Na początku chciałbym powitać Panie, jest to forum dla kobiet, lecz ja nie znalazłem innego na którym mógłbym się wyżalić, mam nadzieję że nie zostanę obrzucony tekstami które będą mnie jeszcze bardziej dołować, nie mam się komu wyżalić, liczę na Was, życie mnie już przerasta, coraz bardziej chcę odpłynąć i już nigdy nie wrócić, smutek, żal, tęsknota, brak sensu życia, chciałbym podkreślić że mam skończone 18 lat, chodzę dalej do szkoły, chciałbym zacząć pierw od mojego charakteru, który jest troche paskudny lecz w głębi duszy jestem człowiekiem z wielkimi uczuciami oraz pomocnym, potrafię być świetnym przyjacielem, miałem jednego, zginął 2 lata temu w wypadku, przeżyłem jego śmierć bardzo, był mi on bardzo bliski, ogółem radziliśmy sobie co moglibyśmy robić w różnych sytuacjach, ale przechodząc jeszcze do mojego charakteru, nie jestem typem imprezowicza, kibica, zamiast iść na imprezę czy siedzieć bezczynnie gapiąc się w telewizję wolę iść z dziewczyną do parku i spędzić tę chwilę razem z nią, początek związku to oczywiście poznanie, na forum, dokładnie dziś 11 miesięcy temu, ja 18, ona 17, wspólne zainteresowania, hobby, długie rozmowy, szczególnie w weekend, potrafiłem przesiedzieć całe dnie i noce by z nią porozmawiać, praktycznie, byliśmy nierozłączni kontaktowo przez całe 11 miesięcy, po miesiącu pierwsze spotkanie, długie rozmowy, przytulania, pare całusów w usta, oczywiście były to nasze pierwsze pocałunki, gdy byłem młodszy dziewczyny nie przepadały za mną szczególnie, byłem raczej typem człowieka który wolał pograć sobie w gry na komputerze niż wyjść na dwór pokopać piłkę, nie miałem zbyt dużo kolegów, nie przepadałem za nimi ani oni za mną, rzecz jasna, nie umiałem się nimi dogadywać, byłem po prostu obojętny, zboczyłem trochę z tematu, ona, uzależniona, nie chodząca już do szkoły, pracująca, młoda dziewczyna była dla mnie ideałem, nie tylko pod względem urody ale również charakteru, po jakimś czasie oboje wyznaliśmy sobie miłość, po kilku dniach razem, przyjeżdzałem do niej jak tylko mogłem, do 3 razy w tygodniu, wspólne spacery, rozmowy i te inne jak to bywa w związku, dobrze było do pierwszego miesiąca związku, pisząc ze mną przyznała się do filtrowania z innymi facetami, szczerze bardzo mnie to zdenerwowało, przymknąłem oko, oby to się więcej nie zdarzyło, bo jaki sens ma związek w którym osoba nie jest uczciwa wobec drugiej osoby - żaden. Przez ten czas było w miare dobrze, prócz tego że były tam jakieś spory, czasami nawet codziennie, kłóciliśmy się czasami o byle rzeczy, mijało to, ogółem to już mineło, kolejny problem zaczął się po upływie 3 miesięcy, zaczeła rozmawiać z innymi facetami tłumacząc się że to przyjaciele, będąc u niej w domu, słyszałem, umawiała się z nimi, ogółem, zrobiłem jej wielką awanturę z tą sprawą, tłumaczyła się że to tylko koledzy, to nic nie znaczy i szły teksty typu "już nie mogę mieć kolegów?" - oczywiście że może, każdy ma znajomych i musi się z nimi spotykać, po tygodniu przyznała mi się, gdy wzieła wolne z pracy i pojechała już nie pamiętam dokąd, że pisała ze swoim "przyjacielem" o różnych sprawach, był to flirt i to bardzo ostry, rozmawiali o tym co chciałby na urodziny, ogółem to sprawa zaszła za daleko, jej przyjaciel powiedział że co chce, ogółem jej przyjaciel to człowiek który ma wylewkę, żyje alkoholem, papierosami i innymi używkami, ona zaproponowała mu "loda" czy "laskę" nie wiem jak na to się mówi żebyście wiedzieli o co chodzi, on się zgodził, powiedziała że jak przyjedzie to zrobi, oczywiście jej pobyt tam się przedłużył, jego urodziny minęły, razem zapomnieli o tej sprawie, zdenerwowałem się, nie rozumiem - ma mnie, a zalatuje do innych, tłumaczyła się że to zwykłe żarty, ale mimo iż były by to żarty, nie śmieszyło mnie to, to była pewnie zwykła wymówka, ponieważ jej przyjaciel to człowiek w którym się kochała ponad rok, nie byli razem, w tamtych chwilach myślałem że po prostu jej uczucie jeszcze nie mineło do niego, cóż, zawsze pozostaje jakiś sentyment, sprawa pogorszyła się o tyle, że zaczeła wyprawiać różne rzeczy z nim, chodziła z nim na długie spacery, czasami nawet zlewała mnie dla niego, żeby tylko iść gdzieś z nim, denerwowało mnie to co ona z nim tam robiła, przyznała się dopiero pod koniec związku, przytulali się, całowali, chodzili za rękę, dosłownie jak para, jej tłumaczenia były że to było dawno, że to już jest nie ważne że to tylko przyjaciel i że dla niej nic to nie znaczy, przebolałem tę sprawę mimo iż przytulała się do niego codziennie nawet do tej pory to robi, czasami ale bardzo rzadko dawali sobie buziaka w usta, przebolałem kolejną jej wpadkę, ogółem to pominełem wiele wpadek, kłótni i tych innych głupot z jej strony, na końcu znalazła sobie innego, twierdząc że poznała go przez internet, jest z jej miasta, ujrzała go i od pierwszego wejrzenia się zakochała, kilka lat starszy odemnie, taki mały bolek, nie wiem co ona w nim widzi, ona jak to mówiła woli wysokich, zbudowanych facetów, a on? Same kości i chyba z 170 cm, tłumaczyła że nie chciała żeby tak wyszło i że to przez to że byłem dla niej zbyt dobry, czasami zbyt mało czuły, dobra, nie rozumiem jej, jak mało czuły, kurcze, potrafiłem mówić jej że ją kocham praktycznie co kilka minut, uwielbiałem jej to mówić, zwłaszcza że czułem to, była BARDZO DOCENIANA, ogółem to zawsze wszystko musiało być na jej sposób, czasami na mój, liczyłem się z jej zdaniem, ona też z moim chociaż często obrażała się jeśli nie było to po jej myśli, za bardzo ją rozpieściłem, kwiatki, misie, i te inne pierdoły, wkońcu uznałem że to gówniara i za bardzo sobie pozwala, robiła ze mnie idiotę a ja ją tak bardzo bardzo bolałem, że wybaczyłbym jej wszystko, po prostu zależy mi na jej osobie, nie chcę jej stracić, chociaż już straciłem, nie umiem się pozbierać po tym wszystkim, że ona kocha GO a nie mnie, jak mogła w ogóle zakochać się w kimś kogo widziała raz, okłamywała mnie że musiała jechać z rodziną w jakieś miejsce, a tak naprawdę była z nim, na spacerach, godzinę, dwie, to nic w porównaniu ile ja jej dałem tego czasu, nie umiem wyrazić słów którymi opisałbym jak bardzo ją kocham i ile dla mnie znaczy, wiem że jestem głupi że użerałem się z nią, ale mi jej strasznie brakuje, byliśmy razem prawie rok, nie żałuję tego czasu, mój pierwszy pocałunek, pierwsza dziewczyna, nigdy nie zapomnę tego, z każdym dniem była coraz gorsza i coraz winniejsza a robiła z siebie niewiniątko, nie wiem co robić, mam depresję, nie mogę się uczyć, nie mogę praktycznie nic zrobić, czuję się bez radny, chciałbym o niej zapomnieć ale nie potrafię, ma ktoś może jakieś porady, co robić, z góry dziękuję za odpowiedzi, za pocieszenia, nie chciałbym żebyście po budowie zdań osądzali że jestem głupi, po prostu jestem zalamany i nie umiem panować nad sobą.
Podobne tematy
Ta dziewczyna nie jest warta Ciebie...zachowuje się jak gówniara...w ogóle przeczytaj sobie co napisałeś. Ona ma tendencję do zdrad, oszukiwania. Urobiła sobie Ciebie. Ty byś nieba jej uchylił a ona ???A ona nie docenia Ciebie...Dajesz jej prezenty, rozpieszczasz ją- błąd bo ona tak się nauczyła i to wykorzystuje. Pomyśl sobie jaka ona jest...przeanalizuj wszystkie złe rzeczy...i uświadom sobie że tego kwiatu to pół światu...To są odwieczne rozterki ...ludzie tracąc kogoś czują ból, stratę. Po jakimś czasie zaczynają widzieć co było nie tak....a w kolejnym etapie cieszą się z tego zerwania. Jak poznasz dziewczynę która będzie warta Ciebie zrozumiesz że nie warto było wzdychać do tamtej. Teraz tego nie zrozumiesz...tylko nie wmawiaj sobie że ona jest idealna...bo będziesz żył wyobrażeniem o niej...
Będąc z Tobą zaproponowała "loda" jakiemuś gościowi - to jakiś hardcore. Dużo wytrzymałeś z nią, za dużo. Teraz czas byś zajął się sobą, zbudował swoje zasady i wartości, by nigdy więcej żadna tak komuś nie proponowała będąc z Tobą. Życzę powodzenia i najlepszego.
Ogółem to wiem że ludzie rozstawają się po kilkudziesięciu latach związku i to jest dla nich wielkim przeżyciem z którym nie mogą się pogodzić i czasami po takim przeżyciu zbaczają na bardzo złą stronę, mimo to iż mam dopiero skończone 18 lat, jestem bardzo zaangażowany w ten związek i jeżeli kogoś pokocham to trudno jest mi zrozumieć że ten człowiek nie chce mieć ze mną już nic wspólnego, ogółem wiem że ona też to przeżywa, dziś rozmawiałem z nią praktycznie od samego rana, na ogół to żaliła mi się, próbowałem jej pomóc, doradzić, w większości żaliła się co do nas no i co do jej nowego kolegi, z którym jeszcze nie jest, oczywiście powiedziała że mnie niby kocha(hahahahahahah, a wczoraj była jeszcze święcie przekonana, że kocha go, a do mnie nic nie czuje, że jej przeszło, i że to miłość od pierwszego wejrzenia.) ja powiedziałem że niech robi co chce, to jej wybór, z kim chce spędzić życie, z kim się zadaje i co robi z nimi, udaję że się nią mało interesuję, co prawda nie jestem aż tak bardzo obojętny że mam całkiem na nią wylane, lecz nieraz dopytuje się o niektóre rzeczy, ogółem to widać jest bardzo bardzo zdołowana ponieważ zawsze były jakieś czułe słówka, a teraz nic, ogółem ona powiedziała pierw że go nie kocha, potem że nie wie, jest niezdecydowana, sama nie wie czego chce, oczywiście ten cały jej chłopak napisał do mnie, że mam się od niej odczepić, że przyjedzie do mnie i złoji mi tyłek czego akurat najmniej się boję bo gdy moja ex pokazała mi jego zdjęcie, to prawie się popłakałem ze śmiechu, że chce takiego smerfa jak on, zero mieśni, pewnie mądry tylko w gębie, ale dobra, co jak co ale przez kabelek każdy potrafi kozaczyć, nawet największy idiota, cóż, nie wiem co robić, oczywiście nie mogę z nią stracić kontaktu, sama jej osoba jest mi bardzo potrzebna, mógłbym być nawet jej przyjacielem, jestem z nią zzyty i wiem że takie odepchnięcie wymaga bardzo dużo czasu, którego akurat nawet nie da sie zabic, pierwszy powód to że nie potrafię o niej przestać myśleć, gdy po prostu zaczynam jakieś nowe zajęcie, to zaczyna mnie boleć brzuch i myślę co z nią, nie mam pojęcia co robić, a tak ogółem to bardzo dziękuję wam za odpowiedzi, wiem na czym stoję przynajmniej ale dalej nie potrafię zejść z dołka, mimo waszych zdań które ogółem są samą prawdą.
Powiem Ci świętą prawdę - Jeśli kobieta Cię nie szanuje, to żeby nie wiem co, natychmiast należy odejść, nieodwołalnie, raz na zawsze, bez rozmyślania nad nią i jej troskami. Ona może biegać za mężczyzną, ona może dążyć by spotkać - niemniej tu nie ma taryfy ulgowej, tu nie ma zrozumienia.
Emocje - to takie małe wybuchające w głowie iskry, unikaj, skup się na czymkolwiek. Nie daj jej szans pogrywania dalej - miała swą szansę, nie skorzystała, kij jej w oko. Są inne.
zgadzam się z Remi...ona jak zasmakowała raz takich zdrad to zasmakuje kilka....poza tym warto kochać kogoś kto ma już wymiennik ???na dodatek facet już urobiony bo chce Cię postraszyć. Ciekawe tylko co na to jej kochaś ...że z nim jest a od Ciebie odwalić się nie chce.musisz zdecydować się i przezwyciężyć ten ból...ona i tak tamtego zrobi w balona za jakiś czas...być może będzie chciała na kolanach do Cb wracać...na pewno tamten już ją bzyknął...tylko że ona się nie przyzna do tego
Powiem Ci świętą prawdę - Jeśli kobieta Cię nie szanuje, to żeby nie wiem co, natychmiast należy odejść, nieodwołalnie, raz na zawsze, bez rozmyślania nad nią i jej troskami. Ona może biegać za mężczyzną, ona może dążyć by spotkać - niemniej tu nie ma taryfy ulgowej, tu nie ma zrozumienia.
Masz rację, teraz już to zrozumiałem, ona w ogóle mnie nie rozumie, gdy chciałem jej dać dziś OSTATNIĄ szansę to nie chciała, powód?
JA: Jeżeli chcesz aby to co między nami jest dalej przetrwało, musisz powiedzieć swojemu palantowi że to był błąd że go poznałaś i jak ona mi to mówiła, że go nie kocha, no tak, odmówiła, czyli ma mnie dosłownie przepraszam za wyrażenie ale w dupie, nie będę się starał, nie chce to nie, miała tyle szans ile świat nie zliczył, miałbym dawać jej kolejną? po co, przecież kolejna też będzie skazana na porażkę, strata czasu, nic więcej.
Emocje - to takie małe wybuchające w głowie iskry, unikaj, skup się na czymkolwiek. Nie daj jej szans pogrywania dalej - miała swą szansę, nie skorzystała, kij jej w oko. Są inne.
No tak, unikam jak najbardziej, nawet po tym wszystkim usunąłem komunikator - dzwoniła, nie odbierałem, nie mam ochoty z nią rozmawiać, tak jak ona znalazła innego tak ja znajdę inną, co mi szkodzi, mi wolno a jej nie? założę się że gdy na facebooku ustawię związek z kimś, to odrazu urządzi mi awanturę, jej zazdrość - niech w tyłek sobie ją wsadzi, jej wolno a mnie nie? to żałosne.
zgadzam się z Remi...ona jak zasmakowała raz takich zdrad to zasmakuje kilka....poza tym warto kochać kogoś kto ma już wymiennik ???na dodatek facet już urobiony bo chce Cię postraszyć. Ciekawe tylko co na to jej kochaś ...że z nim jest a od Ciebie odwalić się nie chce.musisz zdecydować się i przezwyciężyć ten ból...ona i tak tamtego zrobi w balona za jakiś czas...być może będzie chciała na kolanach do Cb wracać...na pewno tamten już ją bzyknął...tylko że ona się nie przyzna do tego
No tak, nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki, niestety robiłem to już nieraz, zostałem zrobiony w konia, niby poważny związek był to przez jakiś czas, ale potem jej głupota była ponad wszystko, mam dość, to koniec tego, niech sobie robi w balona tego drugiego, ja jej już nie chce - brzydze się nią.
Dziękuję za wszystkie wypowiedzi, szczególnie wam Remi i frytka, pomogliście mi, jeżeli będę miał jakiś problem, na pewno napiszę, jeszcze raz wielkie dzięki!
Witaj,
pierwsza miłość zawsze jest najbardziej rozpamiętliwana przez nas. sama mam podobne doświadczenia. po rozstaniu z moim były chłopakiem też rozpaczalam, starałam się o jego powrót, ale on nie chciał. i teraz jestem mu wdzięczna, bo miesiąc później poznałam mojego obecnego chłopaka. jeżeli ktoś by mi powiedział, że po trzech latach z moim byłym po tak krótkim czasie zakocham się na nowo z jeszcze większą siłą to nigdy bym nie uwierzyła. przez ten miesiąc także byłam załamana, miałam depresję. ale pierwsze miłości prędzej czy później w taki sposób się kończą. myśli, że Twoja dziewczyna Cię kochała? potrafiła z innym facetem uprawiać sex oralny.. fakt, że oboje jesteście młodzi, ktoś powie, że takie zachowania są związane z prawami młodości, ale nie można czegoś takiego robić osobie, która kocha. i nie ważne czy ma się 18 czy 36 lat, wiek nie gra tu roli. ja też jestem w podobnym wieku, ale nie wyobrażam sobie, że mnie tak się zachować, normalna dziewczyna tego nie robi... wspomniałes coś o rozpieszczaniu, chociaż sama jestem kobietą to jednak uważam, że na prezenty itp kobieta musi sobie zasluzyc żeby nie przywiązała się do przedmiotów, a nie do Ciebie.
wydajesz się wrażliwym chłopakiem, a dziewczyny lubią takich chłopaków, także myślę, że napewno uda Ci się znaleść dziewczynę wartą Twoich starań. pewnie też byś chciał poczuć jak to jest, jeżeli drugiej osobie też zależy, więc kieruj się sercem. uważaj na dziewczyny, bo one potrafią przynieść ból. a Twoją byłą potrakuj jak nie miłe doświadczenie, które będzie tylko pomagało Ci w kolejnych próbach nowych związków. już będziesz wiedział jakie zachowanie skreśla dziewczynę. wierzę ze Ci się uda, życzę powodzenia ![]()
Oj, Kamil, czytając Twoją historię, prawie jakbym czytał moją... tylko 25 lat później... trzydziestoparolatki tez potrafią postępować jak Twoja siedemnastka... Powinienem podpowiedzieć Tobie "wygoń ją na drzewo", ale sam nie potrafię się uwolnić od podobnej kobiety, mimo moich 44 lat... Zakochany facet zawsze głupieje... A kobieta taka jak ta zawsze zdradzi, nieważne, czy ma 17 lat, czy 36... Weź nauczkę z tego "związku", znajdź mądrą dziewczynę i sam nie próbuj robić takich głupot... A Kobiety i mężczyźni potrafią robić "jeszcze lepsze numery"...
Szkoda słów na takie cwaniaczki, kolejny raz dałem jej wybór, z litości ja albo on - po kilku dniach rozmów z nim i ze mną zdecydowała że wybierze mnie, dobra, z myślą że będzie dobrze jak kiedyś starałem się coraz bardziej, mówiła że mnie kocha, cholera jasna, powiedziała - że tej szansy nie zmarnujemy, że nie będzie mówiła czegoś, czego nie będzie w stanie zrobić, krew zalewa, jak facet stara się jak przygłupi żeby dziewczyna nabrała do niego więcej przybliżenia, tego czegoś co jest w związkach, tsa.. staram się jak głupi a ona w kulki ze mną pogrywa, obiecała że da sobie ze swoim kochasiem spokój, że nic do niego nie czuje, że to tylko zauroczenie, że nie będą się spotykać - ale cholera pisać to pisała, nawet mi o tym mówiła, beznadzieja. Dziś zachorowałem, nie mogłem wyjść, dobra - siedzę w domu. Ona wraca, piszę coś tam mi na komunikatorze, hej, co tam, wydawała się dosyć spięta, dobra, napisała zw, cholera, 1,3h zw - bo jadła, jeszcze do mnie z wątami czego się czepiam że już nie może zjeść czy co, dobra zlałem to, potem przez kilka minut znów się awanturowała, napisała znów zw, te zw trwało 5h, nie no, bez jaj, kolejny raz poleciała ze mną w kulki, nie wiem gdzie była, ale wiem że skoro nic mi nie powiedziała - to święta nie jest, wróciła, dobra, napisała jj, i że nie miała ochoty ze mną pisać, dziwne, nie było jej online, wiem że może troche przesadzam, że nie miała ochoty ze mną pisać - okej, po kilku minutach piszę do niej gdzie byłaś, co robiłaś - nie odpisuje! zrobiła się niedostępna, razem ze swoim kochankiem, pewnie gdzieś poszli, dzwonie do niej co chwilę - nie odbiera, w ogóle wkurza mnie to, jak ona dziecinnie się zachowuję, chcę porozmawiać przez telefon a jej wymówka to że nie bo jest chora i ma straszny głos, to jest po prostu przesada, bez jaj, zachowanie typowej dziecinki z podstawówki, w dodatku potem wyłączyła telefon, i nadal nie dostępna. Wkurza mnie już ona, co prawda wiem że już dawno powinienem ją zostawić, ale nie umiem !!!!! jak jej wbić do tego przygłupiego mózgu że ma się zachowywać normalnie jak mówi że mnie kocha i chce ze mną być, nie będę znosił jej humorów i kłamstw, dość się tego naznosiłem, tyle jej obiecania - poszło w cztery litery, co robić ? co jej powiedzieć ? jaką rozmowę z nią przenieść ? taką rozmowę żeby wpłyneła na jej psychikę, żeby zrozumiała swoje przygłupie błędy i jak mnie traktuje, bo to już chamstwo.
Szkoda słów na takie cwaniaczki, kolejny raz dałem jej wybór, z litości ja albo on - po kilku dniach rozmów z nim i ze mną zdecydowała że wybierze mnie, dobra, z myślą że będzie dobrze jak kiedyś starałem się coraz bardziej, mówiła że mnie kocha, cholera jasna, powiedziała - że tej szansy nie zmarnujemy, że nie będzie mówiła czegoś, czego nie będzie w stanie zrobić, krew zalewa, jak facet stara się jak przygłupi żeby dziewczyna nabrała do niego więcej przybliżenia, tego czegoś co jest w związkach, tsa.. staram się jak głupi a ona w kulki ze mną pogrywa, obiecała że da sobie ze swoim kochasiem spokój, że nic do niego nie czuje, że to tylko zauroczenie, że nie będą się spotykać - ale cholera pisać to pisała, nawet mi o tym mówiła, beznadzieja. Dziś zachorowałem, nie mogłem wyjść, dobra - siedzę w domu. Ona wraca, piszę coś tam mi na komunikatorze, hej, co tam, wydawała się dosyć spięta, dobra, napisała zw, cholera, 1,3h zw - bo jadła, jeszcze do mnie z wątami czego się czepiam że już nie może zjeść czy co, dobra zlałem to, potem przez kilka minut znów się awanturowała, napisała znów zw, te zw trwało 5h, nie no, bez jaj, kolejny raz poleciała ze mną w kulki, nie wiem gdzie była, ale wiem że skoro nic mi nie powiedziała - to święta nie jest, wróciła, dobra, napisała jj, i że nie miała ochoty ze mną pisać, dziwne, nie było jej online, wiem że może troche przesadzam, że nie miała ochoty ze mną pisać - okej, po kilku minutach piszę do niej gdzie byłaś, co robiłaś - nie odpisuje! zrobiła się niedostępna, razem ze swoim kochankiem, pewnie gdzieś poszli, dzwonie do niej co chwilę - nie odbiera, w ogóle wkurza mnie to, jak ona dziecinnie się zachowuję, chcę porozmawiać przez telefon a jej wymówka to że nie bo jest chora i ma straszny głos, to jest po prostu przesada, bez jaj, zachowanie typowej dziecinki z podstawówki, w dodatku potem wyłączyła telefon, i nadal nie dostępna. Wkurza mnie już ona, co prawda wiem że już dawno powinienem ją zostawić, ale nie umiem !!!!! jak jej wbić do tego przygłupiego mózgu że ma się zachowywać normalnie jak mówi że mnie kocha i chce ze mną być, nie będę znosił jej humorów i kłamstw, dość się tego naznosiłem, tyle jej obiecania - poszło w cztery litery, co robić ? co jej powiedzieć ? jaką rozmowę z nią przenieść ? taką rozmowę żeby wpłyneła na jej psychikę, żeby zrozumiała swoje przygłupie błędy i jak mnie traktuje, bo to już chamstwo.
Czesc,przyznam ze historia kosmiczna.Jeste, kobieta humorzasta ale nie zdradzam faceta jak juz z nim jestem wole sie rozstac.Ona jest wyrachowana i bez skrupulow Toba manipuluje.Wiem ze latwo powiedziec ale zajmij sie czyms zeby nie myslec
i nie zwariowac ![]()
POWODZENIA ![]()
12 2012-12-17 23:18:27 Ostatnio edytowany przez Woombatt (2012-12-17 23:20:27)
Kamil, trafiłeś na Wampirzycę.
Ona doskonale wiedziała od początku jakim człowiekiem jesteś - skrytym, wycofanym i (to nie przytyk) niepewnym. A do tego "pod spodem" - wrażliwym i oddanym. Idealnym kandydatem na "koło ratunkowe" - nie mężczyzną, a chłopcem, którego warto owinąć wokół palca, bo może się przydać gdy jej się noga podwinie (np. ten chłopak, o którym piszesz, okaże się nie być jedynym i trzeba będzie zniknąć na chwilę z okolicy, póki się nie uspokoi). A Ty będziesz tym, który będzie przy niej z chusteczką, gdy ona nie będzie już umiała spojrzeć w lustro.
Wykorzystuje ludzi. To skrajny egoizm, w którym człowiek nie ma nawet świadomości (I robi wszystko, żeby wyprzeć jej zawiązki) że jest egoistą. Ona po prostu "taka jest" - liczy się tylko ona i jej potrzeby. Nic innego nie istnieje. Na innych zwraca się uwagę tylko, gdy wiąże się to z konkretną korzyścią dla niej.
Nie baw się w Mesjasza. Jej się nie da pomóc. Żadna pomoc z zewnątrz póki co nie jest w stanie jej zmienić - będzie dla niej tylko pożywką utrzymującą dotychczasowy stan rzeczy.
Pozdrawiam.
Posty przeniesione
Chcialbym jednak podkreslic ze nie szukam teraz porady co robic dotyczace tego cytatu lecz chcialbym sie w szczegolnosci odniesc do ostatniego tygodnia, tak, od ostatnich tygodni moje zycie przewraca sie jak glupie, cale szczescie ze wlasnie zaczely sie ferie bo oblalbym nauke i zapewne zaniedbalbym wiele rzeczy zwiazane z tym, moze kontynujac moj cytat chcialbym opowiedziec wam co bylo dalej, co sie potoczylo i co robilem, co prawda nie posluchalem w pelni waszych rad lecz staralem sie unikac jej, skasowac ja z zycia.
Dziewczyna po dlugich przemysleniach, doszla do wniosku ze wybrala mnie, tak, chlopaka z ktorym flirtowala zostawila, nie ma juz nawet chyba z nim kontaktu, ma calkowita wylewke na niego, sprawa z nim skonczyla sie tak ze ja kilka dni po tym jak wyznala mi ze mnie kocha, musialem powiedziec temu chlopakowi ze to ona kocha mnie i ze mna chce byc, zrobilem wiec konferencje, i powiedzialem wszystko, chlopak z ulga odetchnal i odszedl, co prawda na konferencji tlumaczyla sie ze klamala ze mnie kocha, ze niby cos czula do niego ale to minelo, ze kocha znow innego, byla to jej milosc, kochala sie w nim 1,5r bez wzajemnosci, gdy mnie jeszcze nie znala(chodzi tutaj o mezczyzne z ktorym zdradzala mnie) po tym wszystkim bardzo sie do niego przyblizyla, znow te pocalunki, tulenie, chodzenie razem gdzies, no ale dla mnie STETY poklocili sie, oczywiscie nie wiem o co bo mi sie nie zalila az tak, ale wiem ze nie odzywaja sie do siebie i ogolnie on ma na nia wylewke, a ona przezywa ze go kocha. Mija tydzien, wraca z imprezy, cala rozpita, rozmawiam z nia, mowi ze mnie kocha, czule slowka, wiec odwzajemnilem to, ale to nie bylo juz to samo, zapytalem sie jej czy wlasnie kocha tego pana z ktorym mnie zdradzala, a ona mowi ze nie, jeszcze przez nastepny dzien byla taka do poki gdzies nie wyszla, wtedy stala sie taka zimna i nie wiem czemu ale napewno nie byla z nim nigdzie ani z nikim innym tylko z kolezankami, powiedziala ze mnie nie kocha ze jednak sie mylila, co nie wzialem na powaznie poniewaz wiem jaka jest i jak jej odbija, czasami zachowuje sie jak zwykla gowniara, dobra, skoro tak to ogolnie zerwalismy ze soba kontakt prawie, pisalismy codziennie ale bardzo bardzo rzadko i ogolnie o niczym, az do chwili gdy mialem bal w szkole, ona do mnie z wielkimi fochami dlaczego ja tam ide, po co, i co bede tam robic z innymi, co prawda po balu zgadalem sie z kolezanka ze bedziemy udawac pare, ze damy zdjecie na facebook'a razem wtuleni w siebie, no dobra, po 5 minutach wrzucenia tego zdjecia i obejrzeniu tych komentarzy jak razem flirtowalismy byla bardzo zdenerwowana poniewaz namowila swojego kolege zeby napisal gdzies w komentarzach ze fajnie bylo jak byla upita i calowali sie dlugo(co i tak bylo klamstwem bo przyznala mi sie) 4 dni nie pisalismy ze soba, probowalem sie z nia skontaktowac, bez skutku, nie odbierala, nie odpisywala, zero oznak zycia, czasami myslalem juz ze te wiadomosci do niej ktore pisze juz wcale nie dochodza, co prawda bardzo tesknilem za nia, ledwo co dawalem sobie rade, wiec nadeszla pora gdy napisalem jej na komunikatorze ze albo odpisze albo przyjade do niej na nastepny dzien i wyjasnimy sobie to prosto w oczy, okej, odpisala, pisala do mnie z niezlymi fochami co ja robilem z nia, ze mam wulgaryzm do swojej nowej dziewczyny(udawanej..) no itp, ogolnie polecialy bardzo ostre slowka nie wspominajac juz o tym jak ona sie zachowywala, no wiec w pewnym momencie bardzo ale to bardzo wymiekla, pisala ze mnie kochala do czasu tego balu, ze w te 4 dni sie juz odkochala, ze juz nic nie czuje i ze mam odejsc, dobra, odchodze, ale szybko bo po pieciu dniach znow zaczelismy ze soba pisac, zdecydowalismy sie jednak na to ze bedziemy zwyklymi kolegami bez zadnej czulosci i milosci, lecz dlugo to kolezenstwo nie potrwalo bo na nastepny dzien obrazila sie nie wiem za co, nie pisala przez ok 10 min, ja zeby podtrzymac i uratowac ta rozmowe napisalem co robisz ? a ona z tekstem nie pisz juz do mnie, nei chce cie znac, dobra okej, dostalem blok i koniec, rozumiem ze mam sie od niej odczepic lecz ja nie umiem, po prostu nie moge przezyc bez slowa od niej, tak ciezko mi bez niej, pragne by wrocila, kocham ja tak samo jak zawsze, nie rozumiem dlaczego przez ten rok stala mi sie tak bliska osoba, a ja dla niej zwyklym smieciem, co mam robic? jak poradzic sobie z uczuciem do niej, nie umiem juz dalej tak z tym zyc, mam ochote popelnic samobojstwo, nie umiem znalesc nikogo innego, ciagnie mnie do innych dziewczyn ale zadna nie jest taka jak ona, nie umiem byc z kims kto nie jest jak ona, nie czuje tego ciepla.. pytanie, co robic dalej? nie chce szukac kobiety na hama, nie chce rowniez tracic mojej bylej, ktora kocham i chce by to sie jakos ulozylo, tylko jak to zrobic?
Witam Cię i wszystkich forumowiczów. Jestem co prawda facetem, ale sam miałem podobną sytuację do Twojej.
Po tym co przeczytałem jest mi na prawdę przykro. Znalazłeś się w sytuacji kiedy to byłeś za dobry dla drugiej osoby. Angażowałeś się, chciałeś każdą wolną chwilę spędzić ze swoją dziewczyną, której się to podobało tylko przez chwilę, po czym najwyraźniej jej się znudziłeś. Wiem jak to boli kiedy robisz wszystko, aby druga połówka była szczęśliwa i czuła się kochana, a w zamian dostajesz kopa w tyłek. Najgorsze jest to, że nie tylko tracisz czas na taką osobę, ale także w efekcie końcowym - zdrowie, ze względu na emocjonalne i psychiczne załamanie.
Nie chcę być brutalny ale dalsze próby angażowania się w jakikolwiek związek, a nawet znajomość z tą dziewczyną przyprawi Ci tylko ból... Po prostu odnoszę wrażenie, że jest niedojrzała emocjonalnie. Nie potrafi się związać z kimś na stałe, ciągle się kimś nudzi. Być może kiedyś przejrzy na oczy i zacznie żałować co straciła... Ale i tu bym się nie łudził...
Dziwię się tylko, że tak długo to wszystko wytrzymywałeś i jeszcze chcesz, żeby się wszystko ułożyło. To, że dziewczyna jakiemuś typowi laskę już jest idealnym powodem, żeby z nią zerwać kontakt i w ogóle nie myśleć o próbie powrotu do niej. A o innych sprawach z 'przyjaciółmi' nie wspomnę... Gdyby prawdziwie Cię kochała nie odstawiałaby takich scen. Widocznie tak nie jest, a Ty tylko robisz sobie nadzieję, że może coś jednak czuje do Ciebie.
Jeśli dalej będziesz sobie zawracał głowę jej osobą to niestety ale zaszkodzi to tylko Tobie i Twojemu zdrowiu. Nie jest łatwo zapomnieć, ale musisz, bo jak sam napisałeś:
"jaki sens ma związek w którym osoba nie jest uczciwa wobec drugiej osoby"
Pozdrawiam, bądź silny.
heh, ostatnio dowiedziałem się że szanowna moja była umówiła się na seks ze swoim kolegą ze szkoły, do którego nic nie czuję, gdy to usłyszałem to mnie rozwaliło od środka, pomyślałem sobie przepraszam za wyrażenie, ale dziwka, stracić dziewictwo z kimś bez miłości? (nie obrażając pań które tak zrobiły, ja myślę o niej) , no dobra, podobno nie zrobili tego, bo dzieci drogie nie miały wolnego domu, a tak to by podobno to zrobiła, ogólnie śmiech z niej, taka zakochana a taka głupia, jej wpisy, na photoblogu, żałosne, no i teraz dowiedziałem się że podobno znalazła jakiegoś Piotrka, o 7 lat od niej starszy, poznani w internecie, jak zwykle prędko zdobyłem do niego kontakt, pierw rozmowy na luzie, potem zaczęło się peplanie o niej, ogólnie koleś zawiódł się na niej, zaczynał coś czuć do niej, po tym co mu opowiedziałem o niej, huhu, jak ona się zachowuje, pfff, czuję ulgę, trudno będzie znieść to co ona robi teraz z innymi, ale niestety takie życie, nic nie zmienię, jedynie co chciałbym to wymazać ją całkiem z życia, żeby ona nie istniała, strasznie mnie zraniła, wiem że strasznie ją kocham, nie wiem czy kiedyś przestanę, jedyne co mnie boli to taka jaka jest w stosunku do mnie, i to że inni będą robić to co ja miałem robić, ogólnie czuję się na wygranej, proszę o opinie, będę mówił wam co dalej
dzięki
Nie wiem jakie siano ma ta dziewczyna w głowie ale na Twoim miejscu pożegnał bym się z nią. Nie można być w związku, w którym nie ma lojalności wobec drugiej osoby. A to co ona wyprawia przechodzi ludzkie pojęcie.