Dziewczyny. Mam w domu noworodka, a wczoraj potłukł mi się termometr rtęciowy. cała rtęć wylądowała w wannie, bo spadł on właśnie w to miejsce... Odkręciłam wodę, bo tylko to przyszło mi do głowy. Wyczytałam, że może z tego powstać bardzo groźna dimetylortęć... Co powinnam teraz zrobić? Rozkręcić wannę? To pewnie nie spłynęło dalej, bo rteć jest 13 razy cieższa niż woda... Czy to może zagrozić mojemu dziecku?
Podobne tematy
Podobno groźne są opary rtęci, a tych oparów w łazience, z wanny zalanej wodą wiele nie będzie. Poza tym w termometrze nie ma przecież wielkich ilości rtęci. Ja nie martwiłabym się aż tak bardzo, ale na wszelki wypadek zamknęłabym łazienkę ja jakiś czas z odkręconą wodą i włączonym pochłaniaczem wilgoci. Dla pewności zapytałabym o radę farmaceutę w aptece, w razie czego on pokieruje gdzie szukać informacji.
Tylko nie wiem wlasnie czy to gdzies jeszcze nie siedzi w rurach, skoro ciezsze od wody. Moze w kolanku sie osadzili...
Z tego co pamietam z fizyki, to rtec rozpuszcza sie w wodzie. Ale orlem nie bylam, wiec nie recze za to glowa
A tak na marginesie to obawiam sie, ze jakby sie dokladnie wiedzialo chocby w jakim stanie jest miejska kanalizacja, to nie tylko czlowiek by sie nie myl, ale w szczegolnosci nie pil tej wody ![]()
Dzieki, jakos mi lepiej. Moze ktos cos jeszcze wie?
No właśnie dobrze, że cięższe od wody, bo opada. Nawet jak osiadło gdzieś w zakamarkach, to przecież nie będziesz odkręcała rur w całym pionie... Do Twojej wanny już nie wróci, ale na wszelki wypadek przez jakiś czas nie kąp dziecka bezpośrednio w tej wannie. I dla świętego spokoju zapytaj farmaceutę, powinien wiedzieć.
Kup w aptece lub w innym sklepie (chemicznym) siarkę. Rtęć tworzy z siarką amalgamat i gdybyś od razu zasypała rtęć to zrobiłyby się kulki, które wystarczyłoby zamieść na szufelkę i wyrzucić. Teraz to wsypiesz do odpływu, odczekasz, zalejesz wodą i resztki powinny popłynąć do oczyszczalni.
Opary są niebezpieczne, bo w temp. pokojowej mają wysoką prężność par.
Kup w aptece lub w innym sklepie (chemicznym) siarkę. Rtęć tworzy z siarką amalgamat i gdybyś od razu zasypała rtęć to zrobiłyby się kulki, które wystarczyłoby zamieść na szufelkę i wyrzucić. Teraz to wsypiesz do odpływu, odczekasz, zalejesz wodą i resztki powinny popłynąć do oczyszczalni.
Opary są niebezpieczne, bo w temp. pokojowej mają wysoką prężność par.
Szukalam siarki, ale u nas na tym zadupiu nie ma.
Czy teraz plyny, mydla etc beda reagowac z tymi resztkami rteci?
Ale tak na logike - nawet jesli mialoby reagowac, to ile tej rteci moglo tam zostac? Sladowe ilosci i to w ogromnej ilosci wody... Mysle, ze zjedzenie paczki czispow byloby bardziej szkodliwe niz ewentualny opar jakiejs czesci setnej grama rteci...
Ok, dzieki, to postaram sie zapomniec o sytuacji, usunelam rtec z kolanka, przewietrzylam, tyle na ile sie dalo przewietrzyc lazienke bez okna.
Na forum chemicznym napisano mi:
W termometrze rtęciowym znajduje się bardzo niewielka ilość rtęci. Na ogół rtęć neutralizuje się pierwiastkową siarką która łatwo w warunkach normalnych w kontakcie z rtęcią, tworzy jej siarczek- ten zaś szkodliwy nie jest.
Dimetylortęć tworzy się dopiero w organiźmie człowieka, wtedy gdy rtęć metaliczna wdychana w postaci par ulega szeregowi procesów metabolicznych. Kropla rtęci którą zapewne usunęłaś nie byłaby w stanie zaszkodzić w większym stopniu człowiekowi, gdyż to nie jest tak, że cała ona pochłonięta zostaje przez człowieka i cała przechodzi w kompleks dimetylowy.
Jeśli był to zwykły termometr rtęciowy to nie martwiłbym się zbytnio na zapas.
W niektórych przypadkach zatruć lub ich podejrzewania można podawać człowiekowi np. mleko, lecz wydaje mi się, że pewnie Ty za bardzo nie będziesz go piła ze względu na okres karmienia.
Nie stresuj się
Nic się nie powinno nikomu stać ![]()
No widzisz
Niepotrzebnie sie stresowalas.
Powiem Ci, ze jakby ta rtec termometrowa byla taka szkodliwa, to ja bym juz umarla - w dziecinstwie z kuzynem pasjami sie bawilismy tymi "kuleczkami" - oczywiscie palcami, bo jakzeby inaczej!
No widzisz
Niepotrzebnie sie stresowalas.
Powiem Ci, ze jakby ta rtec termometrowa byla taka szkodliwa, to ja bym juz umarla - w dziecinstwie z kuzynem pasjami sie bawilismy tymi "kuleczkami" - oczywiscie palcami, bo jakzeby inaczej!
Ja tez sie bawilam i gdzies bym miala ten termometr gdyby nie to ze mam w domu malenka corcie ![]()
Nie niestety, jak chodzi o bezpieczenstwo dziecka a nie swoje, to matki potrafia widziec czajace sie potwory w kazdym kacie
No to tym lepiej, ze uspokola Cie "sila fachowa".