witajcie.
Podobne tematy
witajcie.od lat jestem samotna niby razem a jednak osobno dużo o tym wiem,chętnie wymienię się z kims doświadczeniami
samotność? PRZYJACIEL. Wykorzystaj ten czas na rozwijanie siebie. Czytaj. Zwiedzaj. Odczuwaj. Dbaj o siebie i walcz o swoje szczęście. Pokochasz swoją samotność, odnajdziesz szczęście.
witaj słodka czarodziejko.czyżbyś coś o tym wiedziała?jeśli tak podaj receptę,chętnie skorzystam.Nie wierzę aby się można było zaprzyjażnić z samotnościa zbyt długo jestem sama ale to dosłownie sama dlatego nie umiem się jużodnależć doradż coś.pozdrawiam
Właściwie co ty rozumiesz przez samotność? To, że nie masz faceta? Mało znajomych? Brak znajomych? Co znaczy "razem a jednak osobno"?
Inori-todługa historia,ciężkado zrozumienia
Chętnie "posłucham''
może mail? Może będę mogła jakoś pomóc? Oczywiście do niczego nie zmuszam
pozdrawiam ![]()
Chetnie z toba porozmawiam na ten temat,wyjaśnie Ci to czego nie rozumiesz"samotnośc"oraz "razem aosobno chętnie wysłucham Twoich rad podaję Ci mejla maximo55@interia.pl,pozdrawiam
Zdecydowanie wróg, nie ma co sie zastanawiac. Samotnosc pod kazda postacia jest zla
Zdecydowanie wróg, nie ma co sie zastanawiac.
Właśnie. Szkoda czasu na myślenie - lepiej z góry OCENIAĆ, nawet nie mając zbyt dużego doświadczenia życiowego ![]()
I jeszcze lepiej wmawiać TAKIE opinie wszystkim samotnym - niech się pogrążą we frustracji z racji "odstawania" od standardów
Dla mnie samotność jest LEPSZA niż życie stadne (stąd określeniem "mutant" mnie poczęstowano
).
Nie lubię tłoku, SZCZEGÓLNIE że duża część stada składa się z osób, które właśnie UWAŻAJĄ jw: "nie ma co sie zastanawiac".
"Jeden lubi Bethovena... "
(I proszę, bez krzyków o dyskryminację młodzieży - moja ponad 70-letnia teściowa też WPIERW mówi, potem myśli
)
Jak kto woli, ale mniejszoc ludzi na swiecie kocha samotnosc. To bylo przemyslane
Ciężko jest być samotnym, niezależnie od tego jak długo jesteś... i z jakiego powodu. Zwyczajnie jest ciężko i nie ma gadania że jest okej. Jak dla mnie mozan korzystać pozytywnie z samotności- samorealizacja- okej- ale czy nie potrzebujemy bliskiej osoby żeby przynakmniej się wygadać?
Brak znajomych, przyjaciela- to męczące- a niekiedy posiadanie nawet partnera nie przynosi nam satysfakcji... Czy to że mamy chłopaka, dziewczynę, męża, żonę- czyni nas zawsze szczęśliwym???? Może niektórym z nas los przygotował zaplecze samotności? w którym musimy być sami? A może to my mamy blokadę przed ludzmi?
Szukajmy a znajdziemy szczęście- ale nie psujmy życia innych.
Ja jako Alice- zrozumiałam to lekko za późno.
Dlatego na początek naprawmy siebie a później szukajmy ludzi- żeby wiedzieć kto jest nam bliski charakterem, sposobem bybia. Może Wy wiecie czego potrzebujecie- może znacie siebie- ale przytaczam tylko swoje doświadczenie.
Albo odbudujemy siebie i będziemy kontaktowymi ludzmi albo nic tu po nas
Koniec prędzej czy później przyjdzie czy tego chcemy czy nie
Głowa do góry samotniaki!
Myślę, że to zupełnie coś innego być samotnym samotnym, a co innego samotnym w związku.
I może problemem takich samotnych, w związku, nie jest sama samotność, tylko to, że nie chcą ( a jeszcze częściej - boją się) tego stanu rzeczy zmienić.
"samotność-wróg czy przyjaciel?" Czasami wróg, ale coraz częściej przyjaciel
Ale zrozumienie tego wymaga sporo pracy nad sobą.
"samotność-wróg czy przyjaciel?" Czasami wróg, ale coraz częściej przyjaciel
Ale zrozumienie tego wymaga sporo pracy nad sobą.
Otóż to ![]()
Jak kto woli, ale mniejszoc ludzi na swiecie kocha samotnosc. To bylo przemyslane
Akurat statystyka to najmniej istotny argument ![]()
Jeśli samotność stanowi dla kogoś problem, to może dążyć do jego rozwiązania.
Jak komu z tym stanem dobrze, to nikomu TYM głowy nie zaprząta. Ot i cała różnica ![]()
Ocenianie NIE jest dobre - u niektórych wywołuje poczucie bycia gorszym. A to akurat krzywdząca bzdura.
No i widzisz Anhedonia, kolejny wątek w tym temacie, inne osoby piszą że samotność jest zła, a Ty dalej patrzysz na wiek.
Nie możesz zaakceptować odmiennego zdania... Może trzeba z tym powalczyć?
A, i jeszcze to Twoje doświadczenie życiowe, coś się stanie jeśli nie będziesz tego podkreślać w każdym wątku?
Samotność przyjacielem? wolne żarty.
No i widzisz Anhedonia (...) inne osoby piszą że samotność jest zła, a Ty dalej patrzysz na wiek.
Nie możesz zaakceptować odmiennego zdania... Może trzeba z tym powalczyć?
A, i jeszcze to Twoje doświadczenie życiowe, coś się stanie jeśli nie będziesz tego podkreślać w każdym wątku?
Samotność przyjacielem? wolne żarty.
I kto tu ma problem z wiekiem? Bo chyba jednak nie ja? Są i osoby, które mają zdanie podobne do mojego.
Ja piszę, że każdy MOŻE LUBIĆ CO INNEGO - TY: Odmienne zdanie (samotność przyjacielem)? Wolne żarty ![]()
Z czym mam walczyć zatem?
Wydaje mi się że dość jasno napisałem. Przeczytaj jeszcze raz. Jeśli różnica wieku z rozmówcami to dla Ciebie taki problem to może pisz w dziale 40+
Ja sądze,ze jesli ktos mowi o samotnosci jako przyjacielu to po prostu sie oszukuje. Naprawde nie wierze w to aby ktos szbjzerze chcial byc calkiem sam i nie miec z nikim kontaktumnawet przez internet
Ewidentnie samotność to wróg zycie samemu jest nudne
...Jeśli różnica wieku z rozmówcami to dla Ciebie taki problem to może pisz w dziale 40+
Dzięki - jeszcze dodaj: "won stara babo" ![]()
NA PEWNO będzie to NA TEMAT.
Zdawało mi się, że do prowadzenia dyskusji, dobrze jest mieć przedstawicieli 2 różnych stanowisk... ale w sumie?
Może W TYM wątku wystarczy jak kolejne osoby będą się dopisywały do jednej i tej samej opcji?
Tak jak pisze w ostatnim wpisie Justyna - samotność to NUUUUUU-DA
(szczególnie w wakacje
)
A że nudzą się wyłącznie NUDNE OSOBY. To ja spadam. Pa
Wydaje mi się że dość jasno napisałem. Przeczytaj jeszcze raz. Jeśli różnica wieku z rozmówcami to dla Ciebie taki problem to może pisz w dziale 40+
Nie bardzo rozumiem przesłanek z których sobie wydumałeś powyższe. Anhedonia przedstawiła stanowisko. Jest ono pragmatycznie obiektywne i nie tyka zagadnienia wieku. Coś Ci się pozajączkowało.
Nastepny durny temat o samotnosci, ja jestem z wyboru sam, nie nudze sie ,swietnie spedzam czas wolny, poznaje nowe kobiety, robie co chce, nie musze sie tlumaczyc, uwielbiam cisze, uwielbiam swoja indywidualnosc swoj egoizm, kocham siebie, mam swoje pasje i jestem szczesliwy i nigdy bym nie zamienil swojej samotnosci na zycie pod tym samym dachem z kims. Wole spotkania jak i zwiazki wolne w wiadomym celu..... a poza tym ma taka gowniana przypadlosc nie posiadam zazdrosci a moja uczucia wyzsze jak i empatia sa na poziomie krokodyl kontra bawół. pozdrawiam anhedonie, tzreba bronic swojej wolnosci tylko tchorz napisze ze samotnosc jest zla, w rzeczywistosci taka osoba nie potrafi brac odpowiedzialnosci za swoje zycie jak i czyny, jest nieporadna spolecznie.....
Dziękuję panom za przychylne słowa.
Nie ma jednej "jedynie słusznej racji"- minęła wraz z minionym ustrojem.
Kocham swą niezależność, również w zakresie wyrażania swych opinii ![]()
Takoż pozdrawiam
Wole spotkania jak i zwiazki wolne w wiadomym celu...
tylko tchorz napisze ze samotnosc jest zla, w rzeczywistosci taka osoba nie potrafi brac odpowiedzialnosci za swoje zycie jak i czyny, jest nieporadna spolecznie.....
Trochę przesadziłeś.
Tylko tchórz, osoba nieodpowiedzialna i nieporadna społecznie nie lubi samotności??? ![]()
To nawet nie jest ciekawa teza lecz fałszywa.
Być może takie osoby nie lubią samotności, ale samotności nie lubią też osoby pragnące mieć kogoś bliskiego mimo tego, że są odpowiedzialne i zaradne.
Ty wolisz "spotkania w wiadomym celu" - cóż za odpowiedzialne podejście.
Nie neguję oczywiście, że istnieją zapewne osoby, które lubią swoją samotność.
Ale takich, które to przedkładają ją nad szczęśliwy związek - nie znam.
Wiekszosc ludzi boi sie samotnosci,dlatego wybiera byle jakość, a kieruje sie zazwyczaj strachem, tchorzostwem i lenistwem, wola bylejakiego partnera zeby bylo im latwiej i wtedy mamy takie skutki jak to forum gdzie wiekszosc to nieudacznicy zyciowi, ktorzy wybrali byle jakość... Życie to nie bajka a litośc to zbrodnia, więc życze państwu więcej egoizmu, asertywnosci ale i zarazem empatii .Powodzenia.....
Nastepny durny temat o samotnosci, ja jestem z wyboru sam, nie nudze sie ,swietnie spedzam czas wolny, poznaje nowe kobiety, robie co chce, nie musze sie tlumaczyc, uwielbiam cisze, uwielbiam swoja indywidualnosc swoj egoizm, kocham siebie, mam swoje pasje i jestem szczesliwy i nigdy bym nie zamienil swojej samotnosci na zycie pod tym samym dachem z kims. Wole spotkania jak i zwiazki wolne w wiadomym celu..... a poza tym ma taka gowniana przypadlosc nie posiadam zazdrosci a moja uczucia wyzsze jak i empatia sa na poziomie krokodyl kontra bawół. pozdrawiam anhedonie, tzreba bronic swojej wolnosci tylko tchorz napisze ze samotnosc jest zla, w rzeczywistosci taka osoba nie potrafi brac odpowiedzialnosci za swoje zycie jak i czyny, jest nieporadna spolecznie.....
a co z tymi dwiema starszymi eks zonami? to nie ich odejscie stalo sie powodem "wybranej" samotnosci?:)
28 2013-08-02 13:26:31 Ostatnio edytowany przez devil70 (2013-08-02 13:27:50)
Nie, pierwsza zostawilem dla innej kobiety, zreszta musze stwierdzic ze zawsze bylem niepoprawnym indywidualista a druga coz byla piekna, inteligentna poznalem ją jak miala 46 bylo swietnie ale miala i pewnie ma do teraz problemy z alkoholem, ogolnie mi to nie przeszkadzalo bo jak z kims jestem to akceptuje jego wady tudziez zalety w skrócie nie zmieniam ale z czasem stalo sie to troszke meczace, oczywiscie moja druga zona nie byla po alkoholu jakas agresywna zachowywala sie normalnie, zreszta tez nie jestem wrogiem alkoholu tudziez innych uzywek "inhalacyjnych" ale wszystko z glowa jest czas na zabawe i jest czas na prace, a tutaj coz byla zabawa a ja nie mialem na to czasu, zreszta moze wiek nie ma znaczenia ale po pewnym czasie stwierdzilem , mlodosc piekno, uroda nooo heheh taki z tego moral ze teraz jestem z kobietami mlodszymi ... to tak w telegraficznym skrócie.. pozdrawiam
zreszta moze wiek nie ma znaczenia ale po pewnym czasie stwierdzilem , mlodosc piekno, uroda nooo heheh taki z tego moral ze teraz jestem z kobietami mlodszymi ... to tak w telegraficznym skrócie.. pozdrawiam
a tos mnie pocieszyl:( moze jednak nie do konca ta mlodosc i piekno tak Ci pasuja, skoro teraz wybierasz panny na doskok;)
Kurcze. Postawa Devila potwierdza teorię Asterki ![]()
Na szczęście tylko częściowo. Są też inni mężczyźni.
Z doświadczenia moge powiedzieć że to zależy od kobiety/mężczyzny która ta emocja 'atakuje'. Mimo że można się czuć bezradna, tak samo można się ogarnąć się i naprawde być lepszym człowiekiem.
Z rodziną przeprowadziliśmy się do Ameryki jak miałam 10 lat no i możecie wyobrazić sobię w jakim szoku byłam..i jak strasznie się czułam samotnie. Wiele, jako mała dziewczynka nie rozumiałam ale samotność zmieniła mnie (na gorsze) ALE także pomógło mi rozwijąc się
Teraz jestem silniejsza i mądrzejsza ![]()
Bycie samym a samotność to dwie różne sprawy. Bycie samym nie oznacza, że czegoś brakuje, a oznacza, że ma się takie poglądy i dobrze z nimi.
Bycie samotnym - to po prostu coś złego. Bo co jest dobrego spędzać wieczór samemu z poczuciem, że inni się bawią, że rozmawiają, że ktoś się przytula, ktoś ma seks, ktoś wspólnie coś robi?
Samotność to ból. Nic więcej.
Bycie samym a samotność to dwie różne sprawy. Bycie samym nie oznacza, że czegoś brakuje, a oznacza, że ma się takie poglądy i dobrze z nimi.
Bycie samotnym - to po prostu coś złego. Bo co jest dobrego spędzać wieczór samemu z poczuciem, że inni się bawią, że rozmawiają, że ktoś się przytula, ktoś ma seks, ktoś wspólnie coś robi?
Samotność to ból. Nic więcej.
ach tak, można być w tłumie a czuć się zupełnie inaczej!
Remi napisał/a:Bycie samym a samotność to dwie różne sprawy. Bycie samym nie oznacza, że czegoś brakuje, a oznacza, że ma się takie poglądy i dobrze z nimi.
Bycie samotnym - to po prostu coś złego. Bo co jest dobrego spędzać wieczór samemu z poczuciem, że inni się bawią, że rozmawiają, że ktoś się przytula, ktoś ma seks, ktoś wspólnie coś robi?
Samotność to ból. Nic więcej.ach tak, można być w tłumie a czuć się zupełnie inaczej!
Gdy jesteś w tłumie to czujesz się samotna czy nie?
Ja piszę o samotności tak, bo samotność ma się w sercu i to nie fajne jest. Ale zawsze można to zmienić.
kaczka515 napisał/a:Remi napisał/a:Bycie samym a samotność to dwie różne sprawy. Bycie samym nie oznacza, że czegoś brakuje, a oznacza, że ma się takie poglądy i dobrze z nimi.
Bycie samotnym - to po prostu coś złego. Bo co jest dobrego spędzać wieczór samemu z poczuciem, że inni się bawią, że rozmawiają, że ktoś się przytula, ktoś ma seks, ktoś wspólnie coś robi?
Samotność to ból. Nic więcej.ach tak, można być w tłumie a czuć się zupełnie inaczej!
Gdy jesteś w tłumie to czujesz się samotna czy nie?
Ja piszę o samotności tak, bo samotność ma się w sercu i to nie fajne jest. Ale zawsze można to zmienić.
No tak od czasu do czasu. Czasem mija, ale tazke wraca.
Może i jestem trochę młody ale zauważyłem że dużo ludzi myli samotność z wolnością. Samotność to wróg. Wyobraźcie sobie robić wszystkie te czynności samotnie, bez udziału innych osób. Ok czytanie książki, może obejrzenie filmu. Ale samotny spacer? Wyjście do restauracji/klubu/pubu? No i najważniejsze czyli rozmowa. Fajnie jest mieć wolny czas ale nie być samotnym. Chociaż i czasami z wolnym czasem nie ma co robić kiedy jest się samemu.
Może i jestem trochę młody ale zauważyłem że dużo ludzi myli samotność z wolnością.
(...)
Chociaż i czasami z wolnym czasem nie ma co robić kiedy jest się samemu.
Może myli, może NIE
Ubogie byłoby to życie, gdyby zainteresowania/hobby były UZALEŻNIONE od GRONA osób z którymi można by (lub nie) je uprawiać. I nie sporty drużynowe, typu piłka kopana mam na mysli ![]()
Nie wyobrażam sobie, by któryś z panów, którzy wypowiadali się powyżej nie miał dość ODWAGI by pojedynczo (bez "eskorty") wejść do pubu czy innego lokalu
Ja tam bywam i korona mi z głowy dotąd nie spadła
"Samotny spacer", podczas którego zamiast "rezonować" można spokojnie oddać się refleksjom to kuriozum?
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. JEDNAK
Biedni Ci, którzy bez ekipy NIE ISTNIEJĄ ![]()
Spenc napisał/a:Może i jestem trochę młody ale zauważyłem że dużo ludzi myli samotność z wolnością.
(...)
Chociaż i czasami z wolnym czasem nie ma co robić kiedy jest się samemu.Może myli, może NIE
![]()
Ubogie byłoby to życie, gdyby zainteresowania/hobby były UZALEŻNIONE od GRONA osób z którymi można by (lub nie) je uprawiać. I nie sporty drużynowe, typu piłka kopana mam na mysli
Nie wyobrażam sobie, by któryś z panów, którzy wypowiadali się powyżej nie miał dość ODWAGI by pojedynczo (bez "eskorty") wejść do pubu czy innego lokaluJa tam bywam i korona mi z głowy dotąd nie spadła
![]()
"Samotny spacer", podczas którego zamiast "rezonować" można spokojnie oddać się refleksjom to kuriozum?
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. JEDNAK
Biedni Ci, którzy bez ekipy NIE ISTNIEJĄ
Droga Anhedonio ja na imprezy zazwyczaj chodze sam, np wczoraj wieczorem poszedlem sam do klubow mam zawsze ustalona jakas tam trase zaczynam w mańanie koncze w Niebie na niepolda, chyba ze szybciej jesli kogos poznam ale generalnie imprezuje sam a pozniej z nowo poznana osoba czy osobami, nie mam problemow z komunikacja, a ze nie wygladam na swoj wiek, wiec poznaje mlosze kobiety tudziez ludzi z ktorymi pozniej imprezuje to na tyle.... pozdrawiam
Devil, jak Ci tak wygodnie to git. Zgodze sie, ze czesto ludzie ulegaja presji spoleczenstwa, by z kims byc, no a potem tylko niepotrzebnie sami sie mecza, a jeszcze druga osobe unieszczesliwiaja.
40 2013-08-03 14:07:41 Ostatnio edytowany przez Spenc (2013-08-03 14:34:16)
"samotny
1. ?żyjący sam, bez rodziny, przyjaciół?
2. ?znajdujący się w określonej sytuacji, w określonym czasie zupełnie sam?
3. ?spędzany, odbywany w pojedynkę, bez towarzystwa?
4. ?znajdujący się na odludziu?
samotnie samotność"
Widać trzeba zacząć od kompletnych podstaw, czyli samej definicji. Jak wiadomo człowiek jest istotą stadną. Życie w samotności czyli bez bliskich osób źle wpływa na psychikę człowieka. Według mnie jest to największy argument na stwierdzenie że samotność jest wrogiem a niżeli przyjacielem człowieka.
Należy także zaznaczyć że rzeczywiście zainteresowania/hobby nie są uzależnione od grona osób z którymi można je robić, jednak to właśnie najwięcej frajdy przynosi nam robienie tego wszystkiego ze znajomymi. A co do samotnych spacerów, można ale jak by na to nie spojrzeć, samemu nawet można tańczyć jakiś taniec towarzyski...
Dobry wieczór.
Samotność- wróg czy przyjaciel? Cóż zmusiliście mnie do intensywnych rozmyślań i muszę stwierdzić, iż nie potrafię zająć jednoznacznego stanowiska, w przeciwieństwie do Was. Owszem zgadzam się z powyższym stwierdzeniem, że człowiek jest istotą stadną. Towarzystwo jest potrzebne bez dwóch zdań. Jednak czy samotność tak bardzo wpływa na naszą psychikę? No dobra może trochę tak. Ale czy uznałabym ją za wroga? I właśnie w tym miejscu nie potrafię udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Zresztą chyba taką będzie trudno udzielić. Przecież każdy z nas jest inny. Czego innego oczekujemy. Nie zrozumcie mnie źle. Jestem świadoma, że każdy z nas potrzebuje kogoś bliskiego, to nie ulega żadnej wątpliwości. Wiem to z własnego doświadczenia. Jestem z samotnością za pan brat. I choć przez większość czasu przytłacza mnie ona, to jestem świadoma, że jest mi ona czasem potrzebna ( wiem brzmi to ironicznie ale tak to odczuwam). Jednak nie o mnie chciałam pisać. Wybaczcie.
Wracając do tematu. Powyższe pytanie oraz Wasze wypowiedzi pobudziły moje szare komórki i przypomniałam sobie pewien utwór.
Wiatr wie, jak trzeba nacichać...
Za oknem mrok się kołysze.
Nie widać świata, nie słychać,
Lecz ja coś widzę i słyszę...
Ktoś z płaczem ku mnie z dna losu
Bezradną wyciąga rękę!
Nie znam obcego mi głosu,
Ale znam dobrze tę mękę!
Zaklina, błaga i woła,
Więc w mrok wybiegam na drogę
I nic nie widząc dokoła,
Zrozumieć siebie nie mogę!
W brzozie mgła sępi się wiotka.
Sen pusty - wracam do domu...
Nie, nikt się z nikim nie spotka!
Nikt nie pomoże nikomu!
I dzięki temu w mojej głowie zrodziło się kilka pytań. Czym jest dla Was samotność? To chyba już wiem, ale zawsze może ktoś jeszcze odpowiedzieć. Dla mnie jest czymś co przytłacza, męczy i potęguje uczucie pustki. Choć wiem, że to JA jestem za nią odpowiedzialna. Nikt inny.To moja opinia. A Wy jak myślicie.
"O samotność nie możesz winić nikogo, ona przychodzi z wewnątrz"?
Wiem, że Wam trochę przy nudziłam, ale musiałam upuścić trochę myśli. Dlatego proszę abyście wybaczyli mi tą paplaninę.
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i życzę miłego wieczoru. ![]()
Zapomniałam. Utwór nosi dość adekwatny tytuł "Samotność" autorstwa Bolesława Leśmiana.
"samotny
1. ?żyjący sam, bez rodziny, przyjaciół?
2. ?znajdujący się w określonej sytuacji, w określonym czasie zupełnie sam?
3. ?spędzany, odbywany w pojedynkę, bez towarzystwa?
4. ?znajdujący się na odludziu?
samotnie samotność"
Widać trzeba zacząć od kompletnych podstaw, czyli samej definicji. Jak wiadomo człowiek jest istotą stadną.
Jeśli oczywiście, oczywistą oczywistością JEST (stadność)
Spłycanie wszystkich aspektów życia jest raczej cechą naszych czasów (raczej?)...
"(co) dla jednych przekleństwem dla drugich darem..." Bo nie każdy LUBI byś "oczywistością" upchniętą w schemat i stereotyp. Jakby ludzie nie byli RÓŻNI... Jeden nie istnieje bez tłumu - drugi ścisku (i panującej w nim "jedynie słusznej racji") NIE potrzebuje do szczęścia. TAKI wybór życiowy. ZDARZA SIĘ. Czy to znaczy, że TEN ktoś jest gorszy? A w czym, jeśli mogę spytać?
Nemezja - czemu przepraszasz? Osobiście lubię ludzi myślących i rozważających...
Jakby WSZYSCY byli jednakowo "stadni" (jak kiedyś chciano by byli Chińczycy) TO nie byłoby NAD czym się TUTAJ zastanawiać...
Dlaczego twa samotność: "przytłacza, męczy i potęguje uczucie pustki"? JAK to robi?
...Bo nie każdy LUBI byś "oczywistością" upchniętą w schemat i stereotyp. Jakby ludzie nie byli RÓŻNI...
Ja na ten przykład nie lubię.
...Dlaczego twa samotność: "przytłacza, męczy i potęguje uczucie pustki"? JAK to robi?
Nie wiem "dlaczego", ale jeśli chodzi o "jak", to chyba jest to wewnętrzne pragnienie poza postrzeganiem świadomości.
Co ciekawe zabserwowałem, że narasta z latami spędzonymi samotnie.
Na sobie zauważyłem przedziały po rozstaniu z byłą:
0-2 lata: brak poczucia samotności, brak gotowości do nowych relacji
2-4 lata: słabe poczucie samotności bez motywacji do działania
4-6 lat: istotne poczucie samotności skutkujące podjęciem działania
...chyba jest to wewnętrzne pragnienie poza postrzeganiem świadomości.
Co ciekawe zabserwowałem, że narasta z latami spędzonymi samotnie.
Na sobie zauważyłem przedziały po rozstaniu z byłą:
0-2 lata: brak poczucia samotności, brak gotowości do nowych relacji
2-4 lata: słabe poczucie samotności bez motywacji do działania
4-6 lat: istotne poczucie samotności skutkujące podjęciem działania
Znaczy: "IM dalej w las..."? Fajnie to ująłeś ![]()
Jako, że każdy się inaczej "rozwija"... U mnie jutro będzie 4 lata od rozstania - zatem czeka mnie (być może) kolejny/nowy rozdział życia... Ciekawe "wyzwanie".
Nie mniej - jeden lubi gwarne dyskoteki a drugi ciche biblioteki ![]()
...Nie mniej - jeden lubi gwarne dyskoteki a drugi ciche biblioteki
Osobiście jedno i drugie lubię. Wszystko ma czas i miejsce swoje. ![]()