Witajcie, wlasnie przegladnelam bardzo duzo watkow na tym forum i stwierdzilam ze jest tutaj bardzo duzo fajnych ludzi ktorzy mie na pewno choc troche pomoga.
Przepraszam za brak polskich znakow ale nie umiem pisac z polska klawiatura.
Otoz mam 30 lat, jestem z moim 2 lata starszym TZ 6 lat, mieszkamy w Niemczech, on jest ?tutejszy? a ja przyjechalam tu dla niego. Ogolnie zylo nam sie dobrze, wiadomo praca, stresy i takie rozne, duzo razem przeslismy,ale bylo ok. niestety.... On w tej chwili pracuje jako kierowca autobusu, zadko bywa w domu a jak juz jest to zmeczony. Od dluzszego czasu nasze zycie odbywa sie na kanapie, okolo 1h dziennie. Poogladamy razem TV i on idzie spac bo zmeczony, a ja zostaje sama, z TV lub komputerem. I siedze tak sama jak palec.albo ja siedze przy swim kompie on przy swoim. Ostatnio juz prawie ze soba nie rozmawiamy, bo nie mamy o czym.Tylko zdawkowe jak minal dzien ,albo on o swojej pracy i o tym co mam zrobic na obiad. Jakos 6 lat nie zauwazylam ze my w sumie nie mamy zadnych wspolnych zainteresowan. Ja kocham muzyke, rock i metal ? on techno, ja kocham czytac-on ksiazki w zyciu nie mial w rekach, ja kocham ambitne kino ale normalnym romansidlem nie pogardze ? jego interesuja tylko filmy sensacyjne, ja kocham sport i czesto trenuje ? on wychodowal sobie juz mega brzuchol bo sie nie rusza. Jedyne co nas laczylo to ze oboje uwielbiamy wedrowac i poznawac nowe miejsca, niestety on to robi w tej chwili zawodowo, nie ma ochoty prywatnie. Mam tu pare kolezanek, czasam sie z nimi spotykam, ale wtedy slysze tylko marudzenie ze mnie nie ma jak on w domu jest. Ja bym chiala wychodzic na jakies kncerty czy inne, on woli siedziec w domu i grzac miejsce na kanapie. Ja bym chciala sie hajtnac i miec dziecko, on nie. Sexu u nas w sumie od 3 lat brak, bo on nie ma sily, a jak juz cos raz na rok sie zdarzy to jest mechaniczne jakies takie, raczej zaspokojenie niz milosc.Przytulic przytuli ale musze sie dopominac , buziaka na dobranoc tez moge zapomniec. Jest naprawde bardzo dobrym facetem, nie kloci sie, nie pije, nie szlaja sie, jak poprosze to pomaga w domu,czasami gdzies zabierze,ale zadko, czasami jakies drobne preznty robi. Niestety nie wie czego kobieta potrzebuje, nie stara sie, wychodzi z zalozenia ze skoro tu jestem to sobie nie pojde. Kocha mnie, wiem to , ale ja nie wiem co ja do niego czuje. Czy to juz tylko przyzwyczajenie czy jeszcze milosc? Probowalam z nim o tym gadac, ale on ie umie rozmawaic, popatrzy na mnie powie AHA i milczy i mysli ze problem sie sam rozwiaze. A ja juz nie wiem co mam zrobic, walczyc, probowac czy poprostu isc sama dalej? Boje sie ze sobie nie poradze, ze zostane sama, ze nikt mnie nie pokocha,a z drugiej strony nie wiem czy ma sens jeszcze w ten zwiazek inwestowac? A co jesli sie nic nie zmieni? Poradzcie mi cos prosze.
Podobne tematy
Masz do wyboru - związek z rozsądku i przyzwyczajenia, albo wziąć życie we własne ręce i nim pokierować jak sama chcesz.
On się nie zmieni, bo po co? Sama widzisz, że się mijacie we wszystkim. Ty chcesz ślubu i stabilizacji, dziecka, a jemu dobrze, bo ma "darmową" pomoc domową, bo nawet nie dziewczynę do łóżka skoro seks raz na rok. Fajną gosposie sobie zrobił, to po co ma to zmieniać?
- Teo - dzieki za odpowiedz. W sumie to masz racje, przeczytalam to co sama napisalam i rzeczywiscie, chyba nie ma sensu tego dalej ciagnac, bo nawet jesli teraz to zwalczym to za jakis czas wroci....
Masskra- Jakbym widziala swoj zwiazek tylko w troche mlodszym wydaniu. Uswiadomilas mi droga Ybko bardzo duzo... Chcialabym Ci cos poradzic,ale coz moge jak jestem w podobnej sytuacji :-(
Zilka to jestesmy razem, dobrze wiedziec ze nie tylko ja mam takie problemy....jak cos wymyslisz to daj znac i trzymaj sie:)
Ybko to w sumie zaden problem. Trzeba tylko wziac sie w garsc i zadecydowac,wiem ze to nie latwe ale nikt za nas tego nie zrobi. Mozna jezzcze postawic na nogi naszych partnerow,moze jakies ultimatum... Na pewno nie mozna w tym tak beznadziejnie tkwic!
ziolka probowalam juz jakis czas temu, tez za duzo nie dalo, zmienilo sie troche na 2-3 dni i co i nic, dalej siedzielim na kanapie jak takie malzenstwo krotko przed smiercia....
Chyba nie ma wyjscia popostu odejsc, tylko ja nie mam gdzie, jestem tu sama do Polski nie chce wracac bo nie mam po co, na nowe mieszkanko puki co mnie nie stac, a nie mam zadnych przyjaciol do ktorych moglabym sie wprowadzic, wiec bede tak tkwila, puki kasiory nie uzbieram....
Witam wszystkich powiem szczerze że nie wiem co mam robić jestem zmęczona już wszystkim.
Jestem w związku od 4 lat i zauważyłam że się wypaliłam nie mam ochoty dbac o ten związek tak jak kiedyś. A przyczyna jest mój partner poniewaz nie chce zlegalizować związku ciągle ma jakies tłumaczenie i wymówki i nie dawno naczy wsumie dzisiaj odkryłam jego kłamstwo przypadkiem. Zapomniał zamknąć strone na komputerze po tajemnie zalogował się na fotce oczywiście pod innym imieniem i innym wiekiem ale adres podal prawdziwy dodał równiesz zdjęcia.Gdyby nie zapomniał zamknąc strony bym nie wiedziała.Gdy go spytałam twierdzi ze to jego kolega sie zalogował ale cos mi smierdziało bo się śmiał mi w oczy powiedziałam żę jeżeli nie usunie tych zdjęć w ciągu 5 minut to pozałuje.Tak mnie serce zabolało że tak mnie kłamie i od dawną to robi nie raz go złapałam go na kłamstwie. Poszłam się przejść gdy przyszłam do domu profil został wylogowany bo się zalogowałam pod fałszywym loginem. Tak naprwde bedąc z kimś 4 lata to myślałam że go znam lecz widze że wogule go nie znam jeszcze się przyznał że wchodził na dziewczyny. Nie wiem co mam już robic bo na dzień dzisiejszy mu nie ufam bo jak można robić coś takiego za plecami szok.Poprostu nie umiem od niego odejść. Nie jestem szcześliwa przy nim jeszcze jego kłamstwa.Nie mam ochoty się już z nim kochać już jego pocałunek nie smakuje mi tak jak kiedyś.On bez przerwy by sie kochał a ja nie mam ochoty i to też mnie denerwuje bo widze że przez to sex mnie już nie kręci.Ja siedze w domu a tak naprawde nie wiem co on robi bo ciągle jest po za domem bo własną firme. Powiem szczerze ze pragnełam by był mojim jedynym a jego ale widze że ja juz nie mam ochoty tak samo zalezło mi na ślubie ale po takim czymś nie mam ochoty.Czuje się bardzo z tym zle serce sie kraja bo on ciągle mnie o coś podejrzewa ze coś robie za plecami telefon mi nawet kontroluje biligi nawet bierze a to on jest winny a robi ze mnie to winna. Nie wiem co mam robić.Pozdrawiam