Chciałabym pójść na studia- jeszcze nie jestem do końca przekonana, ale z pewnością będzie to kierunek związany mocno z biologią i chemią- ochrona środowiska, chemia, ewentualnie kierunek farmaceutyczny lub fizjoterapia. Ale czuję się jeszcze nie dość "mocna" z chemii, dlatego choć maturę zdałam nieźle, wolę poczekać jeszcze rok- dwa i przygotować się lepiej w tym czasie. Ale nie chcę w tym czasie próżnować i pomyślałam, że przy okazji mogłabym pójść do szkoły policealnej- a jednocześnie pracować. Bo szkoła policealna da mi już po dwóch latach kwalifikacje, a potem będę mogła studiować zaocznie i pracować jednocześnie. Ale pomyślałam też, że mogłabym "upiec dwie pieczenie na jednym ogniu", czyli pójść na taki kierunek w szkole policealnej, który będzie związany z chemią, bo dzięki temu skupię się na tym, co jest mi potrzebne na studia, czyli na chemii.
Moje pytania w związku z powyższym są takie:
1. Czy taki plan ma sens, czy może jednak lepiej nie iść do tej szkoły a tylko do pracy i samodzielnie dokształcać się z chemii?
2. Czy technik farmaceutyczny jest dobrym wyborem, czy może jest jakiś technik bardziej "przyszłościowy", a zarazem powiązany z chemią?