Witam serdecznie! Przypadkiem natknęłam się na to forum i postanowiłam napisać o swojej sytuacji. Jesteśmy razem ok. 3 miesiące. Pochodzimy z pobliskich miejscowości i znamy się już od dłuższego czasu. Zaczęło się od spotkania u znajomego, wtedy jakby coś zaiskrzyło, jednak ze względu na specyfikę jego szkoły oraz moje studia przebywaliśmy w innych miastach, aż do wakacji. W tym czasie pisaliśmy do siebie od czasu do czasu, do momentu, kiedy oboje wróciliśmy do rodzinnych stron. Szczerze mówiąc na początku nie byłam pewna, czy ta znajomość ma szansę na przerodzenie się w coś głębszego, chociaż to bardziej z mojej strony, ponieważ wiele się nasłuchałam na jego temat niekoniecznie dobrych rzeczy od wspólnych znajomych. Nie byłam pewna, czy mogę mu zaufać, gdyż (jak się dowiedziałam od osób trzecich)w swoim poprzednim związku nie zachowywał się do końca w porządku, niby miał dużo ?koleżanek? i flirtował na prawo i lewo, jednak myślę, że te opinie były bardzo przesadzone. Mimo wszystko, postanowiłam, że spróbuję, widziałam i czułam, że mu zależy na czymś poważnym, nie na przelotnej znajomości i nie widziałam niczego, co potwierdzałoby jego opinię wśród znajomych. Spotykaliśmy się codziennie, wykorzystywaliśmy każdą wspólną chwilę, kiedy tylko było to możliwe, lecz teraz znów jesteśmy skazani na pewną rozłąkę, wróciliśmy do swoich obowiązków, jednak spotykamy się w weekendy, tak często, jak to jest tylko możliwe (co tydzień lub co dwa). Kontaktujemy się oczywiście codziennie, prowadzimy wieczorne długie rozmowy, wiem, że jest zaangażowany i bardzo mu zależy. Rozumiem, że to dopiero początki, ale wciąż nie jestem do końca pewna swoich uczuć. Myślę, że jest to w głównej mierze spowodowane brakiem zaufania, ciągłymi podejrzeniami ? Cały czas przekonuje mnie, że tylko na mnie mu zależy i na żadnej innej, ale np. wciąż utrzymuje kontakt ze swoją byłą, z którą był ok. 4 lata, chociaż twierdzi i jak mówi, jest pewien, że wszystko między nimi skończone. Trochę irytują mnie te ich relacje, ale rozumiem, że coś w rodzaju przyjaźni między nimi pozostało, więc jeśli byli z sobą tak długo, to ciężko się tak nagle odciąć?. nie wiem, być może się mylę? Co myślicie na temat takich znajomości po zakończeniu związku? A drugi mój problem, to taki, że ostatnio zadzwonił do mnie i zapytał, czy nie będzie mi to przeszkadzać, jeśli pójdzie z koleżanką na studniówkę, bo ten, z którym miała iść jednak nie może? Zaznaczał, że to tylko koleżanka i po prostu pobawi się za darmo, nic dla niego to więcej nie znaczy. Powiedziałam, że nie chcę mu niczego zabraniać i jakoś specjalnie nie uważałam, żeby mi to przeszkadzało, jeśli to tylko koleżanka, to niech idzie i się dobrze bawi. Jednak teraz po rozmowie z siostrą i przyjaciółką, mam wątpliwości? ich zdaniem nie powinnam się zgodzić, a on w ogóle stawiać mnie w takiej sytuacji? teraz zaczynam się zastanawiać, czy faktycznie to dobry pomysł, zaczyna do mnie powoli dochodzić to, że na pewno parę razy się spotkają przed studniówką, będzie chodził na próby poloneza, itp. Jestem raczej pewna, że ta dziewczyna nie zagraża naszemu związkowi, ale ta sytuacja jest trochę dziwna?. Potrzebuję opinii kogoś, kto spojrzy na mój problem z dystansu, bardzo proszę o radę;) Być może powinnam być bardziej zaborcza? ale też nie chcę go zmuszać na siłę do czegoś i mówić, co ma robić?
Podobne tematy
Cały czas przekonuje mnie, że tylko na mnie mu zależy i na żadnej innej, ale np. wciąż utrzymuje kontakt ze swoją byłą, z którą był ok. 4 lata, chociaż twierdzi i jak mówi, jest pewien, że wszystko między nimi skończone. Trochę irytują mnie te ich relacje, ale rozumiem, że coś w rodzaju przyjaźni między nimi pozostało, więc jeśli byli z sobą tak długo, to ciężko się tak nagle odciąć?. nie wiem, być może się mylę? Co myślicie na temat takich znajomości po zakończeniu związku?
Podobnie jak ty uważam, że nie można się od tak po prostu odciąć od osoby, z którą się było długi czas. Uważam natomiast, że jednak tą przyjaźń z byłym partnerem powinno się trochę trzymać na dystans.
A drugi mój problem, to taki, że ostatnio zadzwonił do mnie i zapytał, czy nie będzie mi to przeszkadzać, jeśli pójdzie z koleżanką na studniówkę, bo ten, z którym miała iść jednak nie może? Zaznaczał, że to tylko koleżanka i po prostu pobawi się za darmo, nic dla niego to więcej nie znaczy. Powiedziałam, że nie chcę mu niczego zabraniać i jakoś specjalnie nie uważałam, żeby mi to przeszkadzało, jeśli to tylko koleżanka, to niech idzie i się dobrze bawi. Jednak teraz po rozmowie z siostrą i przyjaciółką, mam wątpliwości? ich zdaniem nie powinnam się zgodzić, a on w ogóle stawiać mnie w takiej sytuacji? teraz zaczynam się zastanawiać, czy faktycznie to dobry pomysł, zaczyna do mnie powoli dochodzić to, że na pewno parę razy się spotkają przed studniówką, będzie chodził na próby poloneza, itp. Jestem raczej pewna, że ta dziewczyna nie zagraża naszemu związkowi, ale ta sytuacja jest trochę dziwna?. Potrzebuję opinii kogoś, kto spojrzy na mój problem z dystansu, bardzo proszę o radę;) Być może powinnam być bardziej zaborcza? ale też nie chcę go zmuszać na siłę do czegoś i mówić, co ma robić?
Osobiście uważam, że nietaktem jest być z kimś w związku i iść na imprezę z koleżanką, nie ważne czy jest to studniówka czy wesele koleżanki brata ciotki. Ja sama będąc w związku nie zdecydowała bym się pójść z kolegą na studniówkę, jak również tego samego oczekiwała bym od swojego partnera. Postąpiłaś bardzo rozsądnie mówiąc mu, że nie chcesz mu niczego zabraniać i dając mu wolną rękę. Związek powinien opierać się na zaufaniu, a nie nakazach i zakazach. Nie wiemy jakie podejście ma Twój facet do tematu " impreza z koleżanką, gdy mam dziewczynę", dlatego też była bym ostrożna (na pewno nie zaborcza). Z jednej strony ciągnąca się za nim niepochlebna opinia, która zapala czerwoną lampkę w Twojej głowie, z drugiej zaś strony on może mieć naprawdę czyste intencję.
Na Twoim miejscu, nie podejmowałabym zbyt gwałtownych kroków. Niech idzie na tą imprezę i zobaczymy co z tego wyniknie, jeżeli Cię na niej zdradzi to myślę, że wyczujesz to (po zdradzie zazwyczaj facet zachowuje się inaczej, nieswojo). Nie napalaj się na razie na ten związek, daj mu się samemu rozwinąć. Czas pokaże czy dobrze lokujesz swoje uczucia.
Byłabym również ostrożna co do opinii siostry czy przyjaciółki, one są związane z Tobą emocjonalnie i mogą nie oceniać sytuacji racjonalnie (obiektywnie).
Dziękuję za odpowiedź:) Zastanawiam się, czy w związku z moimi wątpliwościami, nie powinnam jakoś delikatnie wymusić na nim, aby jednak odmówił tej koleżance... nadal nie wiem, jak postąpić, nie chcę, żeby poczuł się przytłoczony i postawiony w niezręcznej sytuacji, bo najpierw się zgodziłam, ale teraz nie jestem pewna, czy to była słuszna decyzja;/ Jak myślicie, mam mu powiedzieć o tym, czy teraz już to zostawić i sprawdzić jego lojalność wobec mnie?
Ja bym powiedziala, ze zle sie czujesz z tym, ze on pojdzie sie bawic z inna.
Tylko nie zabronila, a powiedziala o swoich odczuciach wzgledem tej sytuacji, a dalej niech on sam decyduje. Jak mu na Tobie zalezy to uszanuje i sam zrezygnuje z tej imprezy
zeebra - a ta jego była wie chociaż że jest "była" ? czy może to Ty jesteś jej przedstawiona jako tylko "koleżanka"..
Jak dla mnie dołączyłaś do haremu swojego faceta.
Znasz go lepiej.
Zastanawiam się, czy w związku z moimi wątpliwościami, nie powinnam jakoś delikatnie wymusić na nim, aby jednak odmówił tej koleżance... nadal nie wiem, jak postąpić, nie chcę, żeby poczuł się przytłoczony i postawiony w niezręcznej sytuacji, bo najpierw się zgodziłam...
A możesz być pewna, że się poczuje.
Czy ja dobrze czytam, że jesteście ze sobą ZALEDWIE 3 miesiące? CZY TY również zrezygnowałaś z dotychczasowych znajomości i powiedziałaś przyjaciołom: "umiesz liczyć - NIE licz (więcej) na mnie" ?
Teraz musisz niejako "dokończyć" sprawę - powiedz, że zgodziłaś się, nie spodziewając się wcale, że TAKĄ przykrość ci to jednak sprawi - dlatego prosisz by TAKIE sytuacje nie miały miejsca w przyszłości. A tą studniówkę musisz jakoś przeboleć, do łóżka na niej przecież z nią nie pójdzie
- przecież na łańcuchu go nie możesz trzymać... I żadnego WYMUSZANIA, sama lubisz być "niewolnicą Isaurą" ?
Najwyżej poproś by zaraz po imprezie u Ciebie się zameldował - najlepiej ze zdjęciami z imprezy ![]()
Jego "była" jest na pewno jego "byłą"- o tym jestem przekonana w 100%, tak jak i o tym, że z nikim więcej się nie spotyka ;p Tutaj, jednak chodzi o to, że nie znam tej dziewczyny, ale z tego co wiem, poznali się na imprezie, a to że akurat jego zaprosiła, jak dla mnie oznacza tylko jedno....że po prostu jej się podoba. Wiem, że na uwięzi nie mogę go trzymać, dlatego jasno powiem, co o tym myślę i zrobi co zechce.
Bardzo dobrze (w kwestii studniówki, uczuć i jego decyzji).
A o byłej... No cóż. Byłam byłą. Sama odeszłam. I po jakimś czasie on miał inną dziewczynę. Nie byłam zainteresowana powrotem do niego, ale był przyjacielem. Kiedyś pomógł, gdy było mi bardzo źle, zaraz potem okazało się, że chciałby być ze mną! Wykorzystał czas, gdy byłam mu wdzięczna, na to żeby zapewnić mnie o swoim zaangażowaniu. Moja Mama mówiła wcześniej, że gdybym tylko zechciała, wróciłby do mnie; wydawało mi się, że myśli życzeniowo (bo bardzo go lubiła) no i nie kochałam go (choć bardzo lubiłam).
Czyli - gdybym chciała, mogłabym go odbić jego dziewczynie.
Znałam chłopaczka, który się we mnie podkochiwał (różnica pokoleń, nic by nie wyszło) a po jakimś czasie zwierzał mi się. Miał już nie być ze swoją dziewczyną, ale w końcu i tak kilka razy wylądowali w łóżku.
Dlatego nie wierzę w przyjaźń z byłymi. I wcale mnie już nie dziwi, że żona mojego dawnego chłopaka nie życzy sobie żeby on się kontaktował ze mną. Rozumiem ją.
Wiem, że na uwięzi nie mogę go trzymać, dlatego jasno powiem, co o tym myślę i zrobi co zechce.
Powiedz, i daj znać jak on na to zareaguję.
Dlatego nie wierzę w przyjaźń z byłymi. I wcale mnie już nie dziwi, że żona mojego dawnego chłopaka nie życzy sobie żeby on się kontaktował ze mną. Rozumiem ją.
Zgadzam się z tym.
Osobiście byłabym zła na Twoim miejscu. Życie mnie nauczyło, że facet choćby mówił najpiękniejsze słowa - to zawsze tylko słowa. Liczą się czyny. Sam nie powinien chcieć i iść na tą studniówkę..
...Sam nie powinien chcieć i iść na tą studniówkę..
???
Życie wiele weryfikuje.
Cudze powinności w oczach innych też...
Niepoważne. SPYTAŁ uczciwie o zdanie? Spytał. OTRZYMAŁ odpowiedź i się do niej DOSTOSOWAŁ. To poważne tak się plątać w decyzjach? Dziwić się, że potem faceci uważają, że jak dziewczyna mówi "tak" to myśli "nie" i na odwrót? idiotyzm.
A ograniczaniem wiele się nie zwojuje... poza buntem.
Kiedy myśli jedno a mówi drugie?
1. Gdy nie jest pewna, czy jej WOLNO CZUĆ to, co czuje. Czy nie będzie wyśmiana, czy jej uczucia nie będą zlekceważone.
2. Gdy stara się być nowoczesna, dawać wolność, bo to takie trendy.
Mój Kochany w każdy wolny wieczór WOLI być ze mną niż z kimkolwiek. Wcześniej ex wybierał swoje zajęcia zamiast dzieci czy mnie i mnie to bolało. Ale przecież nie pił, nie bił, nie bluzgał, w domu pomagał. Wszyscy widzieli w nim dobrego męża Sama o sobie myślałam, że za dużo chcę. Wiem teraz - on mnie nie kochał.
Zeeebro, obserwuj jego poczynania. Bądź prawdziwa. Mów wprost i patrz co robi, nie tylko słuchaj co mówi. Jeśli wiedząc co lubisz a czego nie, będzie dawał Ci co lubisz, a unikał dawania tego, czego sobie nie życzysz, będzie to coś znaczyło, nieprawdaż?
a dla mnie to w ogóle jest dziwne, że była zaprasza byłego na studniówkę. Była to była, niech bywa zdrowa ale niech już do nowych relacji sie nie wtrąca.
Nigdy nie pojmę fenomenu byłych.
a dla mnie to w ogóle jest dziwne, że była zaprasza byłego na studniówkę. Była to była, niech bywa zdrowa ale niech już do nowych relacji sie nie wtrąca.
Nigdy nie pojmę fenomenu byłych.
Czytajmy ze zrozumieniem. Koleżanka zaprosiła kolegę na studniówkę, nie była dziewczyna tylko KOLEŻANKA.
Tak się właśnie rodzą plotki.
Widzę, że temat się trochę rozwinął, za co Wam dziękuję:)
Wyjaśniłam wszelkie swoje wątpliwości, co do tej nieszczęsnej studniówki, wie, że nie akceptuję tego pomysłu. Powiedział, że sam już nie wie i jeszcze się nad tym zastanowi. Jego zdaniem, jest to tylko i wyłącznie wyjście na zwykłą imprezę, poznanie nowych ludzi, zabawę, nic ponadto. Jak mówi, żadnych innych kontaktów z tą dziewczyną nie utrzymuje i nie chce (chociaż, wiem, że kiedyś się przez jakiś czas spotykali). Nawet poloneza nie ma zamiaru zatańczyć, więc wygląda na to, że poprzedzających studniówkę spotkań też nie będzie. Poza tym, później nie będą mieli z sobą kontaktu, ponieważ mój chłopak kończy szkołę i wraca w rodzinne strony. Hm? sama już nie wiem, niby sytuacja i stosunek do niej jasno zostały przez niego określone, lecz jakoś nadal nie jestem przekonana. Zauważyłam również, że bardzo spodobała mu się moja "zazdrość", chociaż tu nie o to do końca chodzi. Uważam jednak, że powiedziałam swoje, daję mu wolną rękę w kwestii tego wyjścia. To dopiero początki, a po tym jak się zachowa przekonam się, czy liczy się z moim zdaniem, uczuciami i jaki ma wobec mnie szacunek.
Pozdrawiam wszystkie wypowiadające się forumowiczki;)