Witam,
mam problem, i o ile zazwyczaj nie radzę się na forach, to to tutaj jest miejscem "spotkań" wielu kompetentnych i dojrzałych osób, więc zapytam Was o zdanie ![]()
Jestem z chłopakiem od 3 miesięcy, wszystko układało się dobrze - nawet bardzo dobrze. Zapewne trudno mówić po takim krótkim czasie o wielkiej miłości, ale naprawdę byliśmy przekonani, że się bardzo kochamy.
I sielanka trwała do momentu, gdy poszedł na imprezę - beze mnie. ( Zapraszał mnie usilnie, ale byłam umówiona z kolegą i on o tym wiedział. Swoją drogą, też dziwna sytuacja, bo między mną tym kolega jest "chemia". Ale uważam, że między tzw. dobrymi fluidami, a zauroczeniem się jest duża różnica i jeśli jest się pewnym swoich reakcji, nie trzeba kończyć znajomości.)
W każdym razie - poszedł. Zdarzało się już tak, że imprezowaliśmy osobno, bo obydwoje sądzimy, że zasada " ufaj i kontroluj" jest bzdurna - albo jedno, albo drugie. Pisał, najpierw odpisywałam oczywiście, potem zasnęłam i około 2. obudził mnie telefon od niego. Był mocno pijany, mówił, że mnie kocha i chciał usłyszeć mój głos. Pogadaliśmy chwilę i rano, nastęnego dnia, zaczął mi opowiadać, że zamknął się z przyjaciółką w pokoju, ale że tylko rozmawiali i mam nie słuchać plotek. 3 dni ciągle wracał do tego tematu, w końcu zadzwonił do mnie zapłakany, powiedział, że mnie kocha i nigdy by mnie nie zdradził. Następnego dnia przyszedł zniencaka w środku dnia do mojej szkoły i powiedział, że z tą przyjaciółką doszło do pocałunku. Że po chwili przerwali, bo stwierdzili, że nie mogą. Że zadzwonił wtedy, bo chciał się przyznać, ale się bał, że go od razu rzucę. Że mnie kocha, żałuje i tak dalej i tak dalej, że nigdy więcej nic nie wypije, że gardzi sobą itd. Wcześniej dzwonił do mojej mamy, żeby spytać, czy jej zdaniem ma jeszcze u mnie szansę - ponieważ mam z nią dobry kontakt i jeszcze z nią mieszkam, myślał, że rozmawiałam z nią o tych plotkach, które do mnie dotarły. Powiedziała mu, że mam bardzo sztywne zasady, ale i tak mi się przyznał.
Od kilka dni staje na rzęsach, żebym była szczęśliwa - kwiaty, zapewnienia " Żyję dla Ciebie" ( nigdy tak nie mówił wcześniej), że jestem najwspanialszą dziewczyną na świecie, rozpieszcza mnie bardzo. Wyjaśniłam sytuację też z tą przyjaciółką - sama mnie przeprosiła, powiedziała, że to przez alkohol, że jest jej bardzo źle z tym. Wybaczyłam: ludzie błędy popełniają. Tylko nie wiem, czy dalej z nim być, czy pozostać na stopie koleżeńskiej.
Wiem, że alkohol niczego nie usprawiedliwa. Że jak się nie umie, to nie pije. Ale wierzę, że on już tyle pić nie będzie, naprawdę. Ktoś przeżywał coś podobnego?
Nie wiem, co mam zrobić. Wiem, że mnie kocha, czuję, że tak więcej nie postąpi, ale jednocześnie jestem rozdarta.