Chrzestna jednego z moich dzieci, w dobrej kondycji finansowej, ciągle jako prezent oferuje jakieś "badziewie" a to grzechotki chińskie w siatce jak na ziemniaki, a to używaną zabawkę podarowaną jako nową na roczek, ubranie kupione gdzieś na bazarze jakość koszmarna........ja na początku się mocno zdenerwowałam ale później przeszłam nad tym do porządku dziennego, teraz mam na wspomnienie tego faktu niezłą zabawę
Dodam jeszcze, że my zawsze kiedy szliśmy do jej córki z okazji lub bez, staraliśmy się kupować coś nowego i taką zabawkę jaką chciałabym, żeby dostało moje dziecko, nową i "na czasie". Barbie, Fisher Price może nie najdroższe ale w ok 100PLN, fajne puzzle, ubranka ze Smyka - kiedy jest promocja ceny są przyzwoite - bo albo daję coś porządnego albo w ogóle. Miałyście podobne sytuacje? Jak reagowałyście ? Dodam jeszcze, że nie zależy mi na drogich prezentach, nawet na markowych ale lubię prezenty przemyślane, fajne puzzle, książeczkę - prezent, który jest atrakcyjny, a nie kupiony za przysłowiową złotówkę na bazarze byleby najtaniej.
Podobne tematy
Joga, nic nie zrobisz!
Ten człowiek tak ma, Ty masz inaczej.... kto ma rację? Pewnie nikt
Zdarzyło mi się dostawać prezenty przypadkowe, badziewne, ale nie rusza mnie to, szkoda nerwów, szkoda życia by się nad tym zastanawiać
Po co kupujesz takie drogie rzeczy? Kup pikaczu w "chińczyku" i daj ![]()
jesli prezent to tylko nowy,tez nie lubie chińskiej tandety,dlatego mówię ludziom wprost zeby takich rzeczy moim dzieciom nie dawały,bo i tak tym bawić sie nie bedą,a szkoda wydawać pieniadze na cos takiego
Po co kupujesz takie drogie rzeczy? Kup pikaczu w "chińczyku" i daj
Wiesz wstydziłabym się dać coś badziewnego. Posta napisałam w sumie z rozpędu bo porządkuję zabawki u dzieci i wpadły mi w ręce te właśnie wspomniane
Wiem, że nic nie poradzę, przyjęłam podziękowałam i koniec, kropka Ciekawa tylko byłam, czy miałyście podobnie i jak reagowałyście. Ta osoba już taka jest i raczej mnie jej wady bawią niż wkurzają
ale niesmak pozostał.
wiesz co, u nas jest tak, że my zawsze jedziemy z mikołajem, świętujemy urodziny i też zawsze się staram, żeby były to porządne prezenty. Głupio byłoby mi dać jakiś szajs i staram się, żeby dzieciaki były zadowolone (dzieci mojej szwagierki).
My co prawda dzieci nie mamy, ale kiedy przychodzą nasze urodziny, które obchodzimy (robiąc jakąś małą imprezkę albo grilla), to zawsze dostajemy to, co się nawinęło w Biedronce do 25 zł, czyli śrubokręty dla męża, pudełka dekoracyjne czy jakaś lampka na biurko dla mnie ...
Kiedyś mnie to denerwowało, teraz jakoś się na to znieczuliłam, trudno, ja przeżyję... ![]()
żeby nie było, moje dzieci mają też używane zabawki czy ubranka od znajomych ale zawsze były dawane z zaznaczeniem, że używane, ona jedna jest tylko "przypadkiem", który dał używane jako nowe ![]()
A co do Biedronki to czasem fajne rzeczy można tam kupić i gdyby to były zabawki albo ubranka biedronkowe to pewnie bym nie marudziła, to taka konkretna chińszczyzna aż bije po oczach
ale co tam zostawmy temat bo już mi minęło, zabawki posegregowane i tylko uśmiech na wspomnienie pozostał ![]()
A co do prezentów jeszcze:) Co roku na gwiazdkę, urodziny dostaję prezent, który został zakupiony w pośpiechu pół godziny wcześniej
I pogodziłam się z tym, ze Obdarowujący mnie to nie ja, która wybiera każdy prezent pieczołowicie, indywidualnie, biorąc pod uwagę kolor, nawet wystrój mieszkania danej osoby, czy np. świeczka będzie pasować.... cóż, nie każdy tak ma - może i dobrze? ![]()
A co do prezentów jeszcze:) Co roku na gwiazdkę, urodziny dostaję prezent, który został zakupiony w pośpiechu pół godziny wcześniej
![]()
I pogodziłam się z tym, ze Obdarowujący mnie to nie ja, która wybiera każdy prezent pieczołowicie, indywidualnie, biorąc pod uwagę kolor, nawet wystrój mieszkania danej osoby, czy np. świeczka będzie pasować.... cóż, nie każdy tak ma - może i dobrze?
To tak naprawdę jest kwestia szacunku do obdarowywanej osoby. Jeśli jest to osoba dla mnie neutralna staram się o tyle, żeby nie dać faux pas. Dla osób emocjonalnie mi bliskich szukam i wybieram starannie.
Catwoman, co do prezentów z Biedronki to właśnie to chciałam dodać - że są kupowane w drodze na daną imprezę, nawet moi szanowni krewni ostatnio bez żenady o tym wspominali ...
Co poradzić, niektórzy ludzie po prostu tacy są, nie robią sobie sami prezentów (bo nie robią), a prezenty dla innych to dla nich tylko uciążliwość, bo trzeba wydać kasę ...
Co do prezentów używanych albo chińskiego badziewia to mam na to sposób i jedną "ciocię" oduczyłam dawania czegoś takiego moim dzieciom.A oduczyła się, gdy jej córka dostała to samo badziewie zapakowane(oczywiście tak samo jak dostała moja córa)na swoje urodzinki.Och jakież było oburzenie babć i cioć,ale matka dziewczynki nie powiedziała słowa- zrobiła się czerwona jak burak i więcej nie wepchnęła używanej tandety do paczki urodzinowej mojemu dziecku.
Myslę,że wczesniej albo nie zdawała sobie sprawy z tego jak to może być postrzegane bo nie miała styczności z takimi prezentami dawanymi jej córce.
Nie chodzę do chińskich sklepów bo nie lubię tego zapachu.Moje dziecko często dostaje używane prezenty: a to zabawkę jaką sobie upatrzy u starszej kuzynki a kuzynka już się nią nie bawi a to książeczkę.Ja też często siatkami oddaję jakieś fajne zabawki córki.
Muszę przyznać,że moja córka lubi chińskie badziewia i sama sobie je często za swoje pieniądze kupuje.
Moja teściowa wiele razy kupowała córce ubrania z bazarku tak fatalnej jakości,że po pierwszym praniu nadawały się na ścierkę.Widząc,że nie ubieram córki w takie rzeczy zaczęła córce dawać pieniądze z jakiejś okazji zamiast kupować badziew.
Nie wiem jak bym zareagowała - pewnie bym się zdziwiła i tyle. Dla mnie to nie jest ok, żeby dać w prezencie jakiś "śmieć", bo to po prostu oznaka braku szacunku. Wolałabym już, żeby przynieśli dziecku jego ulubioną czekoladę za 3 zł, niż silili się na takie sztuczne gesty.
O ile jestem w stanie zrozumieć zakup prezentu dla mnie w pośpiechu (samej mi się zdarzało, kompletnie nie mieć czasu kupić prezent dla danej osoby, chociaż bardzo to lubię i staram się kupować prezenty od serca) to nie jestem w stanie zrozumieć matki chrzestnej, która kupuje jakieś badziewie swojemu chrześniakowi...
moje dziecko z chińskiego badziewia by się cieszyło, sklepu za 4 zł są najfajniejsze. nie dostaje takich zabawek od nas czy naszych krewnych. od chrzestnego dostaje zawsze najdroższe lalki, których nie lubi. kilkakrotnie sugerowałam, że lepiej klocki czy książki Małej kupić, albo bilet do kina czy teatru, ale on uparcie znosi barbi, które Mała po jakimś czasie wydaje koleżankom w ramach wymianek. i w ten sposób wilk jest syty i owca cała. dostaje na tych wymiankach rzeczy może i mniej wartościowe, ale za to takie, które ona woli. a wujek myśli, że Mała cały czas się lalką bawiła i to tak intensywnie, że się zużyła. jeżeli chodzi o ciuchy, to szczytem było kiedy otrzymaliśmy niemały wór rzeczy z lumpku. ja wiem, że są tacy co chodzą, i nic przeciwko temu nie mam. ale ja się do nich nie zaliczam. wór pięknie spakowany wrócił do ciotki, kiedy jej córcia urodziła dziecko. jakoś nigdy brzdąca w tamtych ciuchach nie widziałam.
Ja w tym roku zaniosłam puzzle za 17zl z Biedronki. Grzechotki fisher price? Nie. nie trzeba.
każdy kupuje na ile go stać, a jezeli stac na wiecej a ma kupowac dziadostwo, to lepiej...
wiecie co, gdybym miala dac prezent matce i jej szkrabowi to bym dala po kilka pajacyków rozmiarem 68,72,76,80...nawet używanych.
Ja w tym roku zaniosłam puzzle za 17zl z Biedronki. Grzechotki fisher price? Nie. nie trzeba.
każdy kupuje na ile go stać, a jezeli stac na wiecej a ma kupowac dziadostwo, to lepiej...wiecie co, gdybym miala dac prezent matce i jej szkrabowi to bym dala po kilka pajacyków rozmiarem 68,72,76,80...nawet używanych.
Bo tu nie chodzi o prezent drogi ale przemyślany, kupiony z pomysłem. Jeśli rzecz używana to też z informacją, że "używana" a nie "udającą" nową. Nie strawie natomiast czegoś co ewidentnie widać, że było używane ale udaje nowe i nie strawię totalnego badziewia bo nie kupiłabym go nikomu. Teraz wybór jest ogromny i jeśli prezent jest na konkretną okazję to można się postarać i kupić dużo wcześniej, coś fajnego w rozsądnej cenie.
17 2013-02-22 09:06:02 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-02-22 09:08:37)
Joga a nie zastanawiałaś się nad tym, że w dzisiejszych czasach oczekuje się od chrzestnych wręcz sponsoringu? Mój mąz dostał od chrześniaka sms: wujek byś rower kupił. Wujek ma dziecko małe, żone i siebie na utrzymaniu za niecale 2000. Jeżeli policzę: choinka, dzien dziecka, urodziny...po każdym stówę daj? To nie dziwię się, że moja chrzestna(chrzestna mojego synka) wymawiała się od bycia chrzestną, skoro nie pracuje. Inna sprawa, ze prosiliśmy. Taki chrzestny to ma zobowiązania do kupowania prezentów?A jak nie ma kasy? I stać go tylko na badziew?
W naszej kondycji finansowej i w oczekiwaniach rodziców małego chrześniaka nie powinniśmy wiecej godzic się na sprawowanie tego CHRZEŚCIJAŃSKIEGO obowiązku?
Pominę uroczystości typu: wesele w tym roku(wszyscy wkurzeni, jak wymówić sie, żeby się młodzi nie obrazili-bo koperte trzeba dać, a nas nie stać). Komunia? Jezu tysiac złotych. Czy dziecku spodoba sie laptop? Babcia dała tylko Biblię? A druga złoty łańcuszek, zegarek...
Joga a nie zastanawiałaś się nad tym, że w dzisiejszych czasach oczekuje się od chrzestnych wręcz sponsoringu? Mój mąz dostał od chrześniaka sms: wujek byś rower kupił. Wujek ma dziecko małe, żone i siebie na utrzymaniu za niecale 2000. Jeżeli policzę: choinka, dzien dziecka, urodziny...po każdym stówę daj? To nie dziwię się, że moja chrzestna(chrzestna mojego synka) wymawiała się od bycia chrzestną, skoro nie pracuje. Inna sprawa, ze prosiliśmy. Taki chrzestny to ma zobowiązania do kupowania prezentów?A jak nie ma kasy? I stać go tylko na badziew?
W naszej kondycji finansowej i w oczekiwaniach rodziców małego chrześniaka nie powinniśmy wiecej godzic się na sprawowanie tego CHRZEŚCIJAŃSKIEGO obowiązku?Pominę uroczystości typu: wesele w tym roku(wszyscy wkurzeni, jak wymówić sie, żeby się młodzi nie obrazili-bo koperte trzeba dać, a nas nie stać). Komunia? Jezu tysiac złotych. Czy dziecku spodoba sie laptop? Babcia dała tylko Biblię? A druga złoty łańcuszek, zegarek...
No może niektórzy oczekują ja nie. Mam przyjaciółkę, która zawsze kiedy do nas przyjeżdżała przywoziła dzieciom jakiś "drobiazg", po raz pierwszy - ok, przyjęliśmy, podziękowaliśmy. Drugi raz...już mniej radośnie, dyskretnie dałam do zrozumienia, że to niepotrzebne itd....za trzecim razem powiedziałam wprost - nie musisz za każdym razem jak nas odwiedzacie kupować naszym dzieciom prezentów, jeśli już koniecznie chcesz coś przywieźć, kup kredki, książkę do kolorowania albo coś słodkiego. Skończyło się krępujące dla wszystkich prezentowanie, nikt się nie obraził
A co do chrześniaka sms świadczy o tym, jaki rodzice mają stosunek do obdarowywania, gdyby moja córka taki wysłała chciałabym, żebyście mi o tym powiedzieli - mogłabym ją "naprostować" i musiałaby przeprosić ![]()
Coś słodkiego wystarczy...
a prezentowanie to ponizej pasa:(
Miałam taką sytuację na urodzinach córki. Nie dość, że trzylatka dostała grajka niemwlęcego fisher price, to widac było, że poobijany. Całe szczęście, że mamy niemowlaka, to się bawi. Prezent fajny ale dla małego i nie jako prezent okazyjny, a dar serca po swoich dzieciach. Zapomnieli o urodzinach, OK, mogli przeprosić i już, a nie szopkę odstawiać i zabrać z auta starą zabawkę.
Ja jak gdzieś idę, do znajomych, którzy mają córeczkę młodszą od mojej, często oddaję ładne, mało używane sukienki czy coś, ale nigdy nie pakuję jako nowe, tylko otwarcie mówię, że to po córce i jeśli im się podoba, to chętnie oddam. Kwasu nie ma. Oni się cieszą, bo dziecko ma coś ładnego, ja nie przychodzę z pustą ręką, ale też nie udaję, że ze smyka wyszłam godzinę temu z tymi cudeńkami ![]()
Uważam, ze podarowanie rzeczy używanej jako nowej..to zwykłe świństwo. Już pal licho dziecko,bo jak mu się spodoba, to i tak ma gdzieś to, czy używane, czy nie... ale wciskanie kitu nie przechodzi u mnie w żadnej formie.
Osobiście wychodzę z założenia, że lepiej, jeśli dziecko dostanie używaną zabawkę, ale dobrej jakości, niż jakiś nowy badziew z chińczyka.
My staramy się otwarcie mówić o tych naszych "upodobaniach" co do prezentów względem dzieci.. Nie zrzucamy odpowiedzialności za wybór prezentu na osobę trzecią, bo przecież to my, jako rodzice, znamy głównych zainteresowanych najlepiej
Tak jest prościej dla wszystkich.
Tak samo gdy my robimy prezent.. zawsze pytam rodziców o zdanie. Staram się nie kupować w ciemno.
A co powiecie na to: moja córka pare razy dostała w prezencie urodzinowym od brata męża zabawki z wyprzedaży.Nie mam nic przeciw wyprzedażom,ba sama często takie kupuję córce lub na prezenty.Ale to były zabawki wybrakowane.Pierwszy raz dostała toaletkę;gdy jej kuzyn ją składał okazało się,że brakuje nózek do stołeczka i takich pojemniczków wkładanych do dziurek w toaletce.Opakowanie toaletki było posklejane taśmą w supermarkecie bo było podarte.Kolejny raz dostała zestaw pięćdziesięciu gier planszowych w którym brakowało pionków i plansz...
Co byście na to powiedziały? Bo ja przyznam,że wstydziłabym się dać coś takiego...
Obdarowanie dziecka używaną lub wybrakowaną rzeczą to lekka przesada i świadczy o kulturze obdarowującego. Nie trzeba wydawać fortuny na prezent. Zawsze można kupić jakąś drobnostkę taką która będzie miała "ręce i nogi" jeśli nas nie stać.