Może temat posta trochę mylący, ale tak się czuję. Mam 24 lata i mimo, że to może nie jest bardzo dużo jako taki rozsądek powinnam mieć. Powinnam jest tu kluczowym słowem, bo jednak okazałam się głupią, naiwną dziewuchą
Od zawsze byłam sama. Strasznie mnie to bolało. Niebrzydka, dość inteligentna miła i zabawna, mnóstwo znajomych, ale jednak bez tego jedynego. Miłość omijała mnie szerokim łukiem, a ja tak jej pragnęłam. I stało się. Pamiętam dzień, kiedy On przyszedł do nas do mieszkania. Szukaliśmy nowego współlokatora po tym jak poprzedni wystawił nas z dnia na dzień. Pierwsza osoba, która oglądała mieszkanie. Zdecydowany to i my od razu zdecydowaliśmy się na niego. Pamiętam też, że pomyślałam "dobrze, że jest brzydki, przynajmniej nie będzie z nim kolejnych zawirowań sercowych". Cóż...bardziej mylić się nie mogłam. Na początku nawet ze sobą nie rozmawialiśmy, jakieś zwykłe "cześć, co słychać" i myk myk do swoich pokoi. Później jakoś często siedzieliśmy sami w domu. Dużo rozmawialiśmy, o wszystkim i o niczym. Parę razy powiedział mi: "kurczę nie wierzę, że to tobie mówię, wcześniej nikomu o tym nie mówiłem". Miło było poczuć się kimś wyjątkowym, kimś komu można zaufać i powierzyć tajemnicę. Czułam się z Nim dobrze. Trochę mnie peszył z deka bezczelnym wpatrywaniem się we mnie, a moje czerwienienie i reakcje jeszcze bardziej go na mnie nakręcały. Powtarzał mi, że jestem urocza i śliczna i nigdy z nikim tak dobrze się nie czuł. Nadal mi się nie podobał, ale lubiłam z nim przebywać, może byłam zbyt próżna. Powinnam, go była powstrzymać nie pozwalać mu się adorować, postawić sprawę jasno. Wszystko może. Postąpiłam inaczej. Pewnego dnia zostaliśmy sami na noc w mieszkaniu. Była burza, słuchaliśmy muzyki i wparowaliśmy się w siebie. Może z godzinę, ze dwie... Nie wiem. W końcu się pocałowaliśmy. Spędziliśmy razem noc. Bez seksu, ale też namiętnie. Przed współlokatorkami się nie ujawnialiśmy. Początkowo oboje tego nie chcieliśmy. A potem....potem strzeliło mnie. Jak grom z jasnego nieba. Spojrzałam w jego oczy, na niego i stwierdziłam, że jest piękny. Sytuacja zmieniła się o 180 stopni teraz to mi zależało na nim co raz bardziej, a on miał dziewczynę do macania. Doszło nawet do seksu. Mój pierwszy raz... eh... chyba po tym się jeszcze bardziej zepsuło (choć sam stosunek był fantastyczny ) W końcu powiedziałam mu, że zaczynam coś do niego czuć, w zamian usłyszałam "to był tylko seks". Opisać to jak się poczułam w tamtej chwili jest trudno. czułam się okropnie, poniżona, wykorzystana... Później przepraszał mówił, że to nie tak. że wolał mi tak powiedzieć żebym go od razu znienawidziła, a nie robiła sobie nadzieje. Postanowiliśmy wrócić do normalnych relacji, bo w końcu razem mieszkaliśmy więc jakoś trzeba było. Jednak On po pewnym czasie znów zaczął się we mnie wpatrywać, mówić mi że ładnie wyglądał. Mieszał mi w głowie. Na szczęście na wakacje wyjechałam z Polski, więc przez 2 miesiące się nie widzieliśmy. Przed wyjazdem dał mi różę. Nie wiem po co...Dając mi ją dał mi nadzieję, której niby nie chciał mi dawać. A ja mimo tego, że wiedziałam, że nigdy nie będziemy razem, że dałam się wykorzystać facetowi, któremu się po prostu "chciało", że myśleć o Nim kompletnie nie warto myślałam. Myślałam codziennie, układając w głowie przeróżne scenariusze. Po powrocie odezwał się do mnie zwykłe "co słychać", a ja poczułam się wspaniale. Ale później przekazał mi przez byłą współlokatorkę, że to co było to już nie wróci i że razem mieszkać nie możemy ( zaproponowałam im ponowne wspólne wynajęcie mieszkania, o ja idiotka!) A ja tak cierpię.... Czuję, że się w nim zakochałam. Nie będzie łatwo mi zapomnieć, pogodzić się z tym, że dałam się wykorzystać jak jakaś pierwsza łatwa... Okazałam się totalną kretynką, niedojrzałą i naiwną... a ja tylko chiałam być szczęśliwa....
Podobne tematy
Witaj nie stara nie głupia to przede wszystkim czasem tak bywa że na uczucia nie mamy wpływu nie zależą one od nas albo inaczej są silniejsze niż byśmy tego chcieli. To jemu powinno być przykro bo takich rzeczy sie nie robi. Nie wykorzystuje sie znajomych a on to zrobił z premedytacją mógł od razu powiedzieć że chodzi mu tylko o seks a tego nie zrobił tylko poszedł z tobą do łóżka.Nie jesteś naiwna to jego zachowanie wprowadziło cie błąd. Daj sobie sobie z nim spokój zachował sie jak kretyn nie jest ani ciebie ani twoich myśli wart.Łatwa nie jesteś masz 24 lata i dopiero ten pierwszy raz to na pewno nie jest dowodem że jesteś łatwa .Zacznij wychodzić do ludzi zajmij się czymś co sprawia ci radość a onim zapomnij będzie trudno ale warto o nim zapomnieć bo nie nie wart jest takiej dziewczyny jak ty
3 2012-09-19 19:42:28 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-09-21 19:46:50)
Ten facet to idiota.
Piszesz, że był brzydki tym bardziej się dziwię, że tak Cię potraktował, ponieważ przeważnie Ci ładniejsi tak mają.
Jedyne co ja mogę Ci poradzić to zapomnij o nim... .
Wiem, nie jest to takie łatwe bo i ja jestem nieszczęśliwie zakochana.
Czasami mi się wydaje, że każdy facet to świnia ale może kiedyś nam się trafi jakiś cudowny, który nam wszystko wynagrodzi
.
Ja osobiście pokazała bym mu jaki jest mi obojętny i zaczęła bym się spotykać z kim tak oby on zobaczył... .
Na pewno by go olśniło jaką fajną dziewczynę stracił i jakim okazał się idiotą !
Ten facet to idiota.
Piszesz, że był brzydki tym bardziej się dziwię, że tak Cię potraktował, ponieważ przeważnie Ci ładniejsi tak mają.
Jedyne co ja mogę Ci poradzić to zapomnij o nim... .
Wiem, nie jest to takie łatwe bo i ja jestem nieszczęśliwie zakochana.
Czasami mi się wydaje, że każdy facet to świnia ale może kiedyś nam się trafi jakiś cudowny, który nam wszystko wynagrodzi smile.
Ja osobiście pokazała bym mu jaki jest mi obojętny i zaczęła bym się spotykać z kim tak oby on zobaczył... .
Na pewno by go olśniło jaką fajną dziewczynę stracił i jakim okazał się idiotą !
i też miałam 24 lata, pamiętam jak dziś, i też byłam przed pierwszym razem, nie mieszkalismy razem, on przyjechał z Torunia w gości na stancję i tak samo pitolił jak tobie, może miałam lżej bo ja decydowałam się na stosunek bez zobowiązań i miłości, czy go kochałam? nie wiem. przywiązałam się do niego i byłam glupia. niestety pojawily sie uczucia.
koles przelecial mnie, poszedl na autobus i zostawił samą, do rana leżałam patrząc w sufit z jakas maskotką, bo bylam sama. do rana od 18.
"tylko sie we mnie nie zakochaj"-uslyszalam za tydzien.
wiesz na takie pisuary to jest sposób-ich wlasne nieszczescie.
uklad to uklad, ale wykorzystanie dziewicy to grzech ciezkiego kalibru, będzie za to odpowiadal!to bardzo nieladnie. ja potrafilam napisac sms; dostales dziewice a zrobiles xxxxx.
dostalas ciezką nauczkę, obiecaj mi ze nie skamieniejesz i gdy spotkasz fajnego faceta to otworzysz sie na milosc, ja na nienawisc zmarnowałam 4 lata.
Wcale nie jesteś głupia, znałaś tego faceta, dużo rozmawialiście, dawał Ci wyraźne sygnały zainteresowania.
a stara a głupia to jest ja, że w wieku 29 lat zaufałam facetowi z Internetu!
Texty typu "nie zakochuj się we mnie" itp też słyszałam.
Czemu ten facet jest niby idiotą? Wykazywał normalne ludzkie zainteresowanie - dobrze mu się z nią spędzało czas i rozmawiało. I vice versa. Mówił, że kocha? Złote góry obiecywał? Nie zauważyłem tego. Postąpił dość uczciwie. Na pożegnanie nawet dał kwiatka.
Czemu więc na nim psy wieszacie? Bo sobie dziewucha ubzdurała, że z tego będzie coś więcej? Tylko skąd, skoro z jego strony nie padły żadne deklaracje? A i z tego co widzę, to z jej strony również. Widać, że dziewczyna nie była mu obojętna. Ale jednak to nie było to i aby nie mieszać dalej, to postanowił odejść.
Za szybko doszło do seksu i za łatwo. Jakby musiał się o Ciebie starać dłużej, wziąć do kina, na spacer, to by pewnie było inaczej.
8 2012-09-21 11:58:26 Ostatnio edytowany przez nika29 (2012-09-21 11:59:03)
nie! jak się bierze dziewicę do łóżka, to się bierze za nią odpowiedzialnosc; tak postępuje PISUAR nie facet. ona ma prawo być naiwna, bo nie ma doswiadczenia z mezczyznami, wyjątkowo brzydko z nią postąpił. obawiam sie ze bedzie szukal seksu u niej znowu, jak go pyta zaswędzi. mam nadzieje, ze mu sie juz mloda nie oddasz. co byloby gdybys wpadla? chcesz takiego ciecia za dupą sobie ciągnąć?przez całe 20 lat?
Czytam Wasze odpowiedzi i wydaje mi się, że każdy z Was ma po trochu racji i yoghurt007 z tym, że nic sobie nie deklarowaliśmy, i Lydia, że za szybko i łatwo mnie zdobył.... Ale kurcze, czy nie miałam sobie prawa nic wyobrażać, uprawiać seksu kiedy miałam na to ochotę i przede wszystkim, gdy w końcu byłam na niego gotowa? Życie jest o wiele prostsze, kiedy jest się facetem...
a i nika29 o wpadce nie mogło być raczej mowy bo biorę tabletki, a i tak dodatkowo użyliśmy prezerwatywy. Choć licho nie śpi i różne przypadki chodzą po ludziach wink no i oczywiście mam silne postanowienie nie oddania mu się nigdy więcej, co na razie jest wykonalne bo nie utrzymujemy już kontaktów i mimo, że jakaś część mnie nadal za nim tęskni, to mam nadzieję, że tak pozostanie.
czyli jednak go kochasz
Dziewczyna przeżyła z nim pierwszy raz i wcześniej dość długo czekała na tego odpowiedniego, więc mógł troche pomyśleć tez o niej a nie tylko o sobie, człowiek to nie zwierze i powstrzymać sie potrafi. Szkoda że teraz ludzie traktują seks jak czynność do zaspokajania popędu (na szczeście nie wszyscy)...
Tak to bywa, że pierwsza miłość najczęściej bywa niedojrzała. Popełnia się masę błędów i pozostaje tylko smutek. Gdy czegoś się bardzo pragnie to często przymyka oczy na rzeczywistość, wtedy wszystko idzie wytłumaczyć, wtedy swoje odczucia uznaje za realne, wtedy myśli się, że jest pięknie. On powie słowo miłe, jakiś gest, a druga osoba uznaje to za coś więcej...
Nie można winić autorki za jej pragnienia, a czy za naiwność? Też nie. Bo jeśli czegoś się nie wie - postępuje się jako osoba niedoświadczona przecież.
Co do owego pana - teoretycznie nic nie obiecywał, chciał zabawić się, chciał seksu i to dostał. Ktoś powie - wszystko więc w porządku.
Ja jednak zacytuję słowa Prymasa Tysiąclecia, Kard. Wyszyńskiego - "Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale i za te, które w innych budzi."
pokrzywa: miec ochotę to co inne niż dać się zbajerować, ale to dobrze myślałam ze gorzej sie czujesz, a tymczasem jest lepiej :>
Najgorsze jest to, że nie żałuje samego seksu, nie żałuję że z tym chłopakiem. Nie wiem jak dobrze wyrazić to co czuję... Jakbym wiedziała, że poczuję do niego coś mocniejszego to pewnie poczekałabym dłużej. Może właśnie to był na niego sposób, gdybym go przetrzymała to może do tej pory bylibyśmy razem. Jednak wtedy ta chwila, ta noc wydawała mi się odpowiednią. Eh... no nic po prostu mam nauczkę na przyszłość ![]()
15 2012-10-18 21:05:44 Ostatnio edytowany przez pokrzywa_ (2012-10-18 21:07:00)
hej to ja pokrzywa jeszcze raz
pomyślałam, że nie będę zaczynała nowego wątku bo moja sytuacja, do której chcę nawiązać jest w sumie opisana tutaj. ten chłopak, którym pisałam w na początku wątku... spotkaliśmy się przypadkiem. Krótka rozmowa bo oboje się spieszyliśmy w trakcie której on zaproponował, że musimy się spotkać na piwo. Było to jakieś 2 tygodnie temu i się nie odezwał. Wiem, że to mogło być tak pro forma, bo wypadało... wiem, że zapierałam się, że nie chcę z nim nic wspólnego mieć.... ale jednak....jednak chciałabym się z nim spotkać. Czuję, że to on jednak powinien to zaproponować. a może to ja powinnam jednak do niego napisać?