Witam!
Od pewnego czasu mam problem.
Kompletnie nie potrafię cieszyć się z życia ,nic mi nie wychodzi ,nie potrafię się na niczym skupić ,nic mi się nie chcę.Mimo tego wszystkiego nie potrafię się zmobilizować do działania.W szkole łapię złe oceny ,mimo tego cały czas potrafię się użalać nad sobą ,ale czuję ,że nie mogę się za nic zabrać.Ciągle mam ochotę płakać,chwilami mam myśli samobójcze.Potrafię całymi dniami siedzieć przed laptopem i nie robić nic szczególnego.Od zawsze mam kłopoty z niską samooceną ,przyzwyczaiłam się do tego próbowałam nie raz poprawić w sobie to czego nie lubię jednak ostatnio nie mogę się za siebie wziąć.Chodzę ciągle rozdrażniona ,rzeczy ,które nikogo nie denerwują mnie wprawiają w złość.Ze zdrowiem u mnie też nie jest za dobrze ,mam częste bóle brzucha i żołądka.Bóle głowy czasami są nie do zniesienia.Robiłam badania niby wszystko jest ok.
Podobne tematy
Stres. Plus...uważam, że jesteś zła na samą siebie, bo wiesz, że stać cię na więcej a nic nie robisz.
3 2012-12-05 01:06:00 Ostatnio edytowany przez lecytynka1200 (2012-12-05 01:07:24)
A badanie na obecność bakterii helicobacter pyroli? Sporo ludzi ją może mieć, a uaktywnia się zwłaszcza pod wpływem stresu i może spowodować stan zapalny w żołądku. Miałam to w liceum, nie rozumiałam fizyki i łapałam jedynki, przeżyłam to, bo zawsze radziłam sobie w porządku, ale z wkuwaniem teorii z podręcznika to niekoniecznie... Do tego kilka jeszcze innych powodów, stres, moim zdaniem też depresja, złe samopoczucie, niska samoocena. I te bóle brzucha, czy się zjadło, czy nie, obojętnie co się zjadło, ale po smażonym najgorzej. Mnie odsyłano od lekarza do lekarza, aż w końcu moja lekarka, myśląc że jestem symulantką, skierowała mnie na gastroskopię (ze złośliwości, żeby mi się odechciało marudzić) i tam wyszło, że stan nie jest dobry. Powiedziano mi, że po długim czasie mogłyby się pojawić wrzody. leczenie łatwe nie było, dwa ciężkie antybiotyki przez tydzień, najlepiej w czasie, kiedy nie ma szkoły, bo nie bardzo byłam sobą w czasie leczenia... Po roku znowu przeszłam takie leczenie, teraz jak pojawiają się znajome bóle, po prostu piję kefiry, unikam smażonego, a przede wszystkim czipsów i staram się unikać stresu.
Taki test na ślinę można kupić w aptece, ale nie wiem, czy on pokazuje, czy coś się złego dzieje w żołądku, bo zanim te testy rozlazły się po Polsce, miałam swoje gastroskopie i w tym badaniu wszystko wyszło. Nie chcę straszyć, chcę tylko uczulić Ciebie, że jeśli bóle brzucha będą się powtarzać i będą silne, warto trzymać rękę na pulsie, żeby nie doprowadzić do ciężkiego stanu, jak u mnie.
A tak ogólnie... Dopadł Ciebie stres, melancholia, być może depresja, chociażby jesienna, a teraz nakręca Ci się ta niezdrowa melodia w głowie, że nic się nie udaje. Mam to teraz, choć dawno nie miałam jesiennej depresji, mnie zniszczyły moje studia, przez niefortunny natłok nieprzyjemnych zdarzeń. Co robić? Nie wiem. Słucham dużo muzyki, staram się dobrze jeść, wietrzę pokój, żeby dotlenić umysł i próbuję rozmawiać z pozytywnymi ludźmi.
Oczywiście, ze stres; każda choroba w naszym organiźmie na podłoże psychosomatyczne.
izo ja ze swojej strony chcialam Ci powiedziec, ze nie robisz za malo. nie chce Ci sie? masz do tego prawo, jestesmy ludzmi, nikt z nas nie jest idealny (nawet jesli na takiego wyglada) kazdy ma swoje slabosci. poprostu jeden przejmuje sie bardziej, drugi wcale, a trzeci nie pokazuje tego co czuje. moim zdaniem najlepsze dla Ciebie byloby odwiedzenie psychologa, to naprawde bardzo pomaga. ja od roku czasu lecze sie z powodu padaczki. bardzo doskwiera mi to ze przez ta chorobe nie nadaje sie do niczego, ze we wszystkim mi przeszkadza. dfodatkowo dochodzi strach porzed tym ze dostane ataku. dlatego zaszywam sie w domu w swoim pokoju w ktorym zazwyczaj panuje balagan i nie chce mi sie nigdzie wychodzic, z nikim spotykac, ale takie moje prawo. kazdy potrzebuje troche odpoczac.
Mi te objawy przypominają bardziej lekką depresję niż stres.
moim zdaniem to poczatki depresji,pogadaj z kimś bliskim,wyjdz do ludzi,jak to nic nie da to pozostaje psycholog