Niestety nie ma jednego scenariusza takiego wyprowadzenia.
Najcześciej to jak ma to wyglądac jest zwyczajem "lokalnym", lub wizja młodych.
Są miejsca gdzie młody musi "wykupić młodą", gdzie młodego wita muzyka i młoda wychodzi po mlodego, przypina kwiatka, on daje jej bukiet albo gdzie drużki śpiewaja przyśpiewki (mówie o takim tradycyjnym wyprowadzeniu.)
Dwa lata temu byłam na ślubie kolezanki, która zapragnęła mieć właśnie przyśpiewki, mlode dziewczęta staneły na wysokości zadania i caly rytułał trwał chyba z poł godziny - młody przyjeczał swoje osłuchał, wyszła młoda, znowu posłuchali, weszli na błogosławieństwo, wychodząc z domu znowu posluchali i dopiero do kościola. Mimio, że trochę przedłużyło to trochę wyjazd do koscioła, wszystkim bardzo się podobało (co tradycja to tradycja).
Na moim wlasnym ślubie wybraliśmy wersję "normal" 
Piotr przyjechał do mnie do domu, przywitali go "muzykanci", on mi dał bukiet, ja jemu przypięłam kwiatka w klapę, przywitałam teściów i gości z jego strony, poźniej była krótka (0,5 h)posiadówka w domu,bo droga zajela im mniej czasu niż bylo planowane
Później błogosławiństwo i do koscioła.
W ubiegłym miesiącu ślub brała kuzynka meża (okolice Zakopanego). Młody przyjechał w asyście rodziny i muzykantów,przywitała go teściowa, która powiedziała, że jak odpowiednio nie zapłaci to panny nie zobaczy 
Zabawa przednia, za żonę młody zapłacil 10 flaszek, kilo wiejskiej, dwie kury i takie tam inne pierdoly, śmiechu co nie miara. Dopiero po złożeniu wykupnego panna mloda wyszła do młodego i póżniej scenariusz jak u mnie 
Musisz się zorientować jak w Twoim regionie to najczęściej wyglada, albo, tak jak pisze nocnalampka zapytaj męża jak on to widzi 