Witam, mam pytanie co zrobić ?
otóż chodzi o to, że z przyjaciółką byłyśmy bardzo zrzyte , byłyśmy dla siebie jak siostry , lecz wszystko się skończyło . Byłam z chłopakiem , spotykaliśmy się we 3 , różne wypady , wspólne wieczory , bo chciałam być blisko i jednej i drugiej osoby , z chłopakiem nam nie wyszło , więc się rozstaliśmy , zaczął świrować do mojej przyjaciółki , zaczęli się spotykać , po tygodniu czasu nawet zamieszkali razem , lecz nie o to tu chodzi , chodzi o to , że byłam trochę zła na nią o to i się trochę posprzeczałyśmy , lecz szybko nam minęło i znów zaczęłyśmy dzwonić i pisać ze sobą , lecz po tym jak z nim zamieszkała przestała się do mnie odzywać , nie odzywa się do nikogo , czy to może być koniec naszej przyjaźni czy mogę mieć nadzieję jeszcze na to , że wróci ?
jest mi bardzo przykro , że odeszła , bardzo ją kochałam jak siostrzyczkę ![]()
Podobne tematy
szkoda ze przez faceta wszystko siadło
Trudna sprawa... Ale poczekaj aż wszystko się uspokoi. Może to on wywiera na nią wpływ. Wątpie, że po prostu przekreśliła by waszą przyjażń. Z czasem wszystko się okaże, głowa do góry.
4 2012-10-29 11:12:15 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-10-29 11:12:52)
Oboje są siebie warci- Twój były, a jej obecny i ona- "przyjaciółka".
Gdyby była w porządku wobec Ciebie, nie zgodziłaby się na to, żeby eks przyjaciółki stał się jej chłopakiem. Przegoniłaby go, a nie przygarniała. Pewnie będąc jeszcze z Tobą, kręcił z "przyjaciółką".
Ale tak to jest, gdy się ciągnie na randki swoją koleżankę.
A po co przyjaźń ma wrócić?
Ona ma już Twojego byłego, Ciebie nie potrzebuje do szczęścia. Odezwie się, gdy zacznie się coś między nimi psuć, bo kto inny nie znałby go lepiej, jak była dziewczyna i jednocześnie "przyjaciółka"?
Zastanawia mnie Twoja postawa. Uległa.
Rozejrzyj się wokół- nie ma nikogo, kto mógłby się stać Twoim prawdziwym przyjacielem?
Miałam podobną sytuację kilka lat temu miałam przyjaciółkę bardzo ją lubiłam spędzaliśmy dużo czasu razem
Sylwię poznałam na obozie Szkolnym miałam wtedy chyba 15lat ona była starsza o kilka lat . Było wszystko ok ale do czasu gdy ona poznała faceta wszystko się zmieniło... ona się zrobiła dziwna dla mnie jakaś obca nie wiem czy to wina tego faceta czy jej było mi strasznie zle gdy jej już nie było w moim życiu
( postanowiłam , że muszę zerwać tą znajomość bo to nie ta Sylwia którą poznałam on chyba miał zły wpływ na nią mało mnie już to obchodzi dla mnie ona umarła
( Pierwsze kilka miesięcy były trudne ale dałam radę i tak mineło już dobre 7lat... jak się już nie przyjaznimy . Miałam okazję ją kiedyś spotkać na mieście szła z dziećmi z sklepu , wtedy jak się znałyśmy była w ciąży zle mi się z nią rozmawiało więc mało się co odzywałam więc siostra dużo z nią rozmawiała bo ja czułam się przez nią oszukana
( Dziś już mi jej nie braknie owszem chciałabym z kims pogadać bo jednak rozmowa dobrze robi z kimś bliskim ale trudno czasami tak musi być. Autorko TylkoTy zostaw ich w spokoju nie są Ciebie warci przykre to , że Twój facet jest z Twoją jak ja nazwałas przyjaciółką ja na Twoim miejscu zaczeła żyć swoim życiem.
Oboje są siebie warci- Twój były, a jej obecny i ona- "przyjaciółka".
Gdyby była w porządku wobec Ciebie, nie zgodziłaby się na to, żeby eks przyjaciółki stał się jej chłopakiem. Przegoniłaby go, a nie przygarniała. Pewnie będąc jeszcze z Tobą, kręcił z "przyjaciółką".
Ale tak to jest, gdy się ciągnie na randki swoją koleżankę.A po co przyjaźń ma wrócić?
Ona ma już Twojego byłego, Ciebie nie potrzebuje do szczęścia. Odezwie się, gdy zacznie się coś między nimi psuć, bo kto inny nie znałby go lepiej, jak była dziewczyna i jednocześnie "przyjaciółka"?Zastanawia mnie Twoja postawa. Uległa.
Rozejrzyj się wokół- nie ma nikogo, kto mógłby się stać Twoim prawdziwym przyjacielem?
Mam wiele innyych przyjaciół lecz sęk w tym , że z nią wiązałam wszystko , wszystkie sekrety itp itd , tesknie za nią , wiem że postapila nie fer tak samo jak i on , i sprostowanie, mieszkalam z tym frajerem wiec nie bylo zadnych randek tylko jakies wypady nadozynki czy cos i na kawke do niej jezdzilismy czy ona do nas . ps mamy z nia po 18 lat on ma 26 , wiec moim zdaniem powinien myslec jak odpowiedzialny facet . w sumie hmm ona odwrocila sie od calej rodziny z nikim nie utrzymuje kontaktu , ostatnio tylko zadzwonila do swojej kolezanki ze nr bedzie zmieniac i to wszystko oprocz tego cisza w obec matki przyjaciol i rodziny . dodam ze przez niego poklucila sie ze swoja mame , pwyzwala ja od najgorszych i pobila w miejscu publicznym , ONA SWOJA MAME , nie wiem co robic bo naprawde mi zalezy na niej , a ona w jednej sekundzie przekreslila to co budowalismy wiele lat.
Miałam podobną sytuację kilka lat temu miałam przyjaciółkę bardzo ją lubiłam spędzaliśmy dużo czasu razem
Sylwię poznałam na obozie Szkolnym miałam wtedy chyba 15lat ona była starsza o kilka lat . Było wszystko ok ale do czasu gdy ona poznała faceta wszystko się zmieniło... ona się zrobiła dziwna dla mnie jakaś obca nie wiem czy to wina tego faceta czy jej było mi strasznie zle gdy jej już nie było w moim życiu
( postanowiłam , że muszę zerwać tą znajomość bo to nie ta Sylwia którą poznałam on chyba miał zły wpływ na nią mało mnie już to obchodzi dla mnie ona umarła
( Pierwsze kilka miesięcy były trudne ale dałam radę i tak mineło już dobre 7lat... jak się już nie przyjaznimy . Miałam okazję ją kiedyś spotkać na mieście szła z dziećmi z sklepu , wtedy jak się znałyśmy była w ciąży zle mi się z nią rozmawiało więc mało się co odzywałam więc siostra dużo z nią rozmawiała bo ja czułam się przez nią oszukana
( Dziś już mi jej nie braknie owszem chciałabym z kims pogadać bo jednak rozmowa dobrze robi z kimś bliskim ale trudno czasami tak musi być. Autorko TylkoTy zostaw ich w spokoju nie są Ciebie warci przykre to , że Twój facet jest z Twoją jak ja nazwałas przyjaciółką ja na Twoim miejscu zaczeła żyć swoim życiem.
żyje swoim zyciem, mam faceta i wielu innych przyjaciol jak wspomnialam wczesniej . Lecz brakuje mi jej , tlumie to w sobie , nikomu nie mowie , nie utrzymujemy kontaktu z dobre 2 tygodnie juz ponad 2 , od kad wybrala jego . tylko ze no on ja sprowadzi na zla droge , na moj temat wygaduje rozne bzdury , po prostu nie chce zeby on ja zniszczyl , lecz ona wybrala takie zycie .
Skoro ona tak potraktowała matkę i podniosła na nią rękę to nie jest warta niczego. Jak można nawet przyjaźnić się z kimś takim skoro nie szanuje rodziny to jak ma szanować Ciebie i twoją przyjaźn. Nie jest nic watra dziewucha. To nie on ją zmienił w przeciągu 2 tygodni tylko ona taka jest.
flores18261 napisał/a:Miałam podobną sytuację kilka lat temu miałam przyjaciółkę bardzo ją lubiłam spędzaliśmy dużo czasu razem
Sylwię poznałam na obozie Szkolnym miałam wtedy chyba 15lat ona była starsza o kilka lat . Było wszystko ok ale do czasu gdy ona poznała faceta wszystko się zmieniło... ona się zrobiła dziwna dla mnie jakaś obca nie wiem czy to wina tego faceta czy jej było mi strasznie zle gdy jej już nie było w moim życiu
( postanowiłam , że muszę zerwać tą znajomość bo to nie ta Sylwia którą poznałam on chyba miał zły wpływ na nią mało mnie już to obchodzi dla mnie ona umarła
( Pierwsze kilka miesięcy były trudne ale dałam radę i tak mineło już dobre 7lat... jak się już nie przyjaznimy . Miałam okazję ją kiedyś spotkać na mieście szła z dziećmi z sklepu , wtedy jak się znałyśmy była w ciąży zle mi się z nią rozmawiało więc mało się co odzywałam więc siostra dużo z nią rozmawiała bo ja czułam się przez nią oszukana
( Dziś już mi jej nie braknie owszem chciałabym z kims pogadać bo jednak rozmowa dobrze robi z kimś bliskim ale trudno czasami tak musi być. Autorko TylkoTy zostaw ich w spokoju nie są Ciebie warci przykre to , że Twój facet jest z Twoją jak ja nazwałas przyjaciółką ja na Twoim miejscu zaczeła żyć swoim życiem.
żyje swoim zyciem, mam faceta i wielu innych przyjaciol jak wspomnialam wczesniej . Lecz brakuje mi jej , tlumie to w sobie , nikomu nie mowie , nie utrzymujemy kontaktu z dobre 2 tygodnie juz ponad 2 , od kad wybrala jego . tylko ze no on ja sprowadzi na zla droge , na moj temat wygaduje rozne bzdury , po prostu nie chce zeby on ja zniszczyl , lecz ona wybrala takie zycie .
Sama widzisz wybrała takie życie , może się jeszcze obodzi byle nie za pózno ...
dziekuje za wasze wypowiedzi , duzo mi pomogly , wiele rzeczy ktore piszecie mowia tez moi znajomi i rodzina , moze nie jest warta tej przyjazni i wgl , ale duzo razem przeszlysmy i tesknie za wspolnymi chwilami bardzo .
Myślę że cokolwiek byś nie zrobiła Ona i tak tego nie uszanuje, musi sama dostrzec to co robi źle , a że matkę swoją pobiła w szoku jestem.... i no już nie napiszę co myślę.
Na pewno Ci jej brak i będzie przez jakiś czas, w końcu trochę razem spędziłyście.
Ale myślę że nie masz o co walczyć,
Myślę że cokolwiek byś nie zrobiła Ona i tak tego nie uszanuje, musi sama dostrzec to co robi źle , a że matkę swoją pobiła w szoku jestem.... i no już nie napiszę co myślę.
Na pewno Ci jej brak i będzie przez jakiś czas, w końcu trochę razem spędziłyście.
Ale myślę że nie masz o co walczyć,
Szczerze, nawet nie walcze, nie staram sie mam to gdzies bo to jej zycie mam to gdzies, ale boli mnie ze skrecila wszystko, budowalyysmy ta przyjazn przez 6 lat . ! myslalam ze nikt nas nie rozdzieli bo przetrwalysmy naprawde te dobre i zle chwile. pewnie jeszcze wroci z podkulonym ogonem , ale szczerze ? nie ma gdzie wracac . jeszcze raz dziekuje za wasze rady ![]()
no i ja mam podobnie
też odkąd moja "przyjaciółka" ma chłopaka (czyli jakieś półtora roku) zmieniła się strasznie.. nie widujemy się już w sumie chociaż mieszkamy w jednej miejscowości. Jak mnie widzi gdzieś pod kościołem czy coś to tylko "cześć" i tyle, idzie pościskana ze swoim. Czasem napisze jakiegoś sms do mnie, ale to bardzo rzadko.. teraz to ja z nią mogę pogadać tylko o stażu (co tam robię ciekawego i takie tam pierdoły), pogodzie i studiach.. nie mam już z nią o czym gadać, zrobiła się całkiem inna. I szczerze to w sumie jakoś nie mam ochoty z nią gadać bo szkoła i praca to tematy,o których średnio zazwyczaj ma się rozmawiać w czasie wolnym ![]()
Na początku też z leksza to przeżywałam trochę, bo fakt faktem byłyśmy dosłownie jak siostry, a teraz kompletnie mnie to nie obchodzi, mam w nosie co ona robi. Sama wybrała. Byc może kiedyś tak jak mówisz TYLKO TY wróci z podkulonym ogonem, ale szczerze też mnie to już nie będzie obchodziło
ja też mam swoje życie, swojego chłopaka i 2 na prawdę genialne koleżanki, które były zawsze. Co prawda to nie to samo co z nią, wiadomo przyjaciółka a dobra koleżanka to coś innego, ale na samotność nie narzekam. To ona będzie miała kiedyś problem. I w sumie już ma, bo ludzie nie wiedzą co się z nią dzieje, gadają, że strasznie się zmieniła, no miło się tego nie słucha, ale przecież taka jest prawda. Siedzi tylko z tym swoim w domu i zachowuje się jak emeryt, na żadne imprezy z nami nie chodzą, ogniska, wypady nic kompletnie! On to w sumie nawet mi cześć nie gada
Dziewczyna ma lat 19.. no cóż jej życie. W każdym razie z czasem da się jakoś przeżyć stratę przyjaciółki bo chyba tak mogę to nazwać...
dokladnie , przezywalam na poczatku
a teraz , mam to gdzies podobnie jak ty (myszka92) mam 2 kolezanki, bardzo dobre kolezanki, ale nie zastepuja "siostry" czasami znarza mi sie ja spotykac, zlewczo do niej podchodze tak jak ona do mnie , zaczna sie problemy sama przyjdzie lecz niestety bedzie za pozno . . . ![]()
15 2012-11-21 21:26:46 Ostatnio edytowany przez nika29 (2012-11-21 21:30:02)
kurde zawsze tak bylo, ze facet wszystko psuje:(
jak bylo z moja przyjaciolką-odkąd poznala andrzeja swiat dla niej przestal istniec, druga milena ze slawkiem pod jego wplywem zniknela z mojej orbity(przyszla do mnie-telefony,wracaj, gdzie obiad, co robisz)...skarżyła się na niego, a ja 1,5 roku milczałam i raz coś powiedzialam. wiecej jej nie widzialam.ale to inne problemy jak sie ma 30lat.
jak bylo ze mną?otóz mialam towarzystwo, chodzilismy 2 razy na tydzien(sob,piątek) do klubu,poznalam mojego chlopaka poszedl z nimi, jednak wkurzało go ich tempo, łażenie po klubach zamiast zabawa w jednym, potem był jeszcze numer z sylwestrem(wysoki chlopak posadzony na stołku,bo zabrakło kanapy:), takim jak do obierania ziemniaków) a po sylwestrze numer z grilem na majówkę. jakieś fruzie obce mogły sobie przyjść a dla niego zabrakło miejsca:> fruzie-bo myslalam ze cos znacze w towarzystwie mojej kuzynki, ale chyba nic nie znaczylismy:( "ale ty mozesz przyjsc-uslyszalam-ale wiecej osob nie moge sciagac" nic nie znaczący obcy ludzie mogli przyjsc, a my nie!to koniec-powiedziala wtedy moja ciotka-wybierasz chlopaka albo towarzystwo.
wtedy po raz pierwszy stanelam na rozdrożu, wybralam jego, dzis mam rodzine.
po kilku tygodniach kiedy się"odczepilam" zaczelam sluchac podteksty, jakies przytyczki, zlosliwosci. zazdrosc, ze wole jego nie ich? a dokladnie nie ją-moją kuzynkę.
ktos tu mowi wraca z podkulonym ogonem...juz tak jest ze przyjaznie sie urywaja gdy pojawia sie milosc, potem zwiazki sie sypia i pojawiaja sie nowi znajomi. czesto nawet mysle ze stracic/odejsc jest gorzej niz niewypal półrocznego związku. odejsc/stracic...czesto wspolne drogi sie koncza, np ktos wyjezdza do anglii,wychodzi za mąż czy po prostu coś sie kończy.
16 2012-11-21 21:33:04 Ostatnio edytowany przez nika29 (2012-11-21 21:37:11)
dodam tylko ze moja kuzynka wybierala zawsze towarzystwo, a faceci po prostu znikali! bo ile mozna dzielic czas miedzy kluby i grile- jak sie kogos ma to sie woli posiedziec samemu. wybierala kolegów, a kilku fajnych gosci ucieklo. dzis ma 32 lata i jest sama.