Witam wszystkich. Chciałabym zasięgnąć porady w kwestii ubezwłasnowolnienia osoby chorej psychicznie, ponieważ sama nie za bardzo orientuje się w kwestiach prawniczych. Otóż przedstawię pokrótce sytuacje.
Ja z rodzicami, dziadkiem i bratem mieszkamy pod jednym dachem z bratem mojej mamy. Jest starym kawalerem. Nie jest ubezpieczony zdrowotnie, ponieważ od 15 lat utrzymuje go mój dziadek. Po zwolnieniu z pracy nie chciał iść szukać kolejnej, nie był zarejestrowany w urzędzie pracy. Nie chciało mu się po prostu pracować. Od roku nie widzi, ma zaćmę, można by ją było usunąć operacyjnie, no, ale jak wspominał nie jest ubezpieczony a nas nie stać na takie wydatki. Teraz jak oślepł jest pokorny, ale wcześniej zdarzały mu się ataki złości i atakował pozostałych domowników. Od momentu zwolnienia z pracy przejawia cechy osoby chorej umysłowo. Wychodzi na balkon, krzyczy, mówi sam do siebie. Wszyscy na wsi wiedzą, że oszalał. Ale jakoś to nam dotychczas tak bardzo nie przeszkadzało, więc przymykaliśmy oczy na jego dziwactwa. Ale od jakiegoś czasu nie daje nam żyć. Miesiąc temu zauważyliśmy, że się szybko męczy, sapie. Okazało się, że ma napuchnięte kończyny. Taką samą przypadłość ma dziadek i wskazuje ona na niewydolność serca. Mama podebrała leki swemu ojcu i dostaje tabletki moczopędne i jest jakby lepiej. Ale oprócz właśnie wyżej opisanych objawów wydaje nam się, że jeszcze bardziej zwariował. Leży cały dzień i całą noc w łóżku i nie ma czasu zrobić sobie herbaty czy też coś do zjedzenia. Mama musi go oprzątać. Majaczy coś pod nosem. Nie spuszcza wody w ubikacji. Całymi nocami gada, a dom jest dość duży więc wszystko się roznosi, nie można spać, a ja i brat jeszcze się uczymy, chodzimy niewyspani do szkoły. Jest złośliwy. Odkąd oślepł bez problemu trafiał do ubikacji, nigdy nie pomylił kierunków, to nawet nie jest zbyt trudne pomylić, bo z jego pokoju do wc jest prosta droga. A teraz jak w nocy idzie do ubikacji nie może do niej dojść, kieruje się w moje drzwi i puka dopóki się nie obudzę i go nie zaprowadzę. Wymaga teraz opieki, bo nawet nie zdąża załatwić swoich potrzeb fizjologicznych. Dużo jeszcze można by było wymieniać takich sytuacji. Jesteśmy dosłownie sterroryzowani we własnym domu. Cały czas mnie boli brzuch z nerwów, mama już ma dosyć, bo nie dosyć, że dziadek wymaga opieki to teraz on. Myślę, że wyżej opisane zachowania wskazują na to, że mamy do czynienia z osobą chorą psychicznie, bo normalny człowiek się tak nie zachowuje. Zresztą każdy mieszkaniec wsi może u nas poświadczyć, że nie jest osobą do końca sprawną umysłowo, każdy wie, że ma swoje odskoki. Chcielibyśmy go umieścić w szpitalu psychiatrycznym, ale tak jak mówiłam, potrzebne jest to ubezwłasnowolnienie i bardzo bym prosiła osobę, która orientuje się w tych sprawach aby udzieliła mi odpowiedzi co mam zrobić po kolei. On nie ma żadnej renty, emerytury, nic takiego, więc nie wiem czy przyjeliby go do szpitala. Bo my już nie dajemy sobie z nim rady. Muszę się za niego wstydzić przed chłopakiem, wszyscy w domu są załamani, bo nikt nie wie jak postąpić. Proszę o rady. Z góry dziękuję za każdą odpowiedź.