Kolejny raz zrobiłam to samo. Awanturę w miejscu publicznym , w miejscu pracy mojego chłopaka(jest dj. ), ja za dużo wypiłam(choć mnie ostrzegał) i znów zawiodłam go. Zrobiłam mu wstyd i bardzo go zraniłam. Obiecywałam, a stało się to kolejny raz. Nieświadomie, ale się stało. Dostałam szanse na naprawę, ale tez kilka cichych dni z jego strony. Prosił o to. Dziś jest 4 dzień, dla mnie jak 4 wiek..Zrozumiałam wiele rzeczy. Zrozumiałam swoja obsesje, zrozumiałam skąd wynika. Zrozumiałam, że on mnie naprawdę kocha. Dlaczego w taki sposób? Dopiero teraz myślę racjonalnie.. bałam się jego kontaktów z innymi ludźmi, było cudownie gdy był blisko, wierzyłam we wszystko, gdy był dalej miała same wątpliwości.. chciałam mieć go na wyłączność. Bałam się, że stracę osobę którą. kocham. Parę lat temu 4 bliskie osoby z którymi mieszkałam umarły w ciągu 6 lat. Chyba stąd miedzy innymi brał się mój lęk. Dostałam kopa w tyłek, myślałam, że znów straciłam kogoś. Myślałam, ze już nigdy nie zobaczę mojego ukochanego i to z mojej winy.. dał mi szansę.. a ja tyle zrozumiałam. Kocha mnie mimo wszystko. Zraniłam go jednak, boi mi się zaufać, nie ma sił sie starać,i mówi że nie będzie tak jak było między nam. A było cudownie..Dziś mamy w końcu porozmawiać, jak myśliscie gdy się otworze , i to wszystko mu powiem, uwierzy w nas? i będzie tak jak kiedyś? Miał ktoś kiedyś podobną sytuacje?
Edit:
Przepraszam za chaotyczność, ale jestem w rozsypce. Jeśli macie dodatkowe pytania, odpowiem tylko proszę o jakąś pomoc.