Dziewczyny, podnieście mnie na duchu, proszę!!! W poniedziałek idę do szpitala na histeroskopię i sprawdzenie drożności jajowodów.
Od 7 lat nie używamy żadnego zabezpieczenia, a od ponad roku staramy się tak na poważnie o dzidziusia. I nic. Wyniki mojego męża są w "dolnej" normie, ja mam ładną owulację, zawsze w terminie, więc lekarz stwierdził, że zanim zacznie faszerować mnie lekami, sprawdzi co z jajowodami, bo mogą być niedrożne. Kiedy przyjechałam do szpitala na badanie, najpierw zalecił ponowne usg. I wtedy na super nowoczesnym sprzęcie po raz pierwszy zobaczył w macicy polip (sugerując, ze zwykle jest ich więcej). Tłumaczył, że często działa on jak wkładka antykoncepcyjna, więc tu może być problem. Idę w poniedziałek na histeroskopię, żeby pozbyć się intruza i sprawdzić jajowody, ale szczerze mówiąc, po tylu miesiącach (czy nawet latach) już nawet nie umiem sobie wyobrazić, że mogłabym być w ciąży. Czy którejś z Was udało się zajść po usunięciu polipa z macicy? Jeśli tak, to po jakim czasie i czy na pewno dzięki temu?
Będę Wam bardzo wdzięczna za każdą wiadomość!
Podobne tematy
Hej ja tez mialam polip, przez 5 lat starań i nic , później jakoś się udało ale płód obumarl w 9 tc po "skrobance" dostalam od lekarza i stosowalam globulki teraz już nie pamiętam jakie i później juz go nie było, później stosowalam anty cilest przez rok potem został wycofany i odstawilam anty calkiem czekalam az organizm dojdzie do siebie bo zaraz po kuracji nie jest dobrze zajść a ponoć jest bardzo szybko i albo znowu by płód obumarl albo mogło by być chore dziecko gdy ciąża się utrzymała wiec po 2 latach od całego przykrego zdarzenia pyk i mam piękny 26 tydzień ciąży
Bardzo mi przykro z powodu Aniołka...
Ale dwa lata? Mój Boże, nie sądziłam, że aż tak długo! Wiem, że każdy organizm jest inny i inaczej reaguje, ale jakoś tak naiwnie liczyłam, że któraś z dziewczyn napisze, że zaskoczyła zaraz po zabiegu... Nie wiem, czy zniosę kolejne lata czekania
Nie jestem najmłodsza, a mój mąż jest starszy ode mnie o ponad 10 lat.
Rozumiem jak najbardziej Ciebie , Was . jakos zajelam się nowa praca, córka poszła do szkoły i wyszły te dwa lata wiem ze 6 miesięcy jest minimu jakoś tak , ja trochę "zapomialam " o ciąży mała ma juz 8 lat wiec na rodzeństwo juz czas, trochę duża przerwa ale nie z mojej winy ze tak powiem a lepiej teraz niż mała później ma zostać sama ? Ja tez mam siostrę choć mieszkamy daleko to chociaż przez telefon rozmawiać możemy godzinami ... Życzę Ci dużo szczęścia i zęby udało się jak najszybciej , po tym całym czasie udało nam się za 1 razem można powiedzieć bo juz następnej miesiączki nie dostalam. Także wam tez tego życzę :*
Hej! Moja przyjaciolka miala podobna sytuacje i same złe wiesci od lekarza...
Po zabiegu zapewniano ja ze jeszcze dluga droga leczenie hormonalne lekarz stwierdzil brak owulacji i wyszedl psikus w postaci dwoch kresek na tescie... teraz jest w 25 tyg. ciaza uznana oczywiscie jako zagrozona bo wydarzylo sie to miesiac po zabiegu dostala hormony na podtrzymanie i wszystko jest ok...
Takze trzymam kciuki ze sie uda trzeba byc dobrej mysli!!
Jej! Ależ zazdroszczę Twojej przyjaciółce!!! Też bym tak chciała... U mnie owulacja jest, tylko coraz bardziej wiary brak. I strach przed wynikami badania drożności jajowodów. Bo nawet jeśli usuną polipy, a jajowody będą niedrożne, pozostanie już tylko invitro, czyli max. 20-25 procent szans na sukces... ![]()
Jesli jajowody sa niedrozne to sie je udraznia,wiem,bo moja kolezanka tak miala.
Ja jestem po ciazy pozamacicznej gdzie zarodek utknal w jajowodzie....czy byl niedrozny? Moze tak,dzis mam 7 tygodniowego urwiska,ktory wlasnie nie daje mi spac.
Trzymam kciuki!!
8 2014-07-05 16:29:32 Ostatnio edytowany przez Mila_K (2014-07-05 16:32:39)
Kala, dzięki za słowa otuchy i serdeczne gratulacje!
Niestety, to wszystko nie jest takie proste. Zadałam lekarzowi miliard pytań i przeczytałam chyba cały internet. I niestety wiem, że jeśli jajowody są niedrożne, to w trakcie HSG kontrast może je udrożnić, ale wcale nie musi. Nie wykonuje się już celowego udrożniania, ponieważ bywa ono tylko chwilowe, a zwykle grozi poważniejszymi zrostami i definitywnym pożegnaniem się z zapłodnieniem metodami naturalnymi. Widocznie Ty miałaś to szczęście...
Oczywiście, jeśli nie będzie innego wyjścia, skorzystamy z invitro, ale trudno pogodzić się z tym, że zostanie mi raptem 20-25 procent szans.
Dlatego tak potwornie denerwuję się przed tym zabiegiem i modlę, żeby problemem były tylko te polipy w jamie macicy.
Kolezanki majowe mamy radza: nie czytaj za duzo internetu bo Cie zgubi ![]()
Hahaha, wiem
Ale strasznie ciągnie w poszukiwaniu choćby jednej optymistycznej informacji. Mąż mówi, że co najmniej do poniedziałku odetnie w domu internet, żebym się tak "nie ładowała wirtualnymi mądrościami"... Kochany jest!
Wiesz co powiem Ci ze o tym ze latwo jest zajsc w ciaze mowiono nam w szkole i tak nam sie wydawalo owszem sa przypadki ze widzi meskie kalesony i juz ale wiekszosc to "ciezka praca"
Masz utrudniona sytuacje bo wiesz ze cos jest nie tak i to moze dodatkowo Cie blokowac
Moja kumpela jak po raz kolejny (bo to nie byl jej pierwszy zabieg )uslyszala ze ciezko ze brak jajeczkowania ze zle i w ogole to stwierdzila ze pewnie nigdy nie bedzie miala dzieci i poszla do domu sie bzykac i prosze ![]()
Ja sie z pierwszym partnerem jak mialam lat 18 to zabezpieczalam a pozniej majac 21 mialam drugiego z ktorym nigdy sie nie zabezpieczalismy az w koncu majac lat 24 poznalam ojca mojego dziecka
najpierw po pol roku znajomosci byl pierwszy bąbelek ale niestety poronilam i dopiero po 3 latach kiedy juz naprawde sobie odpuscilam zaczelam miec plany zawodowe z partnerem zaczelo byc marnie a tu hop jest druga kreska...
Wiec doszlam do wniosku i choc to trudne do pokonania to nakrecanie sie i nabijanie sobie do glowy roznych rzeczy to najlepsza antykoncepcja
Oj, super! Zazdroszczę Ci i gratuluję!
Wiem, że ciągłe myślenie o dziecku to najlepsza antykoncepcja. Naczytałam się o tym i wszyscy po kolei mi to powtarzają. Ale jak przestać myśleć? Nie potrafię. Nawet kiedy bardzo, ale to bardzo się staram. Kiedy chcę zbliżenia z mężem na wielkim luzie... Nie wychodzi
Zawsze "po" myślę z nadzieją, że może tym razem...
Niech ktoś mi da instrukcję jak to się robi, niech podpowie jak wyłącza się myślenie o dziecku, o szansach, proszę!!!
Niestety to musi przyjsc samo...
Moj partner nie raz robil mi awanture ze traktuje go jak maszynke do robienia dzieci a ja myslalam tylko o tym czy bedzie druga kreska...
Sama nie walczylam z tymi myslami tylko zajelam sie praca z kolezankami planowalysmy otwarcie wlasnego salonu ja stwierdzilam ze dobrze ze nie mam dziecka bo moge sie rozwijac i tak zajmujac swoja glowe praca rozwojem osobistym przestalam o tym myslec...
Rozstalam sie z partnerem nawet ale pozniej wyjechalismy ze znajomymi na dzialke byl grill piwko a pozniej wspolne lozeczko i tak podejrzewam ze wtedy to bylo to
Wiec musisz poczekac az sama sie poddasz i wtedy nawet nie zauwazysz kiedy i bedziesz pisala: o jej zrobil zielona kupke o jej puscil baczka z kleksem... ![]()
14 2017-01-05 10:59:34 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2017-01-05 10:59:54)
Wiem, że wątek starszy, ale może komuś się przyda. Ja miałam histeroskopię polipów na macicy i bez problemu później zaszłam w ciążę. Mój gin powiedział mi, że po zabiegu bez problemu się zachodzi w ciążę jeśli wszystko jest dobrze. Więc sam zabieg dobrze przeprowadzony nie wpływa na płodność.