Witam wszystkich serdecznie gdyż jestem tu nowa i potrzebuję waszych rad.
Razem z mężem zdecydowalismy się rozwieść wszystkie ustalenia odbywają się w klimacie spokoju wszystko dogralismy ,pozew napisany tylko złożyć ale ja mam wątpliwości.
Opiszę moją historię : 4 lata temu wyjechaliśmy do Belgii z zamiarem życia tam albo bynajmniej dorobienia się mieszkania.Mąż po pół roku wrócił z synem bo nie mógli sie zaaklimatyzować ja zostałam miałam pracę i z językiem mówionym tam (francuskim) radziłam sobie coraz lepiej i były perspektywy że ja zarobie na to nasze mieszkanko.Mąż znalazł dobrą prace w Polsce tzn taką że wystarczało mu na codzienne życie.
Czas leciał ja nie czułam tam się super bo miałam tam czas tylko na pracę i spanie(zresztą do dziś pracuję tak jak w niewoli gyż to praca w opiece nad osobą starszą) i tak wkółko ale w między czasie dorobiłam się dwóch małych mieszkań w małym mieście gdzie jedno wynajeliśmy a w drugim zamieszkał mąż i syn.
Rok temu mąż zaczął naciskać na mój powrót ja to zbagatelizowałam możliwość zarobienia jeszcze jakiś pieniędzy chyba zaćmiła mi mózg.Na dziś mi wiadomo że mąż w tamtym czasie poznał kogoś zapiera się że były tylko wspólne wyjścia na kawę, herbatę,i wspólna imprezy(wyjazdy w góry) w których uczestniczyli jegi znajomi z pracy a na które zabierał również naszego syna.Mąż mówi ze dla niego nic nie znaczy ta kobieta że możemy spróbować ale mówi to bez żadnej skruchy tak jakby nic się nie stało.
Nie daję sobie z tym rady mąż się przyznał do spotakń z obcą kobietą ale nie przeprasza, bo mówi że do niczego nie doszło w sensie fizycznym ale dla mnie chociażyby te wyjazdy to już zdrada bo czy normą jest wyjeżdżanie na firmowe wycieczki z koleznką jak to określa.
Ja jestem przed czterdziestką,liczyłam na to że być może kupimy jeszcze jedno mieszkanie i wynajmiemy plus będziemy żyli z jego pracy.WIem też że syn potrzebuje matki to dobre dziecko ale zamknięte w sobe (całe dnie spędza w swoim pokoju przed komuterem na grach) ale czy ja znajdę tu pracę w tym wieku,z czego będę zyła jak ja dam sobie radę jak nie wyjdzie to małżeństwo czy ja powinnam wogóle brać pod uwagę naprawę tego małżeństwa, powrotu czy na wszystko już za późno.
Wiem że w dużej mierze to moja wina proszę o porady bo czuję że sama nie dam sobie z tym rady