Poznaliśmy się na Tinderze, w sumie były na 3 randki. Dziewczyna udaje trudną do zdobycia, zawsze ja pierwszy piszę do niej, ona odpowiada z opóźnieniem, zapraszam ją na randki, ja płacę, (nigdy nie zaproponowała, że zapłaci za siebie), na tinderze sugerowała mi, że chce iść do restauracji a następnie pytała czy ją zapraszam. Randki były miłe, fajna dziewczyna, jak wspomniałem udaje chyba trudną do zdobycia, co najwyżej się lekko pocałowaliśmy w usta 2 razy. W piątek jej rano napisałem że życzę jej miłego dnia itp, nie odpisała. W sobotę rano napisałem, czy basen dzis aktualny? Odpisała, że chora. Życzełem jej zdrówka itp, odpisała po 3h jednym słowem "Dziękuje". ja: "3h Ci zajęło odpisanie dziękuje?
dzięki, że w ogóle odpisałaś" Ona że spała i czy coś mi nie pasuje? ja: "wczoraj, życzyłem Ci miłego dnia i nie odpowiedziałaś" i tak się skończyła nasza korespondencja.
Jeszcze takie niuanse, na spotkaniu zawsze robi porównanie siebie do aniołka, i żebym jej kwiaty kupował na każde spotkanie (raz kupiłem)
W tym momencie moje podejście jest takie, że już sobie odpuszczam, nie piszę do niej, bo do tanga trzeba dwojga, jak coś ona napiszę to wtedy odpowiem, niech się troche postara, niech pokaże, że jej zależy a nie udaje księżniczkę nie do wyruchania za którą trzeba latać, komplementować, płacić i cieszyć, że w ogóle jest. Szukam partnerki czyli osoby równej sobie a nie księżniczki.