netkobiety , proszę o radę bo już sama nie wiem co mam mysleć...
kilka miesięcy temu poznałam faceta, bardzo przypadkowo i mało romantycznie, od słowa do słowa i wymienilismy sie telefonami.
myślałam i tak nie napisze ale napisał i pisze do dzis. były spotkania i rozmowy, sms, kwiaty i komplementy.niby wszystko tak jak być powinno, ale...
ja nic do niego nie czuję, od poczatku nic nie czułam. nie wiem dlaczego. on o tym nie wie, udaje ze jest ok. Myslałam ze jak kogoś poznam to bedzie milosc i wszystko sie ułoży. dlaczego go nie kocham??
a tak naprawde boje sie być sama. lata leca, naciski ze stony bliskich(mam ich dośc)
dlatego stwierdziłam że lepszy rydz niz nic. że moze się uda. że skończą sie naciski, teksty typu a ty kiedy wyjdziesz za mąż?? przecież najwyższa pora.
No i własnie jest ON, bardzo się stara. widze jak mu zależy ale ja...???
boje sie że go nie pokocham, że za jakiś czas to się skończy. Boję sie ze odejdzie i znowu bede sama, a tego nie chce.
ja chce stworzyc normalny związek, normalną rodzine... bez miłości???
Podobne tematy
Sylwio, masz dopiero 24 lata! Nic na siłę
nie warto. Masz jeszcze dużo czasu by kogoś poznać i pokochać.
Sylwusia skąd w Twoim wieku taka desperacja?
Tak, związki z rozsądku istnieją. Czy są szczęśliwe? Na swój sposób pewno tak. Do czasu.
Do czasu aż któreś z małżonków uświadomi sobie, że czegoś mu brakuje: miłości, namiętności etc. Wtedy albo odejdzie, albo będzie dalej nieszczęśliwe (unieszczęśliwiając przy okazji tego drugiego bo nie sposób tego ukryć).
Pewno nie chciałabyś być w takiej sytuacji.
Dlaczego nie kochasz? Bo uczucia nie są racjonalne. Nie da się sobie powiedzieć, że się w kimś zakochasz. Albo tak się stanie, albo nie.
Nie chcesz być sama? Nikt nie chce, nawet jeżeli zapewnia, że chce. To zupełnie wyjątkowe sytuacje, że ktoś wybiera świadomie samotne życie.
Po pierwsze - masz DOPIERO 24 lata. To naprawdę jeszcze nie wiek żeby panikować. Ani z powodu małżeństwa ani z powodu macierzyństwa.
Po drugie - to już trudniejsze: musisz nauczyć się być sama, samodzielna, niezależna. Łatwiej wtedy podjąć decyzję o wejściu w związek i łatwiej wtedy stworzyć związek dobry.
Lepszy rydz niż nic? Nie w przypadku małżeństwa. Patrz wyżej.
Najbliższym (rozumiem, że chodzi o rodziców) powiedz grzecznie, acz stanowczo, że ich naciski Cię bolą, ranią itp. Kochają Cię i chcą dobrze dla Ciebie. Być może tylko nie uświadamiają sobie, że w ten sposób sprawiają Ci przykrość.