Witam.
Dziś jak nie jednokrotnie siedzę i rozmyślam zmęczony.
Przypadkiem z Google wpadłem na to forum i widziałem, że faceci też wylewają tutaj swoje problemy
A więc i ja zacznę dyskusję w problemie który mnie ciągle trzyma za gardło...
Poznałem dziewczynę 4 lata temu. Z początku serio jej nie traktowałem, a ona mnie tak. Trochę minęliśmy się, bo kiedy zrozumiałem, że ona coś do mnie czuje to już było za późno i poznała już kogoś. Trochę stałem się zły, zazdrosny, a z faktu, że mnie prosiła to zostałem z nią w kontakcie.
Niestety zakochałem się bardzo w niej. Nie potrafiłem sobie przetłumaczyć, że tak jest a nie inaczej no i kilka kłótni z mojej winy i kilka razy mieliśmy przerwy w kontakcie. Później po rozstaniu jej z chłopakiem, jakoś się znów przypadkiem odezwaliśmy, coś tam próbowałem, ale to nie było to samo. Ona mówiła o przyjaźni - chociaż wie co czuje.
Później znów chłopaka poznała, ja wplątałem się w nieszczęśliwe uczucie, które trzyma i puścić nie chce...
W konsekwencji teraz jesteśmy w kontakcie, jest sama, spotykamy się. Nie wiem jak mnie postrzega, a ja sam wiem, że się strasznie zmieniłem. Uspokoiłem się i patrze na większość spraw z dystansem i wiem że kolejną moją porażkę przeżyłbym inaczej, spokojniej.
Czy można rozpalić ogień, który wygasł, ale kiedyś był ? Strasznie mi na niej zależy, ale wiem, że jakbym poznał kogoś wyjątkowego, podobnego do niej to bym pewnie zapomniał na jakiś czas ale sęk w tym że ja nie chce nikogo innego.
Jestem uwięziony w tym, nie potrafię wyjść z tej chorej sytuacji. Robię dla niej wszystko, a później się biję w głowę jak uświadomie sobie, że jednak to co robię nie działa, jak popsuta zabawka. Robisz wszystko, by akurat ta jedyna Twoja ulubiona zabawka, którą tak kochasz działała jak kiedyś, kiedy dostałeś ją na urodziny czy mikołaja, ale ona nie chcę działać, jesteś zawiedziony i zły, bo ni wiesz co dalej zrobić by zadziałała
Oczywiście taka przenośnia. nie traktuje tej kobiety jak zabawki ![]()
Ona chce ze mną utrzymywać jakiś kontakt, nie mogę przecież ot tak zniknąć. W sumie nie chcę też bo mam ten promień nadziei.
Nieszczęśliwa miłość ? Da się z tym coś zrobić ? Nie mam pomysłów, może ktoś doradzi ?
Kiedyś kolega mi opowiadał, że jego znajomy latał za dziewczyną 6 lat. Płakał mu ciągle, że jest nieszczęśliwy, bo go tamta dziewczyna nie chce. W konsekwencji udało mu się dopiąć swego i do tej pory są bardzo szczęśliwi. Chciałbym znać jego receptę ![]()
Dzięki za odpowiedzi, pozdrawiam ![]()