Jesteśmy razem rok, bardzo się kochamy. Niestety on pali, wie że to mi się nie podoba. Próbował rzucić kilka razy, ale niestety z marnym skutkiem. Ostatnio całkiem nieźle mu szło, nie palił już przez bardzo długi czas, niestety pokłóciliśmy się o jakąś bzdurę i jego starania poszły na marne
Kilka dni temu, wracając z imprezy, torchę nawalony wyrzucił dopiero co kupioną paczkę petów i obiecał że JUŻ NIGDY NIE ZAPALI BO MNIE KOCHA. Ucieszyłam się jak głupia. Niestety teraz tłumaczy się, że był pijany i że 'się nie liczy'. Czuję się oszukana i strasznie mi przykro. Niepotrzebnie zrobił mi nadzieje. Czy to, że wciąż pali świadczy o tym, że mu na mnie nie zależy? To trochę przykre, że jeden z milszych wieczorów w moim życiu 'się nie liczy'. Czuję się bezwartościowa przez tę sytuację. Nie jestem warta nawet dotrzymania danego słowa? Jestem wyceniona na mniej niż 10.80zł?
Podobne tematy
Przesadzasz. Jak go poznałaś to palił i wziełaś go z dobrodziejstwem inwentarza. Nie miej do niego pretensji. To że nie chce zucic palenie nie ma nic wspolnego z tym czy Cie kocha czy nie. Ja poprostu nie moge sluchac czegoś takiego. Najpierw bierzecie kogos takiego jaki jest i kochacie ponad wszystko a pozniej chcecie go zmieniac. On wie że nie podoba ci sie że pali, ale pozwól jemu zdecydowac kiedy bedzie chciał zucic palenie i o ile bedzie chciał. Może on lubi palić papierosy nie pomyślałaś o tym? Dlaczego myślisz tylko o sobie, bo Tobie sie to nie podoba. Jest dorosłym człowiekiem i jego sprawa czy chce palić- to nie jest choroba tylko wybór.
Nie rozumiesz. On chce rzucić i próbuje, a ja doceniam to bardzo. I tak bedę go kochać i to nie tak, że chcę go zmienić. Po prostu martwię się o jego zdrowie i o swoje przy okazji. Myślę o nim dość poważnie i nie wyobrażam sobie życia z palaczem 24h na dobę. ''Najpierw bierzecie kogos takiego jaki jest i kochacie ponad wszystko a pozniej chcecie go zmieniac'' To znaczy, że mam pozwolić mu się powoli zabijać bo przecież sama się na to pisałam? Stuknij się w głowę, tu chodzi o jego zdrowe życie. Lubienie papierosów tu nie ma nic do rzeczy, to mu szkodzi. Rozumiem, że ty pozwalasz swojej połowce robić wszystko to, co mu się żywnie podoba, nawet jeśli te rzeczy go niszczą. To jest dopiero egoizm. Od początku naszej znajomości on ograniczał palenie przy mnie, nawet w najbardziej stresująych momentach dlatego też miałam nadzieję, że oduczy się tego nawyku (tym bardziej, że oznajmił mi wtedy, że kiedyś rzuci na pewno) - ale nie sadziłam, że to kiedyś będzie trwało tak długo. Nigdy nie ciągnęło mnie do palenia, a takiej osobie ciężko przebywa się w zadymionym pomieszczeniu, od razu kreci mi się w głowie i robi mi się słabo (Ci którzy nie palą, chyba wiedzą o czym mówię). Nie chcę na nim czegoś wymuszać, ale dość mam już tych jego obietnic bez pokrycia. On powinien pomyśleć o mnie, choć wiem, że rzucić jest niełatwo.
On wie, że Ty chciałabyś, żeby rzucił i to wystarczy. Pewnie będzie się starał i podejmował próby. Ale nie możesz mu ciągle o tym przypominać, wypominać, czepiać się, bo osiągniesz skutek dokładnie odwrotny od zamierzonego. Palił gdy się poznaliście i podobno wiesz, że palenie niełatwo rzucić. Więc nie wałkuj tego tematu, bo to nie jest tak, że on nie chce rzucić, tylko, że ma problem z zerwaniem z nałogiem.
I zapewniam Cię, że jego palenie nie ma żadnego związku z uczuciami do Ciebie. To, że nie potrafi dotrzymać tej konkretnej obietnicy też nic nie znaczy. Nikotyna (a raczej jej brak) sprawia, że wszystko postrzega się zupełnie inaczej i w danej chwili najważniejsze staje się uzupełnienie poziomu nikotyny we krwi.
Na koniec, jako moderatorka, chciałabym Cię prosić, żebyś nie używała zwrotów w stylu "stuknij się w głowę" w stosunku do osób, które poświęciły swój czas, żeby udzielić Ci odpowiedzi. Przyszłaś na nasze forum po poradę, więc uszanuj, że ktoś próbuje Ci jej udzielić.
palenie to nalog i nie jest latwo rzucic. probowal wiele razy dla CIEBIE cos to chyba znaczy. niestety jesli palacz nie bedzie czul ze chce rzucic sam dla siebie zawsze bedzie do tego wracal. moze jednak cos dla ciebie zrobic: palic na balkonie. wiele osob tak robi. nawet jesli dwie osoby pala w zwiazku stosuja sie do tej zasady: palimy na balkonie, na tarasie. zwlaszcza kiedy sa dzieci. to wydaje mi sie bardzo dobre rozwiazanie. na poczatku jest to uprzykrzajace zycia ale zobaczysz ze sie szybko przyzwyczai. nie wiem czy sie zgodzi ale jesli probowal wielokrotnie rzucic dla ciebie palenie to takie rozwiazanie nie bedzie dla niego problemem. ![]()
Osobom z nałogami trzeba pomóc bo sami sobie rady nie dadzą. A jeśli sami nie chcą to nic się nie zdziała
nie pale od 7 lat,mój facet tez jest bardzo wielkim przeciwnikiem palenia,w pracy kolegom wyrzucał popielniczki
ja paliłam po kryjomu przed nim,udawało sie dopóki mieszkaliśmy w moim domu,gdy do niego się wyprowadziłam uznałam że nie będę latała nie wiadomo gdzie i kryła się z fajkami,wiec rzuciłam ten śmierdzący nałóg,dziś mimo ze trochę kilogramów mi przybyło cieszę się że nie palę,raz że zdrowie,dwa że śmierdzi,trzy że kosztuje ![]()
ale to prawda jeśli Twój facet sam nie zechce skończyć z tym nałogiem,to Ty nic nie zrobisz
Dzisiaj papierosy coraz droższe, mniej osób kupuje, więc siłą rzeczy koncerny inwestują w chemikalia coraz bardziej uzależniające. papierosy sprzed 20 lat i dziś to przepaść. Dziś jest trudniej rzucić, bo i sztaby ludzi pracują nad takim składem papierosa, by nie rzucić palenia... To trzeba rozumieć.
Autorko - próbuj i namawiaj, lecz wiedz, że trudna to droga, niemniej powodzenia. Poza tym szanuj słowa innych, jak Dussia.
Osobom z nałogami trzeba pomóc bo sami sobie rady nie dadzą.
Kompletna bzdura.
Jak ktoś chce rzucic palenie to uda mu sie. Bedzie sie starał i żadna pomoc nic nie zdziała. Bo niby jak pomagac palaczowi, który nie chce rzucic palenia a nawet jak chce to jak zamierzasz mu w tym pomagac, zrzędzić wiecznie że to dla jego zdrowia i takie tam pierdoły, czym go jeszcze bardziej wkurzysz i jeszcze wiekszej nabierze ochoty na to żeby zapalić....Ja rzuciłam palenie bez problemu i nikt nawet słowem nie mówił mi ze mam to zeobic, że to jest złe i takie tam więc wiem o czym mowe. A pisanie autorki , że to dla jego zdrowia bo ona sie tak strasnie martwi....... to bzdura. Człowiek jest dorosły i wie że to szkodzi wiec chyba nie potrzebuje mamusi i niani która za niego bedzie myślała
10 2012-10-21 14:09:37 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-10-21 14:10:17)
Wcale nie przesadzasz. Oczywiście, że ma to związek z uczuciami! Brak motywacji. Skoro i tak z nim jesteś, widocznie Ci to tak bardzo nie przeszkadza - tak może myśleć on. Ale może też czuć, że nie jesteś aż tak ważna, żeby dla Ciebie się wysilać
Widzę inny problem - Ty mu mówisz, on obiecuje a potem mówi, że obiecał po pijanemu i to się nie liczy. Nie widzę miłości w takim zachowaniu. Nie widzę planowania przyszłości. Myślę, że jeśli nie postawisz sprawy na ostrzu noża (albo Ty, albo papierosy) będzie Cię coraz mniej szanował. A jeśli każesz mu wybierać, możesz tylko wygrać. Albo rzuci palenie i będzie z Tobą, będzie o siebie dbał, będzie dbał o Ciebie i Ciebie szanował, albo pójdzie w siną dal i będziesz wolna, bez faceta niekochającego, bezjajecznego, niesłownego.
Wiem co mówię. Jak kazałam rzucić palenie, kandydat na mojego chłopaka rzucił. Wiedział, że nie ma takiej opcji, żebym z nim była, gdyby wciąż palił.
Wszystko jest kwestią motywacji. Jeśli Ty jesteś dla niego mniej ważna niż palenie, po co Ci taki "związek". Jeśli on nawet kocha Cię z całej siły, jak mało ma siły! Po co Ci taki słabeusz? Będziesz go całe życie nosić?
Szanuj siebie. Zasługujesz na to, żeby być z kimś, kto kocha prawdziwie.
Czy to, że wciąż pali świadczy o tym, że mu na mnie nie zależy? To trochę przykre, że jeden z milszych wieczorów w moim życiu 'się nie liczy'. Czuję się bezwartościowa przez tę sytuację. Nie jestem warta nawet dotrzymania danego słowa?
To że wciąż pali świadczy o tym, że jest po prostu słabym psychicznie człowiekiem, który w sytuacjach stresowych musi uciekać się do rozładowania napięcia poprzez nałóg.
Jeden z najmilszych wieczorów w Twoim życiu tj. kiedy Twój trochę nawalony facet obiecuje Ci, że rzuci palenie i przez pryzmat tego faktu wyznaje miłość? To faktycznie dużo Ci do szczęścia nie potrzeba. A nóż rzuci te palenie i zacznie pić więcej, wtedy chociaż dym Ci nie będzie przeszkadzał, ew. trochę zapach porannych wymiocin ukochanego, w misce przy łóżku.
Pamiętaj też, że wszelkie obietnice i "dane słowa" po pijaku się nie liczą. Więc w przyszłości po prostu nie bierz sobie do serca tego co powie Twój mężczyzna pod wpływem alkoholu, bo się rozczarujesz, gdy wróci do świata trzeźwych.
rzucenie palenia nie jest taka prostą sprawą i musisz to zaakceptować że będzie kilka razu rzucał i się wykręcał ale w końcu się uda. I nie ma to nic wspólnego z Tobą.