Witam! mam problem proszę pomożcie mi!
Mam 21 Lat i synka 18 miesiecznego. Spotykam się z mężczyzną o 10 lat starszym on ma 32 lata. Jest niby super, ponieważ ostatnio nasze relacje sie poprawily mimo ze nie mamy dlugiego stażu bycia zw sobą bo zaledwie 4 miesiace.
On pracuje 150 km od miejsca zamieszkania czyli widujemy sie co weekendy ewentualnie jeszcze w tygodniu z raz.
Jak przyjezdza to spedza u mnie wolny czas choc czesto na weekendy znika na cale dnie i zalatwia sprawy ktorych nie moze zalatwic w ciagu tyg poniewaz go nie ma, i przyjezdza tylko na noc, co mnie troche irytuje poniewaz traktuje mnie jak hotel do ktorego moze wpasc kiedy akurat ma ochote, ale problem lezy tez w czym innym...
Nie pasowalo mi to ze nasz zwiazek ma polegac na odleglosci, prosilam go aby tu zaczal prace a nie mial by z tym az takiego problemu poniewaz to jego firma i moglby podzielic pracownikow z tym ze wydaje mnie się ze on jeszcze lubi niezalezność, ja bardzo chcialabym podjac prace poniewaz mam synka na utrzymaniu i mieszkanie wynajete a byly maz tzn: jeszcze obecny ale rozwod w toku, juz nie pomaga finansowo w zaden sposob az do zakonczenia sprawy...
Dlatego muszę podjac prace, mam okazje do wyjechania na 3 miesiace do Holandii wspolna nasza znajoma a bardziej jego powiedziala ze pomoze mi wyjechac poniewaz ona rowniez wyjezdza tam od razu po swietach, jak usłyszał ten pomysł moj facet, to odrazu odpowiedz była NIE!! ze złoscia, odp. Ona by swojego na krok nie puscila a tobie zalatwia zebys beze mnie wyjezdzala i jak ty to sobie wyobrazasz jak bedziemy sie kontaktowac, i w ogole jak sobie to wyobrazasz tyle czasu i my osobno... yyy tylko ze ja musze tu czekac i akceptowac jego prace tam ktora juz trwa w delegacji ponad 4 miesiace i pozostal jeszcze miesiac, ale mialam nadzieje ze zaakceptuje co robic zgodzic sie? nie mam jak utrzymac synka a to dla mnie okazja jak nie wiem, pytalam go kiedys co uwaza o pracy np: jako kelnerka powiedzial ze tez nie bo ktos bedzie mnie za du*pe łapał, jak powiedzialam o przedstawicielu handlowym tez nie zgodzil sie bo bede z obcymi po ludziach jezdzic, a jak wspomnialam o tym ze chcialabym rowniez robic to co robilam zanim urodzilam dziecko tanczyc nie zgodzil sie bo uznal ze to jest idiotyczny pomysl koledzy itp. Dzisiaj mi oznajmił że denerwuje go znajomosc moja z ta kolezanka i ze jest cholernie wsciekly ze sie z nia widuje i ze on zakonczy ta przyjazn... co robic? Kocham go i chce z nim bardzo być, ale musze myslec o dziecku a chcialabym aby on to jakos zrozumial ze mam dziecko i musze je utrzymac i dziecko, on nie ma nikogo do utrzymania a ja mam, a on zarabia na siebie a mi kaze siedziec w domu... Zalezy mi na nim, ale co robić? Nie chce stracić przyjaciolki, i chce miec normalne zycie i zebym mogla dziecku zapewnic godne zycie ale rowniez nie chce go stracić? Doradzcie... ;(
Podobne tematy
No dobra, ale co Ty zrobisz z dzieckiem jak do tej Holandii pojedziesz???
Moja mama zajmie sie małym. Więc tu akurat maly ma z kim zostać, i nie ma w tym problemu tylko w tym drugim watku wiec co mam robic bo juz sama nie wiem...
Zamiast rozważać wyjazd za granicą, zacznij się zastanawiać, czy znajomość z tym facetem ma jakikolwiek sens, skoro jedyne co potrafi, to egoistycznie patrzeć na zapewnienie sobie komfortu psychicznego poprzez ograniczenie...
Wierzę, że babcia mogłaby zaopiekować się Twoim synem brawurowo, i że miałby wszystko czego tylko dusza zapragnie, ale to mama jest mu teraz najbardziej potrzebna. Dzieci szybko rosną. Twój synek nie będzie jutro taki sam jak dziś. Pomyśl, czy chciałabyś stracić możliwość opiekowania się nim, obserwowania jego pierwszych małych-wielkich sukcesów, na rzecz pracy za granicą? Nie byłoby Ci szkoda? Jesteś gotowa na taką rozłąkę? Rozsądniej byłoby gdybyś przyłożyła się, poszukała sobie pracy na miejscu, i zrozumiała, że masz do utrzymania siebie i dziecko, i to jest w tym momencie najważniejsze.
W tym problem ze porozsylalam juz tyle CV ze juz naprawde nie widze nadzieji na znalezienie pracy, jestem po zawodówce i nie zdazylam podjac zadnej pracy aby miec doswiadczenie poniewaz zaszlam w ciaze, po za pracami dorywczymi... mam troche zobowiazan i musze je uregulowac, a maly potrzebuje z dnia na dzien wiecej rzeczy a wyjazd jest tylko na trzy miesiace a wierze ze to by naprawde poprawilo moja sytuacje teraz nie wiem czy jutro maly bedzie mial wszystko a wyjezdzajac wiem ze podstawowe rzeczy bedzie mial i duzo wiecej a po trzech miesiacach bede juz z nim, moja mama takze wyjezdzala za granice jak bylam mala bo musiala. A wiec co radzicie jechac i nie przejmowac sie zdaniem jego czy zostac? Powiedzial ze jak jeszcze raz wspomne ten temat wyjazdu do pracy za granice to juz nigdy wiecej go nie zobacze... co robic? Jeśli chodzi o dziecko to ono bedzie bezpieczne i szczesliwe poniewaz u babci czuje sie rewelacyjnie, bede strasznie za nim tesknic ale to dla naszego dobra... i lepszej przyszlosci. ale co zrobic z tamtym?
Skoro tak się sprawy mają... to jedź.
Jak już wspomniałam, masz na utrzymaniu siebie i dziecko, i to jest najważniejsze, a nie jego widzi-mi-się. Jeżeli uważasz, że taki wyjazd mógłby podreperować Twój budżet i ułatwiłoby Ci to wiele kwestii, to życzę udanego pobytu w Holandii. ![]()