrozumieja. A szkoda, unikleloby sie wielu rozwodow sad

Zdradzajacy dran - moze i zdradzajacy dran, ale dla mnie nie jest draniem i mnie nie zdradzil. Zaraz uslysze pewnie - "jeszcze nie zdradzil". To juz bedzie moj problem jak zdradzi. I alpengold uwierz mi - w zyciu nie czulam sie tak kochana i zaopiekowana jak czuje sie teraz, pomimo tego ze on zostawil swoja zone. Nie znasz go wiec prosze nie oceniaj, kazdy czlowiek jest inny.

W to ze karma powraca nie do konca wierze - dlaczego? Bo ja przez lata bylam zdradzana przez faceta ktorego kochalam calym sercem. I zawsze wybaczalam i wracalam. Ja go nigdy nie zdradzilam. Wiec nie wiem jak sobie w owym czasie zasluzylam na moja karme...



Cala noc myslalam o tym co mam zrobic i macie racje, moj jm bylby durniem gdyby dal mi jeszcze jedna szanse a to ze za nim tesknie to chyba naturalne, w koncu przezylam z nim ponad 1/3 mojego zycia. Z czasem to minie. Mam nadzieje ze ulozy sobie zycie z kims innym, z kims kto bedzie go kochal tak jak na to zasluguje i kogo on bedzie kochal bezgranicznie i ze sie dopasuja charakterami, nie tak jak my. Mam nadzieje ze bedzie to dla niego lekcja ktorej nie zapomni i ze kobieta z ktora sie zwiaze tylko skorzysta na doswiadczeniu przez ktore musial przejsc. Kocham go i zawsze bede, chce zeby byl szczesliwy. Jesli ja nie umialam mu tego dac (a on mnie) to marze by znalazl kogos kto potrafi. Bo chociaz o mnie nie dbal i znecal sie nade mna psychicznie wiele razy to przezciez kazdy zasluguje na szczescie.

Prosze nie oceniajcie ksiazki po okladce bo nie wszystko jest takie jednoznaczne jak sie wydaje na pierwszy rzut oka...

7 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-13 18:30:56)

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Szczerze mówiąc, to średnio mnie obchodzi czy Twój "nowy" związek przetrwa czy też nie, jedyne wątpliwości budzą relacje Twojego jm ze swoimi dziećmi, czy będzie je podtrzymywał czy też ograniczy do minimum. To raz. Dwa to, czy zdajesz sobie sprawę, jaki wydźwięk mają te słowa (chyba że brak tu przecinka) :

limango napisał/a:

...Zanim cokolwiek sie zadzialo z drugim partnerem pracowalam nad swoim zwiazkiem,...

Więc jak to było?

limango napisał/a:

W to ze karma powraca nie do konca wierze - dlaczego? Bo ja przez lata bylam zdradzana przez faceta ktorego kochalam calym sercem. I zawsze wybaczalam i wracalam. Ja go nigdy nie zdradzilam. Wiec nie wiem jak sobie w owym czasie zasluzylam na moja karme...

Przecież sama tamtego wybrałaś i tylko przez własną głupotę za to obrywałaś... ale to akurat jest potwierdzenie pewnej teorii dot. związków, więc nie Ty pierwsza i nie ostatnia.

8

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Ja trzymam twoją stronę. Lepiej być szczęśliwą, niż tkwić w związku, bo tak nam przykazał bóg - na dobre i na złe. Bóg jest singlem, co On wie o związkach wink Walczyłaś, chciałaś naprawić - nie wyszło. Ty jedna wiesz jak było. Ty jedna nie wiesz jak będzie. Dlatego chuchaj i dmuchaj na nowe. Pieść, pielęgnuj i dbaj (w granicach rozsądku oczywiście lol ). Tego samego również oczekuj. To, że ciągle kochasz swojego "męża" widać w każdym twoim słowie. Czy to dziwne? Chyba nie, bo miłość nie kończy się w środę o 16:30 lub pewnego letniego wieczoru. To proces, który trwa. Któregoś dnia ta miłość minie bezpowrotnie, wiesz o tym. Według mnie nie wracaj. Twój "mąż" może się zmienić, ale czy da ci to, czego nie dawał ci wcześniej, a co już masz? Czy zapomnicie o tym co działo (tzn dzieje) się po twojej wyprowadzce. I pytanie zasadnicze: Czy masz być nieszczęśliwa, aby szczęśliwy (?) był ktoś? Sama napisałaś: KAŻDY ZASŁUGUJE NA SZCZĘŚCIE. Tego się trzymaj. Na przeszłość już nie masz wpływu, ale TWOJA przyszłość, zależy od ciebie.

9

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Skoro tak potraktował swoją żonę może i potraktować ciebie. I bede oceniac bo po to zalozylas temat. Nie jestes wyjatkowa żeby zdradzacz miał potraktować cie inaczej czego zycze bys    podzielila los jego zony:D

10

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

assassin - rozumiem ze srednio Cie obchodzi czy moj nowy zwiazek przetrwa czy nie bo niby dlaczego mialoby Cie to obchodzic wink Kwestia dzieci nie jest tu problemem poniewaz ja i moj maz nie mamy dzieci. Dzieci ma tylko moj obecny partner. Nie do konca rozumiem za to jaki wydzwiek maja moje slowa, cytat "...Zanim cokolwiek sie zadzialo z drugim partnerem pracowalam nad swoim zwiazkiem,..." - to nie bylo tak, ze zachcialo mi sie romansu i od razu rzucilam sie w wir namietnosci i olalam problemy ktore mialam w malzenstwie. Od dlugiego czasu prowokowalam rozmowy, prosilam, grozilam by uratowac nasz zwiazek ale bezskutecznie, sama nie moglam go uratowac niestety sad Dopiero po jakims czasie tego procesu zakochalam sie w moim obecnym facecie.

Nie uwazam sie za glupia, a to ze sie kogos bardzo kocha pomimo tego ze ta osoba nas bardzo rani jest slaboscia ale nie glupota.

samiec alfaNAbeta - bardzo dziekuje za wsparcie!!! Masz racje, nie po to walczylam i chcialam naprawiac zeby teraz zastanawiac sie co jeszcze moge zrobic skoro raz nie wyszlo. Dziekuje za zrozumienie bo juz zaczynalam sie zastanawiac czy moze to ja oszalalam ze jeszcze kocham jm (choc nie jest to juz takie uczucie jak wczesniej). Mam nadzieje ze ta milosc minie szybciej niz pozniej dla nas obojga. Naprawde ciesze sie ze napisales tego posta bo wlasnie takiego "kopa" potrzebowalam i takich pytan - znam go bardzo dobrze i wiem ze ten typ tak ma i nie zmienia zdanie - NIGDY, wiec raczej nie zmienilby sie, a do tego ma bardzo dobra pamiec i potrafi wypominac rzeczy sprzed 10 lat, o ktorej, co i w jakich okolicznosciach cos powiedzialam wiec na pewno by nie zapomnial. Moj problem polega na tym ze cale zycie stawiam innym ponad siebie i chce zeby oni byli szczesliwi, a ja sie zawsze dopasuje. Jestem juz za stara na to chyba i w koncy tez chce czegos dla siebie. Masz swieta racje - przeciez teraz mam wszystko to czego nie mialam w tamtym zwiazku - i wiecej, wiec nad czym ja sie jeszcze zastanawiam! Wlasciwie to juz sie nie zastanawiam... Pomimo tego ze dzisiaj przypada dzien rocznicy slubu, jakos dam rade. Musze sie skupic na tym co jest teraz i tu. Czasem trzeba pozwolic komus odejsc - uwolnic go od siebie i uwolnic siebie od tej osoby. Jeszcze raz dziekuje za rade.

alpengold - nie wiem skad w Tobie jest tyle jadu (moze Ciebie ktos wczesniej zradzil/zranil). Mozesz oceniac, czemu nie, mozesz dac upust swoim frustracjom - uwierz mi, nie powiesz mi nic czego juz nie slyszalam big_smile Powiedzialam zeby nie oceniac ksiazki po okladce, czyli chodzilo mi o to zeby nie mierzyc kazdej sytuacji jedna miara, bo tak jak kazdy zwiazek jest inny, tak kazdy rozwod tez jest inny. Masz racje, skoro tak potraktowal swoja zone moze potraktowac i mnie. Moim zdaniem kazdy czlowiek moze zdradzic albo zostac zdradzony, nigdy nie ma pewnosci, wiec o to sie nie martwie. Jesli tak sie stanie to widocznie tak mialo byc, do tego czasu bede wierzyc ze tak jednak nie bedzie. Przykro mi ze zyczysz mi zle, ale wiem z doswiadczenia ze zle zyczenia wracaja do nadawcy ze zdwojona sila, wiec nie przejmuje sie tym wink A ja dla odmiany zycze Tobie by zrodlo tego co pielegnuje w Tobie ten jad zniknelo i zebys byla szczesliwa smile

11 Ostatnio edytowany przez alpengold (2014-08-14 14:49:56)

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Brzydze się zdradą i mnie to oburza,że jesteś az taką egoistka. W ogóle pomyslalas ze wpieprzasz sie w czyis związek? Nieważne co nie Grunt,ze Ty jestes zadowolona.Nieważne dzieci i żona. żenada.Wstydzilabys się.życzę ci tylko tego co ty zrobilas tej kobiecie.oby karma wróciła.Zapewne brak  ci empatii bo bys w życiu nie brała sie za zonatego i dzieciatego.w ogóle dziwię się ze tak oczywiste sprawy trzeba ci tłumaczyć ze skrzywdzilas żonę tego swojego kochanka.jestes widać pozbawiona su mienia

12

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Zauwazylam to ze brzydzisz sie zdrada i jest to normalne, bo zdrada nie jest niczym dobrym ani powodem po chwalenia sie. Uwierz mi ze sie wstydze i ze gdybym mogla cofnac czas to bym to zrobila bo nic nie jest warte krzywdy tylu ludzi. Ale nie moge. Nie masz zielonego pojecia co ja mysle i co czuje, zyje skrajnymi uczuciami i to ze siebie nienawidze za to ze zdradzilam jest jednym z najgorszym uczuc jakich w zyciu doswiadczylam. Wiem ze to jest moja wina i nikogo za to nie obwiniam, nawet czasem mysle sobie ze dobrze mi tak i ze bede musiala zyc z wyrzutami sumienia do konca zycia! Nie znasz mnie i nie wiesz czy pomyslalam o jego zonie i dzieciach. I uwierz mi ze cale zycie stawialam szczescie innych ponad swoje wiec nie jestem az taka egoistka jak Ci sie wydaje. Mozesz sie mna brzydzic i myslec co tylko chcesz, jak juz wczesniej napisalam nie ma rzeczy ktorej bys mi nie powiedziala, ani slowa ktorym bys mnie nie nazwala, a ktorego ja juz w sojej glowie na swoj temat nie wykrzyczalam!

Zdrada to najgorsze swinstwo ale takie jest zycie i takie rzeczy sie zdarzaja czy tego chcemy czy nie.

13 Ostatnio edytowany przez Secondo1 (2014-08-14 15:18:48)

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Zastaniwiasz się czy zrobiłaś wszystkoze żeby ratować małzeństwo.
Odpowiedź brzmi : NIE.

Gdybyś zrobiła wszystko co w Twojej mocy i nie dało to rezultatu to odeszłabyś z małzeństwa, rozwiodła się a dopiero potem próbowała ulozyć sobie zycie z kimś innym.
Ty, zrobiłaś inaczej.
Było Ci źle w małżeństwie, "coś" robiłaś zeby naprawić a następnie układałaś sobie nowe zycie będąc jeszcze w związku.
Bezpiecznie, cichutko, czerpiąc przyjemnośc z nowego związku i jednocześnie odnajdując coraz więcej powodów zeby związać się z kimś innym ( co jest naturalnym zjawiskiem - porównują swojego "rycerza" widziałaś w nim sabie zalety a jednocześnie mąż mógł być tylko bladą, szarą rzeczywistością, pełną wad, bez szans na to by zobaczyć w nim choć jedną zaletę).
Wykorzystałaś fakt, ze jesteś w związku do tego żeby założyć sobie drugie gniazdko, dopiero potem, kiedy już je "wymościłaś" - nowy facet zdeklarował się wymienić starą zonę na młodszy model poświęcając rodzinę, dzieci - przeniosłaś się do niego.

Wtedy, kiedy szykowałaś sobie bezpiecznie lądowisko, myślałaś tylko o nowym związku więc nie mogłaś ratować poprzedniego.

Dlatego - nie, nie zrobiłaś wszystkiego.

Ponadto, nie ma takiego powodu by kogoś oszukiwać, wykorzystywać partnera do tego żeby układać sobie życie z kimś innym.
Oszustwo to oszustwo, nic go nie tłumaczy, nie usprawiedliwia.

Co do "rycerza na białym koniu".... szkoda gadać oszukał żone i dzieci....
Nawet, jeżeli dla Ciebie nieistotne jest co przeżywają inni pokrzywdzenie pod warunkiem ze to nie jesteś Ty..
myślisz, że potrafi oszukiwać wszystkich innych tylko nie Ciebie ?
Niby dlaczego ?

Teraz męczą Cię wyrzuty sumienia i próbujesz znaleźć dla siebie samousprawiedliwienie, wytłumaczenie że postąpiłaś właściwie...
Z pewnością zdołasz sie usprawiedliwić, ale to, na jak długo takie wmawianie sobie usprawiedliwienia wystarczy, to już kwestia osobnicza, pokładów egoizmu i braku empatii do innych.
Widać musisz jeszcze popracować nad tym, żeby zupełnie pozbyć się sumienia....
Ale z pomocą poglądów takie jak prezentuje Samiec Analfabeta z pewnością Ci się to uda !

14

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Nie zastanawiaj się czy zrobiłaś wszystko żeby ratować małżeństwo.
Odpowiedź brzmi: TAK .
Martyrologia osób zdradzonych jest jak EBOLA. Wmówią Ci, że TYLKO Ty ponosisz winę, Ty masz naprawiać, bo biedny miś został sam. No litości.... A co on robił, żeby ratować małżeństwo? Ale on nie zdradził, zakrzyczą. Nie, no i....? A może napie.dalał wyrzutami dzień w dzień? A może  w swojej dobroci, nie dawał zapomnieć, jaka jesteś byle jaka i kto taką zechce? A może z faktu, że 10 lat temu, gdzieś z kimś wyszłaś, słuchałaś codziennie o swoim ku.ewskim prowadzeniu? A może ......
Martyrologia.
Nie wolno ci być szczęśliwą. Nie wolno ci przygotować sobie bezpiecznego lądowiska, bo masz myśleć za dwoje jak naprawiać. Wydałaś się na osąd, to i potraktowano Cie kamieniami.

Twoje sumienie jest Twoją największą karą. I ona Ci wystarczy. Zrozumieją to Ci, którzy przeszli przez zdradę i sobie z tym poradzili. Dlatego życzę powodzenia, ale i czujności, bo wbrew pozorom, nie każda miłość jest pierwsza, najgorętsza, najszczersza...
Dostało się i mi rykoszetem. Zostałem ANAL zamiast ALFA yikes Chociaż właściwie, to..... lol  lol

15 Ostatnio edytowany przez limango (2014-08-15 10:31:56)

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Jesli chodzi o zdrade to zawsze wywoluje ona ekstremalne uczucia, no bo wszyscy przeciez wiemy ze jest z gruntu zla. Ale nie zawsze jest tak ze robimy to z wyrachowania. U mnie tak nie bylo. I czytajac posta samca alfaNAbety jakbym czytala o swoim zwiazku - 100%. Przed zdrada latami sluchalam jak to kiedys cos powiedzialam czy zrobilam (nieistotne rzeczy) i ciagle wypominanie bylo na porzadku dziennym. Mam pecha bo moja pamiec jest tragiczna a do tego nie zaprzatam sobie glowy rzeczami ktore nie maja znaczenia wiec nigdy w odwecie nie bylam w stanie sie bronic. I w ten sposob zrobilam z siebie ofiare. Zawsze bylo tak jak on chcial, albo wcale. Ile to razy slyszalam jaka to ja jestem zla, beznadziejna, gruba, wredna, nikt mnie nie lubi, za duzo przeklinam itp itd. Nigdy nie uslyszalam nic milego, same zj.by na okraglo. Przeciez on byl idealny, wszyscy go lubili (jego zdaniem) bo zawsze jak trzeba bylo zalatwic "brudne interesy" to przeciez ja - dziewczynka na posylki zalatwialam wszystko. Eh szkoda gadac. Nawet w dniu slubu nie uslyszalam jednego slowa o tym jak wygladam, czy mu sie podoba suknia - ZERO. Za to usyszalam jak to garnitur na nim dobrze lezy i jak wspaniale wyglada. On spedzal przed lustrem wiecej czasu ode mnie, zawsze potrafil siebie pochwalic, ja tez go chwalilam bo tak czulam. W zamian dostawalam same obelgi tylko. Taki typ. Och ile to ja sie nasluchalam o moim k.rewskim prowadzeniu zanim cokolwiek nawet zrobilam! Ze ten czy tamten sie na mnie spojrzal, a ja na pewno juz sobie cos pomyslalam. Kiedys spedzilismy cale walentynki klocac sie o to ze jak spotkalam znajomych to sie przywitalam pocalunkiem w policzek (bo tak sie witalismy zawsze, przez lata) ale on od razu myslal ze spalam zapewne z kazdym z nich. Chore jazdy, podejrzenia bez pokrycia. Pranie mozgu - dzien w dzien. Odseparowal mnie od WSZYTKICH moich znajmowych, jego znajomi byli moimi znajomymi, wychodzilam kiedy on mi pozwolil, on wychodzil kiedy chcial. Nosilam to co on chcial, tak na wszelki wypadek zeby cenzura zaakceptowala moj wybor i zeby przypadkiem jakis facet sie nie zainteresowal. A ja sie dawalam temu wszystkiemu bo go kochalam i zrobilabym dla niego wszystko.

Kilka miesiecy temy powiedzialam koniec - i sie postawilam. Zapytal od kiedy mam swoje zdanie?

Im wiecej o tym mysle tym bardziej wydaje mi sie ze to byla chora milosc, uzaleznienie od drugiej osoby. Co mnie dziwi bo jestem silna osobowoscia i nie dam sobie w kasze dmuchac. Z nim jednak bylo inaczej. Zylam w przeswiadczeniu ze nie moge bez niego zyc, ze bez niego jestem nikim. Rodzina zawsze mnie pytala dlaczego sie tak daje, ale ja myslalam ze tak trzeba ja sie kocham. Ze zwiazek to kompromisy. Szkoda tylko ze to zawsze ja szlam na kompromisy.

I pewnego dnia cos peklo. Moze to przyszlo z wiekiem. Moze juz nie dawalam rady. Z klebka nerwow przy nim, powrocilam do mojego spokoju po tym jak odeszlam... Zawsze mowil ze jestem nerwowa. Bylam, kiedy byl obok mnie. Odkad go nie ma czuje nareszcie wewnetrzny spokoj. I pomimo tego ze pieklo zaczelo sie po tym jak mu powiedzialam ze odchodze, i caly ten syf ktory byl (jest) po tym fakcie, to i tak jestem spokojniejsza z tym calym balaganem bez niego - niz bez tego calego balaganu ale z nim...

Nie szukam usprawiedliwienia dla siebie bo zdrada pozostaje zdrada, ale fakt jest taki ze wszystko dzieje sie z jakiegos powodu (najszczesciej). Chyba ze ludzie po prostu robia rzeczy z wyrachowania.

Najciekawsze jest to ze ludzie ktorzy sie o nas dowiedzieli ( np. wspolpracownicy) po tym jak powiedzielismy o tym oficjalnie w pracy, w wiekszosci wspieraja nas. Oczywsicie sa tez negatywne glosy. Ale wiekszosc tych ktorzy nas wspieraja to ludzie z dziecmi (!). Niektorzy mowia ze chcieliby miec na tyle odwagi zeby odejsc ze swoich zwiazkow ktore sie juz dawno wypalily ale nie moga bo kredyt, bo co ludzie powiedza, po przysiegali..

Bede czujna, i bede dbala. Chuchala, dmuchala i zrobie wszystko zeby sie udalo. Tak jak i on.
Czy sie uda - czas pokaze, ale ja wierze ze sie uda.

To, ze ktos raz zdradzil nie oznacza ze zawsze bedzie zdradzal.
To, ze ktos nigdy dotad nie zdradzil nie oznacza ze nigdy nie zdradzi. Nie ma reguly.

Samcu alfaNAbeta - bardzo dziekuje za wsparcie i rady. Dobrze jest wysluchac kogos kto wie o czym mowi, zwlaszcza jesli ma doswiadcznie, a nie polega tylko na swoich osadach i teoriach. Przykro mi ze Tobie dostalo sie rykoszetem sad Ale jak to mowia - co nas nie zabije to nas wzmocni!! wink

Kto chce rzucac we mnie kamieniem - niech rzuca. Jesli bedzie im od tego lepiej. Mnie to nie rusza. Moje sumienie, jak zauwazyl samiec alfaNAbeta, jest moja najdotkliwsza  kara i zadne slowa (kogokolwiek) nie sa w stanie mnie ruszyc tak jak to co ja o sobie mysle za to ze zdradzilam.

16

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Prawie doczytałem do końca. Miałem kamień w reku, ale nie rzucę nim w Twoją stronę. Twój przypadek postrzegam już nieco inaczej i może o tym, że to co zrobiłaś było zdradą "odwetową" należało napisać na samym początku. Natomiast inaczej to wygląda jeśli chodzi o Twojego obecnego partnera. Zadziałał w którymś momencie jako terapeuta i popełnił kardynalny błąd - zaangażował się uczuciowo w pacjentce i raczej, z tego co przeczytałem, to nie miała być terapia, tylko "wyłuskanie"" co prawda z toksycznego związku, kąska dla siebie.

I teraz przejdę do meritum. Twój mąż już się ogarnął z syndromu odrzucenia, szoku po zdradzie i depresji, skoro był w stanie sformuować pozew rozwodowy. Jest na jak najlepszej drodze do powrotu do równowagi psychicznej i nie przeszkadzaj mu w tym. Zostaw go, nie kontaktuj się z nim, ignoruj próby kontaktów z jego strony. Da już sobie radę ze wszystkim. Mam nadzieję, że jego doświadczenie czegokolwiek go nauczyło, a tym samym w następnym związku nie będzie popełniał takich samych błędów. Skup się wyłącznie na obecnym związku i zadbaj szczególnie starannie o to, żeby dzieci Twojego obecnego partnera w jak najmniejszym stopniu odczuły rozstanie rodziców.

Odkładam kamień...

17

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Witaj starr.

Dziekuje za odlozenia kamienia smile

Nie wiedzialam ze moja zdrada to rodzaj zdrady "odwetowej" - gdybym to wiedziala to napisalabym na samym poczatku wink

Bardzo chcialabym zeby tak bylo, zeby moj jm byl juz na tym etapie - i mam nadzieje ze tak jest, choc nie mam z nim kontaktu wiec nie wiem. Ale jak ostatni raz z nim rozmawialam przez tel (w sprawie rozwodu) byl nawet mily yikes Weic chyba masz racje. Dzieki za rady, nie bede sie z nim kontaktowac, jestem pierwszy raz w takiej sytuacji wiec nie do konca wiem jak postepowac, ale Twoja rada brzmi rozsadnie. Po prostu dam mu przezyc zalobe (a moze juz jest po niej) i zyc dalej, zaczac nowy rozdzial. Tez mam nadzieje ze wyciagnie wnioski, zycze mu jak najlepiej.

Jesli chodzi o dzieci obecnego partnera to od samego poczatku byl to priorytet - zeby jak najmniej odczuly rozejscie sie rodzicow. Jak na razie idzie dobrze, to ona, to on maja dzieci, ja jeszcze nie uczestnicze w ich zyciu, bo jest za wczesnie ale mam nadzieje ze za jakis czas wszystko sie unormuje. Spedza z nimi tak duzo czasu jak moze (kosztem naszego wspolnego czasu) ale nie przeszkadza mi to. Wiem ze jest szczesliwy kiedy jest z nimi i to mi wystarcza. Obiecuje ze zadbam o to wraz z nim, zeby dzieci jak najmiej odczuly rozstanie rodzicow. Masz racje, to co jest teraz i tu jest najwazniejsze i wylacznie na tym sie skupie, to jest teraz dla mnie najwazniejsze.

Ciekawe jest to ze kilka dni przed rocznica slubu az do wczoraj (do rocznicy) tesknilam za jm ale po tym jak juz ta data minela i z Waszym ogromnym wsparciem (oraz kasliwymi komentarazmi pozostalych uczestinow dyskusji) mam wrazenie ze zamknelam tamten rozdzial. Teraz mysle juz wylacznie o nowym zwiazku. Chyba tez przezylam swoja mala zalobe i jestem gotowa ruszyc naprzod.

18

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Limango, w pierwszym poście napisalas o Twoim mężu że kochał Ciebie, ale tak na swój sposób i że to ogólnie dobry człowiek.  W późniejszym natomiast opisałaś że jednak był chamem skoro tak Cię traktował. Czy nie jest tak że próbujesz siebie usprawiedliwić? Skoro był taki zły trzeba było odejść rok temu. Napisałaś też że Twój mąż jest egocentryczny, a ja myślę że uczeń przerósł mistrza, bo jak nazwiesz to co zrobiłaś ty i twój obecny partner? Nie wiem wjakim wieku ssą jego dzieci, ale czy przez chwilę pomyślałaś o nich i ich matce? 20 lat byli razem. Piszesz że twój partner jest taki szczęśliwy po spotkaniach z dziećmi. Jak myślisz? Długo tak wytrzyma? Chociaż jesteś na tyle w porządku, że nie pchasz się z butami w ich relacje, w przeciwieństwie do kochanki mego męża która tak chce pokazać że będzie dla nich wspaniałą macoszką, że mój oglupialy mąż na siłę chce by uczestniczyła w ich nowym życiu. To co przeżywają dzieci po powrocie do domu, to dla nich nieistotne, a mamy małe dzieci. Teraz w waszym związku jest wspaniale- a co będzie za rok, góra dwa, trzy lata? Jak to mówi mój znajomy - kochanków trzeba puścić wolno- muszą się sobą "nażreć".

19

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

sj - uwazam ze moj maz mnie kochal, a ja kochalam jego. I nadal potrzymuje ze jest dobrym czlowiek (ogolnie). Co nie znaczy ze byl dobry dla mnie. Jest dobry dla swojej rodziny, znajomych, nie jest zlosliwy, nie zyczy ludziom zle, pomaga jak moze. Nie napisalam ze jest chamem, nigdy tak nie uwazalam, ale ma bardzo dziwaczny sposob okazywania milosci jesli chodzi o mnie. Uwazam ze jest to jego wina bo tak mnie traktowal, ale i moja - bo mu na to pozwolilam. Czasem ludzie "na pokaz" sa cudownymi kochajacymi mezami/zonami, a w domu maltertuja swoje zony/mezow, czasem psychicznie, czasem fizycznie lub to i to na raz.

Owszem, to ze zdradzilam bylo egoistyczne, ale podkreslam jeszcze raz ze przez cale zycie stawialam innych i ich szczescie ponad moje, zawsze chcialam by inni byli szczesliwi, nawet moim koszte. Bylo to glupie i zle dla mnie. Odebranie komus meza tez jest glupie i zle a do tego egoistyczne. Roznica polega na tym ze ja ogolnie jestem empatyczna i nie jestem egoistka w najmniejszym calu, z wyjatkiem tej jednej sytuacji. On natomiast byl bardzo egoistyczny w relacji ze mna.

Dzieci sa w wieku 3 i 7 lat. Szczerze mysle ze dlugo tak wytrzyma poniewaz ja robie wszystko zeby pomoc mu przejsc ten trudny okres. I oboje mamy nadzieje ze za jakis czas jak sie wszystko troche unormuje bedzie mogl je zabierac do nas do domu i spedzac z nimi wiecej czasu. Ja nie chce i nie mam zamiaru byc dla jego dzieci macocha. One juz maja matke i nigdy nie bede probowala jej zastapic. Nigdy nie naciskalam na to aby jak najszybciej wprowadzil mnie do ich zycia, on o ty dobrze wie i wie tez ze dzieci potrzebuja czasu i trzeba to robic stopniowo.

Nie wiem co bedzie za rok, 5 czy 20 lat. Nikt tego nie wie. Nigdy nie ma gwarancji.

Przykro mi ze zostalas zdradzona, przykro mi ze kochanka Twojego meza probuje Cie zastapic sad Zycze Ci duzo wytrwalosci i duzo sily oraz mam nadzieje ze ulozysz sobie zycie z kims kto na Ciebie zasluguje.

20 Ostatnio edytowany przez starr (2014-08-15 14:14:31)

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

@limango
Konkretnie, to zdanie zmieniło moje nastawienie, nawet jeśli nie dotyczy Twojego małżeństwa. Zdaję sobie sprawę, z tego, że pewne zadry mogą być odreagowane "później" niezależnie od tego, kiedy to później nastąpiło. Tu trafiło na doskonale przygotowany grunt.

limango napisał/a:

W to ze karma powraca nie do konca wierze - dlaczego? Bo ja przez lata bylam zdradzana przez faceta ktorego kochalam calym sercem. I zawsze wybaczalam i wracalam. Ja go nigdy nie zdradzilam. Wiec nie wiem jak sobie w owym czasie zasluzylam na moja karme...

Skoro znasz słowo "karma" i orientujesz się w jego znaczeniu, to Wiesz, że to za Twoje postępki w przeszłych wcieleniach. Ale to chyba nie na ten dział tego forum. smile

21

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

No racja, nie pomyslalam o tym wczesniej... wink Kurde, ciekawe kim bylam w poprzednim wcieleniu w takim razie - moze lepiej ze nie wiem, bo strach by bylo rano z lozka wstawac ha ha

22

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Dzieci aja tylko 3 i 7 lat a ty zburzylas im ten świat.  Nie wybielaj sie facet dzieciaty i zonaty jest nietykalny a ty bezczelnie rozwalilas czyis zwiazek.

23 Ostatnio edytowany przez sj (2014-08-15 17:07:23)

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?
limango napisał/a:

sj - uwazam ze moj maz mnie kochal, a ja kochalam jego. I nadal potrzymuje ze jest dobrym czlowiek (ogolnie). Co nie znaczy ze byl dobry dla mnie. Jest dobry dla swojej rodziny, znajomych, nie jest zlosliwy, nie zyczy ludziom zle, pomaga jak moze. Nie napisalam ze jest chamem, nigdy tak nie uwazalam, ale ma bardzo dziwaczny sposob okazywania milosci jesli chodzi o mnie. Uwazam ze jest to jego wina bo tak mnie traktowal, ale i moja - bo mu na to pozwolilam. Czasem ludzie "na pokaz" sa cudownymi kochajacymi mezami/zonami, a w domu maltertuja swoje zony/mezow, czasem psychicznie, czasem fizycznie lub to i to na raz.

Owszem, to ze zdradzilam bylo egoistyczne, ale podkreslam jeszcze raz ze przez cale zycie stawialam innych i ich szczescie ponad moje, zawsze chcialam by inni byli szczesliwi, nawet moim koszte. Bylo to glupie i zle dla mnie. Odebranie komus meza tez jest glupie i zle a do tego egoistyczne. Roznica polega na tym ze ja ogolnie jestem empatyczna i nie jestem egoistka w najmniejszym calu, z wyjatkiem tej jednej sytuacji. On natomiast byl bardzo egoistyczny w relacji ze mna.

Dzieci sa w wieku 3 i 7 lat. Szczerze mysle ze dlugo tak wytrzyma poniewaz ja robie wszystko zeby pomoc mu przejsc ten trudny okres. I oboje mamy nadzieje ze za jakis czas jak sie wszystko troche unormuje bedzie mogl je zabierac do nas do domu i spedzac z nimi wiecej czasu. Ja nie chce i nie mam zamiaru byc dla jego dzieci macocha. One juz maja matke i nigdy nie bede probowala jej zastapic. Nigdy nie naciskalam na to aby jak najszybciej wprowadzil mnie do ich zycia, on o ty dobrze wie i wie tez ze dzieci potrzebuja czasu i trzeba to robic stopniowo.

Nie wiem co bedzie za rok, 5 czy 20 lat. Nikt tego nie wie. Nigdy nie ma gwarancji.

Przykro mi ze zostalas zdradzona, przykro mi ze kochanka Twojego meza probuje Cie zastapic sad Zycze Ci duzo wytrwalosci i duzo sily oraz mam nadzieje ze ulozysz sobie zycie z kims kto na Ciebie zasluguje.

Limango , dziękuję za Twoje życzenia i słowa pocieszenia. Wiesz, jednak nie zmieniam zdania- możemy być przez całe życie ludźmi pełnymi empatii i zrozumienia, ale wystarczy jeden czyn by zniweczyć to wszystko. Ty właśnie tak postąpiłaś- romansem z żonatym facetem z dwójką małych dzieci przeszłaś na ciemną stronę mocy. Na nic Twoje tłumaczenia. I nie mów, że wiesz, że Twój partner to długo wytrzyma. Tego nigdy nie będziesz pewna. Nie zrozumiesz tego. Dlaczego? nie jesteś matką. Gdybyś miała dzieci Twoje postrzeganie wyglądałoby inaczej. W innym wątku napisałam o nadziei, uczuciu które będzie wszechobecne w takich związkach zbudowanych na zgliszczach i po trupach. Ty będziesz czuła to samo. Nie miej też nadziei, że dzieci zaakceptują Ciebie. NIGDY TEGO NIE ZROBIĄ. Wiesz dlaczego? Dla nich zawsze będziesz tą, która odebrała im ojca i rozbiła im rodzinę. Ich matka nie musi ich nawet nastawiać, one to same czują. I zawsze będą dążyły do tego by ich rodzice byli razem. Ja nie nastawiam i nigdy nie będę nastawiać dzieci przeciwko ich ojcu, ale już widzę, że mój starszy syn na swój sposób interpretuje pewne rzeczy. A o kochankę mego męża się nie martwię- nigdy nie zastąpi mnie, obecnie chce po prostu przypodobać się swemu lubemu i pokazać mu jaka jest wspaniała. A Twój partner- cóż, śmiem napisać, że wcale nie jest lepszy od mojego męża. Ten sam typ. Czy zastanawiałaś się nad tym, że kiedy to wszystko się zaczęło młodsze dziecko miało dwa lata? Dla małżeństwa okres, kiedy są małe dzieci jest najtrudniejszy. A Twój partner wykazał się zarówno względem żony jak i dzieci mega nieodpowiedzialnie. Zastanawiałaś się co czuła przez ten rok jego żona, gdy widziała jak jej mąż staje się coraz bardziej nieobecny? Co czuje od dwóch miesięcy? Jestem tego pewna, że Twój partner, jak to opisujesz czuły i wspaniały względem Ciebie względem żony zachowuje się jak ostatni drań. Ja mojego męża teraz nie poznaję. TO NIE ON! A jednak on! Bardzo często mylimy zauroczenie i zakochanie z miłością. Tylko że to pierwsze i drugie czasami mija szybciej niż się pojawia.
A tak na marginesie uważam że oboje poszliście na łatwiznę. Zarówno Ty, jak i Twój partner. A wiesz jak szybko sprawić by ten czar i urok prysł? Niech dzieci zostaną przy ojcu, mama dwa, trzy razy w tygodniu, a może codziennie przyjdzie do dzieci na godzinę, weźmie co drugi weekend do siebie, pobawi się, uspokoi swoje sumienie, ze tak wspaniale wychowuje dzieci o alimentach nie wspomnę, jak najmniejsze, bo przecież dziecko wiele nie potrzebuje. I tatuś będzie zadowolony, i mamusia i Ty (nie wiem jak długo), szkoda tylko dzieci. No ale cóż, życie przecież jest takie lekkie, przyjemne i jest tylko jedno...

24 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-15 20:07:45)

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?
limango napisał/a:

Dzieci sa w wieku 3 i 7 lat. Szczerze mysle ze dlugo tak wytrzyma poniewaz ja robie wszystko zeby pomoc mu przejsc ten trudny okres. I oboje mamy nadzieje ze za jakis czas jak sie wszystko troche unormuje bedzie mogl je zabierac do nas do domu i spedzac z nimi wiecej czasu. Ja nie chce i nie mam zamiaru byc dla jego dzieci macocha. One juz maja matke i nigdy nie bede probowala jej zastapic. Nigdy nie naciskalam na to aby jak najszybciej wprowadzil mnie do ich zycia, on o ty dobrze wie i wie tez ze dzieci potrzebuja czasu i trzeba to robic stopniowo.

A już miałem życzyć Ci powodzenia, już zagrała w pewna nutka współczucia, już miałem odszczekać wcześniejszą opinię... Moim zdaniem władowałaś się z deszczu pod rynnę. Twój "nowy" facet hmm... nie zasługuje na szacunek. Oby dobrze Wam się razem żyło... z pewnością do siebie pasujecie.

25

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

@limango

limango napisał/a:

No racja, nie pomyslalam o tym wczesniej... wink Kurde, ciekawe kim bylam w poprzednim wcieleniu w takim razie - moze lepiej ze nie wiem, bo strach by bylo rano z lozka wstawac ha ha

Nie martwił bym się o to, kim było sie w poprzednim, ale kim będzie się w następnym.

26 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-08-18 19:11:09)

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Tekst obraźliwy, usunięty przez moderatora. Nie zasługujesz na niego.

27

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

sj - wiem ze jest to ciezka sytuacja dla jego zony, zdaje sobie z tego sprawe. Nie jestem nia ale moge sobie tylko wyobrazic co sie z nia dzieje. Chociaz wydaje sie ze na tym etapie ktory jest teraz juz troche "przetrawila" te sytuacje. Mam nadzieje ze przynajmniej dzieci nie beda mnie nienawidzic. Jesli beda - coz nic na to nie poradze, moge tylko starac sie im to wynagrodzic. Jesli chodzi o to jaki on jest w stosunky do dzieci to jest troche inaczej niz to jak opisujesz - on widzi dzieci przed 4-5 godzin 2 razy w tygodniu i zabiera je do siebie na 1,5 dnia w weekend. Mamy nadzieje ze z czasem beda mogly spedzac nawet wiecej czasu u nas w domu. Jesli chodzi o alimenty to rowniez nie jest tak jak piszesz, nie wiem jak zachowuja sie inni faceci ale moj nadal splaca swoja polowe kredytu za dom w ktorym juz nie mieszka (z wlasnej woli) i ktory bedzie wlasnoscia jego zony, zostawil jej oszczednosci ze wspolnego konta, co miesiac wplaca kwote na knto dla dzieci na przyszlosc a do tego bedzie placil za szkole/pzedszkole dzieci i daje miesiecznie sporo sume na ich utrzymanie - i to sie nie zmieni. Ja sie w te sprawy nie wtracam, to jest kwestia miedzy nimi, ale on nigdy nie zostawi ich bez pieniedzy i pomocy.

W tej calej sytuacji jest sporo "poszkodowanych", dzieci, jego zona, moj maz, ale tak bywa, ludzie codziennie sie rozstaja. Oboje chcemy tylko zrobic wszystko zeby jak najbardziej wszystkim z nich pomoc przejsc przez ten trudny czas. Szczerze wolalabym zeby nikt nigdy nie musial przechodzic przez cos takiego z mojej winy, ale tak sie stalo  - ja mam teraz swoja kare i swoje wyrzuty sumienia. Mam tylko nadzieje ze ich dwoje uloza sobie zycie na nowo i beda jeszcze szczesliwi.

28

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

hmmm...myślę, że przede wszystkim nie powinniśmy oceniać...bo nie wiemy co Nas jeszcze w życiu czeka...no niestety dzieje sie tak że żona czy mąż poznaje kogoś i małżeństwo się rozpada...i myślę, że wina jest tu po obu stronach...sama zostałam zdradzona i zostawiona...po rozwodzie popadłam w depresję..wiadomo obwiniałam Ją...dla dzieci zapisalam sie na terapię do Poradni Psychologiczno-Psychiatrycznej Magdaleny - Senderowskiej , i dopiero tam zrozumiałam....że to też Nasza wina...że nie dbaliśmy o Nasze małżeństwo, nie dbaliśmy o siebie...zagubiliśmy się...może gdybym wcześniej to zauważyła...może to wszystko by tak nie wygasło...teraz jedyne co mogę zrobić to życ dalej i zapewnić moim dzieciom jak najlepszy kontakt z ojcem..ale to już jest zasługa Pani doktor...odnalazłam nową siebie..stało się ale życie płynie dalej...

29

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Witaj olga55. Dziekuje za Twoja wypowiedz, szczegolnie ze jestes osoba ktora zostala zdradzona i zostawiona. Wiekszosc komentarzy osob ktore sa/byly w takiej sytuacji jest negatywna (i nic w tym zlego), ale ciesze sie ze sa tez osoby takie jak Ty ktore rozumieja ze zdrada nie dzieje sie z dnia na dzien, ot tak ze budze sie rano i zostawiam 11 lat zwiazku, ide do pracy, wyrywam sobie pierwszego lepszego faceta i jestem z nim. To dlugi proces - cos zlego dzieje sie w zwiazku skoro osoba jest w stanie zdradzic. Wiele osob nie dba o swoje zwiazki (pomimo prosb i grozb) a pozniej sa zaskoczeni ze cos takiego sie stalo.

Nie ma usprawiedliwienia na zdrade zadna wymowka nie jest wystarczajaco dobra zeby ja rozgrzeszyc.
Ale nie ma tez usprawiedliwienia  i wystarczajaco dobrej wymowki zeby olac swoje malzenstwo, olac wspolmalzonka, zyc obok niego, nie dbac o zwiazek - tylko dlatego ze jestesmy leniwi, znudzeni albo uwazamy ze jak przysiegal/przysiegala przed Bogiem to bedzie przy naszym boku na zawsze, bez wzgledu na okolicznosci...

Olga55 - kiedy doszlo do rozpadu Twojego zwiazku? Jak wyglada Twoje zycie teraz? Czy potrafisz na nowo cieszyc sie zyciem?

30

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?
limango napisał/a:

Nie ma usprawiedliwienia na zdrade zadna wymowka nie jest wystarczajaco dobra zeby ja rozgrzeszyc.
Ale nie ma tez usprawiedliwienia  i wystarczajaco dobrej wymowki zeby olac swoje malzenstwo, olac wspolmalzonka, zyc obok niego, nie dbac o zwiazek - tylko dlatego ze jestesmy leniwi, znudzeni albo uwazamy ze jak przysiegal/przysiegala przed Bogiem to bedzie przy naszym boku na zawsze, bez wzgledu na okolicznosci...

Limango, mylisz winnych za kryzys w małżeństwie z winnymi za zdradę.
O ile wina za kryzys zazwyczaj jest obopólna, to wina za zdradę należy tylko i wyłącznie do osoby podejmującą decyzję o zdradzie.
Reakcja na kryzys w związku może być różna, od naprawy po zakończenie związku.
I to są reakcje mające na celu rozwiązanie problemu który powstał.

Zdrada, jest reakcją nie rozwiązująca problemu związku, ale mającą na celu zadbanie o własne korzyści osoby zdradzającej.
Nie rozwiązuje problemu ale go potęguje.

Zdrada to samodzielna, niekonsultowana, nieuzgadniana z parterem decyzja, bez dania cienia szansy na obronę.
Strzał w plecy.
To nie jest wina zdradzonej, że strzela się do niej z zaułka, korzystając przy tym z profitów jakie dostarcza obecność w związku z nią.

31

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Secondo1, nie mysle winnych za kryzys z winnymi za zdrade.
Zgadzam sie w 100% z tym co mowisz, osoba zdradzajaca sama podejmuje decyzje i jest to decyzja egoistyczna. Oczywiscie ze zdrada nie rozwiazuje problemu. Dla mnie zdrada nie byla czyms zeby zarzegnac kryzys w moim malzenstwie. Ja sie zakochalam. Po prostu.

Nie obwiniam osoby zdradzanej o to ze jest zdradzana. Kryzys malzenski i zdrada to 2 odrebne rzeczy. Nie zdradzilam dlatego ze bylo mi zle w zwiazku i chcialam sie z niego wydostac, bo jesli tak by bylo to moglabym po prostu odejsc, bez udzialu osob trzecich. ale trwalam w tym zwiazku przez tyle lat bo chcialam, bo kochalam, bo bylam uzalezniona od mojego meza, od jego milosci, pomimo ze z perspektywy czasu widze ze byla to troche chora milosc. Chcialam alczyc o zwiazek i walczylam, przez wiele lat bo od samego poczatku mielismy wiele powaznych kryzysow, wiele razy rozwazalam decyzje o odejsciu i wtedy zadne osoby trzecie nie byly zaangazowane. Ale zostawalam, dawalam szanse, wierzylam ze sie zmieni, wierzylam ze nasza milosc pokona wszystko... I co? Poprawialo sie, na dzien, tydzien, miesiac. a pozniej to samo. Bo ludzie sie nie zmieniaja, nie mozna zmienic podstawowych cech swojego charakteru.

I pewnego dnia sie zakochalam, w kim innym. Tak innym od mojego meza, jak dzien i noc. Obecnego partnera znam od ponad 6 lat, wiec nie jest to kwestia miesiaca czy dwoch.

Obudzilam sie pewnego ranka i stweirdzilam ze mam dosyc takiego zycia, bycia samej w mojej walce o zwiazek, traktowania mnie czesto jak czlowieka drugiej kategorii, wykorzystywania mojej slabosci do wlasnego meza i tego ze zrobilabym dla niego wszystko. Zobaczylam ze moje zycie moze wygladac inaczej. skoro w wieku niespelna 30 lat nie bylam szczesliwa to jak moglabym sie czuc za 30 lat? A co gdyby pojawily sie dzieci? Ponoc pojawienie sie dzieci to najciezszy czas dla zwiazku - jak poradzilibysmy sobie z nimi skoro nie potrafilismy poradzic sobie nawet wtedy gdy ich nie bylo?

Nie chcialam sie obudzic pewnego dnia i stweirdzic ze zmarnowalam zycie. I choc zdrada to nagorsza (prawdopodobnie) rzecz jaka mozna zrobic wspolmalzonkowi - stalo sie, takie jest zycie. Nie ja pierwsza i nie ostatnia.

32

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?
limango napisał/a:

(...) Bo ludzie sie nie zmieniaja, nie mozna zmienic podstawowych cech swojego charakteru.(...)

Myślę, że to nie jest prawda. Człowiek może się zmienić, ale wtedy kiedy sam chce i dostrzega to co można zmienić.
Nie zmieni się nikogo na siłę.

Ja zmieniłam się po zdradzie Męża. Zrozumiałam, wyciągnęłam wnioski z mojego dotychczasowego życia.
Wprowadziłam zmiany. Zmieniłam się ja, poprzez moje zmiany, zmienił się Mąż.

33

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Smallangel - mysle ze mialas duzo szczescia no i najwazniejsze ze OBOJE chcieliscie sie zmienic i postanowiliscie postarac sie o to zeby bylo lepiej. Mozesz mi powiedziec kiedy to bylo? Jak duzo czasu minelo od zdrady i jak duzo czasu minelo od Waszej metamorfozy? Co dokladnie sie zmienilo - jakie zachowania? Pytam bo zastanawiam sie czy mozliwe jest to aby zmienic cechy charakteru - co nie wydaje mi sie mozliwe. Zachowanie owszem, reakcja na rozne sytuacje zyciowe, to jakie bysmy podjeli decyzje w danych okolocznosciach - na to mamy wplyw. Ale takie rzeczy jak cechy charakteru sa bardzo ciezkie do zmiany, niektore wymagaja bardzo duzo pracy i samozaparcia (jak np. zwalczanie chorobliwej zazdrosci w przypadku zazdrosnikow), ale wydaje mi sie ze niektorych nie da sie zmienic (jak np. upor i stawianie na swoim - mozna tymczasowo "pofolgowac" ale na dluza mete jest baaaardzo ciezko odpuscic jesli ma sie taki charakter ze walczy sie do ostatniej kropli krwi o to zeby postaic na swoim, bez wzgledu na to czy ma sie racje czy nie). Niektore zeczy sie zmieniaja na jakis czas, a po "naprawie" i jak juz jest przez jakis czas dobrze wtedy wraca sie do swoich nawykow najczesciej.

Zycze aby Wasza przemiana byla stala i oby Wam sie jak najlepiej ulozylo. Trzymam kciuki za Was oboje.

34 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-08-18 14:16:53)

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Limango -  Tak masz rację miałam/mieliśmy to szczęście, że oboje z Mężem chcieliśmy by nam się udało. Choć z moją chęcią nie było aż tak to jasne od samego początku. Chciałam, ale niesamowicie bałam się powtórki z "rozrywki". Zdrada Męża miała miejsce 5 lat temu. Od metamorfozy krócej, ogromny ból po zdradzie minął po 1,5 roku. Wtedy mogłam spojrzeć na nasze małżeństwo nie przez ból jaki mi towarzyszył, a już wróciło racjonalne myślenie. Do mojej zmiany zachęcił mnie Mąż swoim postępowaniem. Choć ciężko mi było przełknąć - czemu ja mam się starać, zmieniać jak przecież nie ja zdradziłam. Po wielu rozmowach z mężczyznami, po edukacji na temat relacji między mężczyzną a kobietą - rozumiałam, ja i On to dwie różne istoty. I zrozumiałam, że wcale taka to ja święta nie byłam, wręcz przeciwnie. Egoistyczna, patrząca na siebie osoba.
Masz rację również z tym, że zmiany wymagają niesamowitej pracy i samozaparcia. Ja z nerwusa - stałam się oazą spokoju. Ja z osoby pewnej swojej racji (upartość) - stałam się osobą, która wysłucha innych racji i nie narzuca swojej itp itd. To była
"walka" sama ze sobą, niejednokrotnie okupiona łzami i myślami, po co to wszystko. Ale kiedy widziało się efekty swojej pracy, motywacja była większa smile.

Wszelkie zmiany są możliwe, ale tylko wtedy gdy chcemy coś zrobić.
Gdy wiemy co można zmienić, by poprawić relacje w małżeństwie.
Gdy słuchamy o czym mówi do Nas partner.
Gdy dostrzegamy różnicę pomiędzy kobietą, a mężczyzną.
Zmiany zacznijmy od siebie. Nie próbujmy zmieniać nikogo.

Ja chciałam zmienić Męża - nie wiedziałam, że to błąd. Zrozumiałam po jakimś czasie,  pozwoliłam Mu być sobą i to było odpowiednie działanie smile

Chciałam jeszcze dodać, zmiana siebie to była najlepsze decyzja w moim życiu. Wole siebie taką jaką obecnie jestem.
Więcej zyskuje niż tracę smile

35

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Szczerze gratuluje ci odwagi i checi do zmiany siebie i swojego zwiazku, jestes niesamowita za to ze potrafilas odlozyc emocje na bok (po tym jak juz przetrawilas to ze zostalas zdradzona), wziac sie w garsc i dac mezowi jeszcze jedna szanse. No i przezde wszystkim gratuluje tego ze sie udalo! smile

Wiem co znaczy powtorka z rozrywki i wcale sie nie dziwie ze to bylo cos co Cie powstrzymywalo. U mnie wczesniej nigdy nie bylo tematu zdrady przez lata, ale temat naprawy zwiazku i potencjalnych rozstan pojawial sie co jakis czas. I tez obiecywalismy mocne postanowienie poprawy, tez staralismy sie pracowac nad zwiazkiem, tez staralismy sie zmienic to co nas od siebie oddalalo... dzialalo na jakis czas... a pozniej wracalismy do starych przyzwyczjen i wszystko bylo tak jak wczesniej...

Ale naprawde ciesze sie ze Wam sie udalo, bo to mnie napawa optymizmem ze jest to mozliwe! smile

Z tego co piszesz o sobie wynika ze bylas taka jak moj maz - i Twoj maz jest szczesciarzem ze otworzyly Ci sie oczy pewnego dnia. Moj jm zatrzymal sie na etapie ktory Tobie szczesliwie udalo sie ogarnac czyli:

- Gdy wiemy co można zmienić, by poprawić relacje w małżeństwie.
- Gdy słuchamy o czym mówi do Nas partner.
- Gdy dostrzegamy różnicę pomiędzy kobietą, a mężczyzną.
- Zmiany zacznijmy od siebie. Nie próbujmy zmieniać nikogo.

Niestety moj maz chcial zebym byla taka jak on chce, chcial mnie po swojemu wychowac, jesli nie zrobilam czegos tak jak on chcial/tak jak on by to zrobil, znaczylo to ze zrobilam to zle. Powtarzalam mu z million razy ze ja nie jestem nim i ze nie moze oczekiwac ze bede zawsze postepowac tak jak on tego chce bo ja po prostu nie jestem nim. Jak grochem o sciane. Albo tak jak on chcial albo wcale.

Tak sobie mysle ze rozwiazanie jakie Wy zastosowaliscie - to ze pozwolilas mezowi byc po prostu soba byloby rozwiazaniem ktore mogloby uratowac moje malzewnstwo. Bo to byl glowny powod wiekszosci naszych klotni. Zazdroszcze (pozytywnie) ze potrafilisci znalezc swoja droge i rozwiazanie. I przede wszystkim ciesze sie ze zrobilas to dla siebie. Nikt Ci tego nie odbierze co zrobilas aby ulepszyc siebie. Naprawde szczerze gratuluje i trzymam kciuki smile

36

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?
alpengold napisał/a:

Dzieci aja tylko 3 i 7 lat a ty zburzylas im ten świat.  Nie wybielaj sie facet dzieciaty i zonaty jest nietykalny a ty bezczelnie rozwalilas czyis zwiazek.

To on rozwalił nie ona, to my jesteśmy zdobywcami big_smile
On miał zobowiązania wobec żony i dzieci nie ona, tylko naiwny człowiek myśli iż jest inaczej big_smile

37

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?
Darkness napisał/a:
alpengold napisał/a:

Dzieci aja tylko 3 i 7 lat a ty zburzylas im ten świat.  Nie wybielaj sie facet dzieciaty i zonaty jest nietykalny a ty bezczelnie rozwalilas czyis zwiazek.

To on rozwalił nie ona, to my jesteśmy zdobywcami big_smile
On miał zobowiązania wobec żony i dzieci nie ona, tylko naiwny człowiek myśli iż jest inaczej big_smile

Do tanga trzeba dwojga.
Bez przyzwolenia drugiej strony nic by nie zdzialal.

To nie jesty tak, ?e kiedy kupujemy kradziony towar, wiedzac o tym, to nie staniemy si? winnymi  paserstwa.
Naiwnoscia jest sadzic ?e nie staniemy si? wspolnikami zlodzieja.

38 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2014-08-18 20:03:49)

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?
limango napisał/a:

Szkoda mi tego wszystkiego i boje sie ze nigdy sobie nie wybacze jesli nie dam nam jeszcze jednej szansy (oczywiscie pod warunkiem ze on by tez tego chcial).

Prosze pomozcie i poradzcie co myslicie na ten temat. Za 2 dni przypada 4ta rocznica slubu i te mysli nie daja mi zyc....

Co ja myślę?
Dla mnie to typowa sytuacja: chciałabym zjeść ciastko i mieć ciastko.
Nie mam zamiaru brać udziału w licytacji, kto bardziej zawinił w rozkładzie Twojego małżeństwa, bo to i tak bez znaczenia biorąc pod uwagę, że je dobiłaś.
Twoje wypowiedzi odbieram jak próbę usprawiedliwienia się i wybielenia - to oznacza, że masz poczucie winy i wyrzuty sumienia. A to nie próba poradzenia sobie z winą i sumieniem jest Twoim problemem tylko to, że nie jesteś pewna, czy wybrałaś najlepsze rozwiązanie. Rozwiązanie najlepsze dla siebie.
Co radzę?
Raczej nie powrót do męża, bo nie wróżę Wam szczęśliwej przyszłości. Abstrahując od faktu, że nie jestem wróżką to w mojej ocenie zbyt dużo już się wydarzyło złego między Wami aby była szansa na szczęśliwy happy end. Mam na myśli i wcześniejszą chorobę Waszego związku i fakt dobicia go przez Ciebie. Zresztą mąż już chyba sobie jakoś radzi - sądząc po złożonym pozwie.
Twój związek z nowym mężczyzną to jak zapewne już sobie uświadamiasz związek wysokiego ryzyka. Czeka Ciebie/Was pewnie życie w niepewności z podejrzeniami i obawami - ostatecznie oboje wiecie do czego jesteście zdolni w imię zauroczenia, zakochania, motyli w brzuchu.
Rozpoczęcie od nowa w pojedynkę? Tak, to w mojej ocenie najlepsze rozwiązanie. Szkoda, że gdy umierało Twoje małżeństwo nie zdecydowałaś się na ten krok, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.
Jak znam życie to zostaniesz z obecnym kochankiem. Dlatego dbajcie o ten nowy związek najlepiej jak potraficie. A jak jesteś refleksyjną i rozsądną kobietą - a tak Ciebie odbieram - to nie będziesz nigdy stawała między nim a jego dziećmi.
Powodzenia

39

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Dziekuje za wypowiedzi.

Przyszlosc - masz racje, bez znaczenia jest to kto zawinil bo to ja dobilam moje malzenstwo zdradzajac. Zdecydowanie mam wyrzuty sumienia i zawsze bede je miala. Chcialabym zeby moj jm pewnego dnia znalazl kogos i byl szczesliwy i powiedzial mi ze zostawienie go bylo najlepsza przysluga jaka moglam mu wyswiadczyc wink
Wasze opinie duzo mi pomogly a Twoja szczegolnie odnosnie mojej przyszlosci z mezem. Tak jak mowisz nasz zwiazek chorowal. Byla to dlugotrwala choroba niestety i zdawalam sobie sprawe z tego... Mam wrazenie, ze moja rocznica troche mnie dobila, ale po tym jak dzien rocznicy sie skonczyl poczulam sie lepiej i zdalam sobie sprawe ze chyba tego czego mi brakowalo i za czym tesknilam juz nie ma - z mojej winy zreszta. Tak sobie mysle ze to chyba szok po rozstaniu (pomimo zdrady) i to ze mojego jm nie ma juz w poblizu i ze po prostu nie mam z nim kontaktu... Wydaje mi sie ze to z czasem minie - kwestia czasu. Dziekuje za to ze napisalas ze on widocznie jakos sobie radzi skoro zlozyl pozew - szczerze mam nadzieje ze tak jest i mam nadzieje ze jego "zaloba" niedlugo sie skonczy, bo wtedy to pomoze rowniez mi, swiadomosc ze on sobie radzi.

Tak, zdaje soie sprawe ze moj nowy zwiazek to zwiazek wysokiego ryzyka i oboje jestesmy troche na to wyczuleni. Jednak ja staram sie "wyzerowac" licznik i nie myslec co ewentualnie moze sie zdarzyc w przyszlosci. Jesli ma zdradzic to zdradzi, mam nadzieje ze tak nie bedzie, ale bede sie tym martwic jesli to sie stanie, nie mniej bede miec sie na bacznosci wink

Dbamy - oboje. W koncu nie chcemy zeby caly ten balagan poszedl na marne, ale przede wszystkim kochamy sie i naprawde checmy ze soba spedzic reszte zycia.

Poukladalam juz sobie w glowie przez ostatnie kilka dni i zdecydowanie nie rozwazam juz powrotu do meza. Chce dac mu szanse na szczescie i nie chce macic mu w glowie, poza tym uwazam tez ze na niego nie zasluguje skoro zdradzilam - widocznie nie potrafie kochac go tak jak powinna kochac dobra zona. Rocznica mnie dobijala, ale tuz po tym jak skonczyl sie dzien ogarnelam sie i uswiadomilam sobie ze przeciez ja kocham mojego obecnego partnera nad zycie, a jm kocham i zawsze bede kochac ale jak kolege (co miedzy innymi bylo przyczyna tego ze poszlam na bok). Czas ruszyc na przod i skupic sie na nowym zwiazku.

Zdecydowanie nigdy nie bede stawac pomiedzy nim a dziecmi. Zrobie wszystko zeby mu pomoc w tej sytuacji, ale tez wszystko zeby dzieci jak najmniej odczuly te sytuacje.

Dziekuje za zyczenie mi powodzenia i wzajemnie zycze wszystkiego najlepszego smile

40

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

witam serdecznie.Jestem tu nowea kazdemu jest latwo kogos oceniac..,moj maz pije od kad tylko pamietam..na mojej glowie byl caly dom az wreszcie po 25 latach powiedzialam a gdzie ja jestem w tym wszystkim? czy ja sie nie licze?zawsze podobalam sie facetom i to wreszcie postanowilam isc wir swoich uczuc ,nie dalej mysle ze to co robie to jest ok,ale postanowiolam sie spotkac jest super mam caly czas wyrzuty ale mysle wrteszcie o rozwodzie dla nikogo tylko dla siebie,dosc wyzwisk ,obrazania wereszcie ma powod!

41

Odp: Zdrada, nowy zwiazek, powrot?
dorissss napisał/a:

witam serdecznie.Jestem tu nowea kazdemu jest latwo kogos oceniac..,

Nie jest łatwo oceniać. Nie jest łatwo dokonać analizy swojej przeszłości, porównać z problemem kogoś kogo się nawet nie widzi, a potem napisać swoje przemyślenia. W wielu tkwią jeszcze demony...

dorissss napisał/a:

moj maz pije od kad tylko pamietam..na mojej glowie byl caly dom az wreszcie po 25 latach powiedzialam a gdzie ja jestem w tym wszystkim? czy ja sie nie licze?

Wyszłaś za mąż za pijaka? po co?
Liczyłaś, ze się zmieni po ślubie? Zonk.... Stworzyłaś mu komfort picia i zadziałałaś tylko i wyłącznie na niekorzyść siebie i rodziny.

dorissss napisał/a:

zawsze podobalam sie facetom i to wreszcie postanowilam isc wir swoich uczuc ,nie dalej mysle ze to co robie to jest ok,ale postanowiolam sie spotkac jest super mam caly czas wyrzuty ale mysle wrteszcie o rozwodzie dla nikogo tylko dla siebie,dosc wyzwisk ,obrazania wereszcie ma powod!

zdrada z zemsty?... obrzydliwość do kwadratu.
W wolnych chwilach polecam lekturę wątku LonelyM http://www.netkobiety.pl/t75886.html

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada, nowy zwiazek, powrot?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026