Witam... Piszę tutaj, bo mam pewien problem z byłym facetem... nie wiem nawet jak to dokładnie określić...
Sytuacja wygląda tak, że prawie 2 lata temu urodziła nam się córeczka... Przed porodem było między nami cudownie... Urodziła się mała, minęło kilka dni, a on zaczął być strasznie obojętny wobec nas.. Stwierdziłam, że może przerosła go ta odpowiedzialność...
Strasznie się kłóciliśmy, aż pewnego dnia wyrzuciłam go z domu... Po roku czasu stwierdziliśmy, że chcemy zacząć od nowa, ale za to moja rodzina ( mama, tata, rodzeństwo) strasznie go nienawidzą za to jaki był wobec nas. Postawiłam im się i chciałam spróbować, ale po kilku miesiącach stwierdziłam, że chyba on nie jest mi przeznaczony ( choć nie kłóciliśmy się już tak jak kiedyś)...
Teraz sytuacja wygląda tak że on strasznie stara się o mnie i mała, a ja? Hm chyba obawiam się rodziny, że ich strace.. Dużo mi w życiu pomogli jak byłam sama z mała. A z drugiej strony kocham Go, chciałabym mieć swoją szczęśliwą rodzinę.. Nie wiem już na prawdę co mam robić. Głupieje od tej sytuacji!
Może któraś z kobiet była w podobnej sytuacji, pomoże mi, doradzi...
Pozdrawiam