netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

nifajna atmosfera w domu

32 odpowiedzi5 817 wyświetleńzałożony przez margaretaa88, 10.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: nifajna atmosfera w domu

Witam, mam 21 lat, mieszkam razem z mamą i rodzeństwem,
od zawsze swietnie dogadywałam się z mamą-byłyśmy sobie bardzo bliskie,
to się niestety zmieniło, nagle, tak jakby z dnia na dzień,
zawsze byłam spokojną osobą, pomagam w obowiązkach domowych, codziennie sprzątam, gotuję obiady ( studiuję do tego),
mój problem polega na tym,że cenię sobie spokój i spokojne rozmowy,
za to moja mama i brat wszelkie problemy załatwiają krzykiem, generalnie bardzo są podobni-stąd też się dogadują.
Chciałabym by moje relacje z mamą były takie jak dawniej, jednak czuję,że się zmieniła,
nie wiem czy to kwestia wieku(?)..Nie czuję w niej wsparcia, ciągle krytykuje moje decyzje,próbuje się wtrącać wtedy kiedy na prawdę sama chcę coś załatwić..
Mam do niej żal,że nigdy nie zwraca uwagi jak brat się niemiło do nas odnosi,że pozwala mu na to.. Nie mamy ojca więc brat czuje się głową rodziny,ale czy tak powinien się zachowywać? - nie portafi spokojnie rozmawiać tylko pretensjonalnie i złośliwie się zwraca...
Mój brat ma dziewczyne-wiem,że niebawem będą chcieli razem zamieszkać, boję się,że wpadnie na pomysł bym się wyprowadziła a on z dziewczyną zajmą mój pokój ( jest największy) narzucając mi wyprowadzkę z domu, obawiam się,że mama na to przystanie..


Czy u was w domach w złości także słyszycie " jak Ci źle to się wyprowadź! " ?

mam mętlik w głowie, przepraszam jeśli ten post jest chaotyczny

pozdrawiam

2 Ostatnio edytowany przez nika29 (2012-11-10 23:49:06)

Odp: nifajna atmosfera w domu

nie wiem co to za matka ze przyjmie pod dach jeszcze nie-synową a wygoni córkę.
slyszelismy. ja mieszkam z partnerem i dzieckiem u rodziców.

3

Odp: nifajna atmosfera w domu

po prostu jestem starsza i wydaje mi się,że taka kolej rzeczy,
mama prawie nigdy nie przeciwstawia zdaniu brata a w każdym sporze albo go popiera albo w ogóle nic nie mówi...
Sprawia mi to przykrość jak słyszę "wyprowadź się jak Ci źle", ja po prostu dążę do tego by było normalnie, by były między nami normalne relacje jak to powinno być między rodzeństwem...Nie rozumiem postawy "kłóćcie się, ja się nie wtrąca,to nie moja sprawa"...
Nie są to kłótnie o błachostki- o zajęty komputer czy źle ułożone buty..
Zwracam bratu uwagę by np nie wchodził mi do domu w ubłoconych butach bo właśnie umyłam podłogę, po czym wyskakuje do mnie "z pyskiem" i wrzeszczy-reakcja mamy jest zerowa...

4

Odp: nifajna atmosfera w domu

po pierwsze nie sprzątaj po nich, po drugie nie kłóć sie z nimi, a jak ktoś Ci powie, że masz się wyprowadzić, to powiedz, że "to jest tak samo mój dom jak wasz i nie mam zamiaru się wyprowadzać, jak wam nie pasuje taka sytuacja to wy się wyprowadźcie." kup sobie zamek do swojego pokoju i sie od nich odetnij. Zobaczymy jak dlugo wytrzymają bez Twojej pomocy w domu. Pamiętaj nie musisz być dla nikogo miła, jeżeli ten ktoś nie jest miły dla Ciebie. MAtka i brat, którzy tak traktują swoją rodzinę- córkę i siostrę nie zasługują na Twoją dobroć, ani pomoc w czymkolwiek.

5

Odp: nifajna atmosfera w domu
Nirvanka87 napisał/a:

po pierwsze nie sprzątaj po nich, po drugie nie kłóć sie z nimi, a jak ktoś Ci powie, że masz się wyprowadzić, to powiedz, że "to jest tak samo mój dom jak wasz i nie mam zamiaru się wyprowadzać, jak wam nie pasuje taka sytuacja to wy się wyprowadźcie."

Ja bym z takimi tekstami uważała, mogą pogorszyć sytuację.
Autorko, czy pracujesz? Kto pokrywa koszty nauki, jedzenia, prądu, wody..?

Uważam, że dopóki mieszkasz pod dachem swojej mamy (nie oszukujmy się, jest tak), to nie bardzo masz prawo dyskutować (wiem, to nie jest sprawiedliwe, ale tak to wygląda).

Byłam w podobnej sytuacji, w końcu po kolejnym ''jak Ci nie pasuje, to się wyprowadź'', zrobiłam to. A też studiowałam.
Poradziłam sobie, bo człowiek zawsze sobie radzi, gdy jest taka konieczność.

Może faktycznie powinnaś pomyśleć o wyprowadzce, skoro atmosfera w domu jest nie do przyjęcia. Po co się męczyć?

6

Odp: nifajna atmosfera w domu

nie pracuje,studiuję, otrzymuję alimenty od ojca, w wysokości 1200 zł, z czego otrzymuję tylko połowę i to co miesiąc z krzywą miną...
Nie chcę się wyprowadzać bo mam tu znajomych, poza tym to też mój dom, nie chcę wiecznie ustępować...
Ale pretensjonalny ton mojego brata mnie wykańcza, a najbardziej to,ze mama nie reaguje, zawsze stanie po jego stronie - ZAWSZE..
Nie czuję się zazdrosna, ale chciałabym by moja mama też siadała ze mną jak z moim bratem i jego dziewczyną przy stole piła kawę i sobie rozmawiała o wszystkim...
Moja mama ciągle mi mówi,że nikogo sobie nie znajdę ( jestem singielką) bo jestem wybredna nawiązując do sytuacji,której była świadkiem jak mi ex powiedział,że jestem ofiarą losu i nie umiem uprawiać seksu jak porządna kobieta oraz,że prędzej czy później mnie zdradzi..
Uważam,że takie teks jest niewybaczalny, jednak nie dla mojej mamy, uważa,że powinnam się czepić byle kogo bo ona w moim wieku już dawno była mężatką ...

7

Odp: nifajna atmosfera w domu

Nirvanka87: gdybym nie posprzątała to by mnie chyba wzrokiem zjedli + przy każdej możliwej okazji były by docinki..A ja jestem za słaba psychicznie na takie rzeczy, zaraz rycze i słyszę " jesteś jak dziecko, histeryzujesz..." Zero rozmowy, jakiejś wyrozumiałości,że człowiek np jest przybity czy coś

8

Odp: nifajna atmosfera w domu
margaretaa88 napisał/a:

nie pracuje,studiuję, otrzymuję alimenty od ojca, w wysokości 1200 zł, z czego otrzymuję tylko połowę i to co miesiąc z krzywą miną...
Nie chcę się wyprowadzać bo mam tu znajomych, poza tym to też mój dom, nie chcę wiecznie ustępować...
Ale pretensjonalny ton mojego brata mnie wykańcza, a najbardziej to,ze mama nie reaguje, zawsze stanie po jego stronie - ZAWSZE..
Nie czuję się zazdrosna, ale chciałabym by moja mama też siadała ze mną jak z moim bratem i jego dziewczyną przy stole piła kawę i sobie rozmawiała o wszystkim...
Moja mama ciągle mi mówi,że nikogo sobie nie znajdę ( jestem singielką) bo jestem wybredna nawiązując do sytuacji,której była świadkiem jak mi ex powiedział,że jestem ofiarą losu i nie umiem uprawiać seksu jak porządna kobieta oraz,że prędzej czy później mnie zdradzi..
Uważam,że takie teks jest niewybaczalny, jednak nie dla mojej mamy, uważa,że powinnam się czepić byle kogo bo ona w moim wieku już dawno była mężatką ...

Sorry, ale dopóki nie płacisz za dom, to nie jest on Twój, tylko matki.
Takie są realia.

Wiem, że jest Ci przykro, ale od marudzenia Twoja sytuacja się nie poprawi, musisz coś zrobić.
Nikt tu na forum nie wyprowadzi się za Ciebie, nie znajdzie roboty, mieszkania.

Nie marnuj czasu i nerwów, nie czekaj, aż zniszczą Ci psychikę.

9

Odp: nifajna atmosfera w domu

Cynicznahipo - miałam napisać to samo co Ty, ale ja tak dobitnie nie potrafiłabym. smile Ale masz 100% rację.

10

Odp: nifajna atmosfera w domu

z domem jest tak,że jest z podziału majątku moich rodziców na dzieci,
poza tym nie rozumiem tej nagonki z wyprowadzką, dlaczego to JA mam schodzić z drogi?- chcę poprawić relacje i być traktowana z szacunkiem, co mi to da,że spakuję manatki i się wyprowadzę?- tu mam znajomych, swoje otoczenie...

Zależy mi na tym by nie dać sobie wejść na łeb i w tym temacie prosiłam o rady


pozdrawiam i dziękuję za wypowiedzi, jednak nie uważam, by wyprowadzki coś poprawiały, baaa- tyle,że uszczęśliwie brata bo nie bedzie musiał szukać sobie i swojej dziewczynie większego lokum jakie miał do tej pory...

11

Odp: nifajna atmosfera w domu

sądzę,że na zbyt wiele pozwalam innym ( tak kiedyś stwierdzili moi znajomi),że nic z tym nie robię.. Uważam,że nie powinno się mówić dzieciom( nie ważne w jakim są wieku czy sytuacji),że "drzwi są tak, wyprowadź się jak Ci źle" lub tak jak ja to często słyszę " czy ty jesteś na prawdę tak tępa czy tylko udajesz...? ".. Chcę być traktowana z szacunkiem...

12

Odp: nifajna atmosfera w domu
margaretaa88 napisał/a:

z domem jest tak,że jest z podziału majątku moich rodziców na dzieci,
poza tym nie rozumiem tej nagonki z wyprowadzką, dlaczego to JA mam schodzić z drogi?- chcę poprawić relacje i być traktowana z szacunkiem, co mi to da,że spakuję manatki i się wyprowadzę?- tu mam znajomych, swoje otoczenie...

Zależy mi na tym by nie dać sobie wejść na łeb i w tym temacie prosiłam o rady


pozdrawiam i dziękuję za wypowiedzi, jednak nie uważam, by wyprowadzki coś poprawiały, baaa- tyle,że uszczęśliwie brata bo nie bedzie musiał szukać sobie i swojej dziewczynie większego lokum jakie miał do tej pory...

Widzę, że należysz do grupy osób, które wolą wygodę nad spokój i dobre samopoczucie psychiczne.
Podział majątku, ok, ale matka jeszcze żyje, tak?

I nie masz, jak to ujęłaś, ''schodzić z drogi'', tylko się usamodzielnić. Całe życie chcesz znosić obelgi i złe traktowanie feat życie na garnuszku matki?
Chociaż pracę znajdź jakąś, żebyś miała poczucie, że nie jesteś pasożytem..

Najłatwiej siedzieć komuś na utrzymaniu, nie pracować, nie płacić, tylko sprzątać i gotować, tylko że to potrafi i może robić każdy. Tobie jest po prostu wygodnie.
Przestaję się dziwić Twojej matce, Twoje zachowanie podchodzi pod pasożytowanie i wygodnictwo.

Skoro nie podobają Ci się porady typu ''wyprowadź się i żyj własnym życiem'', to nie wiem, po co tu przyszłaś - po współczucie? Jesteś dorosła więc tak też powinnaś się zachowywać.

13

Odp: nifajna atmosfera w domu

Dzieci mogą mieszkać tam gdzie ich rodzice, mają do tego prawo, skoro to jej brat planuje zamieszkać ze swoją dziewczyną to on powinien się wyprowadzić i nie zawracać dupy normalnym ludziom. Dziewczyna chce studiować i mieć święty spokój, dokłada sie do utrzymania z renty czy alimentów po ojcu. Więc nie pasożytuje.

Ja już udzieliłam rady (ja bym tak zrobiła):
-sprzątasz tylko po sobie
-sama sobie przygotowujesz posiłki, z WŁASNYCH produktów
-dokładasz się do czynszu, opłat itp
-nie wchodzisz w dyskusje z nikim
- w ostateczności montujesz zamek w drzwiach swojego pokoju
Autorka jest zameldowana w tym mieszkaniu, więc ma prawo tam mieszkać. I już.

14

Odp: nifajna atmosfera w domu
Nirvanka87 napisał/a:

Dzieci mogą mieszkać tam gdzie ich rodzice, mają do tego prawo, skoro to jej brat planuje zamieszkać ze swoją dziewczyną to on powinien się wyprowadzić i nie zawracać dupy normalnym ludziom. Dziewczyna chce studiować i mieć święty spokój, dokłada sie do utrzymania z renty czy alimentów po ojcu. Więc nie pasożytuje.

Ja już udzieliłam rady (ja bym tak zrobiła):
-sprzątasz tylko po sobie
-sama sobie przygotowujesz posiłki, z WŁASNYCH produktów
-dokładasz się do czynszu, opłat itp
-nie wchodzisz w dyskusje z nikim
- w ostateczności montujesz zamek w drzwiach swojego pokoju
Autorka jest zameldowana w tym mieszkaniu, więc ma prawo tam mieszkać. I już.

Jeśli się dokłada, to świetnie (nie doczytałam tego, przepraszam).
Dzieci mogą mieszkać z rodzicami, pewnie. Jeśli są chciane i mile widziane, bo w innym przypadku takie pomieszkiwanie to katorga (autorka chyba się z tym zgodzi).
Poza tym, autorka nie jest już dzieckiem ;-).

15 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-11-13 19:30:16)

Odp: nifajna atmosfera w domu
margaretaa88 napisał/a:

Mój brat ma dziewczyne-wiem,że niebawem będą chcieli razem zamieszkać, boję się,że wpadnie na pomysł bym się wyprowadziła a on z dziewczyną zajmą mój pokój ( jest największy) narzucając mi wyprowadzkę z domu, obawiam się,że mama na to przystanie..

Chyba nieco dramatyzujesz. Nie sądzę, by Twoja matka- dorosła osoba, znając realia (nie masz pieniędzy na samodzielne życie) wyskoczy z czymś takim.

Przeczytałam wszystkie Twoje posty i cóż.... jak Cyniczna Hipo i ja zrobiłam tak samo- wyprowadziłam się i zamieszkałam ze studentkami na początku. Miałam ZNACZNIE mniej pieniędzy na utrzymanie niż 1200 zł, ale dała, rade smile

16

Odp: nifajna atmosfera w domu

oczywiście,że się dokładam, nie wyobrażam sobie tego inaczej.
nie jestem pasożytem, wierzcie mi,że na prawdę dużo robię w domu, jak mój brat  skończy palić papierosa-zostawia na parapecie okna od wewnątrz opałki i szary popiół- zawsze go od razu sprzątałam- nigdy nie pisnęłam słówkiem.
Dziś siedząc i czytając książkę (pilnując jednocześnie gotującego się obiadu) mama nagle zaczęła jakieś wyrzuty mi robić, zawsze milcze lub przytakuję jednak tym razem nie wytrzymałam ( usłyszałam,że powinnam się więcej dokładać do rachunków gdyż przeze mnie idzie najwięcej na prąd bo korzystam z komputera i wczoraj zapomniałam odłączyć ładowarkę od kontaktu- zawsze to robię, nie wiem czemu ale wczoraj zapomniałam, wytłumaczyłam się po czym usłyszałam,że nikt mnie w życiu za żonę nie weźmie,że jestem podła i ..???tępa???, - nie wiem dlaczego).

Dziewczyny chcę się wyprowadzić ale nie mam ku temu warunków, dojeżdżam na uczelnie 50 km, wynajem pokoju to 600 zł w moich okolicach + jedzenie + inne wydatki.. A wiem,że gdy pójdę do pracy stracę alimenty..
Moja mama zawsze mnie prosiła bym ucząc się nie szukała pracy - bo szkoda tych alimentów.
Rozmawiałam z osobą z rodziny o tej sytuacji( nie zwierzam się nikomu z tej sprawy ale musiałam zaczerpnąć rady starszej osoby) - zastanawiam się dlaczego tak często słyszę "wyprowadź się".. Czy to jest mówione w złosci czy na prawdę.. Mama wie,że nie mam perspektyw na samotne mieszkanie,że póki się edukuję jestem od niej zależna.

Kocham mamę całym sercem, często ją za każde nieporozumienie przepraszam,
nie oczekuję od was podjęcia decyzji za mnie,
po prostu muszę się wygadać i jednocześnie zrozumieć może co tak na prawdę siedzi w mojej mamie..

Dodam,że moja mama ze swoją mamą też często ma spięcia- wtedy widzę,że jest jej przykro i mi się żali, ja ją wtedy pocieszam. Ale mam żal,że nie rozumie,że sama postępuje podobnie jak jej mama i tego nie dostrzega.

Nirvanka:
próbowałąm nie sprzątać nie tylko po sobie oraz udawać,że jestem obojętna, nic nie dało- było jeszcze gorzej... Poza tym chyba tak nie wypada- jestem kobietą i powinnam dbać o porządek


Kiedyś moje stosunki z mamą były świetne, była mi bliska, ale teraz dołuje mnie psychicznie, nie mam w niej żadnego wsparcia

17

Odp: nifajna atmosfera w domu
margaretaa88 napisał/a:

Nirvanka:
próbowałąm nie sprzątać nie tylko po sobie oraz udawać,że jestem obojętna, nic nie dało- było jeszcze gorzej... Poza tym chyba tak nie wypada- jestem kobietą i powinnam dbać o porządek

a to jakiego faceta wychowuje Twoja matka, że Ty musisz dbać o porządek a on nie?
Dla mnie nastawienie Twojej mamy jest toksyczne, a brat nastawiony jedynie na branie. Uważam, że dałąbyś sobie radę samodzielnie, np. po co dojeżdżać do uczelni? Wynajmij pokój lub akademin z kilkoma studentkami. Zobaczysz, odżyjesz a i też wiele rzeczy może i zrozumiesz...

18 Ostatnio edytowany przez troublemaker (2012-11-14 11:49:34)

Odp: nifajna atmosfera w domu
margaretaa88 napisał/a:

Dziewczyny chcę się wyprowadzić ale nie mam ku temu warunków, dojeżdżam na uczelnie 50 km, wynajem pokoju to 600 zł w moich okolicach + jedzenie + inne wydatki.. A wiem,że gdy pójdę do pracy stracę alimenty..

Słuchaj ja się wyprowadziłam z domu w wieku 18 lat.Wyjechałam do obcego miasta, nie miałam pracy ani innych źródeł utrzymania, nikogo tam nie znałam a w kieszeni miałam 300zł..i jakoś dałam radę;) Dla chcącego nic trudnego
Mówisz, że jak znajdziesz pracę to stracisz alimenty..a nie możesz żyć z alimentów? W końcu to 1200zł - gwarantuje ci, że można za tyle wyżyć wynajmując pokój.

Zgadzam się z opinią Catwoman co do nastawienia twojej mamy.

19

Odp: nifajna atmosfera w domu

Ja gdy się wyprowadziłam z domu również jako młodziutka osoba, miałam na utrzymanie: wynajęcie lokum, wyżywienie, ubranie, WSZYSTKO, jakieś 650 zł. I dałam radę smile

20

Odp: nifajna atmosfera w domu

Zastanawiam się nad tym czy aby na pewno dobrze reaguję..
Jak moja mama mnie zaczepia z byle powodu- ignoruję to, ale jak już przekroczy granicę ubliżając mi( ewidentnie widzę,że drażni ją moje milczenie) wybucham płaczem i pytam jak może tak do mnie mówić?, że boli mnie to co mówi i że nie jest dobrą matką..
Kiedyś zapytałam dlaczego spokojnie nie usiądziemy i nie porozmawiamy przy kawie tak jak robi to z bratem to mnie wyśmiała i powiedziała standardowo,że jestem zazdrosna. Jak powinnam reagować? - nie chcę krzykiem tego załatwiać, próbowałam napisać list ale wstyd jest mi bo kiedyś to zrobiłam i powiedziała,że " gierki uskuteczniam". Po każdej "kłótni" staram się być normalna,ale mama na mnie naskakuje,że jestem obrażona i " w du**e mi wchodzić nie będzie".. Jakoś nie umiem z dnia na dzień zapomnieć o tym,że mnie nazwała tępakiem, podłą dziewuchą  czy kazała się wynosić...
Jakie macie rady odnośnie reakcji na takie zwroty?


Może powinnam pójść z mamą na jakąś rozmowę do psychologa?

- tyle,że nie mam wiary w to,że ktoś mi uwierzy słysząc co mówi o mnie moja mama: przy kimś  zazwyczaj płącze( czego w kłótni ze mna nie robi nigdy) i się żali... sad
Jest mi jej wtedy szkoda i pluję sobie w brodę,że jestem złą córką:(

Chcę z nią ugody, nawet jeśli się wyprowadzę- chce by było w miarę normalnie, bez krzyków i przykrosci

21

Odp: nifajna atmosfera w domu

Droga Autorko, wygląda mi na to, że jesteś w pewien psychiczny, niezdrowy sposób uwikłana.
Z tego co piszesz, Ty i twoja matka jesteście z 2 kompletnie różnych planet; Ty; wrażliwa, delikatna, Twoja matka; harda, beztroska, nie zważająca na to, jak się czujesz.
Wizyta u psychologa nie byłaby złym pomysłem; nie martw się, że ktoś Ci nie uwierzy!! Przecież to nie policja!! Psycholog uwierzy we wszystko, co mówisz, że Cię rani. Nie wiem, czy z mamą powinnas iść na taa wizytę- to znaczy, wątpię, by się zgodziła.

22

Odp: nifajna atmosfera w domu

Catwoman, masz rację jesteśmy zupełnie inne,
ja jestem skryta, mama o każdym problemie mówi dookoła koleżankom,
może dlatego jest jej łatwiej?- nie wiem sama.

Nie lubię konfliktów, zależy mi na tym by było normalnie,
zauważyłam,że często wybucham płaczem ostatnio, z byle powodu, może rzeczywiście ta wizyta u psychologa to nie taki zły pomysł; sądzisz,że się nie zgodzi? ( w sumie kiedyś zabroniła mi z kimkolwiek rozmawiać o tym co się dzieje, ale sama żali się koleżankom-słyszę jak rozmawia przez telefon)- może być zła,że chcę wywlekać problemy rodzinne w obecności obcej osoby.

23 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-11-14 12:46:24)

Odp: nifajna atmosfera w domu
margaretaa88 napisał/a:

Nie lubię konfliktów, zależy mi na tym by było normalnie, i robisz to za wszelką cenę... ale to wygląda jak łatanie pękniętej burty tonącego statku...
zauważyłam,że często wybucham płaczem ostatnio, z byle powodu, Sądzę, że żyjesz w napięciu "starając się by było normalnie" i to Cię wykańcza, stąd Twoja obniżona odporność psychiczna.
może rzeczywiście ta wizyta u psychologa to nie taki zły pomysł; sądzisz,że się nie zgodzi? ( w sumie kiedyś zabroniła mi z kimkolwiek rozmawiać o tym co się dzieje, ale sama żali się koleżankom-słyszę jak rozmawia przez telefon)- może być zła,że chcę wywlekać problemy rodzinne w obecności obcej osoby.skoro zabroniła Ci wywlekania problemów rodzinnych (a ona opowiada kolezankom, tak?..) to raczej nie zgodzi się i szczerze... poszłabym sama. Może z czasem psycholog DORADZI terapię rodzinną.

24

Odp: nifajna atmosfera w domu

tak, nie chciała bym cokolwiek mówiła, kiedyś byłam u znajomej,która jest psychologiem to po powrocie wypytywała czy coś o niej mówiłam, czy powiedziałam całą prawdę o SOBIE, jaka jestem, bo jeśli nie powiedziałam to na pewno znajoma mi przytaknęła,że mam rację itd...
Uważam,że ukrywanie czegokolwiek nie miałoby sensu, bo w takiej rozmowie to albo się otworzyć na 100% albo w ogóle nie zaczynać takiego spotkania.

Masz rację, to tak jakbym łatała tonący statek, mama wczoraj mi powiedziała,że mam nie gotować obiadów bo ma je "w d***" a ja właśnie stoje nad garami.. Bo nie wiem co byłoby gorsze- zrobić ten obiad czy nie.. Nie chcę być tak samo złośliwa.

Dziękuję wam za rady i wsparcie.

25

Odp: nifajna atmosfera w domu

margaretaa88 im szybciej zaczniesz te spotkania z psychologiem tym moim zdaniem, lepiej dla Ciebie smile

26

Odp: nifajna atmosfera w domu

Współczuję Ci napiętej sytuacji w domu. Sama pochodzę z rodziny, w której często mówiło się podniesionym głosem, po prostu taki był sposób komunikowania.

27

Odp: nifajna atmosfera w domu
Cynicznahipo napisał/a:

Dzieci mogą mieszkać z rodzicami, pewnie. Jeśli są chciane i mile widziane, .

Świetny tok rozumowania, w takim razie wszystkie dzieci, które sie znudziły oddajmy do domów dziecka. Oczywiście jest wiek, w którym człowiek powinien sie usamodzielnić, podjąc pracę i jeżeli chce i ma ku temu warunki wyprowadzić się. Ale sa to przypadki osób grubo po 30stce, które sa na garnuszku u rodziców, a nie przypadek dziewczyny, która doklada się do utrzymania i studiuje.

Autorko jak masz siłę na takie życie, to po prostu olej ich wszystkich. Ja wychodze z takiego założenia, ktoś jest dla mnie niemiły i ma mnie w dupie to ja odpłacam mu tym samym, bez względu na konotacje rodzinne. Jeżeli matka nas nie szanuje, my nie musimy jej szanować. Bycie matką to nie tylko bilogia, to przede wszystkim psychika i uczucia. Ja kocham swoją mamę i zrobiłabym dla niej wszystko, wiadomo czasami mamy jakies sprzeczki. Kiedyś mi powiedziała
- jak Ci się nie podoba to się wyprowadź, albo może ja mam się wyprowadzić?
odpowiedziałam- nie mam zamiaru się wyprowadzać, bo to mieszkanie jest tak samo moje jak i Twoje. Nikt nie będzie się wyprowadzał bo mamy do niego równe prawa (chociaż mieszkanie jest na nią, to ja mam większe prawo do mieszkania, bo jest po moim ojcu, ona była "tylko" żoną, ja jego dzieckiem)

Jeżeli męczy Cię taka sytuacja to się wyprowadź. Ale to jest jak poddanie się. Walcz o swoje. Mieszkanie to świetny start, nie rezygnuj z niego, bo potem będziesz sobie w brodę pluła. Skoro Twoja rodzina ma takie materialistyczne podejście, to też takie miej.

28

Odp: nifajna atmosfera w domu
Nirvanka87 napisał/a:

Jeżeli męczy Cię taka sytuacja to się wyprowadź. Ale to jest jak poddanie się. Walcz o swoje. Mieszkanie to świetny start, nie rezygnuj z niego, bo potem będziesz sobie w brodę pluła. Skoro Twoja rodzina ma takie materialistyczne podejście, to też takie miej.

Nirvanka zgadzam się z tym co napisałaś w całym poście, jednak pozwolę się odnieść do słów powyżej:
To nie jest poddanie się- to zmiana kierunku życia na zdrowy .

29

Odp: nifajna atmosfera w domu

Catwoman, masz rację, pisząc o poddaniu sie chodziło mi o rezygnację z tego co nalezy się autorce. Mieszkanie jej się nalezy, prawo do przebywania w domu i spokój tez jej się nalezy. Odchodząc może i zmieni kierunek życia na zdrowy, ale też da wolną rękę bratu i matce. Ku ich uciesze zejdzie na drugi plan. Przestanie walczyć o to co jej się nalezy- więc w pewnym sensie się podda, także ich woli

Ilość "należy" jest zamierzona wink

30

Odp: nifajna atmosfera w domu

Nirvanka, tu trzeba przeliczyć co jest ważne dla jej spokoju psychicznego. Ja też się "poddałam", zostawiłam dom, "rodzinę" w zamian za święty spokój i ani razu w życiu tej decyzji nie żałowałam. Moja matka męczy się nadal.

31

Odp: nifajna atmosfera w domu
Nirvanka87 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Dzieci mogą mieszkać z rodzicami, pewnie. Jeśli są chciane i mile widziane, .

Świetny tok rozumowania, w takim razie wszystkie dzieci, które sie znudziły oddajmy do domów dziecka. Oczywiście jest wiek, w którym człowiek powinien sie usamodzielnić, podjąc pracę i jeżeli chce i ma ku temu warunki wyprowadzić się. Ale sa to przypadki osób grubo po 30stce, które sa na garnuszku u rodziców, a nie przypadek dziewczyny, która doklada się do utrzymania i studiuje.

Wyjęte z kontekstu...
Doskonale wiesz, że nie to miałam na myśli.
Ja, będąc w wieku Autorki, wiedząc, że nie jestem mile widziana we własnym domu, nie wytrzymałabym tam ani chwili dłużej.

32

Odp: nifajna atmosfera w domu

witajcie dziewczyny.. Miło mi,że radziłyście mi wszystkie,ale jednak podjęłam się rozmowy, której nie żałuję, wszystko zostało wyjaśnione;) - dwie godziny rozmowy, dosadne argumenty i wszystko zostało puszczone w niepamięć..

Jednak nie zawsze widzimy nasze zachowanie w takich barwach jak inni patrzący na nas z boku.

Pozdrawiam was wszystkie i polecam nie rozmyślac nad ucieczką gdy jest problem tylko spróbować usiąść i wyjaśnić wink

ps: kilka z was miała racje, jednak milczenie przez kilka dni jest złotem i zmienia sytuacje diametralnie;)

pozdrawiam

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026