Wyszło na jaw że moja żona mnie zdradzała przez 4 misiące ze swoim kolegą którego nie lubiłem. Gdy znalazłem dowód w pierwszej kolejności pomyślałem że to koniec i wyszedłem z domu, jednak po krótkim spacerze i przemyśleniach wróciłem, gdy wróciłem tłumaczyła mi że sie pogubiła, zaczęła mnie przepraszac i prosiła abym dał jej szansę, że się to już nigdy nie powtórzy, że to koniec z nim i chce byc ze mną. Mimo tego co mi zrobiła chce byc z nią, minęło już 4 tygodnie od tego jak wszytsko się wydało, jest dla mnie bardzo miła, stara się zdobyc moje zaufanie, mówi że mnie kocha i chce byc ze mną. MI jest ciężko, jednak się staram, dzisiaj jej powiedziałem aby wysłała do niego ostatniego smsa typu "powodzenia, żegnam", obraziła się na mnie, nie chce wysłac takiego smsa, twierdzi że to koniec i nie chce do niego już pisac i jest przekonana że on do niej też nie napisze. Jednak to jest jeden z warunków jaki musi spełnic abym był z nią. Czy ja dobrze postąpiłem każąc jej wysłac takiego smsa? Wydaje mi się że jak ona tak nie zrobi to ja chyba dam sobie z nią spokój, bo wydaje mi się że jej na mnie nie zależy, mimo że mówi, że jest inaczej.
Podobne tematy
Nie każ jej pisać tego sms`a, bo to nie ma sensu. Jeśli z nim skończyła naprawdę, to po co Ci ten sms? Zależy jej, tak myślę, skoro stara się odzyskać Twoje zaufanie i nawet to, że nie chce tego sms`a wysłać o tym świadczy. Dogadajcie się i ułoży się między Wami, powodzenia ![]()
Dogadajcie się i ułoży się między Wami, powodzenia
a jakby nie wyszło na JAW
to co ?
Skąd mam wiedzieć co by było?
Najważniejsze, że mimo jej błędu facet chce wybaczyć i dalej z nią być
Uważam tego sms`a za niepotrzebnego, ale to jest ich decyzja ![]()
A ja uważam,że masz rację! Bez tego sms-a nie zaznasz nigdy spokoju! Zamęczysz się chłopie psychicznie....ze jeszcze gdzieś tam istnieje miedzy nimi jakaś furtka. Byłem kiedyś w bardzo podobnej sytuacji. Po takim numerze jak opisałeś,wręcz należy Ci sie jakis dowód lojalności i próby odbudowania tego związku. U mnie wygladało to mniej więcej tak....że przy mnie została przeprowadzona ostateczna i dobitna rozmowa,że to koniec wszelkich kontaktów i już! Dopiero wtedy pozwoliło mi to uwolnic się od tych duchów przeszłości i inaczej na nia spojrzeć. Ja innej drogi nie widzę.... Inaczej zawsze bedzie stała miedzy Wami ta niewidzialna ściana.....
driver, już zrobiła z Ciebie jelenia, a chciałby superjelenia
. A nie chciałbyś być mężczyzną?
Tez tak dokładnie sobie pomyślałem...... Jeśli nie chce tego zrobić, to sam odpowiedz sobie na swoje pytanie...Nie chce definitywnie zamknąć tej furtki!!
8 2011-07-28 00:08:16 Ostatnio edytowany przez Guniaczek (2011-07-28 00:12:38)
Może i macie rację chłopaki
A ja rozumiem to, że nie chce napisać tego sms`a inaczej. Nie chce mieć z tym gościem już nic wspólnego, bo chce odzyskać męża. A ten sms to tak jakby krok wstecz, znowu kontakt z tamtym. Zaraz powiecie, że "solidarność jajników", że jej bronię. ABSOLUTNIE nie pochwalam tego, co zrobiła. Ale jakoś pomysł do głowy Ci przyszedł, żeby tego nie skreślać...
A ja rozumiem to, że nie chce napisać tego sms
to jak to rozumiesz to po co się pytasz ?
Ty napisz ona niech naciśnie zieloną słuchawkę ![]()
Wstecz?? To wielki krok naprzód by cokolwiek ratować,jak to ona przedstawia.... Zapewniam Cię,że nie ma nic gorszego dla faceta by go upokorzyc przy innym..... Jednak z wiadomych przyczyn ona nie chce wykonać tego kroku! Powód? Tamten facet juz by jej tego nie wybaczył! Te tłumaczenia,że nie chce mieć z nim juz kontaktu można połozyc koło bajek Andersena....
Guniaczek napisał/a:A ja rozumiem to, że nie chce napisać tego sms
to jak to rozumiesz to po co się pytasz ?
Uciąłeś kawałek mojej wypowiedzi, co zmieniło jej sens. Widzę, że nie mam szans w dyskusji z facetami, więc się wycofam
Dobrej nocy drodzy koledzy ![]()
12 2011-07-28 00:23:14 Ostatnio edytowany przez mars225 (2011-07-28 00:23:32)
A ja rozumiem to, że nie chce napisać tego sms`a inaczej. Nie chce mieć z tym gościem już nic wspólnego, bo chce odzyskać męża. A ten sms to tak jakby krok wstecz, znowu kontakt z tamtym.
dla męża może to być jakiś tam dowód na faktyczne zakończenie romansu, więc taki sms można zrozumieć, a uporczywe bronienie się przed wysłaniem takiego smsa ja bym widział jako brak chęci do zakończenia romansu (bo czy wiadomo faktycznie że tam wszystko skończone? to że jest miła nie znaczy że z tamtym zerwała).
nie rozumiem, po jaka cholere ma pisac tego smsa? jak bedzie chciala utrzymywac kontakt z tamtym gosciem to utrzyma i tak, np. w tajemnicy przed Toba. zaden sms niczego nie gwarantuje...
Mars225 dokładnie ujął to co miałem na myśli......Furtka jest cały czas niezamknięta!! Zdaj sobie w końcu z tego sprawę driver.... Wiem,że to bolesne ale takie są fakty! Jeśli masz na to inne wytłumaczenie...to sam sobie w to wierz!
facet ja zbalamucil na romans i ma do niego pisac - "powodzenia", bez przesady... powinna raczej napisac - "spadaj" ;-P
nie rozumiem, po jaka cholere ma pisac tego smsa?
Po to, że on tego chce. A jej rolą w tym momencie nie jest myślenie, tylko wykonywanie. Inna rzecz, że dla mnie niepojęte jest kontynuowanie przez niego tego związku...
bellew napisał/a:Guniaczek napisał/a:A ja rozumiem to, że nie chce napisać tego sms
to jak to rozumiesz to po co się pytasz ?
Uciąłeś kawałek mojej wypowiedzi, co zmieniło jej sens. Widzę, że nie mam szans w dyskusji z facetami, więc się wycofam
Dobrej nocy drodzy koledzy
Tak Ci się tylko wydaje
facet ja zbalamucil na romans i ma do niego pisac - "powodzenia", bez przesady... powinna raczej napisac - "spadaj" ;-P
"zbalamuci" ![]()
Dziwni jesteście Panowie - skoro ona twierdzi ze wszystko skonczone to tak jest/powinno być. Nie chce pisac smsa, bo nawet w ten sposob nie chce sie juz kontaktowac z bylym kochankiem (bo napisanie smsa to przyznacie jest kontakt, nie?, a jak on jej odpisze to bedzie podwojny kontakt, a jak popisza wiecej to moze zmieni zdanie i jednak wybierze kochanka :-)? A juz na pewno nie powinna pisac takich banalnych glupot - jak "zegnam , powodzenia"...
a jak on jej odpisze to bedzie podwojny kontakt, a jak popisza wiecej to moze zmieni zdanie i jednak wybierze kochanka :-)?
![]()
Wyobrazni nie macie Panowie, ze taki scenariusz mogłby zaistnieć....i kazecie pisac jakies smsy...
22 2011-07-28 01:00:32 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-07-28 01:02:45)
Wybaczenie zdrady lub nie to kwestia indywidualna.
Jeżeli jednak zdecydowałeś się wybaczyć, a ona nie chce wysłać tego sms-a, to uważam, że robi Cię w wała. Przecież jeżeli naprawdę chciałaby, to odbudować, to wysłałaby bez gadania, żeby to zakończyć raz na zawsze , a Tobie przynieść ulgę.
Rozumiem Ciebie, że chciałeś takiego dowodu, żeby móc zamknąć ten rozdział.
Motylek, jak przez napisanie sms-a, ona dalej kontaktowałaby się z kochankiem, to tym bardziej wiadomo jak mało zależało jej na tym małżeństwie, skoro taka niezdecydowana kobita.
Dziwni jesteście Panowie - skoro ona twierdzi ze wszystko skonczone to tak jest/powinno być. Nie chce pisac smsa, bo nawet w ten sposob nie chce sie juz kontaktowac z bylym kochankiem (bo napisanie smsa to przyznacie jest kontakt, nie?, a jak on jej odpisze to bedzie podwojny kontakt, a jak popisza wiecej to moze zmieni zdanie i jednak wybierze kochanka :-)? A juz na pewno nie powinna pisac takich banalnych glupot - jak "zegnam , powodzenia"...
Nie, powinna napisać: Spływaj z mojego życia raz na zawsze.
I nie wiem czemu analizujesz co ona chce. Jakie to ma znaczenie? To nie ona dostała w łeb, tylko ona zdradziła. Teraz, żeby coś naprawić, powinna robić to, co on jej każe i jeszcze więcej z własnej inicjatywy.
Wyobrazni nie macie Panowie, ze taki scenariusz mogłby zaistnieć....i kazecie pisac jakies smsy...
To motylku lepiej jakby zaistniał teraz ? nieprawdaż ?
motylek79 napisał/a:Dziwni jesteście Panowie - skoro ona twierdzi ze wszystko skonczone to tak jest/powinno być. Nie chce pisac smsa, bo nawet w ten sposob nie chce sie juz kontaktowac z bylym kochankiem (bo napisanie smsa to przyznacie jest kontakt, nie?, a jak on jej odpisze to bedzie podwojny kontakt, a jak popisza wiecej to moze zmieni zdanie i jednak wybierze kochanka :-)? A juz na pewno nie powinna pisac takich banalnych glupot - jak "zegnam , powodzenia"...
Nie, powinna napisać: Spływaj z mojego życia raz na zawsze.
I nie wiem czemu analizujesz co ona chce. Jakie to ma znaczenie? To nie ona dostała w łeb, tylko ona zdradziła. Teraz, żeby coś naprawić, powinna robić to, co on jej każe i jeszcze więcej z własnej inicjatywy.
Dokładnie !!
to on musi odbudować zaufanie nie ona !!! a za tym muszą iść czyny nie tylko cielesne ![]()
motylek79 napisał/a:Dziwni jesteście Panowie - skoro ona twierdzi ze wszystko skonczone to tak jest/powinno być. Nie chce pisac smsa, bo nawet w ten sposob nie chce sie juz kontaktowac z bylym kochankiem (bo napisanie smsa to przyznacie jest kontakt, nie?, a jak on jej odpisze to bedzie podwojny kontakt, a jak popisza wiecej to moze zmieni zdanie i jednak wybierze kochanka :-)? A juz na pewno nie powinna pisac takich banalnych glupot - jak "zegnam , powodzenia"...
Nie, powinna napisać: Spływaj z mojego życia raz na zawsze.
I nie wiem czemu analizujesz co ona chce. Jakie to ma znaczenie? To nie ona dostała w łeb, tylko ona zdradziła. Teraz, żeby coś naprawić, powinna robić to, co on jej każe i jeszcze więcej z własnej inicjatywy.
Tak, zdradzila. I co teraz? - jak dlugo ma przepraszać, codziennie, do konca życia?
Nawiasem mowiac pisanie smsow jest idiotyczne, ja bym proponowala jej zadzwonienie do kochanka i powiedzenie mu zeby spadal. Moze wtedy jej maz juz by mial gwarancja na 500 procent ze nigdy go nie zdradzi z kolega.
A tak poza tym w zyciu bym nie napisala na jej miejscu takiego smsa, a juz tym bardziej jakby mi ktos kazal. chyba ze z wlasnej inicjatywy.
Tak, zdradzila. I co teraz? - jak dlugo ma przepraszać, codziennie, do konca życia?
Tak, ona do końca będzie tą osobą, której w tym związku mniej wolno i tą osobą, która musi się zdawać sobie sprawę, że jeszcze za 20 lat usłyszy nieprzyjemne słowa za to co zrobiła. Ta zdrada będzie między nimi już zawsze, a skoro to ona zdradziła, to jej zadaniem jest stworzenie warunków, aby on mógł jej wybaczyć.
Całkowicie zgadzam się z chłopakami. A skoro nie chciałabyś wysłać tego sms-a Motylku, to chyba nie do końca zalezałoby Ci na facecie i nie rozumiesz, że zdradzona osoba ma prawo tego wymagać i nie wiesz co ta osoba czuje.
Może jeszcze odwróciłabyś kota ogonem i powiedziała , że to wszystko wina faceta ? Ech...
Zgadzam się, ze zdrady się nie zapomina. I rownież masz rację, że ona musi zaufanie odbudować. Ale tego, że jej mniej bedzie wolno w zwiazku i ze musi sluchac rozkazow meza do konca zycia to juz nie pojmuje??? On podjal decyzje ze jej wybaczy i chyba nie zamierza jej wypominac zdrady kazdego dnia do konca zycia, bo tak sie funkcjonowac nie da.
Ta zdrada będzie między nimi już zawsze, a skoro to ona zdradziła, to jej zadaniem jest stworzenie warunków, aby on mógł jej wybaczyć.
Po co komu taka kobieta?
Zgadzam się, ze zdrady się nie zapomina. I rownież masz rację, że ona musi zaufanie odbudować. Ale tego, że jej mniej bedzie wolno w zwiazku i ze musi sluchac rozkazow meza do konca zycia to juz nie pojmuje??? On podjal decyzje ze jej wybaczy i chyba nie zamierza jej wypominac zdrady kazdego dnia do konca zycia, bo tak sie funkcjonowac nie da.
Nadinterpretujesz. Nigdzie nie pisałem o wykonywaniu rozkazów przez cale życie. Teraz, zaraz po zdradzie - tak, jeśli chce z nim być, to niech to udowadnia. A na przyszłość mniej jej wolno w tym sensie, że nigdy nie będzie już miała pełnego zaufania, więc powinna zachowywać się jak żona Cezara - być poza wszelkim podejrzeniem. Przeczytaj poprzedni wątek autora - mniej wolno oznacza także np. zerwanie kontaktów z koleżankami, które jej w romansie pomagały.
Po co komu taka kobieta?
Też tego nie wiem. Ale myślę, że w końcu i tak ten związek się rozleci.
Wyszło na jaw że moja żona mnie zdradzała przez 4 misiące
Gdy znalazłem dowód
jednak po krótkim spacerze i przemyśleniach wróciłem
Jakbyś nie wrócił do kogo by zadzwoniła ?
Całkowicie zgadzam się z chłopakami. A skoro nie chciałabyś wysłać tego sms-a Motylku, to chyba nie do końca zalezałoby Ci na facecie i nie rozumiesz, że zdradzona osoba ma prawo tego wymagać i nie wiesz co ta osoba czuje.
Może jeszcze odwróciłabyś kota ogonem i powiedziała , że to wszystko wina faceta ? Ech...
Wiesz co, fajnie, że wierzysz truskaweczko, ze wyslanie smsa zalatwia wszystko...
Nic nie załatwia, zdrada zostaje w pamięci, a zycie toczy sie dalej i bywa nieprzewidywalne....
Inna rzecz, że dla mnie niepojęte jest kontynuowanie przez niego tego związku...
Oj, nie zauważyłam wcześniej. Driver tez do tego dojdzie. Tylko później i będzie bolało ![]()
[Wiesz co, fajnie, że wierzysz truskaweczko, ze wyslanie smsa zalatwia wszystko...
Nic nie załatwia, zdrada zostaje w pamięci, a zycie toczy sie dalej i bywa nieprzewidywalne....
Owszem, ale taki SMS jest jakimś gestem, okazaniem, że jej zależy. A w ogóle to Driver zachował się idiotycznie wybaczając tak od razu. Trzeba było ją wywalić z chałupy i poczekać, czy będzie przepraszać i się starać, czy pójdzie do kochanka.
motylek79 napisał/a:[Wiesz co, fajnie, że wierzysz truskaweczko, ze wyslanie smsa zalatwia wszystko...
Nic nie załatwia, zdrada zostaje w pamięci, a zycie toczy sie dalej i bywa nieprzewidywalne....Owszem, ale taki SMS jest jakimś gestem, okazaniem, że jej zależy. A w ogóle to Driver zachował się idiotycznie wybaczając tak od razu. Trzeba było ją wywalić z chałupy i poczekać, czy będzie przepraszać i się starać, czy pójdzie do kochanka.
Dobrze, zgodzę się więc, że powinna zacząć naprawiać swój błąd od wyslania smsa...
truskaweczka19 napisał/a:Całkowicie zgadzam się z chłopakami. A skoro nie chciałabyś wysłać tego sms-a Motylku, to chyba nie do końca zalezałoby Ci na facecie i nie rozumiesz, że zdradzona osoba ma prawo tego wymagać i nie wiesz co ta osoba czuje.
Może jeszcze odwróciłabyś kota ogonem i powiedziała , że to wszystko wina faceta ? Ech...Wiesz co, fajnie, że wierzysz truskaweczko, ze wyslanie smsa zalatwia wszystko...
Nic nie załatwia, zdrada zostaje w pamięci, a zycie toczy sie dalej i bywa nieprzewidywalne....
Wiem, że nie ! Dlatego sama nie wyobrażam sobie wybaczyc takiego świństwa jakim jest zdrada.
Skoro jednak zdecydował się jej wybaczyć i ten sms choć trochę by mu pomógł, to ona powinna to zrozumieć .
motylek79 napisał/a:[Wiesz co, fajnie, że wierzysz truskaweczko, ze wyslanie smsa zalatwia wszystko...
Nic nie załatwia, zdrada zostaje w pamięci, a zycie toczy sie dalej i bywa nieprzewidywalne....Owszem, ale taki SMS jest jakimś gestem, okazaniem, że jej zależy. A w ogóle to Driver zachował się idiotycznie wybaczając tak od razu. Trzeba było ją wywalić z chałupy i poczekać, czy będzie przepraszać i się starać, czy pójdzie do kochanka.
A moim zdaniem powinien wywalić z życia i nie oglądać się za siebie. Jakie ma znaczenie, do kogo pójdzie.... To już nie jego zmartwienie.
Z moich długoletnich obserwacji wynika, że ten wybaczający z czasem staje się "dozorcą" i przestaje żyć swoim życiem. Każde spóźnienie, każdy sms, każde spojrzenie, każdy uśmiech - jest analizowany pod kątem "czy to znów...".
Moim zdaniem - szkoda życia na takie substytuty miłości i związku. Warto rozglądnąć się za kimś wyjątkowym. Są tacy, zapewniam. Dla nich warto...
A nasz autor wątku zrobi tak, jak będzie chciał. Ale teraz już wie, ze ma wybór. Że zasługuje na to, co najlepsze.
I teraz tylko odpowiedz sobie driver właśnie na to pytanie: "Czy to, co chcę wybrać jest najlepsze dla MNIE?". Życzę podjęcia najlepszej decyzji....
Zdrową zasadą jest zadośćuczynienie, które będzie trudne i bolesne dla osoby zdradzającej. Dla przywrócenia równowagi w związku.
Jeśli to nie będzie SMS, którego treść i zasadność można podważać, to trzeba wymyslić coś innego, co pokaże, że żonie zależy.
Kiedy już odbędzie tę pokutę, nie wypominamy zdrady, bo związek nie jest za karę i każdy ma jakąś tam dumę własną.
jak czytam o zdradach na tym forum, to już sama się gubię, Jezu.. nie wiem czy bym wybaczyła, czy nie ... takiemu mężowi, kiedyś pisałam, że moze tak,
jedno jest pewne ona musi dać dowód całkowitego zerwania tej znajomości i zdradzony musi być świadkiem, więc nie wiem czy akurat sms, ale coś w tym kierunku musi zrobić ! i masz prawo tego od niej oczekiwać, skoro wybaczasz ...
Lupus napisał/a:Ta zdrada będzie między nimi już zawsze, a skoro to ona zdradziła, to jej zadaniem jest stworzenie warunków, aby on mógł jej wybaczyć.
Po co komu taka kobieta?
i znowu trafna odpowiedż mnie jak by żona zdradzała przez 4 miesiące nie miałbym żadnych wątpliwości koleś daj sobie spokój z nią ona chce mieć ciebie i tamtego lowelasa dlatego nie wyśle tego esa , a jak będziesz nalegał to wyśle dziś , a jutro przeprosi i będziesz miał nie pewność do końca życia pozdrawiam
Ja przychylam się do wypowiedzi niekochanej.
Wiem jak to jest zostać zdradzonym, jakie paranoje się z tego rodzą, jak to ładnie nazwała niekochana: "tryb dozorcy". Każdy sms, każdy telefon, spóźnienie = stres + milion RÓŻNYCH myśli i scenariuszy ![]()
A kwestia tego SMS'a to tak naprawdę na dwoje babka wróżyła. Albo faktycznie chce zostawić sobie furtkę, bo wysłanie takiego sms'a naprawdę wiązałoby się z końcem znajomości, albo to był krótki romansik, bez perspektyw i żonka może myśli, że się ośmieszy tym sms'em. Ciężko stwierdzić. Niemniej jednak, sms nie gwarantuje końca znajomości, a Ty powinieneś dać sobie z nią spokój. O ile zdrada cholernie boli, o tyle życie po zdradzie to jest dopiero koszmar ![]()
Zdrada nie bierze się z powietrza.....i nie trafia się w " dobrym związku". Więc zanim "wywalisz ją z domu" jak ci ty wszyscy święci radzą to może pomyśl co nawaliło pomiędzy wami.....
Zdrada nie bierze się z powietrza.....i nie trafia się w " dobrym związku". Więc zanim "wywalisz ją z domu" jak ci ty wszyscy święci radzą to może pomyśl co nawaliło pomiędzy wami.....
Zdrada nie trafia się w dobrym związku?
Proszę Cię, obrażasz tu wszystkie zdradzone osoby. Problemy się rozwiązuje: albo się ludzie dogadują i jest dobrze, albo rozstają. NIC NIE TŁUMACZY ZDRADY.
45 2011-07-28 10:20:04 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-28 10:22:49)
Zdrada nie bierze się z powietrza.....i nie trafia się w " dobrym związku". Więc zanim "wywalisz ją z domu" jak ci ty wszyscy święci radzą to może pomyśl co nawaliło pomiędzy wami.....
Błąd u podstaw. Moralnych podstaw.
Jak komuś nie pasuje coś w związku - powinien o tym mówić. Jak mówi i nie ma odzewu - może odejść, a nie przyprawiać rogi partnerowi.
Zdrada jest wyborem JEDNEJ osoby. I ta własnie osoba powinna być obarczona konsekwencjami tego wyboru.
Jasne - niech się chłopak jeszcze połozy krzyżem i biczuje. Mało razów dostał od żony?
P.S. Zdrada może się trafić w każdym związku. Bo właśnie - czynnik ludzki działa. Jak ktoś myśli pochwą lub penisem zamiast głową - mamy tragedię. Tej zdradzonej osoby - dodam, moim zdaniem.
Dziwni jesteście Panowie - skoro ona twierdzi ze wszystko skonczone to tak jest/powinno być. Nie chce pisac smsa, bo nawet w ten sposob nie chce sie juz kontaktowac z bylym kochankiem (bo napisanie smsa to przyznacie jest kontakt, nie?, a jak on jej odpisze to bedzie podwojny kontakt, a jak popisza wiecej to moze zmieni zdanie i jednak wybierze kochanka :-)? A juz na pewno nie powinna pisac takich banalnych glupot - jak "zegnam , powodzenia"...
tak mówi że wszystko skończone, a jeszcze pewnie niedawno mówiła że nigdy by go nie zdradziła itd i co zdradziła, więc tu tak samo te jej słowa można traktować jako puste słowa niemającego pokrycia w rzeczywistości dopóki nie wyśle głupiego smsa który zdaniem jej męża będzie świadczył o tym że tam faktycznie zostało wszystko zakończone. chyba że tak się broni przed smsem bo nie chce zamykać furtki sobie tym bardziej że to jej kolega jest.
Zdrada nie bierze się z powietrza.....i nie trafia się w " dobrym związku". Więc zanim "wywalisz ją z domu" jak ci ty wszyscy święci radzą to może pomyśl co nawaliło pomiędzy wami.....
i ja się dziwię że są ludzie którzy twierdzą że za gwałt jest odpowiedzialna osoba która go sprowokowała czy kobieta i tu kolejny przykład na to że winny staje się nagle ofiarą bo przecież nie zrobiłby tego co zrobił gdyby wszystko w związku było ok. to jest chore, do łóżka z tamtym wskakiwała sama, mąż jej tam nie wpychał więc winna jest tylko ona, bo gdyby coś jej w związku nie pasowało to by powiedziała lub odeszła a nie zabawiała się przez kilka miesięcy z innym (wmawiając mężowi pewnie w tym czasie miłość i wierność).
Ja jeszcze raz może sie powtórzę ale dopóki tego nie zrobi ta furtka będzie stale otwarta. Czy to sms, czy rozmowa w obecności męża ale jeśli jej zależy na tym związku.... trzeba ją zamknąć bardzo mocnym trzaśnięciem!
48 2011-07-28 15:17:47 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-07-28 16:11:37)
Z moich długoletnich obserwacji wynika, że ten wybaczający z czasem staje się "dozorcą" i przestaje żyć swoim życiem. Każde spóźnienie, każdy sms, każde spojrzenie, każdy uśmiech - jest analizowany pod kątem "czy to znów...".
tez sie podpinam pod to co napisalas.
nikt nie bedzie ci mowic co masz zrobic, ale nalezalo by sie zastanowic czy na dluzsza mete dam rade ? tu juz nie chodzi o zaufanie a o zdrowy rozsadek, bo zaufania taka osoba moim zdaniem nigdy nie odzyska. zastanawia mnie ten sms ktorego tak bardzo nie chce do niego napisac... a moze wlasnie nie z nim cie zdradzala a z kims innym z ktorym ma do dzis kontakt i dlatego broni sie przed osmieszeniem przed kolega. sam nie wiem, ale prawdy ci napewno nie mowi. zastanowcie sie, warunek sms = spokoj w domu. kto by sie nie zgodzil na taki uklad?
idiota, albo ktos kto straci wiecej jak to zrobi niz zyska, proste.
ja bron boze nie usprawiedliwiam zadnej zdrady, ale widze roznice miedzy mocno zakrapiana impreza gdzie czlowiek zdradzil, wraca i w progu sie przyznaje mowiac ze naprawde zaluje (to mogl bym wybaczyc, a przynajmniej zrozumiec) a 4 miesiecznym bezczelnym romansem, gdzie poza notorycznymi zdradami dochodza klamstwa ktorymi karmi swojego parnera, po czym czytam... ja cie kocham, naprawde zaluje, pogubilam sie, dobrze ze do domu trafiala przez te 4 miesiace taka zagubiona. nie rozumiem ludzi ktorzy decyduja sie wybaczac takie rzeczy. to jest nie logiczne, i glupie. czyli milosc ;p
49 2011-07-28 15:27:09 Ostatnio edytowany przez Karolcia_20 (2011-07-28 15:40:45)
No mi też się wydaje bez sensu napisanie smsa...... ale, ale, ale co jej zależy żeby tego nie napisać????
Skoro już nie chce mieć z nim do czynienia to co jej zależy? Może ona nie chce w głębi serca z tamtym kończyć.. Bo jak by jej nie zależało na tamtym to by powiedziała co mam pisać, co wysyłać i już
Moje zdanie.
ja bron boze nie usprawiedliwiam zadnej zdrady, ale widze roznice miedzy mocno zakrapiana impreza gdzie czlowiek zdradzil, wraca i w progu sie przyznaje mowiac ze naprawde zaluje a 4 miesiecznym bezczelnym romansem, gdzie poza notorycznymi zdradami dochodza klamstwa ktorymi karmi swojego parnera na co slysze, czytam... ja cie kocham, naprawde zaluje.
A ja w tych zdradach różnicy nie widzę ;D
Oczywiście wszystko zależy od związku.
Na tym etapie co ja jestem w związku(3lata i narzeczeństwo) to nie widzę różnicy, ale jakbym była z kimś krótki okres czasu i to by nie było jeszcze takie poważne, bo nawet jeszcze ludzie się nie znają.. To pewnie jakby się przyznał od razu to by było ok ![]()
Z tego co ja tam przeczytałam to jest jego żona więc heelooołłłłłł.... Jak się zakochała w innym czy zadurzyła to mogła powiedzieć hej odchodzę do innego biorę rozwód i już a ona go po kryjomu tyle czasu zdradzała, oszukiwała jak na moją głowę to za dużo-nie pojmuję jej zachowania.
50 2011-07-28 15:45:58 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-07-28 15:49:44)
i dobrze ze nie widzisz roznicy, zdrada to zdrada i przypisywanie ideologi pod swedzenie w kroku jest zalosne. mam nadzieje ze w tej sprawie bede tez kiedys bardziej stanowczy. poki co niestety widze roznice, to 1 mogl bym wybaczyc, a przynajmniej zrozumiec. jestesmy tylko ludzmi, i mamy prawo popelnic bledy. ale idiotyzmem by bylo mowienie o bledzie skoro zona regularnie zdradza meza przez kilka miesiecy klamiac przy tym nalogowo po czym zostaje nakryta i mowi... zaluje, kocham cie, pogubilam sie.
51 2011-07-28 16:11:35 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-28 16:32:07)
i dobrze ze nie widzisz roznicy, zdrada to zdrada i przypisywanie ideologi pod swedzenie w kroku jest zalosne.
I ja się pod tym podpisuję. Jestem radykalna do bólu
Ale cóż - nikogo nie zmuszam, aby moim partnerem był ![]()
Jedno jest pewne - już zawsze bedziesz musiał życ z paranoją, że byc moze Ona nie jest Ci wierna. Jednak czasem warto wybaczyc, czemu nie? Moze to dobra decyzja, moze ona faktycznie sie pogubiła, czegos w waszym zwiazku brakowało. Mysle, ze ten sms nie jest konieczny, nie możesz jej ustalać sposobu w jaki ma zakonczyc ten etap. Byc może ona poradziła sobie z tym w inny sposob, byc moze wcale nie chce Cie juz dłuzej w to mieszac i chce sie odciac w 100%. A byc moze wcale nie chce tego etapu zamykac... Dajcie sobie czas, ale bądz ostrożny. Powodzenia!
53 2011-07-28 16:32:26 Ostatnio edytowany przez NieInteresujSie (2011-07-28 16:52:09)
Jednak czasem warto wybaczyc, czemu nie?
Jedno jest pewne - już zawsze bedziesz musiał życ z paranoja
sama sobie odpisalas na pytanie ![]()
czegos w zwiazku brakuje= zdrada, klamstwa, tlumaczenie sie sie pogubilam, genialne ![]()
regularnie z ochota wskakiwala na kolege nie przejmujac sie niczym, po kilku miesiacach jak zostala nakryta niespodzewanie odkryla ze sie pogubila przypominajac sobie o milosci do swojego meza, to nie byl jednorazowy wyskok po pijaku, tylko umawiane spotkania z kochankiem z ktorym rowniez rozmawiala, miedzy innymi o nim. pogubic sie mozna RAZ, tu byl umiejetnie ukrywany maraton z ktorego zostala zmuszona zrezygnowac. nie robmy sobie jaj. po jednej stronie sa suche fakty natomiast po drugiej 4 miesieczne zagubienie. prawdopodobnie kochanek ja zostawil inaczej albo juz by sie od meza wyprowadzila, albo do dzis zagubiona biedaczka chodzila.
Jestem zdegustowana wypowiedziami osób, które tak chętne są do potępiania żony autora wątku i radzenia, żeby odszedł.
Związek to nie tylko seks - zdradziła, ale może nie tylko w seksie tkwi jej wartość?
Skoro może uzyskać przebaczenie, to wara wam od rozwalania cudzego związku w imię szczytnych ideałów!
"Jeśli wszyscy jesteśmy winni, to można rzucać kamieniami we wszystkich" - mówił mój Przyjaciel.
Paranoja!
Z własnego przykładu:
zdradzałam swojego partnera a on udawał, że nie widzi. Może wiedział, może się domyślał, ale nie porozmawiał ze mną o tym szczerze. Gdyby mnie zmusił do zapracowania sobie na jego zaufanie, bardziej zależałoby mi na tym związku. Kiedy cierpiał w milczeniu, powstała głupia sytuacja, że on się zgadza na wszystko a ja jestem ta puszczalska. No i po ptokach, szacunku nie było z żadnej strony.
Gdyby mnie zmusił do zapracowania sobie na jego zaufanie, bardziej zależałoby mi na tym związku. Kiedy cierpiał w milczeniu, powstała głupia sytuacja, że on się zgadza na wszystko a ja jestem ta puszczalska. No i po ptokach, szacunku nie było z żadnej strony.
Czyli, że co/ To wina Twojego partnera, ze się puszczałaś??? Sorki za określenie, ale sama go użyłaś...
Opadło mi wszystko, co tylko mogło... Ktoś Cię musi zmuszać do zapracowania sobie na jego zaufanie?? Sama nie wiesz, że drugiemu człowiekowi należy się szacunek? Słabiutko, kochana, słabiutko...
A związek to rozwaliła żona autora wątku wskakując do łózka z jego kolegą. Podobnie jak Ty - w swoim związku.
Jestem zdegustowana wypowiedziami osób, które tak chętne są do potępiania żony autora wątku i radzenia, żeby odszedł.
Związek to nie tylko seks - zdradziła, ale może nie tylko w seksie tkwi jej wartość?
Przeczytaj sobie inne wypowiedzi autora wątku to może zmienisz zdanie ![]()
Zdrada to tylko część tego co "żona" robi z tym Panem
Szacunku zeroooooooooooooooo a zdrada tylko to potwierdziła
zdradzałam swojego partnera a on udawał, że nie widzi. Może wiedział, może się domyślał, ale nie porozmawiał ze mną o tym szczerze. Gdyby mnie zmusił do zapracowania sobie na jego zaufanie, bardziej zależałoby mi na tym związku. Kiedy cierpiał w milczeniu, powstała głupia sytuacja, że on się zgadza na wszystko a ja jestem ta puszczalska. No i po ptokach, szacunku nie było z żadnej strony.
what ?
zywia napisał/a:zdradzałam swojego partnera a on udawał, że nie widzi. Może wiedział, może się domyślał, ale nie porozmawiał ze mną o tym szczerze. Gdyby mnie zmusił do zapracowania sobie na jego zaufanie, bardziej zależałoby mi na tym związku. Kiedy cierpiał w milczeniu, powstała głupia sytuacja, że on się zgadza na wszystko a ja jestem ta puszczalska. No i po ptokach, szacunku nie było z żadnej strony.
what ?
Tak, dobrze widzisz, kochany, dobrze.
Mnie wytrzeszcz został do teraz ![]()
bellew napisał/a:zywia napisał/a:zdradzałam swojego partnera a on udawał, że nie widzi. Może wiedział, może się domyślał, ale nie porozmawiał ze mną o tym szczerze. Gdyby mnie zmusił do zapracowania sobie na jego zaufanie, bardziej zależałoby mi na tym związku. Kiedy cierpiał w milczeniu, powstała głupia sytuacja, że on się zgadza na wszystko a ja jestem ta puszczalska. No i po ptokach, szacunku nie było z żadnej strony.
what ?
Tak, dobrze widzisz, kochany, dobrze.
Mnie wytrzeszcz został do teraz
Monitor mi przygasł na chwilę zrobił się czarny -----> to jakiś wirus ![]()
Ahh... już wiem, czemu ten Przyjaciel takimi mądrościami sypie...
http://www.netkobiety.pl/t27471.html
Ahh... już wiem, czemu ten Przyjaciel takimi mądrościami sypie...
http://www.netkobiety.pl/t27471.html
To nie ten. ![]()
Jestem zdegustowana wypowiedziami osób, które tak chętne są do potępiania żony autora wątku i radzenia, żeby odszedł.
Związek to nie tylko seks - zdradziła, ale może nie tylko w seksie tkwi jej wartość?
Skoro może uzyskać przebaczenie, to wara wam od rozwalania cudzego związku w imię szczytnych ideałów!
"Jeśli wszyscy jesteśmy winni, to można rzucać kamieniami we wszystkich" - mówił mój Przyjaciel.
Paranoja!
Po pierwszym zdaniu, o tym jaka jesteś zdegustowana już wiedziałam, że należysz do grona osób zdradzających, ja zaś poczułam się zdegustowana po przeczytaniu drugiego akapitu:
Z własnego przykładu:
zdradzałam swojego partnera a on udawał, że nie widzi. Może wiedział, może się domyślał, ale nie porozmawiał ze mną o tym szczerze. Gdyby mnie zmusił do zapracowania sobie na jego zaufanie, bardziej zależałoby mi na tym związku. Kiedy cierpiał w milczeniu, powstała głupia sytuacja, że on się zgadza na wszystko a ja jestem ta puszczalska. No i po ptokach, szacunku nie było z żadnej strony.
Hehehe, no tak gdyby Cię zmusił to byś była wierna, a kiedy cierpiał w milczeniu to rozkładałaś nogi przed innym.
Fajne podejście - chyba zacznę spisywać te mądrości ![]()
63 2011-07-28 19:04:50 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-07-28 19:11:37)
beatkam63 napisał/a:Zdrada nie bierze się z powietrza.....i nie trafia się w " dobrym związku". Więc zanim "wywalisz ją z domu" jak ci ty wszyscy święci radzą to może pomyśl co nawaliło pomiędzy wami.....
Błąd u podstaw. Moralnych podstaw.
Jak komuś nie pasuje coś w związku - powinien o tym mówić. Jak mówi i nie ma odzewu - może odejść, a nie przyprawiać rogi partnerowi.
Zdrada jest wyborem JEDNEJ osoby. I ta własnie osoba powinna być obarczona konsekwencjami tego wyboru.Jasne - niech się chłopak jeszcze połozy krzyżem i biczuje. Mało razów dostał od żony?
P.S. Zdrada może się trafić w każdym związku. Bo właśnie - czynnik ludzki działa. Jak ktoś myśli pochwą lub penisem zamiast głową - mamy tragedię. Tej zdradzonej osoby - dodam, moim zdaniem.
Nic dodać, nic ująć.
Dla zdrady nie ma wytłumaczenia. Zawsze można porozmawiać, pogadać, lecz dla niektórych to widocznie za trudne. Współczuję tym bardziej Autorowi, bo on cholernie o nią zabiegał, a ona gziła się po kątach. To musi boleć podwójnie.
Zdrady zdarzają się nawet w z pozoru cudownych związkach i potem są jeszcze lepsze wytłumaczenia np : " Zrobiłem to z ciekawości" albo "Za mało mi dawałaś", ale tak naprawdę to wszystko można o kant dupy potłuc.
Jak pisałam, to decyzja Autora, ale jego żony nie jestem w stanie usprawiedliwić.
Cytuję :
zdradzałam swojego partnera a on udawał, że nie widzi. Może wiedział, może się domyślał, ale nie porozmawiał ze mną o tym szczerze. Gdyby mnie zmusił do zapracowania sobie na jego zaufanie, bardziej zależałoby mi na tym związku. Kiedy cierpiał w milczeniu, powstała głupia sytuacja, że on się zgadza na wszystko a ja jestem ta puszczalska. No i po ptokach, szacunku nie było z żadnej strony..
Heloł , to jest dopiero paranoja. Gdybyś Ty jeszcze żałowała kobieto, a Ty za swoją zdradę obwiniasz swojego partnera. To żałosne.
Rozumiem, że musisz się wybielić. Wielu zdradzających tak ma, umiejętność przyznania się do winy szwankuje i najlepiej zwalić na kogoś, zwal jeszcze na PMS, złą pogodę i będzie git
![]()
Gdyby mnie zmusił do zapracowania sobie na jego zaufanie, bardziej zależałoby mi na tym związku.
i oto jest dowód na to że nie warto być z kimś kto zdradził, bo dla tego kogoś ten kto wybacza od razu jest zerem i tym którego można zdradzać non stop. musi nastąpić radykalne zakończenie kontaktów bo inaczej druga osoba nie będzie nigdy już szanowała osoby która wybacza. bo skoro zdradziła to pokazała że nie szanuje i aby znowu szanowała to trzeba ją kopnąć w tyłek wywalając za drzwi bo tylko wtedy może zacznie szanować drugą osobę.
tak jak pisałaś że gdyby zmusił Ciebie do zapracowania sobie na jego zaufanie to by Tobie bardziej zależało na związku, a tu właśnie facet chce zmusić żonę do tego aby zapracowała na jego zaufanie poprzez wysłanie głupiego jednego smsa którego ona nie chce wysłać, czym samym daje jasno do zrozumienia że na związku jej z mężem nie zależy a jest z nim dlatego bo tak wygodniej.
co do reszty Twojego wyznania to cóż, chyba oczekiwałaś że dostaniesz po twarzy wiele razy, powybija Tobie zęby co będzie pokazaniem że nie zgadza się na romans a on gdy znosił to w ciszy Ciebie prowokowało do dalszego zdradzania, to jest chore kobieto! Ty byłaś winna a jeszcze udajesz że to on był winny bo za łagodnie zareagował na romans Twój.
a jeszcze nawet potrafiłaś zakładać wątek na temat faceta którego zdradza żona (z którym zresztą sama miałaś romans), pisałaś że smuci Ciebie jego cierpienie ale jakoś zdradzając męża nie myślałaś o jego cierpieniu jakiego dozna kiedy sprawa wyjdzie na jaw...
podsumowujac zywi przemyslania... jak mezczyzna ma problem jego wina, jak kobieta ma problem tez jego wina ![]()