Hej, wstydliwy temat żeby rozmawiać o tym ze znajomymi dlatego wstawiam post tutaj.
Poznałam świetnego faceta, po poprzednim toksycznym związku, miałam nadzieje że w końcu to jest właśnie to. Jest przystojny, wysoki, uprawia sporty, świetnie nam się spędza czas, mega mnie kręci. Z ex w ogóle nie miałam ochoty na bliskość, a przy aktualnym nie mogę się opanować. Niestety tutaj jest haczyk, on jest niedoświadczony, był nieśmiały i praktycznie nie był w poważnym związku. Nie byłby to dla mnie problem, aczkolwiek jego penis zupełnie nie pasuje do reszty ciała, dobrze zbudowany facet a na dole niestety nie. Wiem, że miał problemy hormonalne, może dlatego ma braki w tej kwestii. Myśle, że on zdaje sobie z tego sprawę dlatego jest zestresowany gdy dochodzi do prób zbliżenia i mu opada. Jestem w totalnej kropce, nie wiem co robić, to jest naprawdę super facet, nie chce przekreślać go przez coś na co nie ma wpływu. Jednak ciągle mam w głowie myśl o tym, czy będzie w stanie mnie kiedykolwiek zadowolić? Dotychczas żaden z facetów nie miał takich wymiarów. Może, któraś miała podobną sytuacje? Jakieś spostrzeżenia?
1 2023-06-11 13:56:26 Ostatnio edytowany przez Kasiaxcyz (2023-06-11 13:58:03)
Podobne tematy
Sama nazwa nowy, będzie kiedyś nowszy kto to wie.
Sama nazwa nowy, będzie kiedyś nowszy kto to wie.
Tylko, że cała reszta jest idealna, naprawdę myśle że tworzylibyśmy świetną pare, wizualnie jak i pod względem charakteru, tylko czy taka kwestia jest do przeskoczenia?
Miał problemy hormonalne czy ma? Jaki ma obecnie poziom testosteronu, nie wiesz... Powinnaś pociągnąć temat.
Stres to jedno, a stan zdrowia drugie... a jedno powiązane z drugim.
Miał problemy hormonalne czy ma? Jaki ma obecnie poziom testosteronu, nie wiesz... Powinnaś pociągnąć temat.
Stres to jedno, a stan zdrowia drugie... a jedno powiązane z drugim.
Niestety nie wiem. Wspomniał, że chce znowu zrobić badania, widzę, że on się przejmuje, przepraszał mnie nawet, że nie wyszło. Oczywiście nie daje po sobie poznać, że mnie to załamuje, bo to świetny wrażliwy facet. Ale nawet jak wyrówna hormony to przecież już mu się gabaryty nie zwiększą, jeśli chodzi o erekcje to jest do momentu jak się całujemy/dotykamy. Gdyby był młodszy, w wieku dorastania i wtedy brał jakieś hormony to może tak by to nie wyglądało.
Nie byłby to dla mnie problem, aczkolwiek jego penis zupełnie nie pasuje do reszty ciała, dobrze zbudowany facet a na dole niestety nie. Wiem, że miał problemy hormonalne, może dlatego ma braki w tej kwestii.
A możesz napisać dosłownie jego wymiar? Bo Jeśli trafiałaś wcześniej na gigantów pod tym kątem, to teraz 10cm może wydawać się malutko, a to tak naprawdę wciąż jest norma.
Czy da się to przeskoczyć? Nie. Tz. w kwestii sprawiania przyjemności to technicznie wystarczy ok 5cm, ale kwestia zaspokojenia to też psychika. Jak kobieta potrzebuje dużego, to potrzebuje dużego. Facet może być mistrzem robótek ręcznych, prawdziwym wirtuozem, ale to i tak nie będzie to.
Naprawdę mam w życiu jakiegoś pecha, po tylu przejściach z moim ex, w końcu zaczęło się układać. A tu bang i problemy łóżkowe, w dodatku już mam czarne myśli a co jak go nie poczuje w ogóle, a co jak za każdym razem będzie klapa. A mam taką ochote na niego, przystojny i ogólnie reszta ciała super.
Kasiaxcyz napisał/a:Nie byłby to dla mnie problem, aczkolwiek jego penis zupełnie nie pasuje do reszty ciała, dobrze zbudowany facet a na dole niestety nie. Wiem, że miał problemy hormonalne, może dlatego ma braki w tej kwestii.
A możesz napisać dosłownie jego wymiar? Bo Jeśli trafiałaś wcześniej na gigantów pod tym kątem, to teraz 10cm może wydawać się malutko, a to tak naprawdę wciąż jest norma.
Czy da się to przeskoczyć? Nie. Tz. w kwestii sprawiania przyjemności to technicznie wystarczy ok 5cm, ale kwestia zaspokojenia to też psychika. Jak kobieta potrzebuje dużego, to potrzebuje dużego. Facet może być mistrzem robótek ręcznych, prawdziwym wirtuozem, ale to i tak nie będzie to.
Poprzedni miał jakieś 16.5, kolejny może 15. wizualnie jest spora różnica. Trudno mi przytoczyć wymiar, ale z tego co zauważyłam to on nie powiększa się wiele od stanu w spoczynku.. jak patrze na linijkę to 10 wydaje się sporo. Boje się ze może nawet nie mieć tych 10. Nie wiem jakim cudem, to normalny męski facet, zarost, wysoki, szerokie barki. Bardzo atrakcyjny. Myśle, że on zdaje sobie z tego sprawę i ma kompleks,wie że ja kogoś miałam, pewnie boi się że nie podoła.
Naprawdę mam w życiu jakiegoś pecha, po tylu przejściach z moim ex, w końcu zaczęło się układać. A tu bang i problemy łóżkowe, w dodatku już mam czarne myśli a co jak go nie poczuje w ogóle, a co jak za każdym razem będzie klapa. A mam taką ochote na niego, przystojny i ogólnie reszta ciała super.
Nie przejmuj się, istnieje wiele kobiet, które żyją szczęśliwie i uzupełniają braki. Od ciebie zależy pasuje, jemu na twoim szczęściu. Piszesz jest tego świadomy. Kwestia indywidualności i moralności należy tylko do ciebie.
Poprzedni miał jakieś 16.5, kolejny może 15. wizualnie jest spora różnica. Trudno mi przytoczyć wymiar, ale z tego co zauważyłam to on nie powiększa się wiele od stanu w spoczynku.. jak patrze na linijkę to 10 wydaje się sporo. Boje się ze może nawet nie mieć tych 10. Nie wiem jakim cudem, to normalny męski facet, zarost, wysoki, szerokie barki. Bardzo atrakcyjny. Myśle, że on zdaje sobie z tego sprawę i ma kompleks,wie że ja kogoś miałam, pewnie boi się że nie podoła.
Jeśli 10cm na linijce to dla ciebie sporo, to nie chce się zmartwić, ale tych 15-16cm twoich poprzednich partnerów to chyba mierzonych było od jajec. Uzależnianie męskości od wielkości prącia to prosty przepis na tragedię. Żadne z was nie powinno tego robić.
Wielkość penisa nie ma żadnego związku z hormonami. To jest zależne od genów i rozwoju w życiu płodowym. Prawie 70% Polaków ma kompleksy na punkcie swojego pindola, choć z tego co pamiętam, w tym aspekcie na tle świata nie mamy się czego wstydzić. Z tego co opisujesz, to wynika że jego problem jest przede wszystkim w głowie.
Druga sprawa, są metody zwiększenia prącia. I nie piszę o jakichś magicznych tabletkach, ani innych takich. Są nawet tak proste metody, jak ćwiczenia. Nie spodziewałbym się spektakularnych efektów, ale coś tam na pewno uzyska. Przy tak małych członkach, to każde dodatkowe 5mm to będzie robiło różnicę.
https://www.wapteka.pl/blog/artykul/cwi … nie-penisa
11 2023-06-11 16:38:53 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-06-11 16:43:09)
... ciągle mam w głowie myśl o tym, czy będzie w stanie mnie kiedykolwiek zadowolić? Dotychczas żaden z facetów nie miał takich wymiarów.
Twoje pytanie brzmi: "Czy kochanek, który ma XXX cm penisa będzie mógł mnie zadowolić?"
Hmmm... a próbowałaś z nim seksu w ogóle?
wie że ja kogoś miałam, pewnie boi się że nie podoła
O kurczę... czyli nie wiecie czy podoła? Nie było seksu?
Jak widzisz mało z nim próbowałaś. Nie wiesz jaki z nim jest seks. Nie oswoiliście się ze sobą nawet.
Ekstremalnie mały penis, podobnie jak i ekstremalnie duży, mogą być przeszkodą dla satysfakcjonującego seksu. Najtrudniejsze w tym wszystkim pewnie będzie odpędzenie złych myśli o tym małym penisie. Ale musicie próbować, pobawić się, a potem się zobaczy.
... są metody zwiększenia prącia... ... ćwiczenia. ... coś tam na pewno uzyska. ... każde dodatkowe 5mm to będzie robiło różnicę.
? Tak byś na ich miejscu zrobił? Zalecił ćwiczenia penisa przez kilka lat, aby było 5mm więcej?
... A tu bang i problemy łóżkowe, w dodatku już mam czarne myśli a co jak go nie poczuje w ogóle, a co jak za każdym razem będzie klapa. A mam taką ochote na niego, przystojny i ogólnie reszta ciała super.
On też ma czarne myśli. I z taką presją pewnie na początku będziecie zaliczać wpadki. Ale postarajcie się oboje i może będziecie mieli dobry seks.
Tak byś na ich miejscu zrobił? Zalecił ćwiczenia penisa przez kilka lat, aby było 5mm więcej?
Problem sam z siebie się nie rozwiąże.
Autorka w każdym poście podkreśla jaki to on przystojny i dobrze zbudowany, co może mieć związek ze stosowaniem sterydów, a to robione nieumiejętnie tak się właśnie kończy, problemy z libido, problemy z utrzymaniem erekcji, problemy z psychiką, które ryją banię i też nie pomagają. Oczywiście większość koksiarzy nigdy się nie przyzna do bicia w dupę teścia oraz innych specyfików, które wchodzą w skład cyklu, więc myślę że nie ma sensu nawet pytać co brał, przez ile czasu był na bombie, czy zrobił odblok, żeby przywrócić gospodarkę hormonalną do względnej normy po odstawieniu i tak dalej i tak dalej.
Tak byś na ich miejscu zrobił? Zalecił ćwiczenia penisa przez kilka lat, aby było 5mm więcej?
Problem sam z siebie się nie rozwiąże.
I tym rozwiązaniem jest powiększanie penisa?
Raczej powinni przyjąć założenie: "Jest jak jest, lepiej nie będzie, trzeba z tym żyć, spróbujmy jak najlepiej możemy".
Może nie ma pełnego wzwodu... Hormony nie mają nic wspólnego z wielkością, ale z erekcją już tak.
Widzę, że to nie będzie facet dla Ciebie ![]()
Autorka w każdym poście podkreśla jaki to on przystojny i dobrze zbudowany, co może mieć związek ze stosowaniem sterydów, a to robione nieumiejętnie tak się właśnie kończy, problemy z libido, problemy z utrzymaniem erekcji, problemy z psychiką, które ryją banię i też nie pomagają. Oczywiście większość koksiarzy nigdy się nie przyzna do bicia w dupę teścia oraz innych specyfików, które wchodzą w skład cyklu, więc myślę że nie ma sensu nawet pytać co brał, przez ile czasu był na bombie, czy zrobił odblok, żeby przywrócić gospodarkę hormonalną do względnej normy po odstawieniu i tak dalej i tak dalej.
Zdecydowanie nie bierze sterydów, nie to miałam na myśli mówiąc ze dobrze zbudowany, nie ma ogromnej muskulatury, po prostu męska sylwetkę.
Może nie ma pełnego wzwodu... Hormony nie mają nic wspólnego z wielkością, ale z erekcją już tak.
Widzę, że to nie będzie facet dla Ciebie
Zdążyłam się już przywiązać do niego i jest mi przykro jak myśle o tym wszystkim, wiem na pewno, ze on ma kłopoty z tarczycą. Ale regularnie robi badania.
Trudno powiedzieć czy to był pełny wzwód, w dotyku był już twardawy. Nie umiem powiedzieć czy był to jego max, bo od razu jak chciał wejsc to opadł, dlatego do seksu jeszcze nie doszło. Podsumowanie tego takie, ze oboje przygnębieni jesteśmy i zmartwieni cała sytuacja bo nam na sobie zależy.
wieka napisał/a:Może nie ma pełnego wzwodu... Hormony nie mają nic wspólnego z wielkością, ale z erekcją już tak.
Widzę, że to nie będzie facet dla Ciebie
Zdążyłam się już przywiązać do niego i jest mi przykro jak myśle o tym wszystkim, wiem na pewno, ze on ma kłopoty z tarczycą. Ale regularnie robi badania.
Trudno powiedzieć czy to był pełny wzwód, w dotyku był już twardawy. Nie umiem powiedzieć czy był to jego max, bo od razu jak chciał wejsc to opadł, dlatego do seksu jeszcze nie doszło. Podsumowanie tego takie, ze oboje przygnębieni jesteśmy i zmartwieni cała sytuacja bo nam na sobie zależy.
Czyli ma wyrównane hormony tarczycy?
Jeśli tak, to nie ta przyczyna.
Wizualnie to nigdy nie będzie Ci imponowała ta długość, ale tak naprawdę to liczy się grubość i twardość ![]()
My tu Ci nie pomożemy, bo to są sprawy tak indywidualne... może niech zasięgnie porady seksuologa.
Jack Sparrow napisał/a:Tak byś na ich miejscu zrobił? Zalecił ćwiczenia penisa przez kilka lat, aby było 5mm więcej?
Problem sam z siebie się nie rozwiąże.
I tym rozwiązaniem jest powiększanie penisa?
Raczej powinni przyjąć założenie: "Jest jak jest, lepiej nie będzie, trzeba z tym żyć, spróbujmy jak najlepiej możemy".
Ale sęk w tym, że może być lepiej.
Autorka w każdym poście podkreśla jaki to on przystojny i dobrze zbudowany, co może mieć związek ze stosowaniem sterydów, a to robione nieumiejętnie tak się właśnie kończy, problemy z libido, problemy z utrzymaniem erekcji, problemy z psychiką, które ryją banię i też nie pomagają. Oczywiście większość koksiarzy nigdy się nie przyzna do bicia w dupę teścia oraz innych specyfików, które wchodzą w skład cyklu, więc myślę że nie ma sensu nawet pytać co brał, przez ile czasu był na bombie, czy zrobił odblok, żeby przywrócić gospodarkę hormonalną do względnej normy po odstawieniu i tak dalej i tak dalej.
Tylko wbrew obiegowej opinii to nie skutkuje zmniejszeniem penisa, a najwyżej wpływa na potencję.
wieka napisał/a:Może nie ma pełnego wzwodu... Hormony nie mają nic wspólnego z wielkością, ale z erekcją już tak.
Widzę, że to nie będzie facet dla Ciebie
Zdążyłam się już przywiązać do niego i jest mi przykro jak myśle o tym wszystkim, wiem na pewno, ze on ma kłopoty z tarczycą. Ale regularnie robi badania.
Trudno powiedzieć czy to był pełny wzwód, w dotyku był już twardawy. Nie umiem powiedzieć czy był to jego max, bo od razu jak chciał wejsc to opadł, dlatego do seksu jeszcze nie doszło. Podsumowanie tego takie, ze oboje przygnębieni jesteśmy i zmartwieni cała sytuacja bo nam na sobie zależy.
Litość, to jest ostatnie czego facet potrzebuje w takiej sytuacji. Jeśli go kochasz, jeśli chcesz, żeby wam się udało, to go wspieraj, ale na boga miłosiernego - nigdy się nad nim nie lituj. Podejdź do tego zadaniowo. Masz listę - seksuolog, psycholog, psychiatra, ćwiczenia i terapie na powiększanie penisa itp. A zamiast stosunku waginalnego naucz go jak ma cię pieścić w inny sposób, abyś osiągała satysfakcję.
22 2023-06-12 11:57:40 Ostatnio edytowany przez TSEL (2023-06-12 11:59:23)
Hej. Po pierwsze, facet musi sie wyluzować, Ty też. Stres tak działa niestety na facetów, szczególnie jeśli dodatkowo ma jakieś problemy+kompleksy. Powinniście podejśc do tego jak do zabawy, bez presji na stosunek (jak będzie to będzie), bo jest wiele sposobów na sprawianie sobie przyjemności, nie tylko penetracja
. Jak raz, drugi się uda to potem pójdzie już gładko. Nie namawiam do chlania, ale niewielka ilośc alkoholu tez może pomoć, po paru drinkach,czy winie, zawsze jest swobodnbiejsza atmosfera
. Można ewentualnie spórbować na początku z jakimś tabsem na erekcje, ale to raczej nie Ty mu to powinnś zasugerować, tylko sam to powinien wymyślić. Bo to pomaga psychicznie na początku przy nowych znajomościach, byle nie przesadzać, z długością stosowania.
No a jeśli problem jest poważniejszy to jednak specjaliści. Ale to też musi od niego wyjść, żeby się diagnozować itd.
Powodzenia.
Nic nie poradzi skrzypek, gdy potrzebny jest drwal. Jaki by ten skrzypek cudny nam się nie wydawał, nie zetnie umiejętnie drzewa jak doświadczony drwal.
Niektóre żony nie robią loda i mężowie całe życie bez loda żyją.
Mały penis to pewnie dla kobiety podobny brak, że nie poczuje się w małżeństwie "blisko i wypełniona". Ale pewnie to taki sam problem jak wtedy gdy żona nie robi loda.
Dlatego największy problem jest z tą erekcją. I tutaj musicie się jakoś odstresować i dograć w seksie. Wiele dzieje się w głowach. To trudne, ale może się da to jakoś przejść, ogarnąć, oddalić zagrożenie? Pewnie on się masturbuje, ma orgazmy, więc tak samo i może mieć orgazm w cipce.
@Legat -- twoje twierdzenie brzmi "nie będziesz miała satysfakcjonującego seksu z nim nigdy". Jesteś pewien?
Rozmawiałam z nim, mówił ze się nie masturbuje bo nie ogląda pornosow, a bez nich trudno mu się podniecić tak z niczego, wiec koniec końców robi to rzadko. Niestety u nas bez postępów, leżymy całujemy się, mi robi się gorąco, ale już czuje ze on się denerwuje, cały się poci, stres u niego na maksa. I wtedy on zaczyna ze co z niego za facet, że znowu spalił. Boje sie naprawdę co będzie dalej
jak go poznałam to byłam w szoku bo z niego taki przystojny facet, a kompletnie nie zdawał sobie z tego sprawy.. brak wiary w siebie niestety, a to dobry chłopak, wspiera mnie we wszystkim, nigdy mnie nie zawiódł jeszcze, tylko ten nieszczęsny seks. On jest świadomy problemu, sam mowi ze wie że to wazna kwestia i ze musi sobie jakoś pomoc. Ja nie wiem co mu poradzić
To dlaczego nic nie robi? Niech idzie do specjalisty, ten pokieruje na badania, nerwicy z tego powodu pewnie też się nabawił, więc warto i psychiatrę odwiedzić.
Ale satysfukcjonujacego kochanka to z niego nie zrobisz, to nie są problemy, które mijają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Dlatego przestańcie się spotykać i niech on najpierw weźmie się za leczenie...
To dlaczego nic nie robi? Niech idzie do specjalisty, ten pokieruje na badania, nerwicy z tego powodu pewnie też się nabawił, więc warto i psychiatrę odwiedzić.
Ale satysfukcjonujacego kochanka to z niego nie zrobisz, to nie są problemy, które mijają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Dlatego przestańcie się spotykać i niech on najpierw weźmie się za leczenie...
Ech, łudzę się, ze to mu minie, on ma prawie zerowe doświadczenie, może niektórzy faceci potrzebują trochę czasu? Dobrze że przynajmniej on jest świadomy tego problemu.
Nie pocieszę Cię, ale niewiele tu się da zrobić. A ew terapie mogą potrwać miesiące, jeśli nie lata... Niestety, ale z Waszego związku raczej nic nie będzie, nie dasz rady a on będzie tylko coraz bardziej się stresował. Kiepska sprawa.
29 2023-06-14 23:43:57 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-06-14 23:52:30)
Rozmawiałam z nim, mówił ze się nie masturbuje bo nie ogląda pornosow, a bez nich trudno mu się podniecić tak z niczego, wiec koniec końców robi to rzadko.
Wg mnie kłamstwo obronne.
Niestety u nas bez postępów, leżymy całujemy się, mi robi się gorąco, ale już czuje ze on się denerwuje, cały się poci, stres u niego na maksa. I wtedy on zaczyna ze co z niego za facet, że znowu spalił. Boje sie naprawdę co będzie dalej
jak go poznałam to byłam w szoku bo z niego taki przystojny facet, a kompletnie nie zdawał sobie z tego sprawy.. brak wiary w siebie niestety, a to dobry chłopak, wspiera mnie we wszystkim, nigdy mnie nie zawiódł jeszcze, tylko ten nieszczęsny seks. On jest świadomy problemu, sam mowi ze wie że to wazna kwestia i ze musi sobie jakoś pomoc. Ja nie wiem co mu poradzić
Robiłaś mu loda?
Robił Ci minetkę?
On się mastrubuje? Ma orgazmy? A Ty masz orgazmy? Masturbujesz się?
Miał ktoś orgazm?
Moglibyście nie rozmawiać o seksie i porażkach w czasie seksu?
Mógłby on nie krytykować siebie do Ciebie?
Leżycie i całujecie się? Nago?
Może to zabrzmi źle... ale spróbujcie mechanicznie podejść do tematu. Rozbierzcie się, tak po prostu. Potem weźcie razem prysznic czy kąpiel, ale bez erotyki. Potem idźcie do łóżka -- tak zwyczajnie, razem, nago. Nie pod kołdrę. Bez kołdry. W pokoju ciemno, ciepło, aby nie trzeba było kołdry. No i bez zbędnego romantyzmu zacznijcie się dotykać. Trzeba przełamać wstyd i samemu też się dotykać, tak jak się masturbuje każde z Was samotnie.
Niestety u nas bez postępów, leżymy całujemy się, mi robi się gorąco, ale już czuje ze on się denerwuje, cały się poci, stres u niego na maksa.
I jak robi Ci się gorąco to co dalej?
Bo sama się masturbujesz, to dlaczego nie zrobicie tak, abyś miała orgazm?
I wtedy on zaczyna ze co z niego za facet, że znowu spalił.
Negatywy wyniszczają wasz seks.
To tak jakby facet zrzędził, żę ma małego, albo kobieta że ma małe piersi i się nie rozbierze. ... chociaż u Was właśnie ten przypadek pierwszy jest. Powiedz mu aby przestał wlewać negatywy.
Boje sie naprawdę co będzie dalej
jak go poznałam to byłam w szoku bo z niego taki przystojny facet, a kompletnie nie zdawał sobie z tego sprawy.. brak wiary w siebie niestety, a to dobry chłopak, wspiera mnie we wszystkim, nigdy mnie nie zawiódł jeszcze, tylko ten nieszczęsny seks. On jest świadomy problemu, sam mowi ze wie że to wazna kwestia i ze musi sobie jakoś pomoc. Ja nie wiem co mu poradzić
Co poradzić? No zabawa, zabawa, robienie loda, minetka, masturbacja.
Z tą masturbacją nie chodzi o to, że jedno z Was się masturbuje, a drugie patrzy jak na tronie i obserwuje. Trzeba to robić razem. Przykładowo jak Ty jesteś podniecona, to zacznij się sama dotykać, a on niech Cię całuje -- piersi, sutki, szyja, brzuch, albo niech dodatkowo Cię masuje w środku — czyli razem Ciebie będziecie pieścić aż do orgazmu.
Potem na odwrót — trudno mi uwierzyć, że mężczyzna który nie ma seksu się nie masturbuje. Dlatego pieście go razem. Wiem, że się może peszyć, że patrzysz, to pieść go tak, abyś nie patrzyła... całuj go gdzie lubi, jak lubi.
Poprzedni miał jakieś 16.5, kolejny może 15. wizualnie jest spora różnica.
Ty z linijką, a może centymetrem każdemu mierzyłaś?
31 2023-06-15 02:32:31 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-06-15 02:33:41)
Kasiaxcyz napisał/a:Poprzedni miał jakieś 16.5, kolejny może 15. wizualnie jest spora różnica.
Ty z linijką, a może centymetrem każdemu mierzyłaś?
1,5 cm robi różnicę. Ma oko do szczegółów
.
Rozmawiałam z nim, mówił ze się nie masturbuje bo nie ogląda pornosow, a bez nich trudno mu się podniecić tak z niczego, wiec koniec końców robi to rzadko. Niestety u nas bez postępów, leżymy całujemy się, mi robi się gorąco, ale już czuje ze on się denerwuje, cały się poci, stres u niego na maksa. I wtedy on zaczyna ze co z niego za facet, że znowu spalił. Boje sie naprawdę co będzie dalej
jak go poznałam to byłam w szoku bo z niego taki przystojny facet, a kompletnie nie zdawał sobie z tego sprawy.. brak wiary w siebie niestety, a to dobry chłopak, wspiera mnie we wszystkim, nigdy mnie nie zawiódł jeszcze, tylko ten nieszczęsny seks. On jest świadomy problemu, sam mowi ze wie że to wazna kwestia i ze musi sobie jakoś pomoc. Ja nie wiem co mu poradzić
Jak nigdy się nie masturbował, nigdy nie oglądał pornusów. W związkach było kiepsko bo zapewne w żadnym nie doszło do sexu.
Jego organizm nigdy nie wyprodukował nawet ml spermy ...
Dla jego organizmu wzwód i sex to wręcz nieznane sprawy ...
Większość facetów potrzebuje dużego podniecenia i zerowego stresu aby mieć wzwód i go utrzymać.
On ma świadomośc że ma zerowe doświadczenie. Chce się "wykazać" i pokazać że jest prawdziwym facetem i stres nakreca stres. Niepowodzenie jeszcze nakręca.
Szczerze mówiąc na razie zrezygnuj z sexu a jak już to może niech to będą pieszczoty, stymulacja penisa czy łecztaczki ...
Jak Wasze organizmy się "dogadają" i stres zniknie to może się uda ...
Ale boję się że zajmie to bardzo bardzo długo czasu i będzie wymagało sporo czasu i cierpliwości ...
Pytanie czy chcesz i jesteś na to gotowa ...
Kasiaxcyz napisał/a:Rozmawiałam z nim, mówił ze się nie masturbuje bo nie ogląda pornosow, a bez nich trudno mu się podniecić tak z niczego, wiec koniec końców robi to rzadko.
Wg mnie kłamstwo obronne.
Nie sądze żeby kłamał, to szczery chłopak, nawet o niewygodnych dla niego rzeczach mi mówi.
Niestety u nas bez postępów, leżymy całujemy się, mi robi się gorąco, ale już czuje ze on się denerwuje, cały się poci, stres u niego na maksa. I wtedy on zaczyna ze co z niego za facet, że znowu spalił. Boje sie naprawdę co będzie dalej
jak go poznałam to byłam w szoku bo z niego taki przystojny facet, a kompletnie nie zdawał sobie z tego sprawy.. brak wiary w siebie niestety, a to dobry chłopak, wspiera mnie we wszystkim, nigdy mnie nie zawiódł jeszcze, tylko ten nieszczęsny seks. On jest świadomy problemu, sam mowi ze wie że to wazna kwestia i ze musi sobie jakoś pomoc. Ja nie wiem co mu poradzić
Robiłaś mu loda?
Nie robiłam, bo przez to, że on jest skrępowany, to nie wiem czy go w ogóle tam dotykać, żeby go jeszcze bardziej nie peszyć. Sama czuje jakąś wewnętrzną krępacje przez jego rozmiar, ale pewnie przez to, że on właśnie jest cały w stresie, gdyby był pewny siebie to ja też nie zwracałabym tak na to uwagi.
A gdzie tu mowa o lodzie…Robił Ci minetkę?
On robił, stara się ogólnie chłopak żeby było mi dobrze, było miło. palcem trochę gorzej mu wychodzi, ale do nauczenia.On się mastrubuje? Ma orgazmy? A Ty masz orgazmy? Masturbujesz się?
Twierdzi że się nie masturbuje, że porno nie ogląda. Nie wiem jak to jest możliwe? Mówił że był nieaktywny totalnie przez dłuższy czas.. a teraz chce to zmienić bo wie że to ważne w związku a jemu zależy na mnie.Miał ktoś orgazm?
Jeszcze nie. Ja sama potrafię go sobie sprawic, czy on sobie? Nie wiem skoro w ogóle tego nie robi…Moglibyście nie rozmawiać o seksie i porażkach w czasie seksu?
Mógłby on nie krytykować siebie do Ciebie?Leżycie i całujecie się? Nago?
Może to zabrzmi źle... ale spróbujcie mechanicznie podejść do tematu. Rozbierzcie się, tak po prostu. Potem weźcie razem prysznic czy kąpiel, ale bez erotyki. Potem idźcie do łóżka -- tak zwyczajnie, razem, nago. Nie pod kołdrę. Bez kołdry. W pokoju ciemno, ciepło, aby nie trzeba było kołdry. No i bez zbędnego romantyzmu zacznijcie się dotykać. Trzeba przełamać wstyd i samemu też się dotykać, tak jak się masturbuje każde z Was samotnie.
Niestety u nas bez postępów, leżymy całujemy się, mi robi się gorąco, ale już czuje ze on się denerwuje, cały się poci, stres u niego na maksa.
I jak robi Ci się gorąco to co dalej?
Bo sama się masturbujesz, to dlaczego nie zrobicie tak, abyś miała orgazm?I wtedy on zaczyna ze co z niego za facet, że znowu spalił.
Negatywy wyniszczają wasz seks.
To tak jakby facet zrzędził, żę ma małego, albo kobieta że ma małe piersi i się nie rozbierze. ... chociaż u Was właśnie ten przypadek pierwszy jest. Powiedz mu aby przestał wlewać negatywy.
Boje sie naprawdę co będzie dalej
jak go poznałam to byłam w szoku bo z niego taki przystojny facet, a kompletnie nie zdawał sobie z tego sprawy.. brak wiary w siebie niestety, a to dobry chłopak, wspiera mnie we wszystkim, nigdy mnie nie zawiódł jeszcze, tylko ten nieszczęsny seks. On jest świadomy problemu, sam mowi ze wie że to wazna kwestia i ze musi sobie jakoś pomoc. Ja nie wiem co mu poradzić
Co poradzić? No zabawa, zabawa, robienie loda, minetka, masturbacja.
Z tą masturbacją nie chodzi o to, że jedno z Was się masturbuje, a drugie patrzy jak na tronie i obserwuje. Trzeba to robić razem. Przykładowo jak Ty jesteś podniecona, to zacznij się sama dotykać, a on niech Cię całuje -- piersi, sutki, szyja, brzuch, albo niech dodatkowo Cię masuje w środku — czyli razem Ciebie będziecie pieścić aż do orgazmu.
Potem na odwrót — trudno mi uwierzyć, że mężczyzna który nie ma seksu się nie masturbuje. Dlatego pieście go razem. Wiem, że się może peszyć, że patrzysz, to pieść go tak, abyś nie patrzyła... całuj go gdzie lubi, jak lubi.
Trzeba przelamac jakoś tą barierę, muszę przestać się krępować, go tam dotykać. Domyslam się jak on musi się krępować, pewnie myśli ze nigdy mi nie będzie przyjemnie z nim.
Z jednego toksycznego związku weszłaś w kolejny, w którym tym razem odgrywasz rolę matki Teresy. Może nad tym warto byłoby się zastanowić?
Obawiam się, że swoją miłością go nie uleczysz. On potrzebuje pomocy specjalisty - seksuologa, może psychiatry, urologa. Jeśli on będzie czekał, aż samo przejdzie, to nigdy nie zaznasz z nim satysfakcjonującego seksu.
Gary napisał/a:Kasiaxcyz napisał/a:Rozmawiałam z nim, mówił ze się nie masturbuje bo nie ogląda pornosow, a bez nich trudno mu się podniecić tak z niczego, wiec koniec końców robi to rzadko.
Wg mnie kłamstwo obronne.
Nie sądze żeby kłamał, to szczery chłopak, nawet o niewygodnych dla niego rzeczach mi mówi.
Niestety u nas bez postępów, leżymy całujemy się, mi robi się gorąco, ale już czuje ze on się denerwuje, cały się poci, stres u niego na maksa. I wtedy on zaczyna ze co z niego za facet, że znowu spalił. Boje sie naprawdę co będzie dalej
jak go poznałam to byłam w szoku bo z niego taki przystojny facet, a kompletnie nie zdawał sobie z tego sprawy.. brak wiary w siebie niestety, a to dobry chłopak, wspiera mnie we wszystkim, nigdy mnie nie zawiódł jeszcze, tylko ten nieszczęsny seks. On jest świadomy problemu, sam mowi ze wie że to wazna kwestia i ze musi sobie jakoś pomoc. Ja nie wiem co mu poradzić
Robiłaś mu loda?
Nie robiłam, bo przez to, że on jest skrępowany, to nie wiem czy go w ogóle tam dotykać, żeby go jeszcze bardziej nie peszyć. Sama czuje jakąś wewnętrzną krępacje przez jego rozmiar, ale pewnie przez to, że on właśnie jest cały w stresie, gdyby był pewny siebie to ja też nie zwracałabym tak na to uwagi.
A gdzie tu mowa o lodzie…Robił Ci minetkę?
On robił, stara się ogólnie chłopak żeby było mi dobrze, było miło. palcem trochę gorzej mu wychodzi, ale do nauczenia.On się mastrubuje? Ma orgazmy? A Ty masz orgazmy? Masturbujesz się?
Twierdzi że się nie masturbuje, że porno nie ogląda. Nie wiem jak to jest możliwe? Mówił że był nieaktywny totalnie przez dłuższy czas.. a teraz chce to zmienić bo wie że to ważne w związku a jemu zależy na mnie.Miał ktoś orgazm?
Jeszcze nie. Ja sama potrafię go sobie sprawic, czy on sobie? Nie wiem skoro w ogóle tego nie robi…Moglibyście nie rozmawiać o seksie i porażkach w czasie seksu?
Mógłby on nie krytykować siebie do Ciebie?Leżycie i całujecie się? Nago?
Może to zabrzmi źle... ale spróbujcie mechanicznie podejść do tematu. Rozbierzcie się, tak po prostu. Potem weźcie razem prysznic czy kąpiel, ale bez erotyki. Potem idźcie do łóżka -- tak zwyczajnie, razem, nago. Nie pod kołdrę. Bez kołdry. W pokoju ciemno, ciepło, aby nie trzeba było kołdry. No i bez zbędnego romantyzmu zacznijcie się dotykać. Trzeba przełamać wstyd i samemu też się dotykać, tak jak się masturbuje każde z Was samotnie.
Niestety u nas bez postępów, leżymy całujemy się, mi robi się gorąco, ale już czuje ze on się denerwuje, cały się poci, stres u niego na maksa.
I jak robi Ci się gorąco to co dalej?
Bo sama się masturbujesz, to dlaczego nie zrobicie tak, abyś miała orgazm?I wtedy on zaczyna ze co z niego za facet, że znowu spalił.
Negatywy wyniszczają wasz seks.
To tak jakby facet zrzędził, żę ma małego, albo kobieta że ma małe piersi i się nie rozbierze. ... chociaż u Was właśnie ten przypadek pierwszy jest. Powiedz mu aby przestał wlewać negatywy.
Boje sie naprawdę co będzie dalej
jak go poznałam to byłam w szoku bo z niego taki przystojny facet, a kompletnie nie zdawał sobie z tego sprawy.. brak wiary w siebie niestety, a to dobry chłopak, wspiera mnie we wszystkim, nigdy mnie nie zawiódł jeszcze, tylko ten nieszczęsny seks. On jest świadomy problemu, sam mowi ze wie że to wazna kwestia i ze musi sobie jakoś pomoc. Ja nie wiem co mu poradzić
Co poradzić? No zabawa, zabawa, robienie loda, minetka, masturbacja.
Z tą masturbacją nie chodzi o to, że jedno z Was się masturbuje, a drugie patrzy jak na tronie i obserwuje. Trzeba to robić razem. Przykładowo jak Ty jesteś podniecona, to zacznij się sama dotykać, a on niech Cię całuje -- piersi, sutki, szyja, brzuch, albo niech dodatkowo Cię masuje w środku — czyli razem Ciebie będziecie pieścić aż do orgazmu.
Potem na odwrót — trudno mi uwierzyć, że mężczyzna który nie ma seksu się nie masturbuje. Dlatego pieście go razem. Wiem, że się może peszyć, że patrzysz, to pieść go tak, abyś nie patrzyła... całuj go gdzie lubi, jak lubi.Trzeba przelamac jakoś tą barierę, muszę przestać się krępować, go tam dotykać. Domyslam się jak on musi się krępować, pewnie myśli ze nigdy mi nie będzie przyjemnie z nim.
Krępować go tam dotykać? Czyli nie robiłaś loda? On nie robił minetki? Seks z ograniczonym dotykiem? Hmm... Kompleksy zabijają seks. Zahamowania zabijają seks.
Czyli zanim dojdziecie do problemu z małym penisem, to pewnie jeszcze inne bariery są do pokonania.
Jeśli Ci an nim zależy, to postarajcie się najpierw usunąć te inne problemy.
On mi robił dobrze ustami, ja jemu nie, bo udzielił mi się jego stres i jego kompleks.
...
On mi robił dobrze ustami, ja jemu nie, bo udzielił mi się jego stres i jego kompleks.
Ja mam wrażenie, że intymność i rozmowy o seksie mocno Cię krępują.
Penis, fiut, kutas, pindol, jakkolwiek - nie "tam go dotknąć"
nie wiem, ale pójście do łóżka, gdy sam temat onieśmiela i krępuje jest chyba dość ekstremalny.
wzajemnie się nakręcacie stresem, niepewnością, nieśmiałością itp
Powiedz, ile macie lat?
Myślę, że oni oboje, razem mogą się rozwinąć seksualnie. ![]()
Myślę, że oni oboje, razem mogą się rozwinąć seksualnie.
Mogą o ile spojrzą na temat seksu trochę szerzej, a nie koncentrować się tylko na wielkości ptaszka.
Oczywiste, że faceta to blokuje, zwłaszcza gdy widzi reakcję kobiety.
Wydaje mi się, że Autorka powinna skupić się trochę bardziej na nim, tym samym pokazując mu akceptację. Być trochę odważniejsza.
Jak już zrobi Ci się "ciepło", weź jego dłoń i zabaw... jego palcami. (Chyba nie muszę Ci mówić, co masz z nimi zrobić...)
Seks to zabawa, do której trzeba jednak trochę zaufania (jeśli mówimy o seksie w związku, ten przygodny wbrew pozorom jest chyba łatwiejszy).
Niestety u nas nadal bez seksu, on baaaardzo się denerwuje, do momentu jak się dotykamy tak jeszcze niezobowiązująco, z nawet tylko całujemy, on ma erekcje. Ale jak już tylko robi się gorecej, on jest cały mokry, poci sie, mowi mi wtedy ze już serce mu wali i ze musi ochłonąć bo to stres. Nie wiem już co robić, mowi że po prostu jemu bardzo zależy i chce aż za bardzo żeby wyszło dobrze, a wie ze podswiadomie sie stresuje i juz przewiduje że mu opadnie. Niestety później widac po nim ze jest taki podłamany, czasem nawet mnie nie dotyka wiele bo mowi ze nie chce mnie rozpalać a potem zostawiać z niczym. Tłumaczyłam mu ze nie musi mnie zostawiać z niczym, tylko na inne sposoby możemy sprawiać sobie przyjemność. Zależy mi na nim, ale on jest bardzo wrażliwy. Wynik robił, u urologa tez był, wszystko jest w porządku od strony fizycznej. Lekarz mówił ze po prostu musi sie odblokować psychicznie.
42 2023-06-26 21:01:20 Ostatnio edytowany przez dfx755 (2023-06-26 21:05:03)
Po pierwsze... zależy co oznacza mały ja nie ma szału w porównaniu to telefonu 14/15 cm zależy od jak się on napompuję.
Może ma też jakieś problemy zdrowotne i tu powód problemu z erekcją... a podwodów może być masa.
Dodajmy że jednak seks to nie sam Penis, od czego jest reszta jeżyk, paluszki, dłonie czy gadżety,
dodajmy też budowa partnerki może się okazać że jednak może mimo wszystko być nie tak nawet jak powstanie.
Czas na długą szczerą rozmowę, niech wszystko zbada, niech próbuje się wyciszyć.
Weź pod uwagę, że to, jaki on jest z charakteru, czyli nieśmiały, niedoświadczony, uroczy na swój sposób, to prawdopodobnie wypadkowa jego kompleksów dotyczących wielkości przyrodzenia + zaburzenia hormonalne, o których ci wspominał. Gdyby miał w gatkach dumne 25 cm, to byłby innym facetem, być może wcale nie tak miłym, a może i niezainteresowanym tobą, bo skaczącym z modelki na modelkę. Z tym małym ptaszkiem jest sobą, taki ci się spodobał zanim odkryłaś ten jego kompleks. Ceną za związek z nim może być brak twojej satysfakcji seksualnej, co się zdarza przy niewielkich gabarytach i silnym popędzie u kobiety, gdy palce i usta raczej denerwują, niż zastępują porządny seks. Dlatego przemyśl sprawę, pomyśl, na czym ci bardziej zależy.
... palce i usta raczej ...
Chyba jeszcze nie doszli do loda i minetki.
45 2023-06-26 22:24:49 Ostatnio edytowany przez dfx755 (2023-06-26 22:26:24)
Weź pod uwagę, że to, jaki on jest z charakteru, czyli nieśmiały, niedoświadczony, uroczy na swój sposób, to prawdopodobnie wypadkowa jego kompleksów dotyczących wielkości przyrodzenia + zaburzenia hormonalne, o których ci wspominał. Gdyby miał w gatkach dumne 25 cm, to byłby innym facetem, być może wcale nie tak miłym, a może i niezainteresowanym tobą, bo skaczącym z modelki na modelkę. Z tym małym ptaszkiem jest sobą, taki ci się spodobał zanim odkryłaś ten jego kompleks. Ceną za związek z nim może być brak twojej satysfakcji seksualnej, co się zdarza przy niewielkich gabarytach i silnym popędzie u kobiety, gdy palce i usta raczej denerwują, niż zastępują porządny seks. Dlatego przemyśl sprawę, pomyśl, na czym ci bardziej zależy.
Seks jednak jest ważny... by nie mówić, przy aktualnej też musiałbym mieć większego niż 14/15 i grubszego... owszem przyjemnie jej, ale widać że przydałby się porządniejszy, chociaż jakoś daje radę po dobrym podejściu. U mniej to hoho
Tak samo mit, ciąża i potrzeba większego... kurde ostatnia mężatka z którą byłem i dwója dzieci, w zupełności stykał mój.
Seks jednak jest ważny... b
Oczywiście, że jest ważny. Gdy penis jest malutki, a zwłaszcza cienki, to kobieta może mieć całe morze dobrych chęci i całkiem długo akceptować substytuty w postaci palców, ust czy wibratorów, ale frustracja narasta i kiedyś wywali korek. A pod spodem może znaleźć się wiele zaskakujących emocji, w tym nawet pogarda do mężczyzny z deficytem. Ratunkiem jest niski popęd u kobiety i niechęć do seksu, nie wszystkim nam przecież na nim zależy w równym stopniu. Są kobiety, które wręcz marzą o białym małżeństwie, z różnych powodów. Dlatego nawet właściciele malutkiego sprzętu mogą trafić na "swoją" babeczkę i żyć sobie spokojnie bez seksu lub z jego namiastkami. Natomiast autorka jest ostro napalona i już zirytowana, a jeszcze nawet nie zaczęli niczego testować. I dlatego u niej to raczej nie wypali. A szkoda.
47 2023-06-26 22:45:11 Ostatnio edytowany przez Kasiaxcyz (2023-06-26 22:47:51)
Sądze że na pewno jest to mniej niż 14cm.
Seks ogólnie jest dla mnie ważny w związku, ale wiem że ta wielkość to nie wszystko, co z tego ze mój ex miał niemal 17cm? Nie miałam z nim ochoty nigdy, bo nie potrafił dobrze mnie traktowac. Na obecnego mam ochote za każdym razem, dobrze się przy nim czuje, psychicznie jestem nakręcona bardzo i to za każdym razem. Frustruje mnie jedynie jego podejscie, ze składa broń od razu i się poddaje, dołuje. Myśle ze on ogólnie jest dobrym chłopakiem, dobrze wychowany wrażliwy, raczej nie sadze ze to dlatego ze ma mniejszego.
48 2023-06-26 22:46:05 Ostatnio edytowany przez Kasssja (2023-06-26 22:51:32)
Tak samo mit, ciąża i potrzeba większego... kurde ostatnia mężatka z którą byłem i dwója dzieci, w zupełności stykał mój.
Tak, to mit, że po porodzie to już jakieś przepastne otchłanie się tam robią. Może po piątce dzieci, ale po jednym mięśnie szybko wracają do stanu sprzed. No i przecież masa kobiet nie rodzi siłami natury, tylko ma cesarkę, wtedy stan pochwy jest jak u kobiety bezdzietnej. Ja miałam CC i nadal spokojnie obskakuję okres tamponami mini, ale w seksie lubię jednak gabarytowo. Fakt, że mam szczęście do partnerów grubo ponad normę i z tego powodu, bazując tylko na moim osobistym doświadczeniu, średnio dowierzam w te średnie długości penisa dla Polski. Ale kiedyś zdarzył mi się taki jeden biedulek i nie wiedziałam co ze sobą zrobić w tym łóżku. Jego zachowanie na golasa to natomiast temat na osobny wątek, ciekawy przypadek psychologiczny, bardzo odmienny od tego opisanego w starterze.
Sądze że na pewno jest to mniej niż 14cm.
Seks ogólnie jest dla mnie ważny w związku, ale wiem że ta wielkość to nie wszystko, co z tego ze mój ex miał niemal 17cm? Nie miałam z nim ochoty nigdy, bo nie potrafił dobrze mnie traktowac. Na obecnego mam ochote za każdym razem, dobrze się przy nim czuje, psychicznie jestem nakręcona bardzo i to za każdym razem. Frustruje mnie jedynie jego podejscie, ze składa broń od razu i się poddaje, dołuje. Myśle ze on ogólnie jest dobrym chłopakiem, dobrze wychowany wrażliwy, raczej nie sadze ze to dlatego ze ma małego.
Głupio by było zatem w ogóle nie spróbować. Jeśli jesteście blisko, to czeka was rozmowa o tej sytuacji. Bądź wspierająca i nieoceniająca, jeśli ci na nim zależy. Może z poczuciem, że jest akceptowany mimo kompleksów, otworzy się na ciebie.
dfx755 napisał/a:Tak samo mit, ciąża i potrzeba większego... kurde ostatnia mężatka z którą byłem i dwója dzieci, w zupełności stykał mój.
Tak, to mit, że po porodzie to już jakieś przepastne otchłanie się tam robią. Może po piątce dzieci, ale po jednym mięśnie szybko wracają do stanu sprzed. No i przecież masa kobiet nie rodzi siłami natury, tylko ma cesarkę, wtedy stan pochwy jest jak u kobiety bezdzietnej. Ja miałam CC i nadal spokojnie obskakuję okres tamponami mini, ale w seksie lubię jednak gabarytowo. Fakt, że mam szczęście do partnerów grubo ponad normę i z tego powodu, bazując tylko na moim osobistym przykładzie, średnio dowierzam w te średnie dla Polski. Ale kiedyś zdarzył mi się taki jeden biedulek i nie wiedziałam co ze sobą zrobić w tym łóżku. Jego zachowanie na golasa to natomiast temat na osobny wątek, ciekawy przypadek psychologiczny, bardzo odmienny od tego opisanego w starterze.
Każdy facet wie co ma w spodniach, ja z swoim szału nie mam realne 15/4 cm myślałem żeby sobie walnąć powiększenie jak robiłem wazektomię, ale fundusze, ryzyko, plus to jest 2/3 lata.
Sądze że na pewno jest to mniej niż 14cm.
Seks ogólnie jest dla mnie ważny w związku, ale wiem że ta wielkość to nie wszystko, co z tego ze mój ex miał niemal 17cm? Nie miałam z nim ochoty nigdy, bo nie potrafił dobrze mnie traktowac. Na obecnego mam ochote za każdym razem, dobrze się przy nim czuje, psychicznie jestem nakręcona bardzo i to za każdym razem. Frustruje mnie jedynie jego podejscie, ze składa broń od razu i się poddaje, dołuje. Myśle ze on ogólnie jest dobrym chłopakiem, dobrze wychowany wrażliwy, raczej nie sadze ze to dlatego ze ma mniejszego.
Skoro psychika szwankuje!/jakiś rodzaj nerwicy to powinien skonsultować się z psychiatrą, nie liczcie, że to samo przejdzie.
bazując tylko na moim osobistym doświadczeniu, średnio dowierzam w te średnie długości penisa dla Polski.
Jako eks żołnierz i bywalec poligonów, gdzie masz natrayski zbiorowe, to uważam, że ta średnia i tak jest zawyżona. ![]()
Kasssja napisał/a:bazując tylko na moim osobistym doświadczeniu, średnio dowierzam w te średnie długości penisa dla Polski.
Jako eks żołnierz i bywalec poligonów, gdzie masz natrayski zbiorowe, to uważam, że ta średnia i tak jest zawyżona.
Nie wiem jak inne penisy działają, plus "koledzy" chyba nie paradują z zawodem... a jednak potrafi być duża różnica między spocznij, a baczność
a wśród koleżanek jednak nawet czytając między wierszami małych nie spotykały. Jednak trzymałbym się średniej 17 cm
Nie wiem jak inne penisy działają, plus "koledzy" chyba nie paradują z zawodem... a jednak potrafi być duża różnica między spocznij, a baczność
a wśród koleżanek jednak nawet czytając między wierszami małych nie spotykały. Jednak trzymałbym się średniej 17 cm
Raczej to pisałem w formie pół-żartu.
A co do koleżanek, to babki mają tendencję do sporej przesady, albo opierają się na deklaracjach kolesi. Raczej mało która babka biega z cm krawieckim, żeby coś mierzyć. A kolesie jak mierzą, to w 90% gdzieś od okolic jajec, choć powinno się od kości łonowej.
Z tymi deklaracjami babek, że niby to lubią duże penisy, to też tak przez palce trzeba na to patrzeć. A potem często-gęsto się okazuje, że po prostu nie mają bladego pojęcia ile to jest "dużo" i się potem w łóżku okazuje, że wszystkie pozycje z głębszą penetracją odpadają, że anal też odpada, albo potrafi taka dostać szczękościsku przy robieniu fellatio. Miałem takiego znajomego kiedyś, we wzwodzie 20+. Tak to się babki śliniły, bo bydlaka nie ukryjesz. W praktyce natomiast - posucha. Seksu mało i sumarycznie mocno przeciętny, a zdarzyło się mu też kilka razy, że jego partnerka lądowała na sorze. Także obie skrajności są dramatyczne.
dfx755 napisał/a:Nie wiem jak inne penisy działają, plus "koledzy" chyba nie paradują z zawodem... a jednak potrafi być duża różnica między spocznij, a baczność
a wśród koleżanek jednak nawet czytając między wierszami małych nie spotykały. Jednak trzymałbym się średniej 17 cm
Raczej to pisałem w formie pół-żartu.
A co do koleżanek, to babki mają tendencję do sporej przesady, albo opierają się na deklaracjach kolesi. Raczej mało która babka biega z cm krawieckim, żeby coś mierzyć. A kolesie jak mierzą, to w 90% gdzieś od okolic jajec, choć powinno się od kości łonowej.
Z tymi deklaracjami babek, że niby to lubią duże penisy, to też tak przez palce trzeba na to patrzeć. A potem często-gęsto się okazuje, że po prostu nie mają bladego pojęcia ile to jest "dużo" i się potem w łóżku okazuje, że wszystkie pozycje z głębszą penetracją odpadają, że anal też odpada, albo potrafi taka dostać szczękościsku przy robieniu fellatio. Miałem takiego znajomego kiedyś, we wzwodzie 20+. Tak to się babki śliniły, bo bydlaka nie ukryjesz. W praktyce natomiast - posucha. Seksu mało i sumarycznie mocno przeciętny, a zdarzyło się mu też kilka razy, że jego partnerka lądowała na sorze. Także obie skrajności są dramatyczne.
Budowa indywidualna, połowa moich jedźcie eee bo lekki dyskomfort... aktualna no myślę że bez problemu dała by radę dużym kolegą.
dfx755 napisał/a:Nie wiem jak inne penisy działają, plus "koledzy" chyba nie paradują z zawodem... a jednak potrafi być duża różnica między spocznij, a baczność
a wśród koleżanek jednak nawet czytając między wierszami małych nie spotykały. Jednak trzymałbym się średniej 17 cm
Raczej to pisałem w formie pół-żartu.
A co do koleżanek, to babki mają tendencję do sporej przesady, albo opierają się na deklaracjach kolesi. Raczej mało która babka biega z cm krawieckim, żeby coś mierzyć. A kolesie jak mierzą, to w 90% gdzieś od okolic jajec, choć powinno się od kości łonowej.
Z tymi deklaracjami babek, że niby to lubią duże penisy, to też tak przez palce trzeba na to patrzeć. A potem często-gęsto się okazuje, że po prostu nie mają bladego pojęcia ile to jest "dużo" i się potem w łóżku okazuje, że wszystkie pozycje z głębszą penetracją odpadają, że anal też odpada, albo potrafi taka dostać szczękościsku przy robieniu fellatio. Miałem takiego znajomego kiedyś, we wzwodzie 20+. Tak to się babki śliniły, bo bydlaka nie ukryjesz. W praktyce natomiast - posucha. Seksu mało i sumarycznie mocno przeciętny, a zdarzyło się mu też kilka razy, że jego partnerka lądowała na sorze. Także obie skrajności są dramatyczne.
Cóż za incelskie bajkopisarstwo.
Biedni ci nieliczni z pytongami, nikt ich nie chce, jak tylko zobaczą pytonga XD I jeszcze ten SOR musiał się pojawić, jako ostrzeżenie dla nas wszystkich, żebyśmy od razu uciekały na widok pana wyposażonego powyżej kalibru przeciętnego incelaka. XD
Z drugiej strony fajnie sobie popsioczyć na pOlki, że lecą na czarnych z wiadomych powodów.
Młodzież kiedyś mówiła żal.pl, mógłbyś sobie to w sygnaturkę wstawić.
Kasssja nie każdy ma rozklapioche, że można wsadzić obie ręce i zaklaskać. Nie mierz wszystkich własną miarą. Jest spora grupa kobiet, które wolą rozmiary przeciętne, czy wręcz lekko poniżej, bo taką mają anatomię czy problemy z endometrium, tendencję do PCOS, mocno zgiętą szyjkę macicy, suchość pochwy czy inne takie i zwyczajnie mocniejsza/głębsza penetracja oznacza zajebisty ból. Technicznie wystarczy ok 5-7 cm żeby dotrzeć do wszystkich strategicznie unerwionych miejsc, a reszta to tylko siedzi w głowie. Z resztą, co ja tam będę się rozpisywał. Idź do fizjoterapeuty uroginekologicznego, zrób sobie badanie PERFECT, a potem dopiero się rozkręcaj z tematami ile cm potrzeba kobiecie do zaspokojenia.
58 2023-06-27 11:18:47 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2023-06-27 11:19:21)
Ale ty dalej będziesz twierdzić, że miałaś tylko 20+, jak i wszystkie twoje koleżanki.
Tia. Pewnie.
Z raportu South London and Maudsley NHS Foundation Trust, opublikowanego w 2015 r. przez czasopismo "British Journal of Urology International" wynika, że są one mniejsze. Badacze tej instytucji przeanalizowali wyniki 17 różnych raportów, obejmujących łącznie 15,5 tys. mężczyzn z całego świata. Pod uwagę wzięto pomiary przeprowadzane wyłącznie przez lekarzy, za pomocą przyrządów pomiarowych, z zastosowaniem standaryzowanych kryteriów pomiaru. Penisy uczestników badań mierzone były od kości łonowej do czubka żołędzi (bez napletka), obwód natomiast u podstawy penisa lub w połowie jego długości.
W wyniku badań naukowcy ustalili, że przeciętny członek podczas erekcji ma 13,12 cm długości i 11,66 cm obwodu, natomiast standardowy rozmiar penisa w stanie spoczynku to 9,16 i 9,31 cm obwodu. U 5 na 100 mężczyzn długość penisa podczas wzwodu nie przekracza 10 cm. Największymi rozmiarami penisa w stanie erekcji może się pochwalić podobnie znikoma liczba mężczyzn. Zaledwie 6 proc. mężczyzn została obdarzona bardzo dużym przyrodzeniem, osiągającym więcej niż 18 cm we wzwodzie.
Moje dwie miały PCOS... u jednej naprawdę konkretnie dawało jej popalić bo do kompletu endometrioza...
Moje dwie miały PCOS... u jednej naprawdę konkretnie dawało jej popalić bo do kompletu endometrioza...
To samo z nietrzymaniem moczu z powodu wielu dysfunkcji mięśni dna miednicy. Kurde, doktoraty o tym piszą. A weź jeszcze pod uwagę ile jest kobiet z takimi zrostami po cesarkach (lub usuniętych jajnikach - jednym lub obu), że nawet niczego nie są w stanie ściągnąć z górnych półek, bo już takie wyciągnięcie i rozciągnięcie ciała sprawia im to ból, a ta głupia pinda będzie twierdzić, że wszystkie lubią dużych, a jak ktoś twierdzi inaczej, to incel z małym pisiorkiem.
61 2023-06-27 11:23:48 Ostatnio edytowany przez dfx755 (2023-06-27 11:28:56)
Jack Sparrow napisał/a:dfx755 napisał/a:Nie wiem jak inne penisy działają, plus "koledzy" chyba nie paradują z zawodem... a jednak potrafi być duża różnica między spocznij, a baczność
a wśród koleżanek jednak nawet czytając między wierszami małych nie spotykały. Jednak trzymałbym się średniej 17 cm
Raczej to pisałem w formie pół-żartu.
A co do koleżanek, to babki mają tendencję do sporej przesady, albo opierają się na deklaracjach kolesi. Raczej mało która babka biega z cm krawieckim, żeby coś mierzyć. A kolesie jak mierzą, to w 90% gdzieś od okolic jajec, choć powinno się od kości łonowej.
Z tymi deklaracjami babek, że niby to lubią duże penisy, to też tak przez palce trzeba na to patrzeć. A potem często-gęsto się okazuje, że po prostu nie mają bladego pojęcia ile to jest "dużo" i się potem w łóżku okazuje, że wszystkie pozycje z głębszą penetracją odpadają, że anal też odpada, albo potrafi taka dostać szczękościsku przy robieniu fellatio. Miałem takiego znajomego kiedyś, we wzwodzie 20+. Tak to się babki śliniły, bo bydlaka nie ukryjesz. W praktyce natomiast - posucha. Seksu mało i sumarycznie mocno przeciętny, a zdarzyło się mu też kilka razy, że jego partnerka lądowała na sorze. Także obie skrajności są dramatyczne.
Cóż za incelskie bajkopisarstwo.
Biedni ci nieliczni z pytongami, nikt ich nie chce, jak tylko zobaczą pytonga XD I jeszcze ten SOR musiał się pojawić, jako ostrzeżenie dla nas wszystkich, żebyśmy od razu uciekały na widok pana wyposażonego powyżej kalibru przeciętnego incelaka. XD
Z drugiej strony fajnie sobie popsioczyć na pOlki, że lecą na czarnych z wiadomych powodów.
Młodzież kiedyś mówiła żal.pl, mógłbyś sobie to w sygnaturkę wstawić.
Ja bym powiedział bardziej że na dużego chu... większość koleżanek się połakomi. (mówimy o moich). Nie oszukujmy się kobiety też często myślą tym co maja miedzy nogami, jak 90% mężczyzn, tylko ich wymagania są wyższe. Łatwiej o ładną kobietę niż o konkretnego faceta.
W moim przypadku połowa czuła dyskomfort przy moim bez szału, ale tylko na jeźdźca.
dfx755 napisał/a:Moje dwie miały PCOS... u jednej naprawdę konkretnie dawało jej popalić bo do kompletu endometrioza...
To samo z nietrzymaniem moczu z powodu wielu dysfunkcji mięśni dna miednicy. Kurde, doktoraty o tym piszą. A weź jeszcze pod uwagę ile jest kobiet z takimi zrostami po cesarkach (lub usuniętych jajnikach - jednym lub obu), że nawet niczego nie są w stanie ściągnąć z górnych półek, bo już takie wyciągnięcie i rozciągnięcie ciała sprawia im to ból, a ta głupia pinda będzie twierdzić, że wszystkie lubią dużych, a jak ktoś twierdzi inaczej, to incel z małym pisiorkiem.
Mnie doktoraty o tym nie ominęły... jednak to rzuca na przyszłość związku... insulino odporność, cukrzyca (były szczupłe), nieraz była całkowicie out z bólu, raz wizyta na SOR.
Dodajmy zaburzenia psychologiczne też mogą mieć podłoża pcos, ja o tym mogę pisać rozprawkę.
Jeśli jestem z kobietą muszę ją poznać.
Ja bym powiedział bardziej że na dużego chu... większość koleżanek się połakomi. (mówimy o moich). Nie oszukujmy się kobiety też często myślą tym co maja miedzy nogami, jak 90% mężczyzn, tylko ich wymagania są wyższe. Łatwiej o ładną kobietę niż o konkretnego faceta.
W moim przypadku połowa czuła dyskomfort przy moim bez szału, ale tylko na jeźdźca.
I ja do tego się odnosiłem. Chłop miał wzięcie ogólnie, ale jak przychodziło do seksu, to był najczęściej mocno przeciętny. O ile w ogóle do niego dochodziło, bo z tego co mówił, to równie często kończyło się na robótkach ręcznych.
Kasssja nie każdy ma rozklapioche, że można wsadzić obie ręce i zaklaskać. Nie mierz wszystkich własną miarą. Jest spora grupa kobiet, które wolą rozmiary przeciętne, czy wręcz lekko poniżej, bo taką mają anatomię czy problemy z endometrium, tendencję do PCOS, mocno zgiętą szyjkę macicy, suchość pochwy czy inne takie i zwyczajnie mocniejsza/głębsza penetracja oznacza zajebisty ból. Technicznie wystarczy ok 5-7 cm żeby dotrzeć do wszystkich strategicznie unerwionych miejsc, a reszta to tylko siedzi w głowie. Z resztą, co ja tam będę się rozpisywał. Idź do fizjoterapeuty uroginekologicznego, zrób sobie badanie PERFECT, a potem dopiero się rozkręcaj z tematami ile cm potrzeba kobiecie do zaspokojenia.
Sieroto, już tam wyżej opisywałam swoją anatomię, nie musisz znów wymyślać bajek. I wyobraź sobie, że miałam nawet endometriozę, jestem po zabiegu. Wszystkie twoje wpisy w tym wątku można podsumować krótko:
Jack Sparrow: "mam maluśkiego peniska i kurna odwalcie się ode mnie, bo są kobiety z suchością pochwy, zgiętą szyjką i innymi schorzeniami, którym moje 6 cm pasuje!!!
XD
Czyli jak wklejam cytaty artykułów opartych na naukowych, obiektywnych badaniach to znak, że mam małego członka?
Ciekawy fikołek.