I nie mam już sił!!!!
Wiem że dam sobie radę, przecież całe życie to robię,jestem matką, kochanką,ojcem,nianią, "pociągiem.".....a jakoś ostatnio nie mam sił kręcić kołami. Może brak wsparcia na co dzień i szczerych przyjacielskich rozmów,tych które mobilizują i napędzają do działań.
Kto by uwierzył 22 lata po ślubie !!
Mój mąż urodził się królewiczem!!!
Gdy go poznałam był taką zabiedzoną odtrąconą sierotką, której nikt nie kochał złapał mnie na tą swoją biedną minkę niczym kotek ze shreka........
Mamy dwoje dzieci które naturalnie wychowuję samotnie bo ich tatuś nie ma czasu na takie pierdoły.
Praca .... nie chcą po szkole zawodowej magistrów na stanowiska kierownicze, bo inne stanowisko na dzień dzisiejszy nie wchodzi w rachubę . Więc pracy szuka w internecie....bo tak jest mu wygodnie.
Skutkuje to tym że pracy nie ma i wcale nie przeszkadza mu ta sytuacja, przecież jestem jeszcze ja ?pociąg?który po pracy zarobi zakupy,przyniesie je do domu,zrobi obiadek ,nakarmi rodzinkę, a wolnej chwili usiądzie sobie do laptopa. Oj nie!! a kto zrobi pranie! Usiądzie do lekcji z dzieckiem! Potem kolacja itd.....
Pan niczym rasowy kotek cały dzień na kanapie.
A jak wybuchnę....strzeli focha i wychodzi obrażony z domu.
A o 22 latach z alkoholikiem chyba nie warto pisać......
Potrzebuję żeby ktoś mnie wysłuchał.
Dziś chciałabym ciszy i spokoju....