netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

59 odpowiedzi10 002 wyświetleniazałożony przez Emilia, 07.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 60 ]

1 Ostatnio edytowany przez Emilia (2012-11-07 22:08:30)

Temat: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Od kilku miesięcy mieszkam z narzeczonym i jego rodziną na wsi. Zajmujemy jeden pokój, który wcześniej za własne środki przystosowaliśmy do zamieszkania. Teściowie są prostymi ludźmi, on pracuje fizycznie, ona zajmuje się gospodarstwem (kury, świnie, krowy itp.). Na początku wszystko było ok. Problem zaczął się mniej więcej po miesiącu i objawia się tym, że nie mogę spokojnie nic zrobić bez tzw. dogadywania. Przykład: gotuję obiad i z ust matki mojego faceta słyszę: "ja robię to inaczej" (wszystko robi inaczej, czyli do wszystkiego dodaje szklankę śmietany, mnóstwo margaryny i mąki), "my nie jemy takich rzeczy" (czyli takich, jakie gotujemy ja i mój facet, chudych, zdrowych, z przewagą warzyw), "ja kalafior płuczę przed..." (tak jakbym ja nie płukała) i wiele innych tym podobnych haseł. Raz ugotowałam pyszny kapuśniak na białej kapuście. W garnku została połowa, a na drugi dzień powędrowała do pomyj. Nie ostatni raz jak się okazało, taka subtelna aluzja do tego, że jedzenie bez śmietany i margaryny jest be. Tego typu akcje dzieją się non-stop i dotyczą wszystkich czynności codziennego życia. Od gotowania począwszy przez sprzątanie, mycie garów, na myciu podłóg skończywszy. Koszmar.
Ja i mój partner pracujemy w domu i nie musimy jeździć codziennie do firmy. W związku z tym słyszę że się obijamy, nic nie robimy w domu, tylko ciągle bawimy się przed komputerem (to co robimy, to nie jest zabawa, ale praca z wykorzystaniem komputera).

Teściowa jest osobą, dla której praca jest najważniejsza. Nie ważne jaka, ważne żeby harować jak wół od rana do nocy. Przykład: piwnica pełna szczap narąbanych na 3 tygodnie. Nie ważne, ona musi rąbać dalej. I oczywiście skarżyć się, że nikt jej nie pomaga. Albo mycie okien dwa razy w miesiącu (na szczęście tylko latem). Do tego ciągle musi wszystkim, nie tylko mnie, zwracać uwagę i wszystkich poprawiać. Ogólnie rzecz biorąc, kiedy gotuję a ona nagle wlewa mi dosłownie pół butelki oleju do żarcia, "bo ona zawsze tak robi i oni tak jedzą", to naprawdę trafia mnie szlag. I to się nie stało raz, to się dzieje nagminnie. Oczywiście protestuję. Tłumaczę, że to ja gotuję i ja decyduję, co i jak robię i proszę żeby to uszanowała. Jak groch o ścianę. Wyprowadzić się na razie nie możemy, z wielu różnych, ważnych przyczyn. Ignorować też się nie da, jak się nie odzywam, to albo jest foch albo dogaduje trzy razy więcej.

Jej zachowanie jest strasznie toksyczne, odbija się nie tylko na mnie, ale i na reszcie. Z córką co chwilę na siebie krzyczą, z młodszym synem również. Relacje między teściami są nacechowane agresją słowną i obojętnością, totalnym chłodem. Staram się ją zrozumieć, ale naprawdę nie mogę. Teściowa ma kilkoro udanych, mądrych dzieci, fantastycznego wnuka, męża który może nie jest ideałem, ale pracuje, pieniądze do domu przynosi, na gospodarce pomoże, mają dom w pięknej okolicy, wszyscy w rodzinie są zdrowi. Nic tylko się cieszyć. Ale nie, jej zdaniem ona sobie życie zmarnowała, nikt jej nie pomaga, nikt nic nie robi a jak ktoś już coś robi, to zawsze źle. No dramat po prostu. To się odbija na jej dzieciach, najmłodsza córka już zaczyna być podobna do matki, z jednej strony ostro ją krytykuje, ale z drugiej jej zachowanie wobec mnie robi się podobne jak teściowej (a szkoda, bo bardzo ją lubię i chciałabym dla niej dobrze).

Myślałam, że jestem bardziej odporna na takie osoby. Sama nie wiem, co mam w tej sytuacji robić, czy kompletnie olewać, nie wtrącać się, pozwalać jej na te głupie dogryzanie, na "doprawianie" mojego jedzenia wg jej widzimisię, na palenie w mojej obecności (mam astmę i bardzo źle reaguję na dym z papierosów)? Mój partner kompletnie olewa sytuację, mówi że będziemy tam mieszkać w sumie jeszcze kilka miesięcy i ze mam sobie sama dawać radę. Zresztą tak czy inaczej ja wolałabym go do tego nie mieszać. Poza tym wiadomo jak to jest, w każdym konflikcie mężczyzna i tak staje po stronie matki, chociaż w tym wypadku oni bardzo dobrych relacji nie mają, nie widać w ich relacjach miłości. Oczywiście problemów jest więcej, szczególnie takich, które dotyczą mojej prywatności i własności, na punkcie których jestem zresztą przeczulona. Po prostu nie wiem, skąd się tacy ludzie biorą i jak można z nimi żyć pod jednym dachem. Boję się, że któregoś dnia po prostu nie wytrzymam i wybuchnę, a potem będę się musiała wyprowadzić. Na ogół nie proszę o poradę w moich osobistych sprawach na forum, sto razy bardziej lubię sama doradzać, ale w tym konkretnym przypadku mam już po prostu dość i boję się swoich reakcji, bo robią się coraz bardziej nerwowe.

2

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Ja co prawda mieszkam ponad 1200km od mojej przyszłej teściowej...ale nawet ta odległość nie ratuje mnie przed glupimi tekstami z Jej strony,uwagami itp.
Tak to już jest,mama Twojego chłopaka jest może zwyczajnie zazdrosna,że jakaś inna kobieta będzie teraz w życiu Jej syna,że ktoś inny będzie Mu gotował i nie będzie to takie same jedzonko jak Ona Mu robiła...być może zdaje sobie z tego sprawę ale ciężko jest Jej to przełknąć.
Nie rozumiem natomiast podejścia Twojego chłopaka,jak masz sobie z tym sama radzić skoto to jest Jego rodzina a nie Twoja? Powinien Cię wesprzeć i porozmawiać ze swoją mamą,wytłumaczyć Jej,że powinna dać Ci szansę wykazać się w kuchni i w zajmowaniu się wnuczkiem.Niech wytłumaczy,że siedzienie przy komputerze to też praca a nie obijanie się.
Może dla Twojego chłopaka takie uwagi i zaczepki ze strony Jego mamy to codzienność,dlatego tak się tym nie przejmuje jak Ty,w końcu spędził z tymi ludzmi całe życie i jest do tego przyzwyczajony.
Porozmawiaj z Nim,powiedz,że ciężko Ci żyć w takiej atmosferze jaka tam panuje,ciągłe krzyki,pretensje,zwracanie uwagi i chamskie zaczepki.
Ja bym długo na pewno nie wytrzymała bo z natury nie daję sobie w kaszę dmuchać. A jak coś mi nie pasuje to od razu mówię mojemu narzeczonemu.I nie koniecznie każdy facet obstaje zawsze po stronie matki:) Chybaże ma na prawdę powód.

3

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Dziękuję ci, że to wszystko przeczytałaś smile.
Myślę, że zazdrość o syna nie wchodzi w grę. Ona ma jeszcze jednego i to on jest jej oczkiem w głowie, chociaż najbardziej jej dowala. Ona jest zresztą taka sama w stosunku do wszystkich.
Ja osobiście nie chcę, żeby mój facet się do tego wtrącał. On mówi, że jedynym lekarstwem na zaistniałą sytuację jest nie zwracać na to uwagi. Po prostu iść do siebie i nie schodzić na dół, chyba żeby coś zjeść albo do łazienki.
Zawsze myślałam, że sposobem na każdy konflikt jest rozmowa, ale tutaj pogadać się nie da, bo nic nie dociera, albo ktoś się obraża albo udaje, że nie ma problemu. Po prostu sytuacja niemal patowa.

4

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Zachecam do przewertowania wątku "Ach ta teściowa" tongue

5

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Oki, już patrzę smile

6

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Piszesz, że wyprowadzka na razie nie wchodzi w grę, a ja bym sie jednak nad tym zastanowiła. Zwłaszcza jeżeli ma to destrukcyjny wpływ na związek (choć z Twojej wypowiedzi wynika, że tak chyba nie jest).
Jeśli to nie wpływa na Twój związek (choc nigdy do końca tego nie wiemy - możesz wybuchnąć i powiedzieć mamusi cos przykrego o co Twój mąż będzie miał pretensje) to można się pomęczyć kilka miesięcy jak piszesz.
Ja bym się wyprowadziła.

7

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Nie mamy dokąd ani za co się wyprowadzić. Jeśli pewne sprawy się poukładają tak, jakbyśmy chcieli to na wiosnę będziemy mieli własne lokum, ale to dopiero za kilka miesięcy. Teraz muszę zrobić wszystko, by jakoś to przetrwać i nie wybuchnąć.

8

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Skąd w ogóle pomysł, żeby zamieszkać z teściową?

W mysiej norze, ale sami.

9 Ostatnio edytowany przez Emilia (2012-11-07 22:09:49)

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Droga Artemido, kilka miesięcy temu w życiu moim i mojego partnera nastąpił krach finansowo-zawodowy i zostaliśmy praktycznie bez grosza z dnia na dzień. Nie stać nas było na wynajęcie jakiegokolwiek mieszkania, a do tego musieliśmy spłacać niemały kredyt za samochód. Mieliśmy dwie opcje: zamieszkać z moimi rodzicami, którzy z nami mieszkać nie chcieli (bo ja jestem po rozwodzie i zdaniem moich katolickich rodziców powinnam posypać głowę popiołem i do końca życia pokutować za swoje "grzechy", a mój partner zadaje się ze złem wcielonym czyli ze mną i dlatego też nie chcą, abyśmy zamieszkali pod ich dachem, co najwyżej ja sama, ale na to się z ww. powodów nie piszę) albo zamieszkać z jego rodzicami, którzy mają totalnie gdzieś mój stan cywilny i moje i partnera stosunki wzajemne, ale są "specyficzni". Wcześniej dość często do nich jeździliśmy, więc co nieco o tej specyfice wiedziałam, ale nikt, a już na pewno nie teściowa, wtedy nie odważył się w stosunku do mnie zachowywać tak, jak to napisałam powyżej. To jest rozwiązanie totalnie tymczasowe, na kilka miesięcy do góra pół roku, a nie na zawsze. Gdybym miała na zawsze z nimi mieszkać, to po tym pierwszym dolaniu oleju do mojego gulaszu zrobiłabym taki sajgon, że wszyscy by koło mnie na palcach chodzili.

10

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

pół litra oleju?
niech mama doleje jeszcze psiego smalcu-tekst numer jeden
mąka dobra do chleba, do zupy daje się wodę-tekst numer dwa
nawet świnie lubią urozmaicenie, raz tak obierki a raz tak-a nie ciągle tak samo

11

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

mialam ochote na ten kapusniaczek z pomyj, a nie na tę zupę boryny-tłusto, szwarno, ziemniaczano-tekst kolejny
chlopu ano w mordzie pasuje czy slono czy nie, a takiemu innemu miastowemu to insze smaki w glowie

12

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

różne sa kuchnie swiata-wegetarianska, weganska a u was w kole macieju-ziemniaki, buraki i kwas

13 Ostatnio edytowany przez Emilia (2012-11-07 20:44:49)

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Na szczęście nie mówię do niej "mamo". Do jednej teściowej już mówiłam, przez dwa lata. I powiem tak: mamę mam tylko jedną. Do obecnej mówię "proszę pani". Nie wiem czy to po ślubie ulegnie zmianie. Tyle małej dygresyjki smile. Przechodząc do meritum, dzięki za podpowiedzi, ale nie skorzystam. Za bardzo obcesowe jak dla mnie, nie potrafię tak smile.

Edit: nie mogę jej tak ostentacyjnie dać do zrozumienia, że je ciągle to samo. Ale próbowałam z nią rozmawiać, tłumaczyć, że jednostajne jedzenie źle wpływa na organizm. Mówiłam, że skoro ja gotuję i płacę za to jedzenie, to ja decyduję, będzie ona gotować - ona zdecyduje co dodać a czego nie. No to doprawiała mi za plecami. Na szczęście dziś nic nie zmieniła w moim obiedzie, i dobrze, bo już czułam że dłużej nie wytrzymam i wygarnę jej.

14

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?
Emilia napisał/a:

Na szczęście nie mówię do niej "mamo". Do jednej teściowej już mówiłam, przez dwa lata. I powiem tak: mamę mam tylko jedną. Do obecnej mówię "proszę pani". Nie wiem czy to po ślubie ulegnie zmianie. Tyle małej dygresyjki smile. Przechodząc do meritum, dzięki za podpowiedzi, ale nie skorzystam. Za bardzo obcesowe jak dla mnie, nie potrafię tak smile.

Edit: nie mogę jej tak ostentacyjnie dać do zrozumienia, że je ciągle to samo. Ale próbowałam z nią rozmawiać, tłumaczyć, że jednostajne jedzenie źle wpływa na organizm. Mówiłam, że skoro ja gotuję i płacę za to jedzenie, to ja decyduję, będzie ona gotować - ona zdecyduje co dodać a czego nie. No to doprawiała mi za plecami. Na szczęście dziś nic nie zmieniła w moim obiedzie, i dobrze, bo już czułam że dłużej nie wytrzymam i wygarnę jej.

ja tez bym tak nie powiedziala, chyba ze by mnie ktos wkurzyl

15

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

nika29-skąd takie tekściki masz?Heh.Chyba nie z własnego doświadczenia?:) Uśmiałam się heh.
Emilia...współczuję.Ale jeśli twierdzisz,że wytrzymasz te kilka miesięcy z tą rodziną pod jednym dachem,to mogę Ci tylko życzyć powodzenia i trzymam kciuki,że nie wybuchniesz:)

I życzę szybkiego wyprowadzenia się smile)

16

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

smile dzięki. Mam nadzieję, że uda nam się szybko poukładać pewne sprawy, kupić mieszkanko i się wyprowadzić. Chociaż mieszkanie na wsi na jednej kupie też ma swoje plusy. Bo nie jest tak, że czarno widzę całość, jest owszem problem, z którym sobie kiepsko radzę, ale są także pozytywne aspekty. Nie muszę codziennie gotować, wydatki okroiliśmy do minimum, na opłaty się zrzucamy z resztą domowników.

17

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Wiadomo,w kupie raźniej,w kupie siła:)
Ale jeszcze lepiej jest jak wszzyscy się dogadują i nikt nikogo nie denerwuje codziennie:)

18

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Witam.  smile

Emilia napisał/a:

smile dzięki. Mam nadzieję, że uda nam się szybko poukładać pewne sprawy, kupić mieszkanko i się wyprowadzić. Chociaż mieszkanie na wsi na jednej kupie też ma swoje plusy. Bo nie jest tak, że czarno widzę całość, jest owszem problem, z którym sobie kiepsko radzę, ale są także pozytywne aspekty. Nie muszę codziennie gotować, wydatki okroiliśmy do minimum, na opłaty się zrzucamy z resztą domowników.

Tak szczerej wypowiedzi w ustach synowej/przyszłej synowej, jeszcze nie czytałam tu na forum. smile
Moje uznanie i życzenie spełnienia jak najszybciej Waszych planów mieszkaniowych.

Pozdrawiam.

19

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?
sandra9011 napisał/a:

nika29-skąd takie tekściki masz?Heh.Chyba nie z własnego doświadczenia?:) Uśmiałam się heh.
Emilia...współczuję.Ale jeśli twierdzisz,że wytrzymasz te kilka miesięcy z tą rodziną pod jednym dachem,to mogę Ci tylko życzyć powodzenia i trzymam kciuki,że nie wybuchniesz:)

I życzę szybkiego wyprowadzenia się smile)

niestety takie teksty u mnie to codzienność:( dużo osób się obraża, ale generalnie bronie tak swojego terytorium

20

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Emilia, u mnie też masz punkty za szczerośc.

Niestety trochę na wymioty mnie wzięło, po tych tłustościach. Wyobraziłam sobie moich synów, którym teściowa takie paskudztwo podała. Oni to dopiero mają odruch zwrotny! Pewnie mamusia byłaby urażona, ale podziałałoby chyba lepiej niż tłumaczenie.
Również życzę jak najszybszej wyprowadzki,będąc na takiej diecie, to ja bym schudła na wiór. Apetyt odebrany na amen i tak między nami, to nie znoszę ludzi zafiksowanych na żarciu.

21

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Żyworódka i Chaber05 - byłoby dziwne, gdybym postrzegała mieszkanie tutaj jednostronnie. Problem jest, ale nie rzutuje absolutnie na postrzeganie przeze mnie całości. Mieszkanie tu ma sporo plusów, ma też minusy, jak wszystko. Przeczytałam kilka stron z wątku o teściowych i moim zdaniem synowe, które wypowiadają się o teściowych negatywnie, a mieszkanie z nimi widzą jedynie w czarnych barwach są po pierwsze bardzo młode, a po drugie nie zamieszkały z teściowymi do końca z własnej woli. Podświadomie wcale nie chcą tam być i mają dużą potrzebę niezależności. Ja się nawet cieszę, kiedy teściowa pierze moje brudne majty, bo nie muszę sama tego robić. Oczywiście to działa w dwie strony, bo kiedy ja robię pranie,to wrzucam wszystkie rzeczy z kosza w danym kolorze, nie patrząc na to czyje one są. Taki układ mi akurat odpowiada. Tyle że do tego trzeba chyba dorosnąć.

22

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?
Emilia napisał/a:

Żyworódka i Chaber05 - byłoby dziwne, gdybym postrzegała mieszkanie tutaj jednostronnie. Problem jest, ale nie rzutuje absolutnie na postrzeganie przeze mnie całości. Mieszkanie tu ma sporo plusów, ma też minusy, jak wszystko. Przeczytałam kilka stron z wątku o teściowych i moim zdaniem synowe, które wypowiadają się o teściowych negatywnie, a mieszkanie z nimi widzą jedynie w czarnych barwach są po pierwsze bardzo młode, a po drugie nie zamieszkały z teściowymi do końca z własnej woli. Podświadomie wcale nie chcą tam być i mają dużą potrzebę niezależności. Ja si nawet cieszę, kiedy teściowa pierze moje brudne majty, bo nie muszę sama tego robić. Oczywiście to działa w dwie strony, bo kiedy ja robię pranie,to wrzucam wszystkie rzeczy z kosza w danym kolorze, nie patrząc na to czyje one są. Taki układ mi akurat odpowiada. Tyle że do tego trzeba chyba dorosnąć.

my mamy swój kosz na pranie, które co dzien dwa ja wyjmuje:>

23

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Tylko tutaj tak jak pisałam na jednej kupie mieszka spora rodzina, w której wszyscy są pełnoletni i ciężko mi sobie wyobrazić, że jedna osoba robi pranie tylko swoich rzeczy. To nieekonomiczne, za dużo wody i prądu schodzi. Ale mi chodziło o coś innego, a z praniem to był tylko przykład, który zresztą można mnożyć: wspólne waciki, toniki, podpaski, pożyczanie sobie różnych rzeczy, kosmetyków, ciuchów, no pełny kolektyw pod pewnymi względami. To dla mnie akurat jest plus.

24

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Witam. smile

nika29 napisał/a:
Emilia napisał/a:

Żyworódka i Chaber05 - byłoby dziwne, gdybym postrzegała mieszkanie tutaj jednostronnie. Problem jest, ale nie rzutuje absolutnie na postrzeganie przeze mnie całości. Mieszkanie tu ma sporo plusów, ma też minusy, jak wszystko. Przeczytałam kilka stron z wątku o teściowych i moim zdaniem synowe, które wypowiadają się o teściowych negatywnie, a mieszkanie z nimi widzą jedynie w czarnych barwach są po pierwsze bardzo młode, a po drugie nie zamieszkały z teściowymi do końca z własnej woli. Podświadomie wcale nie chcą tam być i mają dużą potrzebę niezależności. Ja si nawet cieszę, kiedy teściowa pierze moje brudne majty, bo nie muszę sama tego robić. Oczywiście to działa w dwie strony, bo kiedy ja robię pranie,to wrzucam wszystkie rzeczy z kosza w danym kolorze, nie patrząc na to czyje one są. Taki układ mi akurat odpowiada. Tyle że do tego trzeba chyba dorosnąć.

my mamy swój kosz na pranie, które co dzien dwa ja wyjmuje:>

Emilia...nawet nie zdajesz sobie sprawy, jaką wiarą mnie napełniasz i optymizmem, że żyją na tym świecie zdrowo-rozsądkowe synowe/przyszłe synowe. Widać, że masz 'olej' w głowie, a nie tylko na talerzu smile (to żart).
Pomimo tylu zgrzytów na polu teściowa/synowa, niezgodności charakterów, serwowanych potraw...etcetera, jawisz się takim optymizmem i wolą przetrwania, tego wspólnego okresu zamieszkiwania, że chylę przed Tobą głowę (zebrało mi się na patos).
Naprawdę, wykazujesz się silnym charakterem, w dobrym tego słowa znaczeniu.

Nika, a co Ty się tak sumitujesz    wink, przecież wiesz, że to nie Twoje brudne majty, były hitem tamtego wątku  lol

25

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Och dziękuję, nie zasłużyłam sobie smile. Ale wiesz, jeszcze 6 lat temu, gdy szłam za mąż za eks nie byłam taką zdroworozsądkową synową, wszystko mi przeszkadzało, robiłam z igły widły i jak się wyprowadzałam od eks to odetchnęłam z wielką ulgą. Tyle że tam miałam mieszkać na zawsze a matka eksa nie była w stosunku do mnie fair w wielu sprawach. Powiem więcej - była bardzo nie fair w sprawach związanych ze swoim synusiem, celowo ukrywała pewne fakty, no ale tu już była o wiele grubsza sprawa niż jakieś tam doprawione żarcie i wyprane majty wink.

26

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Bardzo mi się podobają zdania w Twojej sygnaturce.

Myślę, że przyjęcie tych kłopotów z pokorą może być częścią Twojej lekcji.

27 Ostatnio edytowany przez Emilia (2012-11-08 23:21:42)

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Tak, na pewno, zwłaszcza, że przed chwilą się dowiedziałam, że mi zęby wybije. Bo: zrobiłam sałatkę dla wszystkich osób i nie zmyłam po niej (deska, talerze, sitko itp.). Powiedziałam mojemu facetowi, żeby on zmył, bo nic dziś w domu nie zrobił i by nie oczekiwał, że ja będę myć, skoro ja robiłam jedzenie. Taki prosty układ: jedna osoba robi posiłek, druga myje. Proste, sprawiedliwe i działające u moich rodziców w domu, u mnie u partnera jak jeszcze mieszkaliśmy razem. Takich tekstów nie zamierzam z pokorą przyjmować. Niczym sobie nie zasłużyłam na takie traktowanie. Kiedy trzeba to po prostu ignoruję jej teksty, ale takie coś to zwykła agresja słowna! Mam ochotę zejść na dół i jej wygarnąć. Wrrrr ale mnie nosi...

28

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

zalezy od kontekstu, jak glupi zart to mozesz glupio odpowiedziec-ze na zabawe niech idzie to mu wypadna, albo ze na wsi malo kto ma zeby.
znajdz w wyszukiwarce "przeprowadzka z miasta na wies, stres i zmiany"-zapomnisz o swojej tesciowej!!!

29

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?
Emilia napisał/a:

Tak, na pewno, zwłaszcza, że przed chwilą się dowiedziałam, że mi zęby wybije. Bo: zrobiłam sałatkę dla wszystkich osób i nie zmyłam po niej (deska, talerze, sitko itp.). Powiedziałam mojemu facetowi, żeby on zmył, bo nic dziś w domu nie zrobił i by nie oczekiwał, że ja będę myć, skoro ja robiłam jedzenie. Taki prosty układ: jedna osoba robi posiłek, druga myje. Proste, sprawiedliwe i działające u moich rodziców w domu, u mnie u partnera jak jeszcze mieszkaliśmy razem. Takich tekstów nie zamierzam z pokorą przyjmować. Niczym sobie nie zasłużyłam na takie traktowanie. Kiedy trzeba to po prostu ignoruję jej teksty, ale takie coś to zwykła agresja słowna! Mam ochotę zejść na dół i jej wygarnąć. Wrrrr ale mnie nosi...

naprawde nie wytrzymasz? chcesz zeby ten babsztyl mial satysfakcje ze cie wyrzuca ze swojej wysmarowanej tłuszczem i brudnej kuchni?

30

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Myślę, że ona nie będzie miała satysfakcji, bo jej nie o to chodzi. Ona nie jest świadoma swoich zachowań, nie wie, że to destrukcyjnie działa na otoczenie. Ona tak niestety mówi do wszystkich. I czuje się usprawiedliwiona przez to, że w jej mniemaniu życie jej nakopało do... Moim zdaniem każdy jest kowalem swojego losu i nie ma czegoś takiego jak odgórna determinacja, skazanie na coś, czego nie chcemy - jednak tym ja i ona się różnimy.
Ta kuchnia nie jest brudna smile ani wysmarowana tłuszczem smile. Bo ona ciągle i ciągle sprząta i zmywa i tak non stop smile.

31

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

nie wiem...
ty sie wyprowadzasz wiec wytrzymasz

32 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-10 09:20:33)

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

hej, przeczytałam twoja historie i dosłownie uśmiałam sie do łez , ponieważ ja miałam to samo hehe , ten specyficzny sposob gotowania duzo maki smietany smalcu oleju, nie wiem ale to chyba na wsi powszechne, wiesz co ja zrobilam? ignorowalam ja na maksa , nie jadlam obiadkow tesciowej, bo przeciez jak mozna jesc zupe w której łyżka staje w pionie tak jest gesto i tlusto , nawet naczynia po umyciu byly nadal tluste to mnie najbardziej odrażało, wogóle cała jej kuchnie oblala bym wrzatkeim i wyszorowala jakis mocnym specyfikiem zeby tak sie wszystko nie kleiło, wiem ze to smieszne co pisze. Ale starsi ludzie na wsi maja taka mentalność, kobieta nudzi sie w domu to musi sie zajać życiem innych domowników, napewno praca w gospodarstwie nie zajmuje jej calego dnia, przychodzi do domu i musi sie czyms zajac a przy okazji powtrącac sie innym, bo przeciez jest gospodynia pania domu i tego nigdy nie zmienisz, powinnas jeszce sie cieszyc ze ona ci swoje złote rady daje hahah. W moim przypadku jeszcze musialam sie liczyc z zdaniem wszędobylskich sasiadeczek- przyjacióleczek tesciowej, które byly codziennie w domu i do tego potrafiły wtracac sie i dogadywac bardziej niz tesciówka, a ona nie widziala problemu poniewaz to byly psiapsiółki, jakbym sie takiej odgryzła to bym zycia nie miała hehehe , ach ta wiejska mentalność każdy musi wiedziec wszytsko co sie dzieje u sasiada, najlepsza rada to wyprowadzka bo nic nie zmieni zachowania i poglądów twojej teściowej, bo ona czuje sie królowa w swoim domu a ty mozesz byc tylko poddana, nic nie zrobisz, ona za długo czekala na swoja pozycje, (nie znam twojej tesciowej ale moge sie tylko domyslac ze jako mloda mezatka tez musiala znosic swoja tesciowa albo matke bo tak zazwyczaj na wsi jest, pozniej przejeła role gospodyni i zaczela rzadzic hehe) ja doszlam do wniosku po kilku latach małżeństwa ze najlepiej na męża szukać faceta bez rodziny, lub skłóconego z rodzina, bo inaczej to razem z mężem dostaniesz bonus w postaci wulgaryzm tesciowej a czasem wulgaryzm rodzinki, życze ci powodzenia i siły zeby to wszystko znosic


Na forum staramy się pisać poprawną polszczyzną, o czym stanowi pkt. 10 regulaminu.Jeśli masz z tym problem, korzystaj podczas pisania postów z pomocy słownika lub edytora tekstu. Nie używaj wulgaryzmów.

33

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

hej smile myślę, że Twoja teściowa to typ osoby, z którą się nie dyskutuje.. zupełnie jak moja smile ja mam to szczęście, że nie mieszkam z nią, i mogę delikatnie dozować kontakt z nią smile ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy może sobie pozwolić na mieszkanie osobno...

34

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

No widzicie, a wczoraj zrobiła się taka miła... Mój facet uważa, że powinnam olać, wychodzić jak słyszę jakieś krytyczne uwagi.
Bubu22, tutaj na szczęście nie ma przyjaciółeczek. Tzn. przyłażą jakieś, ale raz że ich unikam, a dwa ze przy próbie konfrontacji jestem uprzejma do granic przesady i słodka jak miód smile. Szczególnie dla starszych ciotek. To je rozbraja. Mnie generalnie nie interesuje zdanie innych, sąsiadów itp. Jeśli chcą, to niech rozmawiają o mnie. Jeśli nie mają innych tematów... Problemem jest tylko toksyczne zachowanie wyżej wymienionej. Zachowanie, które rozwala rodzinę. Tutaj tak naprawdę nie chodzi o gotowanie, tylko o ciągłe narzekanie. Jej się życie nie podoba, nie podobają jej się zachowania i nawyki reszty ludzi w domu. Ciągłe teksty typu użalanie się nad sobą, skargi na ciężki los (który nota bene taki ciężki nie jest), ciągłe gadanie "nikt nic nie robi, nikt mi nie pomaga, szkoda że nikt nie wpadł na to, by zrobić to czy tamto, nikt nie zgasił światła, nikt nie zapalił światła, a może by tak ktoś zrobił to albo tamto", a do tego przekonanie o tym, że świat jest zły i niesprawiedliwy, człowiek nie jest w stanie decydować o własnym losie, musi płynąć z prądem, że studia są po nic, że osoba po studiach pracująca w biurze jest darmozjadem, bo "siedzi i nic nie robi", najlepsza praca to produkcja przy taśmie albo budowa, że nauczyciele dużo zarabiają a nic nie robią i tak dalej i tak dalej. To jest masakrycznie męczące. W dodatku doprowadza do tego, ze ludzie, którzy na co dzień sprzątają, gotują, piorą, prasują, odkurzają, zmywają, dają jeść psom, kurom itp. itd. czują wyrzut sumienia, bo nic nie robią! To jest chore. Kompulsywne sprzątanie i ciągła praca. Bo tylko ona ma jej zdaniem sens. Ciężka fizyczna praca.

35

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

nie ma co sie przejmowac takim babolem, szkoda nerwów , mmoja tez najchetniej widziala by mnie w jakis kamieniołomie zeby zapierdzielała, jak dziki osioł, a niech se gada co jej zostało w życiu, nic nie poradzisz nawet jakbys takiej w dupe wlazła zawsze bedzie zle , trzeba sie cieszyc zyciem, robic swoje, gorzej by bylo jakby ktos na ciebie reke podnosiłł, wtedy to trzeba wiac gdzie pieprz rosnie, jeżeli nie jestescie na jej utzrymaniu nie daje wam pieniedzy na zycie , to olewaja ja z góry, z czasem sie przyzwyczaisz jescze bedziesz sie z tego smiala, wiem łatwo powiedziec nie przejmuj sie,  sama jestem wrażliwa na wszelkie złośliwe komentarze ale z czasem zaczeło mi to zwisać... szkoda marnować zycia na rozpaczanie przez jakas głupio wiejska czarownice hehe

36

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Ok, dzięki za radę. Ja tak naprawdę wiem, że powinnam ją olać, ale to strasznie trudne. Niemniej nie nazwałabym jej "głupią wiejską czarownicą", tak jak to napisałaś. Ja ją szanuję, bo jest matką mężczyzny, którego kocham. Ona go urodziła i wychowała na wspaniałego, dobrego człowieka.

37

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

ja jak mieszkalam ze swoja wiedzma to sprzatalam tylko w swoim pokoju, i ewentualnie w łazience, no i oczywiscie w kuchni naczynia po sobie umylam tez mieli jakies zwierzaki ale nie zaduzo ale w zyciu bym nie wyszla do obory jej pomoc bo my mielismy inne zródło utzrymania a z reszta miala do pomocy jescze 3 dzieci w domu , chodzila obrazona nadasna ale mnie to waliło niech spada na drzewo, w koncu u siebie nie bylam, to co mam za sprztaaczke robic dla calej rodzinki brudasów , radze ci zebys nie starala sie jej zadowolic bo ci wlezie na głowe i zacznie po niej skakac, pamietam jedna sytaucje na poczatku mojego malzenstwa , zamiatałam w kuchni podłoge a moja szanowna "mamusia" rozwaliła dupe na tapczanie i drygowala mna:  jescze pod stołem a jescze tutaj .... wtedy zrozumialam ze tak byc nie moze i skonczala sie synowa na posylki....zrozumialo babsko ze nie bedzie miala sprzataczki, teraz jak sie wyprowadzilismy to patrzy na mnie z takim fochem, wiem co sobie mysli ze w dupie mi sie poprzewracało że synusia do miasta zaciągłam, wielka dama udaje z miasta ale mnie to wali hehe trzeba byc twardym zeby z tesciowa wytrzymac, a najlepiej tylko na swieta odwiedzac hehe

38

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

przepraszam, nie chciałam nikogo obrażać , jeżeli ja szanujesz twoja sprawa ja swojej nie szanuje bo dla mnie to patologia,

39

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?
bubu22 napisał/a:

ja jak mieszkalam ze swoja wiedzma to sprzatalam tylko w swoim pokoju, i ewentualnie w łazience, no i oczywiscie w kuchni naczynia po sobie umylam tez mieli jakies zwierzaki ale nie zaduzo ale w zyciu bym nie wyszla do obory jej pomoc bo my mielismy inne zródło utzrymania a z reszta miala do pomocy jescze 3 dzieci w domu , chodzila obrazona nadasna ale mnie to waliło niech spada na drzewo, w koncu u siebie nie bylam, to co mam za sprztaaczke robic dla calej rodzinki brudasów , radze ci zebys nie starala sie jej zadowolic bo ci wlezie na głowe i zacznie po niej skakac, pamietam jedna sytaucje na poczatku mojego malzenstwa , zamiatałam w kuchni podłoge a moja szanowna "mamusia" rozwaliła dupe na tapczanie i drygowala mna:  jescze pod stołem a jescze tutaj .... wtedy zrozumialam ze tak byc nie moze i skonczala sie synowa na posylki....zrozumialo babsko ze nie bedzie miala sprzataczki, teraz jak sie wyprowadzilismy to patrzy na mnie z takim fochem, wiem co sobie mysli ze w dupie mi sie poprzewracało że synusia do miasta zaciągłam, wielka dama udaje z miasta ale mnie to wali hehe trzeba byc twardym zeby z tesciowa wytrzymac, a najlepiej tylko na swieta odwiedzac hehe

brawo bubu!!!
znajdz na forum temat "przeprowadzka z miasta na wies, stres i zmiany" jeżyk123 opisuje jak zniszczyla sobie piękne zycie przeprowadzając się do obory.
brawo:>

40 Ostatnio edytowany przez marena7 (2012-11-10 23:04:38)

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Młoda "damo", bubu22!

Ja nie chciałam mieszkać ze swoją synową. Dlaczego? Bo czytałam wiele takich wypowiedzi jak Twoje.
I zwątpiłam w możliwość dogadania się z młodą kobietą. Chyba słusznie.
Nie czytałam nigdzie takich kalumni pod adresem synowej, ale może nie szukałam zbyt intensywnie.
Myślisz, że nie mogłabym ulżyć sobie i napisać o tym, czego to JA nie toleruję w swojej synowej? Użyć paru brzydkich słów, wartościujących określeń? Mogłabym, ale uznaję jej prawo do INNOŚCI. Jest inna, inaczej niż ja gotuje, inaczej sprząta, ma inne niż ja poglądy, inaczej żyje. I ma do tego PRAWO, tak jak ja. Może nie koniecznie musi mi się to podobać, ale powstrzymuję się z ocenianiem, bo wiem, że nie jest to uprawnione. Nawet na anonimowym forum.
Nie WIERZĘ  natomiast w to, żeby młode kobiety umiały zachować dystans. Jesteś kolejnym dowodem na to..

Emilia, jesteś wyjątkiem. Ale może to dlatego, że nie jesteś już smarkata i masz doświadczenie życiowe.

Babsko, babol, niech spada na drzewo, rozwaliła dupę na tapczanie, głupia wiejska czarownica, wiedźma, wulgaryzmy usunięte przez moderatorkę.....Żenua!

Zarzuty do teściowej? Bo gotuje tłusto, z mąką i śmietaną, bo ma psiapsióki i ŚMIAŁA powiedzieć, żebyś zamiotła pod stołem. No i nie była zachwycona tym, że nie pomagasz, choć mieszkasz w JEJ domu. No tak, te przestępstwa "zasługują" na epitety, oczywiście.

Jesteś wrażliwa? Śmiem w to wątpić.


Nika29, naprawdę Ci się to podoba?

41

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

marena ciesze sie, ze sie wyniosla.podoba czy nie ja wole moja tesciowa niz mamusie. bo ze soba nie mieszkamy?

42

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Emilio, zamieszkaj z Mareną smile Z nią pewnie się dogadasz smile

A tak zupełnie serio - w tym wątku mamy piękne przykłady: jest sensowna (czyt. myśląca i świadoma) synowa, sensowna teściowa, nieprzystosowana do życia (czyt. analogicznie wink ) teściowa i nieprzystosowana synowa. Chyba nie muszę posługiwać się nickami... Idealnie jest, kiedy skrzyżują się ścieżki dwóch pokoleń tych sensownych, dramat (dla jednej strony), kiedy sensowna zmuszona jest żyć z nieprzystosowaną. Kiedy spotykają się dwie nieprzystosowane to chyba już koniec świata smile

Emilio, moim zdaniem powinnaś przeczekać. Ty nie jesteś skazana na towarzystwo tej kobiety do końca swoich (lub jej) dni. Ty masz wizję dość szybkiej wyprowadzki. I na tym się skup. Całą energię skoncentruj na tym, żeby jak najszybciej osiągnąć pełną niezależność - wojny z teściową tylko niepotrzebnie będą Cię rozpraszać. Osobowość teściowej kształtowała się przez kilkadziesiąt lat - nie zmienisz jej. Więc po co walczyć z wiatrakami? Tam gdzie to możliwe - ustąp. Nie wchodź w żadne otwarte konflikty. Nic z tego dobrego nie wyniknie. Wy się za kilka miesięcy wyprowadzicie, a teściowa będzie żyła w przeświadczeniu, jaki jej synek nieszczęśliwy, że na taką wiedźmę trafił... Lepiej niech ona pozostanie życzliwa lub neutralna - na odległość nie będzie to problemem. W krytycznej sytuacji przypomnij sobie porzekadło z dzieciństwa "mądry głupszemu ustępuje" i niech sobie teściowa żyje w przekonaniu, że nauczyła Cię gotować smile

To tylko teraz wygląda tak strasznie. Z moją mamą mam bardzo dobre stosunki, ale...na odległość. Kiedy byłam zmuszona powrócić na łono rodziny na kilka miesięcy - krwawe bitwy rozgrywały się codziennie. O każdą pierdołę - o kubek odstawiony w inne miejsce, o niewłaściwy styl odkurzania, o odkurzanie w niewłaściwym czasie - no o wszystko! A to przecież moja matka, ona mnie wychowywała, teoretycznie powinniśmy być w wielu tematach zgodne. Więc zupełnie się nie dziwię, że w przypadku dwóch kobiet z różnych pokoleń, wychowywanych w zupełnie odmiennym środowisku te konflikty są nieuniknione. Kiedy się wyprowadziłam - znowu powrócił sielski spokój i znowu jestem w domu rodzinnym miłym gościem. U Ciebie też tak będzie, pod warunkiem, że nie dasz się sprowokować do żadnego uczynku, który tę wizję przyszłego spokoju nieodwracalnie zakłóci.

Potraktuj to po prostu jako ciekawe doświadczenie. Przecież podoba Ci się życie w tej wspólnocie smile Fajnie jest móc "pożyczyć" podpaski, kiedy akurat Twoich zabraknie. I pomyśl, jak dzięki temu będzie Ci dobrze, kiedy znowu będziecie tylko we dwoje, kiedy nie będziesz miała od kogo pożyczyć podpaski, ale kiedy Twoje podpaski zawsze będą w szafce w takiej ilości, w jakiej je zostawiłaś... Zagryź zęby i wytrzymaj te kilka miesięcy, żeby jeszcze bardziej docenić niezależność smile

Mareno nie oceniaj młodych kobiet przez pryzmat pojedynczych przypadków... Młode kobiety potrafią zachować dystans. Nie wszystkie używają określeń, które moderacja edytuje lub w przypadku których moderacja zrezygnowała z edycji bo nawet nie wie jak to wyedytować, żeby sens wypowiedzi pozostał. No, ale ja, jak Emilia, też nie jestem smarkata i pewne doświadczenie mam...

43

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Pewnie tak, Nika. Wolisz ją, bo ze sobą nie mieszkacie. I tak jest lepiej.
Bo mamusia razem ze swoimi wadami jest jednak rodzoną mamusią. Co by się nie działo, to jednak Cię kocha bezwarunkowo i właściwie wszystko wybaczy.
A teściowa, obca kobieta, jest dużo bardziej krytyczna. To nie Twoja matka. I Ty też jesteś bardziej krytyczna, nie jesteś jej córką. To nie są więzy krwi. Nie wychowała Cię. Jej zwyczaje są Ci obce. I Twoje dla niej też.
Na bliskość trzeba sobie ciężko zapracować.
Dlatego lepiej jest zaczynać od ODDZIELNOŚCI i pomału się oswajać ze sobą.
Mieszkanie z teściową, to jak mieszkanie w pokoju hotelowym z całkiem obcym człowiekiem. Wszystko drażni, wszystko przeszkadza, wszystko irytuje. I Ciebie i tego drugiego. A gdzie jest powiedziane, ze słuchanie radia do późnej nocy jest lepsze od głuchej ciszy? Jeden lubi to, a drugi tamto. Uznanie, ze nasz sposób życia jest lepszy od tego co lubi ktoś inny, to przejaw pychy.
W pokoju hotelowym ustępuje jeden współspacz, albo obaj. ZAWSZE ktoś się męczy, albo męczą się oboje. No chyba, że akurat szczęśliwym zbiegiem okoliczności są do siebie podobni, ale to zdarza się rzadko.
Nie mieszkasz z teściową i to jest dobre dla Ciebie i dla niej.
Dla mnie i dla mojej synowej też jest to dobre, choć Ona może ma inne zdanie. Ona ma mnie za egoistkę, ale ja wiem to, czego Ona nie wie o świecie i ludziach. Bo mam życiowe doświadczenie, a Ona nie. Czlowiek, który myśli, że można żyć TYLKO dla dobra innych (teściowa dla dobra syna i synowej), głęboko się myli. Tak się nie da zbyt długo wytrzymać. Zawsze wyjdą na wierzch swoje własne zwyczaje. I konflikt gotowy.

44

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Otóz to, vinnga, nie jesteś smarkata. Emilia też nie jest.

Staram się nie oceniać młodych kobiet. Rozumiem, że młodość jest czarno-biała i mało wyrozumiała. Wiem to, ale mieszkać z kimś takim  nie chcę. Szkoda mi mojego życia, mojego spokoju. Nie rozumiem, dlaczego czyjeś dobro miałoby być ważniejsze niż moje? Bo co? Bo ktoś zaczyna swoją drogę, a ja swoją kończę? Mój koniec jest mniej ważny, niż czyjś początek? Każdy ma tylko jedno życie i sam je musi przezyć. Ja swoje dzieci wychowałam, wykształciłam (i to nieźle) i zajęło mi to 30 lat. Mam prawie 60 lat i zostało mi niewiele, żeby odetchnąć. Nie mam ochoty na awantury, niesnaski i wojny  podjazdowe z synową. Nie mam ochoty na samoograniczanie się, bo synowa patrzy. Niech ona sobie żyje po swojemu, a ja po swojemu. Mamy oddzielne życia.
Moje życie to  nie tylko dzieci i ich sprawy. To bywa trudne do zaakceptowania. Bo większość rodziców do tego się ogranicza. Matki Polki tak mają. Ja nie jestem Matką Polką, mam swoje ciekawe życie. Dzieci dorosły i poszły swoją drogą. Na mnie takie teksty, ze rodzice dorosłych dzieci POWINNI  to czy tamto,  nie działają. Nie uważam, żeby moje prawa były mniejsze niż prawa żony mojego syna i mojego syna. Ona i On mają się czuć komfortowo, a ja nie? Dlaczego? Bo jestem stara? Bo nic mnie więcej nie czeka? Bo starsi ludzie powinni ustapić miejsca młodym? Prawdę mówiąc, mam to gdzieś! Nie oczekuję opieki, sami z mężem zadbaliśmy o swoją przyszłość. Niech młodzi zadbają o swoją.
Gdy zejdziemy z tego śwaita, nasz majątek będzie ich, ale dokąd żyjemy, jest nasz. I tyle.

45

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Bardzo przepraszam , jeżeli moje wypowiedzi uraziły szanowne PAnie, widocznie swoim poziomem intelektualnym nie pasuje do tego forum, chciałam wyrazić swoją opinie, a że jestem zwykłą prostą dziewczyną ze wsi wyszło jak wyszło, ktoś tu  na innym watku kiedyś napisał że na szacunek trzeba zapracować, nie dostaje sie go wraz z wiekiem, widocznie moja teściowa nie zapracowała sobie u mnie na szacunek.

46

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?
bubu22 napisał/a:

ktoś tu  na innym watku kiedyś napisał że na szacunek trzeba zapracować, nie dostaje sie go wraz z wiekiem, widocznie moja teściowa nie zapracowała sobie u mnie na szacunek.

Zapewne to mój post był:P Zaraz potem koleżanki uświadamialy mnie, że jestem w błędzie tongue Więc nie wiem czy dobrze zrobiłas przytaczając akurat ten fragment tongue Pozdrawiam.

47 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2012-11-11 09:35:00)

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?
bubu22 napisał/a:

Bardzo przepraszam , jeżeli moje wypowiedzi uraziły szanowne PAnie, widocznie swoim poziomem intelektualnym nie pasuje do tego forum, chciałam wyrazić swoją opinie, a że jestem zwykłą prostą dziewczyną ze wsi wyszło jak wyszło,

'BURACTWO" danej osoby, nie jest przypisane do miejsca zamieszkania, wynika z jej kultury osobistej - a właściwie z jej braku!

bubu22 napisał/a:

ktoś tu  na innym watku kiedyś napisał że na szacunek trzeba zapracować, nie dostaje sie go wraz z wiekiem, widocznie moja teściowa nie zapracowała sobie u mnie na szacunek.

Nieuważnie czytałaś ten wątek, bo w odpowiedzi, inna userka wkleiła link traktujący o szacunku.
http://haggard.w.interia.pl/szacunek.html

Pozwolę sobie zacytować go w całości:

Fałszowanie pojęcia szacunku

"Ostatnimi czasy coraz trudniej trafić na mówiony lub pisany przekaz, który nie zawierałby słowa ?szacunek?. Komunikaty medialne, publicystyka i język polityki nieustannie odmieniają je na wszelkie możliwe sposoby. Codziennie ktoś ubolewa nad współczesnym brakiem szacunku dla człowieka, apeluje o szacunek dla wszystkich opinii lub dla ludzkiej odmienności w różnych dziedzinach bądź uświadamia nieświadomym, że każdy potrzebuje szacunku? Może to wywoływać wrażenie, iż szacunek i jego okazywanie uchodzą dziś za sprawy niezwykle istotne. Wrażenie to całkowicie mija się z prawdą, jak zresztą większość popularnych mniemań.

Jedno z podstawowych założeń, na jakich opierają się współczesne koncepcje społeczne i polityczne głosi: powinno się ?szanować? poglądy innych, także te, z którymi się nie zgadzamy. Nakazem ?szacunku? obejmuje ono również rozmaite obyczaje i tzw. style życia różnych ludzi, przy czym im bardziej są one odmienne od naszych, tym bardziej musimy pamiętać o potrzebie okazywania im ?szacunku?. W najczęściej spotykanej wersji teza przedstawia się następująco: ?szacunek? należy się każdemu, bez względu na? i tu następuje wyliczenie: płeć, narodowość, kolor skóry i tak dalej. Wygląda na to, że szacunek to coś, co powinno być takie samo (równe) dla wszystkich. Innymi słowy, tak rozumiany nakaz ?szacunku? zobowiązuje do ignorowania różnic między ludźmi i traktowania ich jednakowo. Niekiedy z dodaniem: bo trzeba traktować innych tak, jak samemu chce się być traktowanym.

Posługiwanie się pojęciem szacunku w opisany powyżej sposób to najzwyklejsza manipulacja semantyczna, czyli ? mówiąc prościej ? celowe fałszowanie znaczenia słów. Aby to udowodnić, podkreślmy fakt, iż przytoczone formuły w kółko każą kogoś szanować, ale nie podają solidnego powodu, dla którego mielibyśmy to czynić. Dlaczego właściwie należy okazywać komukolwiek szacunek? Przez wieki cieszyły się nim osoby szczególnie zasłużone dla danej wspólnoty ? bohaterowie czy mężowie stanu ? albo obdarzone rzadko spotykanymi zaletami, zwłaszcza duchowymi: uchodzące za bardzo mądre lub otoczone opinią świętości. Szacunek budzi również szczególna kompetentność ? bycie wybitnym specjalistą w danej dziedzinie. Nie zawsze wywołują go jednak czyjeś indywidualne właściwości bądź zasługi; jeszcze częściej wynika on z faktów niezwiązanych z osobistą charakterystyką. Najprostszy przykład ? osobom starszym należy okazywać szacunek z uwagi na sam tylko wiek. Członkom pewnych grup szacunek przysługuje przez wzgląd na zadania, jakie wypełniają; dotyczy to duchownych, umundurowanych funkcjonariuszy państwa etc. Dzieci muszą okazywać szacunek rodzicom i dziadkom, uczniowie ? nauczycielom, żołnierze ? dowódcy, pracownicy ? szefowi. I tak dalej.

Bez względu na to, co w danym przypadku zobowiązuje do okazywania innej osobie szacunku ? wiek, urząd, dokonania, wiedzy czy jeszcze coś innego ? zawsze opiera się on na cechach, które ustalają pomiędzy ludźmi różnice, a nie zrównują ich. Szacunek polega na zachowywaniu się stosownie do czyjegoś wyższego miejsca w pewnej hierarchii, np. rodzinnej, zawodowej, państwowej ? a doznawanie szacunku stanowi związany z tym miejscem przywilej, przywilej zaś to coś, co należy się niektórym, a nie wszystkim jak leci. Okazując komuś szacunek, uznajemy go nie za równego sobie, lecz za lepszego od nas pod określonym względem.

Jak widać, postulat, że ludzie powinni być traktowani równo nie tylko nie ma nic wspólnego z szacunkiem, ale wręcz implikuje zakaz jego okazywania. Szacunek jest bowiem z natury antyegalitarny, a co za tym idzie ? powiedzmy to otwarcie ? niedemokratyczny. Opiera się on na zasadzie autorytetu, czyli takiej relacji międzyludzkiej, w której jedna strona uznaje wyższość drugiej strony w danej kwestii za oczywistą, zaś druga strona w naturalny sposób to akceptuje; opinia własna obu stron o sobie nawzajem i o samej relacji nie ma tu żadnego znaczenia, ani tym bardziej relacja ta nie powstaje drogą ich umowy ? dobrowolnego wyrażenia zgody. Prawdziwe nakazy szacunku konsekwentnie zaprzeczają podstawom światopoglądu liberalno-demokratycznego, toteż jego głosiciele uparcie usiłują zmienić treść owego szlachetnego terminu, bezczelnie fałszując przy tym rzeczywistość. Zaiste, w świecie zawłaszczonym przez demokrację ?inżynierowie dusz? mają ręce pełne roboty. "

Autor artykułu: Adam Danek

Zatem,... przyjemnej lektury.
Na rozszerzenie wiedzy i ZMIANĘ swojego zachowania, NIGDY nie jest za późno.

48

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Dziekuje za  cenne rady, napewno zaczne pracować nad swoim "buractwem", cóż ale daleka droga przede mną aby dorównać wam szanowne synowe i teściowe

49

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Moim zdaniem "wszystkowiedzenie" nie zależy od tego, czy ktoś jest teściowa, mamą, córką, synową..., tylko od... poczucia własnej wartości, umiejętności życia z takowym myśleniem o sobie i zadowolenia z własnego życia.

Do tej pory nie zauważyłam (może to efekt mojej wady wzroku tongue), by osoby szczęśliwe, zadowolone z siebie, chciały i narzucały komukolwiek swoje zdanie na jakikolwiek temat. Nie zauważyłam, że takie osoby uważają swój punkt widzenia za jedynie słuszny.

Jak więc postępować z osobami wszystkowiedzącymi?
Bardzo wyraźnie i konsekwentnie, choć niezwykle grzecznie, zakreślać swe granice.
Doceniać doświadczenie i rady wszechwiedzącej i... oznajmiać swe decyzje.
Odzłaszczać się systematycznie na boku, gdy ciśnienie wzrasta, dzięki temu jadowitość schowana w białych rękawiczkach nie będzie wypływać.



***
Przypomniałam sobie sposób, w jaki można poradzić sobie w podobnych sytuacjach. smile
Odpowiedzieć sobie na pytanie: "Co możemy zrobić, by i ta osoba (m.in. wszystkowiedząca teściowa), i ja byłyśmy zadowolone".
Moja córka jest wegetarianką, nie przyszło mi do głowy smile, by zmuszać ją do jedzenia tego, co jedliśmy my - mięsożercy. Wobec tego gotowałam podwójnie, wegetariańskie potrawy dla niej, mięsne (albo oparte o mięso) - dla pozostałych. Odezwą się głosy, że to trudniej, że drożej. To prawda, jest jednak jedno wytłumaczenie mej decyzji: uznałam, że mamy takie same prawa.
Polecam ten, sprawdzony, sposób. smile

50

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?
bubu22 napisał/a:

Dziekuje za  cenne rady, napewno zaczne pracować nad swoim "buractwem", cóż ale daleka droga przede mną aby dorównać wam szanowne synowe i teściowe

nie obrazaj sie, po mnie tez kiedys pojechali:>

51 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2012-11-11 12:16:00)

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Czytam te wątki o synowych i teściowych. Młode kobiety trzymają sztamę, oczywiście tu na forum. Popierają się wzajemnie. Co by było gdyby przeznaczenie je ze sobą zetknęło i zostały rodziną. Śmiem przypuszczac, że skoczyłyby sobie do oczu.

Bubu22 użyła soczystych sformułowań, dostała po łapkach. Natomiast ja wielokrotnie miałam okazję usłyszec podobny język i buraczane wypowiedzi z ust kobiet mających już swoje lata. Gdybyż te panie umiały osługiwac komputer, to kto wie, co byśmy tutaj przeczytały.
Nieważne ile lat ma burak, to po prostu stan umysłu.

52 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2012-11-11 13:39:13)

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Chaber, zgadzam się, że 'buractwo' jest niezależne od wieku.

Jednakże w tym wątku, bardzo drastycznie uwidoczniły się dwa przeciwstawne charaktery/reakcje na bardzo podobne zdarzenia.
Kobiet, można powiedzieć, że w podobnym przedziale wiekowym - z tolerancją "+", albo "-".

Emilia, jak widzisz, coraz bardziej jesteś zobowiązana do utrzymywania obranej linii frontu. wink

53

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Obrażać się nie mam za co, nudny jest ten wątek więc postanowiłam go trochę ożywić swoimi soczystymi epitetami, widać udało mi się bo każdy zaczął najeżdżać na mnie zamiast pocieszać biedna koleżankę która ma problem z teściową, jakie kobiety jesteśmy naprawdę śmieszne o byle słowo, komentarz potrafimy robić awantury , roztrząsać to na milion kawałków, faceci wogóle się tym nie przejmują i jakoś żyją, a my tak emocjonalnie do wszystkiego podchodzimy i to jest nasza wada...pozdrawiam wszystkie przejmujące synowe, wrzućcie na luz

54

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

o jescze tak przy okazji na watku jeżyka też często pojawiały sie epitety dotyczące teściowej typu czarownica , jędza , ale widocznie umkło to czyjejś uwadze, a może dlatego ze ona była ofiarą a teściowa katem, a ja na odwrót, cóż czekam na kolejne porcje krytyki z niecierpliwością....

55

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

wielokropek gdzie jestes???przyjdz tu ze swoja miotlą i posprzątaj fochy:>
bubu może czas zając się przedświątecznymi planami,prezentami itd?poprawi ci sie humor.

56 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2012-11-12 21:50:03)

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Bubu, nie mam pocieszających wieści dla Ciebie. Mężczyźni często ( nie zawsze) wybierają za żonę, osobę podobną charakterem do matki.

Nudny ten wątek, oj nudny, bo Emilia okazała się kobietą z klasą. Bubu równaj w górę, a nikt Ci nie będzie niczego zarzucał. Jesteś rozżalona, bo nic nie idzie po Twojej myśli ( pamiętam Twój wątek), masz ciągle pod górkę. Tylko czy to wina Twojej teściowej? A faceci przejmują się i to bardzo. Też nie lubią teściowych. Kto wymyśla te dowcipy o "mamusiach"? Nie piszą tyle na forach, ale temat teściowej bywa omawiany przy np. piwku. Jeśli mieszkają z teściową, to ulubionym miejscem ucieczki bywa garaż albo kotłownia. No, a te skecze kabaretowe, kto jest najczęściej ich autorem?
Nasze rodzicielki nie są ulepione z innej gliny, swoja za uszami mają.

Ze swej strony przepraszam i wracam do tematu.

Nie znam skutecznej rady na uleczenie, radzenie sobie z  wszystko wiedzącym. Proponuje się grzeczne dziękowanie i stanowcze traktowanie takiej osoby. Metodą zdartej płyty: tato dziękujemy za troskę, sami zadecydujemy; weźmiemy pod uwagę twoje zdanie; to miło, że się o nas troszczysz, chcielibyśmy jednak aby ostateczna decyzja należała do nas. Czegóż to nie próbowaliśmy na moim teściu "inspektorze wielepku". Efekt zerowy, on jeszcze bardziej wkurzony. Może się udac, ale tylko pod warunkiem, że wszyscy będą tak postępowac, nikt się nie wyłamie. Niestety odpuszcza często współmałżonek lub dzieci takiej osoby, tym samym skazuje cały dotychczasowy wysiłek na porażkę. Dodatkowo konflikt między wszystko wiedzącym najlepiej, a resztą rodziny niedającej się wziac pod but, może się zaognic.

57

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Przypominam, że temat wątku brzmi: "Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?". Wszelkie inne rozważania to off topic, czyli coś, co nie jest zgodne z zasadami obowiązującymi na forum.
Proponuję zatem powrót do tematu, a sprzeczki, uszczypliwości, itp. przenieść na grunt prywatny.

58

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Emilio, radzę spokój, opanowanie, dyplomację i szukanie kompromisów. Powinno być dobrze, a jeśli i to nie pomoże, to za każdym razem wstrzymaj oddech i powtarzaj jak mantrę ? ,,to tylko kilka miesięcy, jestem silna, dam radę"  wink.

Kiedy sytuacja zmusza nas do przebywania z osobą, która wyraźnie nas nie lubi, nie szanuje, irytuje, która gra nie fair, jest przykra w bezpośrednim kontakcie, to taka sytuacja musi być trudna do zaakceptowania, zwłaszcza jeśli z jakiegoś powodu mamy związane ręce i jesteśmy na kontakt z tak trudną osobą skazani. Sądzę, że Twoja teściowa doskonale zdaje sobie sprawę, że Ty po prostu jesteś w podbramkowej sytuacji, zatem w jej odczuciu to ona tu rozdaje karty, a Ty musisz przyjąć jej warunki.

Rzeczywiście tak jest, że swoją pozycję ustawicznie i usilnie podkreślają osoby niepewne siebie i swojej wartości, prawdopodobnie więc teściowa - świadomie lub podświadomie - w tym konflikcie (bo chyba można to już w ten sposób nazwać) zaznacza swój teren i pokazuje kto na nim rządzi. I to dlatego jej zupa jest najlepsza, a ciasto najsmaczniejsze (to są oczywiście tylko przykłady), to dlatego jej zdanie musi być na wierzchu, a podejście do życia jedynie słuszne, bo w ten sposób osiąga wewnętrzne (własne) poczucie bycia wyjątkową i niezastąpioną. Sądzę również, że ona poucza i strofuje wszystkich wokoło, bo w ten sposób zyskuje złudne poczucie panowania nad sytuacją, co więcej, pokuszę się o stwierdzenie, że panicznie boi się, że to co dzieje się w jej własnym domu, w którymś momencie wymknie jej się spod kontroli. W rzeczywistości jednak jest sfrustrowana, a przy tym zagubiona i pogubiona, jej zachowanie jest więc rozpaczliwą próbą zwrócenia na siebie uwagi. Domownicy zapewne już tak długo znoszą jej przykre zachowania, że zdążyli się na nie uodpornić, więc nawet jeśli na siebie nawzajem pokrzyczą, to tego nie przeżywają, dla Ciebie jest to jednak nowa sytuacja, zatem wydaje mi się zrozumiałe, że Cię męczy.

Tak jak wspomniałam, podobnie zresztą jak kilka moich poprzedniczek, radziłabym Ci po prostu zagryźć zęby i przeczekać, co jednak wcale nie znaczy, że masz teściowej przytakiwać i zgadzać się na przejawy nieuprzejmego czy wręcz złośliwego traktowania. Kiedy przesadzi, to spokojnie możesz taktownie zwrócić jej uwagę, że uważasz, że nie zrobiłaś nic, co mogłoby spowodować jej gniew lub dawałoby jej prawo do upokarzania Cię. Czasem też warto zwyczajnie odpuścić, pomyśleć w duchu, że to jest tylko ,,głupia? zupa lub ?głupi? wybuch, nie ma więc sensu z takiego, w sumie dosyć błahego, powodu denerwować się czy nawet spinać. Wiem, że to się tylko łatwo mówi, ale sama na sobie sprawdziłam - niesamowicie pomaga.

Napisałam też o dyplomacji, bo dyplomacja jest najlepszą metodą radzenia sobie w konfliktowych sytuacjach. Proponuję więc, abyś co jakiś czas zapytała czy nie trzeba jej w czymś pomóc - teściowa oczywiście jest niezastąpiona (znam ten typ, pomimo że własnej teściowej nie mam), niemniej ręczę, że zauważy i nawet jeśli nie skorzysta i nie wyrazi tego głośno, bo pewnie nie wyrazi, to jednak poczuje się z tym dobrze. Byłoby nieźle, abyś (jeśli przejdzie Ci to przez usta big_smile) pokazała, że widzisz, że ma czysty, zadbany dom, że choć jest tak zapracowana, to nadal bardzo się stara, możesz wręcz wyrazić swój zachwyt nad jej walorami (na pewno jakieś posiada) lub podkreślić, że ma wspaniałe dzieci, że świetnie wychowała syna (Twojego narzeczonego) i tak dalej, i tak dalej. W ten sposób pokażesz, że jesteś jej przychylna, więc nie ma sensu ani tym bardziej potrzeby z Tobą walczyć.

I ostatnia zasada ? kompromis. Jeśli na przykład gotujesz kapuśniak, to po prostu podziel go na pół i niech ona do swojej połowy wrzuci choćby i pół kilo smalcu razem z zasmażką, a Ty swoją połowę pozostawisz dokładnie taką, jak lubisz.

Netkobietki zdążyły już zauważyć, że pomimo tak trudnej sytuacji Ty zachowujesz się z klasą i niech tak pozostanie - klasa zawsze jest w cenie i zawsze świadczy o nas samych.

59

Odp: Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Dziewczyny, serdecznie dziękuję za wszystkie rady smile. Postanowiłam, że wrzucę na luz. Przestanę zwracać uwagę i skupię się na myśli o tym, że to tylko kilka miesięcy, a potem wyprowadzka. Szczególne podziękowania dla Olinki, twoja analiza trafia w dziesiątkę, dokładnie o to chodzi, teściowa jest sfrustrowana i usiłuje się jakos dowartościować. Myślę, że kompromis i dyplomacja to w tym moemncie dwa najlepsze rozwiązania. Zresztą jak stracę cierpliwośc to po prostu wyjazdę do rodziców na kilka dni odetchnąć wink.

Posty [ 60 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Wszystkowiedząca teściowa - jak sobie z nią radzić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026