Jakw temacie- wierzycie w cos takiego? miewacie?
osobiscie nie wierze, że z góry cos jest pisane, że siły wyższe maja wszysyko zaplanowane, ale odnoscnie meritum wątku, to niestety ale kilka razy sprawdziły mi sie przeczucia (od tak z nienacka przyszły, nie były wynikiem takiego układu sytuacji,ze mozna było sie domyslec ze cos nastąpi) a w ostatnim czasie sprawdzaja sie sny,
czy to oznaka wariactwa? ![]()
Podobne tematy
Ja kilka razy miałam sytuację w "realu", która mi się przyśniła jakiś czas wcześniej(co najmniej 6 miesięcy wstecz). A z przeczuciami... zdarza się, że wiem, co się stanie. Nie mam pojęcia skąd, nie umiem sobie tego wytłumaczyć.
Czy to oznaka wariactwa? Sama nie wiem. Może tak być, ale niekoniecznie.
Miałam zaledwie kilka razy proroczy sen, może nie w tym dosłownym znaczeniu, ale śniło mi się dokładnie to, co robiłam następnego dnia. Coś w stylu déj? vu.
Był 9 sierpnia, noc 9/10 sierpnia śniło mi się,że szykuję się na pogrzeb męża. Sen był tak realistyczny,że koleżanka widząc mnie w pracy zapytała, czy ducha zobaczyłam. 17 sierpnia mój mąż się powiesił...uwierzcie, takie sny są straszne, zwłaszcza, gdy nie potrafimy ich zawczasu zinterpretować.... nawet nie wiecie, jak ja się z tym czuję i jakie to bolesne... ale niestety nie dane jest nam tak dosłownie to wszystko rozumieć. Ale wiem,że to istnieje....
zaczęłam wierzyć chyba,w tym roku miałam kilka pogrzebów,za każdym razem tak przez tydzień przed czyjaś śmiercią śnił mi się cmentarz i zgromadzona na nim rodzina,chyba po 2 takim snie zaczęłam wierzyć że nic dobrego nie zwiastuje
Wierzę, chociaż sama mam tylko przeczucia. W momencie gdy zaczynam coś przeczuwać, mam dziwny ucisk między obojczykami a krtanią. Nie zdarzyło mi się, żeby przeczucie się nie sprawdziło, czasami tylko wypierałam je ze świadomości, a było tak jak przeczuwałam, że będzie.
Raz, gdy miałam wypadek w górach, to sekundę przed uderzeniem pomyślałam, że dawno temu mi się to śniło, że leci na mnie lawina kamieni, ale nie jestem pewna czy faktycznie tak było, bo snu nie pamiętam.
Kiedyś gdzieś czytałam, że przeczucia są to odbierane nieświadomie pewne niuanse, których nie dostrzegamy, a które zaczynają składać się na pewną całość i wtedy właśnie rodzi się przeczucie.
Był 9 sierpnia, noc 9/10 sierpnia śniło mi się,że szykuję się na pogrzeb męża. Sen był tak realistyczny,że koleżanka widząc mnie w pracy zapytała, czy ducha zobaczyłam. 17 sierpnia mój mąż się powiesił...uwierzcie, takie sny są straszne, zwłaszcza, gdy nie potrafimy ich zawczasu zinterpretować.... nawet nie wiecie, jak ja się z tym czuję i jakie to bolesne... ale niestety nie dane jest nam tak dosłownie to wszystko rozumieć. Ale wiem,że to istnieje....
Przykro mi bardzo, współczuję Ci.
Życie jest tak bolesne i niezrozumiałe, nie potrafię wyobrazić sobie co czujesz, tym bardziej, że w tak młodym wieku straciłas najbliższą osobę.
Zawsze mam nadzieję, że umierający w taki sposób, mimo wszystko trafiają "tam do góry".
Życzę Ci z całego serca siły wewnętrznej i doczekania chwili poczucia szczęscia.
nie mam tego typu snów proroczych i przeczuc, ostatnio, że się na kims zawiode i niestety stało się tak,
co do przeczuc np. jadac na wakacje mówiłam 'spotkamy kogos znajomego, nie na początku pobytu, ale w środku terminu'- byliśmy 7 dni na urlopie, 3 dnia wieczorem spotkalismy znajomego, z którym w ogóle nie mamy kontaktu
czesto mam przeczucia co do wydarzeń w najblizszym czasie, ale jak wspomniałam wczesniej- nie mozna ich logicznie przewidziec, nic ich nie zapowiada
troche dziwnie sie z tym czuję
mam nadzieje, ze nigdy nic tak przykrego mi sie nie wysni
ciepłe pozdrwienia dla aktywnych w temacie
Juz wielokrotnie sny odzwierciedlily sie w zyciu,mam matke alkoholiczke ktora miewa ciagi alkoholowe(2 tygodnie picia bez ustanku,2 miesiace w trzezwosci) .Bywa tak ze sni mi sie okolo tygodnia wczesniej ze zapila,nie byl to raz czy dwa tylko za kazdym razem :.-( Jest to sen w postaci horroru.
Odkopuję temat.
Miałam dziś w nocy dziwny sen.
Śniło mi się, że znowu mieszkałam w prowizorycznym pokoju koło mieszkania moich rodziców. Był w dość kiepskim stanie. Miałam szykować Sylwestra dla paru osób. Zaczęłam więc sprzątać. Nagle zauważyłam dziury w ścianie. Zajrzałam do nich i zobaczyłam gałęzie z kwitnącym różowymi kwiatami. Dziur było coraz więcej, aż w końcu zaczęły wychodzić przez nie gałęzie i konary. Zaczęłam łamać te gałęzie, ale one cały czas odrastały. I wtedy zobaczyłam pająki. Małe i duże, wychodzące z tych dziur, z gałęzi. Było ich bardzo dużo i zdałam sobie sprawę, że jak się nie pozbędę drzewa, to pająki też nie znikną.
Tyle pamiętam. Ma ktoś pomysł, jak zinterpretować ten sen?
1 Podczas najbliższej wycieczki do lasu, spotkasz tam swoją teściową (różowe majtki)
2 Czas wymienić wannę (pająki)
;)
1 Podczas najbliższej wycieczki do lasu, spotkasz tam swoją teściową (różowe majtki)
2 Czas wymienić wannę (pająki)
Bardzo śmieszne :-P
Nie muszę iść do lasu, by spotkać teściową, bo mieszkamy w jednym domu.
Pisałam poważnie, miewam dziwne sny, ale ten wzbudził we mnie duży niepokój i odkąd się obudziłam, to nie mogę przestać o nim myśleć.
12 2016-12-21 17:48:17 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2016-12-21 17:51:38)
Cyngli
Obca osoba, który nic nie wie o Twojej 'historii' (czyli po prostu przebiegu życia), ani Twojej psychice raczej NIE jest w stanie poprawnie zinterpretować Twojego snu.
Moim zdaniem tylko osoba śniąca, może zrobić to właściwie. Trzeba po prostu umieć powiązywać pewne rzeczy w całość. Zwracaj uwagę na skojarzenia jakie pojawiają się w Twoim umyśle w związku z rzeczami jakie Ci się śnią, oraz spróbuj przypomnieć sobie czy już wcześniej śniła Ci się dana rzecz (np. ogień, drzewo, starzec palący fajkę), i czy po śnieniu podobnych rzeczy, zdarzały się w Twoim życiu podobne sytuacje np. ja mam coś takiego, że jak śni mi się woda (zwłaszcza brudna), to potem (w dzień snu, bądź kilka dni po) prawie zawsze odczuwam bardzo mocne, niszczące emocje (widocznie nie bez powodu ludzie utożsamiali od zawsze wodę z emocjami), albo dzieje się coś złego, gdy udaje mi się we śnie wspiąć na górę/wjechać rowerem pod górkę, to zazwyczaj potem daję radę doprowadzić pewną sprawę do końca/zrealizować swój cel, natomiast gdy latam, to prawie zawsze spełnia się jakieś moje mniejsze-większe marzenie.
Gdybyś napisała wcześniej o tym niepokoju, to bym sobie nie żartował.
Sny nic nie "znaczą", w każdym razie nie maja przełożenia na przyszłość.
Chyba że... zaczynaja stawać się obsesją.
14 2016-12-21 17:54:20 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2016-12-21 18:02:58)
Gdybyś napisała wcześniej o tym niepokoju, to bym sobie nie żartował.
Sny nic nie "znaczą", w każdym razie nie maja przełożenia na przyszłość.
Chyba że... zaczynaja stawać się obsesją.
Moim zdaniem znaczą ( chociaż nie wszystkie, niektóre to jedynie nasze lęki/pragnienia itd.), ale są na ogół 'zaszyfrowane', i trzeba znać bardzo dobrze swój umysł, żeby potrafić je 'rozszyfrowywać'. Mi się to często udaje.
Gdybyś napisała wcześniej o tym niepokoju, to bym sobie nie żartował.
Sny nic nie "znaczą", w każdym razie nie maja przełożenia na przyszłość.
Chyba że... zaczynaja stawać się obsesją.
Bez przesady, obsesja to to nie jest...
Po prostu ciekawość.
16 2016-12-22 14:25:13 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-12-22 14:25:59)
Tego nie powiedziałem, słowo "obsesja" (które ma raczej negatywne zabarwienie) może nie było idealne w tym miejscu i nie myślałem w tym momencie o Tobie, tylko tak ogólnie.
Powinienem użyć raczej właśnie "ciekawość" (prowadząca do pogłębionej analizy danego tematu- jak w przypadku Lilly). Taka "obsesja"/ciekawość nie musi też prowadzić do czegoś złego, miałem na myśli to, że zaczyna mieć jakiś wpływ na nasze życie. W wypadku Lilly ma moim zdaniem wpływ pozytywny, ale potrafię sobie wyobrazić, że może mieć wpływ negatywny. Tobie to raczej nie grozi, bo podobnie jak Lilly jestes dojrzała i inteligentna, ale przypomniałem sobie temat pewnej babki tutaj, która miała przeświadczenie zahaczające o pewność, że z powodu "klątwy" babci nie doniosła ciąży i obawiała się o kolejną.
Czyli nie sen coprawda, ale podobny trochę schemat wpływu jakichś paranormalnych lub niemożliwych do weryfikacji zjawisk na realne życie.
ja mam coś takiego, że jak śni mi się woda (zwłaszcza brudna), to potem (w dzień snu, bądź kilka dni po) prawie zawsze odczuwam bardzo mocne, niszczące emocje (widocznie nie bez powodu ludzie utożsamiali od zawsze wodę z emocjami)
Ale pojawienie się tylko wody POWODUJE czy ZWIASTUJE pojawienie sie tych emocji Twoim zdaniem?
BTW dla mnie woda oznacza raczej "spokój" (ale nie we śnie, ogólnie mi się tak kojarzy)
...albo dzieje się coś złego, gdy udaje mi się we śnie wspiąć na górę/wjechać rowerem pod górkę, to zazwyczaj potem daję radę doprowadzić pewną sprawę do końca/zrealizować swój cel, natomiast gdy latam, to prawie zawsze spełnia się jakieś moje mniejsze-większe marzenie.
Nie czepialbym sie gdyby dany symbol oznaczal np. osiągnięcie celu, jesli ten jest zalezny od Ciebie w 100%.
To moznaby porównac do sytuacji, w której szukamy w myslach jakiejs informacji (np. rzadko uzywanego slowa), mamy to jakis czas na koncu jezyka i w koncu nam sie ono przypomina.
A w tym konkretnym przykladzie pojawienie we snie dajmy na to drzewa (który wg nas sygnalizuje osiagniecie celu), to sygnal od naszej podswiadomosci, ze dajmy na to obiecujac sobie przed snem, ze nastepnego dnia nie siegniemy po ciastko, faktycznie tego nie zrobimy- poniewaz tak zdecydowala za nas podswiadomosc (lub to, ze nasza swiadoma wola jest na tyle silna, ze otrzymujemy znak że nam sie to uda),
A Ty jak to tlumaczysz?
Ale jesli dany cel zalezy od innych elementów (ludzi, zjawisk lub/i innych czynników na które nie masz wplywu), to oznacza to ni mniej ni wiecej, ze posiadasz umiejetnosc przepowiadania przyszlosci, Jak dla mnie to delikatnie mówiac dosc naciagane ;)
17 2016-12-22 18:40:53 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2016-12-22 18:44:18)
Na wstępie proszę, o to, żeby nie brać tego co poniżej napiszę jako 'prawdę objawioną', bo są to tylko moje podejrzenia.
lilly25 napisał/a:ja mam coś takiego, że jak śni mi się woda (zwłaszcza brudna), to potem (w dzień snu, bądź kilka dni po) prawie zawsze odczuwam bardzo mocne, niszczące emocje (widocznie nie bez powodu ludzie utożsamiali od zawsze wodę z emocjami)
Ale pojawienie się tylko wody POWODUJE czy ZWIASTUJE pojawienie sie tych emocji Twoim zdaniem?
BTW dla mnie woda oznacza raczej "spokój" (ale nie we śnie, ogólnie mi się tak kojarzy)
Nie powoduje. Zwiastuje. Sny nie 'stwarzają' tego co będzie, a jedynie (moim zdaniem) pozwalają to coś zobaczyć (zazwyczaj mgliście) przed faktem.
Mi zanim zaczęłam przypominać sobie co działo się potem gdy przyśniło się to a to, to woda kojarzyła się raczej ze zmiennością, a także miłością ( bo zarówno uczucie zakochania, jak i miłość rozumiana jako poniesienie ofiary za bliźniego daje wrażenie 'bycia rozpuszczanym', poddania się, i roztopienia, chociaż trochę w inny sposób) ale na skutek analiz swoich snów zaczęłam ją kojarzyć jakoś z tymi mocnymi emocjami, zazwyczaj o negatywnym zabarwieniu. Myślę, że u każdego jest inaczej, i nie da się stworzyć do końca uniwersalnego klucza do interpretacji.
lilly25 napisał/a:...albo dzieje się coś złego, gdy udaje mi się we śnie wspiąć na górę/wjechać rowerem pod górkę, to zazwyczaj potem daję radę doprowadzić pewną sprawę do końca/zrealizować swój cel, natomiast gdy latam, to prawie zawsze spełnia się jakieś moje mniejsze-większe marzenie.
Nie czepialbym sie gdyby dany symbol oznaczal np. osiągnięcie celu, jesli ten jest zalezny od Ciebie w 100%.
To moznaby porównac do sytuacji, w której szukamy w myslach jakiejs informacji (np. rzadko uzywanego slowa), mamy to jakis czas na koncu jezyka i w koncu nam sie ono przypomina.
A w tym konkretnym przykladzie pojawienie we snie dajmy na to drzewa (który wg nas sygnalizuje osiagniecie celu), to sygnal od naszej podswiadomosci, ze dajmy na to obiecujac sobie przed snem, ze nastepnego dnia nie siegniemy po ciastko, faktycznie tego nie zrobimy- poniewaz tak zdecydowala za nas podswiadomosc (lub to, ze nasza swiadoma wola jest na tyle silna, ze otrzymujemy znak że nam sie to uda),
A Ty jak to tlumaczysz?Ale jesli dany cel zalezy od innych elementów (ludzi, zjawisk lub/i innych czynników na które nie masz wplywu), to oznacza to ni mniej ni wiecej, ze posiadasz umiejetnosc przepowiadania przyszlosci, Jak dla mnie to delikatnie mówiac dosc naciagane
Tzn. tak, wyjaśnię jeszcze jedną rzecz - te sny z wspięciem się na szczyt/ wjechaniem pod górkę rowerem zazwyczaj zwiastowały realizację celu zależną ode mnie, natomiast te o lataniu zależną NIE tylko ode mnie/ w ogóle nie ode mnie. Bardziej nieoczekiwane spełnienie jakiegoś marzenia (mniejszego-większego) niż doprowadzenie zamierzeń do końca. Jeśli chodzi o te pierwsze, to przychylam się do Twojego tłumaczenia, natomiast jeśli o te drugie, to mam na to teorię, ale moje tłumaczenie będzie mocno 'kalekie'. Wydaje mi się że to ma jakiś związek z Czasem, tym że nasze jego postrzeganie jako sekwencji następujących wydarzeń nie zdradza jego prawdziwej 'natury'. Gdy wprowadzamy (lub sam zostanie wprowadzony, jak w przypadku snu) nasz umysł w odpowiedni-rózniący się od zwyczajnego stan to różne wydarzenia z życia zobaczyć można bardziej jako hmm rozłożone karty do gry (nie potrafię znaleźć właściwszego porównania). Z takiej perspektywy nie ma już -'Kasia wstała, Kasia jest w pracy, Kasia wróci do domu', tylko - 'Kasia wstaje (i) jest w pracy (i) wraca do domu' (tak jakby działo się to jednocześnie) więc nie dziwi że widzi się to do czego postrzegając Czas jako linię nie ma się dostępu (czyli nie tylko przeszłość, i teraźniejszość, ale też przyszłość). Mogłabym napisać jeszcze inaczej - w snach, ta 'linia' na której nasz umysł normalnie umiejscawia wydarzenia, zostaje połamana, a my sami (w sensie - to coś co postrzega) zostajemy 'wrzuceni' do zbiornika, w którym zaczynają współistnieć te 'kawałki'. W tej chwili, nie jestem w stanie tego zobaczyć w wystarczającym stopniu, i zdaję sobię sprawę z ułomności mojego tłumaczenia.
Oczywiście wszystko to co piszę o snach są to TYLKO moje podejrzenia, i radziłabym mieć to na uwadze (kieruję te słowa głównie do różnych nadwrażliwych, i jednocześnie pogubionych osób, które mogłyby zaszkodzić sobie zbytnim wnikaniem, i wiarą że na pewno dana rzecz oznacza, że zdarzy się to a to).
Napiszę tutaj jeszcze może kiedy indziej, i bardziej dokładniej ( niż w którymś z wcześniejszych postów) na czym polega taka samoanaliza snów.
Jak ktoś wierzy w proroctwa, to polecam poczytać hasła na wikipedii:
heurystyka dostępności
samospełniające się proroctwo
efekt potwierdzenia
To tak w dużym skrócie.
Przykład: Janek codziennie jeździ na gapę tramwajami.
Codziennie rano ma przeczucie, że tym razem będzie kontrola i akurat dzisiaj powinien kupić bilet, ale ostatecznie nie kupuje.
Sytuacja powtarza się 150 razy, kontroli nie ma ani razu.
Za 151 razem Janek znowu ma przeczucie, ale biletu znowu nie kupuje. Tym razem przyłapuje go kanar. Janek myśli "kurde, przecież miałem przeczucie!". Następnego dnia Janek idzie do wróżki Anastazji, żeby przewidziała mu, co mu żona ugotuje na obiad w niedzielę. Wróżka mówi, że rosół będzie.
Janek je rosół co niedzielę od 10 lat.
19 2016-12-23 18:05:03 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2016-12-23 18:09:49)
Jak ktoś wierzy w proroctwa, to polecam poczytać hasła na wikipedii:
heurystyka dostępności
samospełniające się proroctwo
efekt potwierdzeniaTo tak w dużym skrócie.
Przykład: Janek codziennie jeździ na gapę tramwajami.
Codziennie rano ma przeczucie, że tym razem będzie kontrola i akurat dzisiaj powinien kupić bilet, ale ostatecznie nie kupuje.
Sytuacja powtarza się 150 razy, kontroli nie ma ani razu.
Za 151 razem Janek znowu ma przeczucie, ale biletu znowu nie kupuje. Tym razem przyłapuje go kanar. Janek myśli "kurde, przecież miałem przeczucie!". Następnego dnia Janek idzie do wróżki Anastazji, żeby przewidziała mu, co mu żona ugotuje na obiad w niedzielę. Wróżka mówi, że rosół będzie.
Janek je rosół co niedzielę od 10 lat.
No ok, a co powiesz na takie coś, jeśli sprawdza się np. w kartach Tarota (wiem że to temat o czymś trochę innym, ale jednak o tym napiszę) nie rzeczy z przyszłości (co można by wytłumaczyć za pomocą siły sugestii, choć wiadomo że nie zawsze) a przeszłości (fakty, które miały już miejsce), motywy zbrodni pewnych ludzi, oraz własne myśli na różne tematy, i to okazuje się prawdą? Osobiście zajmuje się kartami Tarota już jakiś czas (nie zawodowo, tylko 'hobbystycznie'), i pomimo mojego sceptycznego (a może raczej sceptyczno-neutralnego) podejścia z początku, wszystko wskazuje na to że on (tj. Tarot) jednak działa. Sprawdzałam to w ten sposób, że moje pytania dotyczyły rzeczy które miały juz miejsce, albo np. własnych myśli na temat konkretnego zjawiska/rzeczy/osoby, i prawie zawsze okazywało się to trafne. Wykonywałam proste testy, np.:
- Czy mój brat studiuje to a to? - Wyciągam kartę - wychodzi na tak (z tym, że w Tarocie nie ma na kartach tak/nie, to dość skomplikowane) - zgadza sie.
- W jakim miejscu teraz przebywam? (przebywając w bibliotece) - wyciągam kartę - wychodzi Kapłanka, która jako miejsce jak najbardziej pasuje do biblioteki.
- Gdzie teraz znajduje się osoba x ? - wyciagam kartę - 4 miecze (co najprawdopodobniej sugerowałoby np. szpital), i tak - osoba x faktycznie znajdowała się wtedy w szpitalu.
itd. itp.
Inna sprawa jest jednak taka, że to może być niebezpieczne, bo po 1. Można coś błędnie zinterpretować, po 2. Pewnych rzeczy lepiej czasami nie wiedzieć, zwłaszcza gdy nie można tego zobaczyć w pełni, po 3. Nie wiadomo, czemu to 'działa'.
Ja raczej unikam wróżenia innym osobom, z uwagi na ich bezpieczeństwo, a sama za siebie biorę odpowiedzialność.
Nie radziłabym też 'bawić się' w to osobom zbyt delikatnym, przelęknionym, czy mającym problemy psychiczne. Nie chcę mieć nikogo na sumieniu.
Odkopuję temat.
Miałam dziś w nocy dziwny sen.
Śniło mi się, że znowu mieszkałam w prowizorycznym pokoju koło mieszkania moich rodziców. Był w dość kiepskim stanie. Miałam szykować Sylwestra dla paru osób. Zaczęłam więc sprzątać. Nagle zauważyłam dziury w ścianie. Zajrzałam do nich i zobaczyłam gałęzie z kwitnącym różowymi kwiatami. Dziur było coraz więcej, aż w końcu zaczęły wychodzić przez nie gałęzie i konary. Zaczęłam łamać te gałęzie, ale one cały czas odrastały. I wtedy zobaczyłam pająki. Małe i duże, wychodzące z tych dziur, z gałęzi. Było ich bardzo dużo i zdałam sobie sprawę, że jak się nie pozbędę drzewa, to pająki też nie znikną.
Tyle pamiętam. Ma ktoś pomysł, jak zinterpretować ten sen?
Ależ to twoje obawy i lęki we śnie. Przygotowujesz się może na przyjęcie gości i obawiasz się, czy wszystko będzie dopięte na ostatni guzik.Różowe kwiaty to piękno albo radość, a pająki to lęki:)
21 2016-12-23 19:43:41 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-12-23 19:44:15)
Cyngli napisał/a:Odkopuję temat.
Miałam dziś w nocy dziwny sen.
Śniło mi się, że znowu mieszkałam w prowizorycznym pokoju koło mieszkania moich rodziców. Był w dość kiepskim stanie. Miałam szykować Sylwestra dla paru osób. Zaczęłam więc sprzątać. Nagle zauważyłam dziury w ścianie. Zajrzałam do nich i zobaczyłam gałęzie z kwitnącym różowymi kwiatami. Dziur było coraz więcej, aż w końcu zaczęły wychodzić przez nie gałęzie i konary. Zaczęłam łamać te gałęzie, ale one cały czas odrastały. I wtedy zobaczyłam pająki. Małe i duże, wychodzące z tych dziur, z gałęzi. Było ich bardzo dużo i zdałam sobie sprawę, że jak się nie pozbędę drzewa, to pająki też nie znikną.
Tyle pamiętam. Ma ktoś pomysł, jak zinterpretować ten sen?Ależ to twoje obawy i lęki we śnie. Przygotowujesz się może na przyjęcie gości i obawiasz się, czy wszystko będzie dopięte na ostatni guzik.Różowe kwiaty to piękno albo radość, a pająki to lęki:)
Też tak najpierw pomyślałam, ale nie czeka mnie żadna specjalna okazja, nie spodziewam się też gości.
Jednak ostatnio intensywnie pracowałam na terapii, myślę, że sen jest z tym właśnie powiązany.
- Czy mój brat studiuje to a to? - Wyciągam kartę - wychodzi na tak (z tym, że w Tarocie nie ma na kartach tak/nie, to dość skomplikowane) - zgadza sie.
"To dość skomplikowane" - mogę wyciągnąć każde uzasadnienie z tyłka jakie mi się podoba i będzie pasowało, ergo tarot = prawda?
- W jakim miejscu teraz przebywam? (przebywając w bibliotece) - wyciągam kartę - wychodzi Kapłanka, która jako miejsce jak najbardziej pasuje do biblioteki.
Nie, to sugerowałoby, że jesteś w świątyni Ateny/kościele.
- Gdzie teraz znajduje się osoba x ? - wyciagam kartę - 4 miecze (co najprawdopodobniej sugerowałoby np. szpital), i tak - osoba x faktycznie znajdowała się wtedy w szpitalu.
Nie, to sugerowałoby, że x poszedł na wojnę / trenuje hema / poszedł na judo.
Inna sprawa jest jednak taka, że to może być niebezpieczne, bo po 1. Można coś błędnie zinterpretować
Na przykład odczytać kapłankę jako "jestem w świątyni"?
Nie wiadomo, czemu to 'działa'.
Wiadomo, wysłałem Ci nazwy artykułów na wiki nawet.
23 2016-12-23 20:04:29 Ostatnio edytowany przez Kasjanaa (2016-12-23 20:08:55)
Cyngli, drzewo symbolizuje zwykle rodzinę. Różowe kwiaty dobre, ciepłe chwilę, a pająki lęki, strach, obawę. Skoro we śnie czujesz, że musisz się pozbyć drzewa, bo inaczej pająki nie odejdą, to te lęki muszą być z rodziną związane. Pasowałoby w kontekście tego, co czasem piszesz o swoich doświadczeniach ![]()
Ja wierzę w przeczucia, sny itd. Dlaczego? Bo znamy tylko ok 9% możliwości naszego mózgu i całkowite odrzucanie czegokolwiek uważam za butę ![]()
Ja wierzę w przeczucia, sny itd. Dlaczego? Bo znamy tylko ok 9% możliwości naszego mózgu i całkowite odrzucanie czegokolwiek uważam za butę
Poproszę o źróda do tej rewelacji.
Also, jedno nie wynika z drugiego. Końcówka twojego posta ma tyle sensu co zdanie "Niewiele wiemy o cywilizacji X, więc prawdopodobnie przybyli z kosmosu".
Lilly, nie potrafie sie odnieść, ale dzięki za wyjaśnienie.
26 2016-12-24 12:27:50 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2016-12-24 12:33:28)
lilly25 napisał/a:- Czy mój brat studiuje to a to? - Wyciągam kartę - wychodzi na tak (z tym, że w Tarocie nie ma na kartach tak/nie, to dość skomplikowane) - zgadza sie.
"To dość skomplikowane" - mogę wyciągnąć każde uzasadnienie z tyłka jakie mi się podoba i będzie pasowało, ergo tarot = prawda?
'To dość skomplikowane' NIE oznacza tego co napisałeś. Chodzi w skrócie o to, że każda karta Tarota niesie ze sobą zupełnie inną treść, i w zależności od pytania jakie się zada, jej pozycja (prosta bądź odwrócona) będzie oznaczać coś innego. Mamy np. kartę Diabeł symbolizującą m.in. różne uzależnienia, nieokiełznane popędy, i bycie pod ich władzą, a więc gdy zadamy pytanie - Czy osoba x jest uzależniona?, to pozycja odwrócona karty będzie oznaczać - nie (bo 'nie-bycie' uzależnionym, to w pewnym sensie zaprzeczenie jej treści), natomiast prosta - tak (bo uzależnienie świetnie jej tj. karty sens oddaje).
lilly25 napisał/a:- W jakim miejscu teraz przebywam? (przebywając w bibliotece) - wyciągam kartę - wychodzi Kapłanka, która jako miejsce jak najbardziej pasuje do biblioteki.
Nie, to sugerowałoby, że jesteś w świątyni Ateny/kościele.
Kościół absolutnie NIE pasuje do sensu tej akurat karty. Kapłanka to pod pewnymi względami przeciwieństwo karty Papież, która właśnie pasowałaby do kościoła (gdybyśmy pytali o miejsce). Po tym co piszesz, podejrzewam że polegasz na swoich luźnych skojarzeniach związanych z nazwami kart itd., a Tarotem nie posługuje się w ten sposób. Każdej karcie nie przez przypadek przyporządkowane są określone symbole.
lilly25 napisał/a:- Gdzie teraz znajduje się osoba x ? - wyciagam kartę - 4 miecze (co najprawdopodobniej sugerowałoby np. szpital), i tak - osoba x faktycznie znajdowała się wtedy w szpitalu.
Nie, to sugerowałoby, że x poszedł na wojnę / trenuje hema / poszedł na judo.
Ani pójście na wojnę, ani trenowanie hema, ani pójście na judo, NIE pasuje do sensu karty 4 miecze. Do trenowania hema mogłaby pasować 2 mieczy w połączeniu z 5 buławami, bądź 7 buławami, natomiast do judo - 5 buław. Tak ogólnie walka to raczej przeciwieństwo 4 mieczy, bo ona pokazuje często 'gojenie się ran po', stagnację, brak aktywności, leczenie 'po' itd.
lilly25 napisał/a:Inna sprawa jest jednak taka, że to może być niebezpieczne, bo po 1. Można coś błędnie zinterpretować
Na przykład odczytać kapłankę jako "jestem w świątyni"?
Z tym że mi chodziło o poważniejsze sprawy, np. ktoś pyta kart - Czy moja ciocia umrze do roku czasu? - interpretuje (on sam, bądź inna osoba; jakiś wróżbita/wróżka) karty jakie mu/im wyszły na tak, i popada w rozpacz, tracąc motywację do działań, i popijając coraz częciej alkohol. Po roku czasu okazuje się że karty zostały błędnie zinterpretowane, ciocia żyje, tylko no własnie - na skutek załamania błędną 'złowróżbą' osoba zniszczyła parę rzeczy w życiu.
Albo jeszcze inaczej - nawet jeśli wróżba dot. cioci, o której pisałam powyżej okazałaby się trafna (bo Tarot jest niebezpieczny nie tylko z powodu możliwości wykonania błędnej interpretacji, ale takze dlatego, że dowiedzenie się pewnych rzeczy może człowieka załamać) to osobie która sobie wróżyła/której wróżono to zaszkodziło (myślac o przyszłym losie cioci zaniedbała ważne rzeczy w życiu).
lilly25 napisał/a:Nie wiadomo, czemu to 'działa'.
Wiadomo, wysłałem Ci nazwy artykułów na wiki nawet.
Czytałam te artykuły, i zdaję sobię sprawę, z tego że jeśli umysł chce to znajdzie potwierdzenie na to co mu się wydaje, z tym że jeśli człowiek przystępuje do badania czegoś rzetelnie, bez uprzedzeń, bez oczekiwania określonego wyniku (potwierdzającego coś/negującego coś), i posiada dość 'chłodny' (jeśli można to tak określić) umysł (a taki raczej mam) to w przypadku Tarota jest to mało prawdopodobne, bo jest dość precyzyjnym systemem symboli, i NIE można np. w samym Pustelniku zobaczyć ciąży, bo po 1. Pustelnik to 'pojedynczość', po 2. Pustelnik to karta saturniczna, a saturniczność to m.in. jałowość (a tak prościej - Pustelnik jest archetypem samotnego starca, a trudno żeby samotni starcy zachodzili w ciążę) tak samo jak nie można w Cesarzowej zobaczyć niedostatku/niedoboru, skoro jednym z podstawowych znaczeń tej karty jest obfitość/bujność (w negatywnym aspekcie nadmierna), no chyba że zadamy pytanie - 'Czego komuś brakuje?' (bo ważny jest kontekst).
Pozwolę sobie powtórzyć jeszcze raz - karty Tarota mogą być niebezpieczne, zwłaszcza gdy osoba która sobie/której ktoś wróży posiada skłonności do chorób psychicznych, ale nie tylko wtedy. Czasami można po prostu coś błędnie zinterpretować, a czasami zobaczy się za wcześnie coś złego tym samym na skutek załamania zaniedbując niepotrzebnie ważne rzeczy w swoim życiu itd.
Underdog, dziękuję że Twojego "przemilego" posta, który przyczynił się do pogłębienia mojej wiedzy
Faktycznie, 9% to mit, co nie znaczy, że masz rację. To co napisałam ma jak najbardziej sens, bo dopóki czegoś nie zbadamy/ sprawdzimy nie powinniśmy tego odrzucać. Tysiąc lat temu zostałby uznany za czarownika
Nie pamiętam kto to powiedział, ale w tekstach z antropologii kultury można przeczytać, że magia to nauka, której jeszcze nie znamy. Być może za jakis czas badania nad pracą mózgu dadzą odpowiedz na to, czym są przeczucia i skąd się biorą.
Jedni mają talent plastyczny, inni mają przeczucia
W pierwsze łatwiej uwierzyć, bo powstaje jakiś fizyczny wytwór. W drugie nikt wierzyć nie kaze.
Ok o samych kartach i ich znaczeniu nie mogę dyskutować, nie wiem, co oznacza X mieczy w towarzystwie Y buław.
Faktycznie, 9% to mit, co nie znaczy, że masz rację. To co napisałam ma jak najbardziej sens, bo dopóki czegoś nie zbadamy/ sprawdzimy nie powinniśmy tego odrzucać.
Ciężar dowodu ciąży na stawiających tezę, że 'proroczne sny', 'tarot', itd. mają odzwierciedlenie w rzeczywistości wykraczające poza tricki psychologiczne.
Jeśli przez tysiące lat czymś zajmuje się stado szarlatanów i nie potrafi pokazać choć jednego dowodu/poszlaki na potwierdzenie swoich tez, to jak można to traktować poważnie?
Nie zastanawiałaś się, dlaczego wróżki ciułają po xx złotych od klientów za wizytę, zamiast zgłosić się do Jamesa Randiego i zgarnąć milion dolarów od tak?
Ok o samych kartach i ich znaczeniu nie mogę dyskutować, nie wiem, co oznacza X mieczy w towarzystwie Y buław.
Kasjanaa napisał/a:Faktycznie, 9% to mit, co nie znaczy, że masz rację. To co napisałam ma jak najbardziej sens, bo dopóki czegoś nie zbadamy/ sprawdzimy nie powinniśmy tego odrzucać.
Ciężar dowodu ciąży na stawiających tezę, że 'proroczne sny', 'tarot', itd. mają odzwierciedlenie w rzeczywistości wykraczające poza tricki psychologiczne.
Jeśli przez tysiące lat czymś zajmuje się stado szarlatanów i nie potrafi pokazać choć jednego dowodu/poszlaki na potwierdzenie swoich tez, to jak można to traktować poważnie?
Nie zastanawiałaś się, dlaczego wróżki ciułają po xx złotych od klientów za wizytę, zamiast zgłosić się do Jamesa Randiego i zgarnąć milion dolarów od tak?
Nie chodzę do wróżek
I absolutnie nie twierdze, że każdy, kto wyciąga karty potrafi wróżyć, a ten kto nazywa siebie jasnowidzem rzeczywiście widzi coś więcej. Tarotem interesuję się hobbystycznie i nie jestem w stanie udowodnić, że prorocze sny to fakt. Nie jestem ani psychologiem, ani neurologiem. Zostawiam to mądrzejszym ode mnie. Miałam jednak w życiu sytuację, które pozwalają mi wierzyć w przeczucia. Możesz je nazwać zbiegiem okoliczności, projekcją podświadomości czy jak tam chcesz, masz do tego prawo
Co do zarobków wróżek, jedne to szarlatanki, inne chcą po prostu pomagać innym ludziom i dlatego się "rozdrabniają". Nie wszyscy muszą być konsumpcyjnie nastawieni, ale żyć z czegoś trzeba.
Ja tylko twierdzę, że jeśli czegoś nie rozumiem, to nie znaczy, że tego nie ma. Nie rozumiem całek, ale są ludzie, którzy rozumieją. Nie jestem jasnowidzem, ale pewnie są ludzie, którzy są.
Zostawiam to mądrzejszym ode mnie.
Stanowisko "mądrzejszych od nas" w sprawie wróżbiarstwa "i takich różnych" jest dosyć jedoznacznie na jego niekorzyść ![]()
Co do zarobków wróżek, jedne to szarlatanki, inne chcą po prostu pomagać innym ludziom i dlatego się "rozdrabniają". Nie wszyscy muszą być konsumpcyjnie nastawieni, ale żyć z czegoś trzeba.
No ale taka wróżka mogłaby np pójść raz do Randiego, a następnych 20000 klientom wróżyć za darmo. Ilu osobom wtedy by pomogła, hoho ![]()
Ja tylko twierdzę, że jeśli czegoś nie rozumiem, to nie znaczy, że tego nie ma. Nie rozumiem całek, ale są ludzie, którzy rozumieją. Nie jestem jasnowidzem, ale pewnie są ludzie, którzy są.
Całki to aparat matematyczny, który per se nie ma "istnieć w rzeczywistości", tylko w jakiś sposób część tej rzeczywistości opisuje (choć nie ma takiego obowiązku!). Swoją użyteczność już udowodniły, a za nauczanie całek nawet nikt nie bierze tyle, co wróżka za parę minut psychomanipulacji.