netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

34 odpowiedzi9 222 wyświetleniazałożony przez pijanypowietrzem, 15.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1 Ostatnio edytowany przez pijanypowietrzem (2012-09-15 16:51:55)

Temat: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Witam Was drogie Kobiety!

Chciałbym podzielić się z Wami pewną historią, i chciałbym jednocześnie poznać Wasze zdanie i rady co dalej robić.
Byłem z piękną dziewczyną prawie rok czasu. Nasze początki nie były najlepsze - często się kłóciliśmy, a gdy po 2 miesiącach dowiedziała się, że miałem ex (nie wiem sam czemu to ukrywałem...), myślałem że to już koniec naszej historii. Tak jednak nie było. Dlaczego? Bo okropnie mi na niej zależało i pokazywałem to na każdym kroku.
Zawsze, po każdej kłótni, to ja wracałem, przepraszałem i robiłem wszystko, żeby było lepiej.
Czasami się później zastanawiałem, czy przez tą moją "dobroć" ona tego nie wykorzystuje. Nawet jeśli wina była po jej stronie, to ja zawsze się starałem i doprowadzałem, że znów było cudownie.
Nasze kłótnie były w 98% z jej strony, ale w 100% o jakieś drobnostki, niepotrzebne rzeczy, o które po fakcie (jak się porządnie zastanowiła) mnie przepraszała. Ale taki ma charakter - wybuchowa, nie panuje nad emocjami.

Uwierzcie mi lub nie, ale przezyłem z nią najwspanialsze chwile mojego życia. Nigdy tak dobrze się przy nikim nie czułem. Poświęciłem się do reszty - oddałbym za nią wszystko. Była zawsze na pierwszym miejscu.
Po ponad pół roku coś we mnie pierwszy raz pękło. Ciągłe starania z mojej strony, sytuacje gdzie ratowałem nasz związek, sytuacje w których doprowadzałem do tego by było lepiej, by nasz związek się rozwijał, doprowadziły do tego, że zacząłem się zastanawiać: "chwila, ale tylko ja tworze ten związek?".
Gdy próbowałem z nią o tym porozmawiać, oczywiście wyszła jedna, wielka awantura. Nigdy z resztą nie dało się z nią na spokojnie porozmawiać bez większej kłótni.
No ale przecież (uwaga, to jej słowa) "to ty jesteś facetem, ty powinieneś o wszystko zadbać".
Niedługo potem dostała szansę zarobienia pieniędzy za granicą. Wyjechała na 3 miesiące. Porozmawiałem z nią - powiedziałem, że to jest dobry czas, żeby sobie przemyślała czego ode mnie oczekuje, jak bardzo mnie kocha, czy jej w ogóle zależy na tym wszystkim.
Wyjechała, choć i mnie i jej nie było łatwo.
Minął tydzień, drugi, trzeci. Wszystko było okej. Ciągle o niej myślałem, strasznie tęskniłem. Prawie codziennie rozmawialiśmy, a ja po miesiący sam do niej poleciałem i tak spędziliśmy piękny weekend.
Niestety nic nie trwa wiecznie - po jakimś czasie znowu zaczeła się kłótnia. Miałem tego wtedy dość. Postanowiłem to zakończyć. Zadzwoniłem i powiedziałem jak się czuję. Następnego dnia ona oddzwoniła - powiedziała, żebym tego nie robił, płakała mi do słuchawki i powtarzała, że jestem jej całym życiem. Wybaczyłem jej i znowu było cudownie.
Wiedziałem jednak, że za niedługo znowu będzie okropnie, że znowu się pokłócimy o byle pier**oły, no i tak też było. Wiecznie fochy z jej strony po malutku oddalały mnie od niej. Miałem coraz mniej siły.
Po pewnym czasie zadzwoniła (oczywiście z pretensjami), wybuchła krzykiem i złością. Chodziło o to, że z jej największym wrogiem (który mocno jej naubliżał, kiedy jej nawet jeszcze nie znałem) poszedłem na piwo i zaprosiłem na facebooku (ja osobiście nic do niego nie mam, nic mi nie zrobił i jest w porządku).
Po tej kłótni powiedziałem "dość!".

Nie sądziłem że kiedyś to się stanie, ale uwierzcie mi, że stałem się zimny. Ona doprowadziła do tego, że strasznie się od niej oddaliłem, że nie zalezy mi już tak jak na początku. Nie wiem nawet czy ją kocham. Nie ma we mnie nic, absolutna pustka - i tak to się powiększało z każdą kłótnią, aż w końcu się stało. Jestem absolutnie bez jakichkolwiek uczuć. Już nie płaczę jak kiedyś, kiedy oglądam jej zdjęcia. Kiedy o niej myślę lub przypomina mi się jakaś nasza wspólna historia, która nas cieszyła lub też smuciła, teraz nie pozostawia ani smutku, ani uśmiechu na mojej twarzy.
Żeby nie było to ona ze mną zerwała tym ostatnim telefonem, ale ja tydzień później do niej zadzwoniłem, i jak gdyby nigdy nic zacząłem opowiadać co u mnie, jak w pracy itd. Zupełnie jednak bez emocji. Ona zorientowała się że coś jest nie tak, zapłakała i spytała czy o niej myślę. Po tym telefonie nic się nie zmieniło.

Powiedzcie mi proszę czemu już jestem bez uczuć, czemu tak jak kiedyś nic we mnie nie siedzi.
Wiem, że jak przyleci (a to już za 3 dni) będzie chciała do mnie wrócić, ale ja nie wiem czy ja tego będę chciał. Nie wiem czy jestem w stanie ją pokochać tak jak na początku. Nie wiem czy mi na niej już zależy. Nic nie wiem. Nie wiem co mam robić.
Tęsknie za nią okropnie, ale jakoś nie czuję już tego boom! Mimo wszystko brakuje mi tego, co było kiedyś. Za bardzo się do niej przyzwyczaiłem.

Czy któraś z was też tak miała? Czy jest szansa na odrodzenie się tego uczucia? Jakie były potem Wasze dni, co się zmieniło, jakimi staliście się ludźmi?
Poradźcie mi coś proszę, bo to co się ze mną stało mnie przeraża... sad

2

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Szansa na odrodzenie się uczuć jest zawsze. Sama jestem tego najlepszym przykładem. Ale jest jeden warunek: obydwie strony muszą o ten związek powalczyć.
Każdy związek z czasem zmienia się. Nie zanczy to, że jest gorszy. Jest po prostu inny. Dlatego ważne jest aby nie gonić bezustannie tego co było kiedyś. To już nie wróci, bo upływający czas was zmienił. Teraz ważne jest czy obydwoje chcecie poukładać to na nowo.

PS. Mam fajne skojarzenia z Twoim nickiem. "Ała, znów mnie boli (ała, ała) Taka mała dziura, która to spowodowała". To z tego? :-)

3

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Ja to widzę tak: to co dla Ciebie jest pierd.. łami dla niej było istotne, dlatego tak bardzo się unosiła. Ciężko się jednak odnieść do powodów kłótni bo za mało ich podałeś.
Gdyby mój facet poszedł na piwo i zaprzyjaźnił się z kolesiem który mnie zwyzywał... cóż. Sam sobie odpowiedz: jak byś się zachował gdyby to ona poszła na piwo i zaprzyjaźniła się z lalką która zepsuła Ci opinię, wyśmiała i zwyzywała publicznie ... jak byś się poczuł?
Wg mnie w Waszym związku kuleje mocno zaufanie.
Nie wiem czy Ona będzie chciała do Ciebie wrócić po tej kłótni... coś się wypaliło, ale myślę że nie tylko z Twojej strony..

Mogę Ci tylko doradzić żebyś świadomie nie zamykał się na poznawanie innych ludzi/kobiet i zauważał ich indywidualną wartość.

4

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Wiesz powiem Ci tak..
Czytając tą historię to tak jakbym słyszała swojego byłego narzeczonego..
też pełen miłości na początku ale później się wykruszyło.
Ja mam niestety ten sam charakter co Twoja dziewczyna i powiem tak:
"póki nie straci, to nie doceni"
niestety jak będziecie do siebie wracać i ponownie zrywać to i tak nie będzie tego "boom" jak to określiłeś. Miłość się wypaliła.
Już nie ma tego. Ona to zrozumie.. I będzie chciała wrócić, ale zmieni się dopiero przy kimś innym.
Jak będzie nadal z Tobą to te kłótnie będą - nic się nie zmieni. Wiem bo mam identyczny charakter jak ona. Też kłóciłam się o byle co i wykorzystywałam to, że on mnie kochał i robił dla mnie wszystko. I zrywaliśmy.. Wracaliśmy do siebie.. Ale nadal nic się nie zmieniało, pomimo tego, że były rozmowy. Dopiero jak już jestem sama zrozumiałam to co było i jaka jestem.. Jaki mam ciężki charakter.
Dopiero teraz to zmieniam, więc .. Decyzja co zrobisz należy do Ciebie.

5

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

zasada jest taka:
Raz z kwitem a raz batem big_smile

6

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

pomoc - jak teraz już zerwaliście, i dopiero teraz uświadomiłaś sobie jaka byłaś dla niego okropna i zła, to czemu teraz nie wrócisz? Skoro wiesz, że możesz to zmienić, bo już wiesz gdzie popełniłaś błędy?

Dziewczyny, ja na prawdę nie wiem co robić. Nie chcę już kłótni, nie chce już tego co było. Mimo tego że stałem się zimny na to wszystko, to jednak najbardziej boli mnie to, że ona mogłaby byc z kimś innym. I tak jak napisałaś "pomoc" - dopiero przy nim mogłaby się faktycznie zmienić... To jest smutne.

owcake napisał/a:

PS. Mam fajne skojarzenia z Twoim nickiem. "Ała, znów mnie boli (ała, ała) Taka mała dziura, która to spowodowała". To z tego? :-)

Tak, z tego smile

7

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

pomoc - jak teraz już zerwaliście, i dopiero teraz uświadomiłaś sobie jaka byłaś dla niego okropna i zła, to czemu teraz nie wrócisz?

Przeczytaj jej wątki zanim zadasz takie pytanie. Błąd robiła jeden - że wracała.


Dziewczyny, ja na prawdę nie wiem co robić.

Wiesz, tylko jeszcze się z tym nie oswoiłeś....

8

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Moim zdaniem dziewczyna żeby się zmienić potrzebuje twojego wsparcia a nie groźby rozstania, w ten sposób będzie tylko zastraszona i się nie zmieni bo będzie wszystko robiła pod presją i tłumiła w sobie . Powiem tak jeśli nie spróbujesz ten ostatni raz będziesz żałował, że nie zrobiłeś wszystkiego co w Twojej mocy. Może spróbuj ja bardziej zrozumieć bo czasem coś jest drobnostką dla jednej osoby a dużą sprawą dla drugiej co niestety wynika z odmienności płci. Na pewno są też w sobie wady dlatego ustalcie co możecie w sobie tolerować a czego nie i  wtedy zdecydujcie o rozstaniu. Pamiętaj jednak, że druga osoba nie zmieni się bez pomocy ze strony partnera/partnerki. Ja z Moim zmarłym chłopakiem docierałam się długo, ale dzięki cierpliwości i wsparcia Mojego Misia daliśmy radę i staliśmy się idealną parą. Prawdziwa miłość potrafi pokonać problemy.

9

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

kotka7 - ale jak ją wspierać by się zmieniła, skoro ja nic nie czuje? tzn moze inaczej... "nie wiem co czuje" sad
ona we mnie wszystko wypaliła

10 Ostatnio edytowany przez elfiona (2012-09-16 12:22:27)

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Więc to nie była prawdziwa miłość. Pomyśl o rozstaniu.

PS Tak, byłeś za dobry dla niej, a za mało dla siebie - nie stawiałeś granic, dziewczyna robiła z Tobą, co chciała, wiedząc, że kochasz ją głupią, ślepą miłością. Efekt jest taki, że ona myśli, że dalej będziesz za nią latać, a gdy się tak nie dzieje, czuje się, jakby ktoś zabrał jej cukierka.

Wiem, bo mam podobny charakter. smile

11 Ostatnio edytowany przez kotka7 (2012-09-16 12:48:45)

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Pogubiłeś się w tym wszystkim a mówiąc, że nie wiesz co czujesz znaczy, że nie odkochałeś się całkowicie, więc jeszcze  jej nie przekreśliłeś.
Spędź z nią miły weekend i jeśli nadal nic nie poczujesz to rozstańcie się, ale szczerze mówiąc myślę, że jak ja zobaczysz, przytulisz to znów się to coś się obudzi.
Pytasz jak ją wspierać? chociażby pokazując i mówiąc jej często, że doceniasz dzień bez kłótni albo rozwiązanie problemu bez afery, to pomaga i podbudowuje. Czasem zwykłe " przepraszam, może masz rację" uspakaja kobietę.  Pewnie na jej nerwy odpowiadałeś nerwami co ją bardziej złościło, mam rację? a to jest błąd, kiedy ona jest wściekła Ty powinieneś wykazywać opanowanie.
Nie poddawaj się tak łatwo daj jej poczuć, że walczysz o Was, że ją rozumiesz smile i smile a bycie dobrym to w żadnym wypadku nie wada tylko piękna cecha u partnera i na pewno nie byłeś za dobry tylko macie różne charaktery i trzeba się dotrzeć.

12

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Są ludzie, którzy od czasu potrzebują porządnego opierdzielu żeby się opamiętać, przypuszczam, że Twoja dziewczyna do nich należy. Kłopot jednak w tym, że na dłuższą metę to cykliczne doprowadzanie jej do porządku może być dla Ciebie męczące, to kosztuje dużo nerwów i energii.
Jeśli czujesz, że dasz radę to próbuj, ale na popych daleko się nie zajedzie ...

13

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty
kotka7 napisał/a:

Spędź z nią miły weekend i jeśli nadal nic nie poczujesz to rozstańcie się, ale szczerze mówiąc myślę, że jak ja zobaczysz, przytulisz to znów się to coś się obudzi.

Nawet jeśli się obudzi coś we mnie, to i tak z następną kolejną kłótnią to się wypali - a wiem, że nie długo będę musiał czekać na jej focha...

kotka7 napisał/a:

Pewnie na jej nerwy odpowiadałeś nerwami co ją bardziej złościło, mam rację?

Niestety nie masz racji... zawsze jak krzyczała byłem spokojny jak nigdy. Uspokajałem, przytulałem, nawet głosu nie podnosiłem gdy ona wrzeszczała - szczerze mówiąc zawsze ją to wkurzało, że byłem taki spokojny, gdy ona się awanturowała.

14

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty
pijanypowietrzem napisał/a:

szczerze mówiąc zawsze ją to wkurzało, że byłem taki spokojny, gdy ona się awanturowała.

Zastanówmy się, dlaczego.

Kobieta szuka zawsze faceta silniejszego od siebie. Kogoś, kto ją poskromi, doprowadzi do porządku.

Przykład? Związek koleżanki i jej partnera. Koleżanka mówi: "Zawsze mogę mu się wypłakać, on mnie pocieszy. Ale gdy płaczę za długo, mówi: kochanie, o co ci chodzi? Już dość. Ogarnij się. I ja się ogarniam".

Kogoś takiego potrzebujemy. Męskiej siły potrzebujemy. Wsparcia i krytyki, gdy tego potrzeba. Stawiania granic, co mogę, a czego nie mogę.

Jaka jest w Tobie siła, gdy kobieta się na Ciebie wydziera, a Ty stoisz spokojny jak kołek?

Kiedy tak się zachowujesz, kobieta wie, że może Tobą pomiatać jak szmatą.

15

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Drogi pijany powietrzem
wydaję mi się, że tak na prawdę nie chcesz i boisz się dać jej szansy. Przemyśl to dokładnie i napisz koniecznie jak się potoczyły sprawy. A tak na marginesie to jest Twój pierwszy związek? po ile macie lat?

16

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty
elfiona napisał/a:

Kogoś takiego potrzebujemy. Męskiej siły potrzebujemy. Wsparcia i krytyki, gdy tego potrzeba. Stawiania granic, co mogę, a czego nie mogę.

Jakie stawianie granic masz na myśli?

17

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty
owcake napisał/a:
elfiona napisał/a:

Kogoś takiego potrzebujemy. Męskiej siły potrzebujemy. Wsparcia i krytyki, gdy tego potrzeba. Stawiania granic, co mogę, a czego nie mogę.

Jakie stawianie granic masz na myśli?

Nie wiem, czy potrafię to dobrze wyjaśnić. Z grubsza chodzi mi o to, że osoba powinna ustalać pewne granice wynikające z szacunku do samego siebie. Jak facet może np. pozwolić, by kobieta krzyczała na niego, awanturowała się wiecznie, ciągle się obrażała? Powinien ustalić, co jest dopuszczalne, a co nie. W związku. Chodzi o jakiś elementarny szacunek do samego siebie.

18

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty
kotka7 napisał/a:

Drogi pijany powietrzem
wydaję mi się, że tak na prawdę nie chcesz i boisz się dać jej szansy. Przemyśl to dokładnie i napisz koniecznie jak się potoczyły sprawy. A tak na marginesie to jest Twój pierwszy związek? po ile macie lat?

Jej pierwszy, a mój drugi (choć kobiete z drugiego "zwiazku" nie nazwalbym ukochana, a bardziej kochanką). Ja mam 27, ona 25 lat.

19

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

To już niestety wiek, w którym nie ma czasu eksperymentować  i pewnie podświadomie się boisz, że trudno będzie Ci kogoś znaleźć. Z moich doświadczeń wiem, że otwarcie czystej kartki + wzajemne wsparcie i wizyty u specjalisty potrafią pomóc, ale musicie oboje baaardzo tego chcieć. Jeśli jesteś przypadkiem z Łodzi mogę dać Ci namiary na świetną specjalistkę od terapii par.

20

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Moim zdaniem macie za duże problemy z zaufaniem i kłótniami, może być zbyt ciężko z tym walczyć

21

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty
pijanypowietrzem napisał/a:

Niestety nie masz racji... zawsze jak krzyczała byłem spokojny jak nigdy. Uspokajałem, przytulałem, nawet głosu nie podnosiłem gdy ona wrzeszczała - szczerze mówiąc zawsze ją to wkurzało, że byłem taki spokojny, gdy ona się awanturowała.

Wcale się nie dziwię, że ją wkurzało. Ja też tak mam a raczej miałam. Kobieta która może nawrzeszczeć na faceta  a on stoi i nic w końcu traci do niego szacunek.

Ile można pozwolić na siebie wrzeszczeć? Jeżeli pozwalasz się tak traktować to albo ona ma rację w tym co do Ciebie mówi (lub wrzeszczy) a Ty nie masz argumentów więc się nie odzywasz, albo jesteś dupa wołowa na którą każdy może sobie pokrzyczeć a Ty nic.
Tak czy inaczej zamiast słuchać wrzasku powinieneś powiedzieć, że takim tonem nie będziesz z nią rozmawiać i wracasz za pół godziny niech się uspokoi. (wersja lihgt)
Albo walnąć pięścią w stół i powiedzieć stanowczo " k...a! masz rację czy nie wszystko jedno! nie będziesz na mnie wrzeszczeć! pogadamy jak się uspokoisz, na razie" i wyjdź. Taki kubełek zimnej wody, może się uspokoi.

Nie wiem o co się kłócicie więc trudno oceniać. Może jak ktoś tutaj wcześniej napisał to co dla Ciebie jest pierdołą dla niej jest ważne, może jak Ci coś dziesięć razy mówiła to za jedenastym zaczyna wrzeszczeć?

To, że spokojnie pijesz piwo z facetem który Tobie nic nie zrobił więc nic do niego nie masz, ale ją poniżył nie świadczy o Tobie zbyt dobrze. Ktoś może ją znieważyć, obrazić a Ty nic? Nie mówię, że masz leciec i lać faceta który coś jej kiedyś powiedział, ale iść z nim na piwo? Nieeee...

22

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty
pijanypowietrzem napisał/a:

Po pewnym czasie zadzwoniła (oczywiście z pretensjami), wybuchła krzykiem i złością. Chodziło o to, że z jej największym wrogiem (który mocno jej naubliżał, kiedy jej nawet jeszcze nie znałem) poszedłem na piwo i zaprosiłem na facebooku (ja osobiście nic do niego nie mam, nic mi nie zrobił i jest w porządku).
Po tej kłótni powiedziałem "dość!".

Takie pytanie do Panów w ramach tego postu:
Poszlibyście na piwko z gościem który kiedyś "mocno naublizał" Waszej kobiecie?

23

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Ja bym nie chciała sie kolegowac( bo pujście na piwo to już luźne kolegowanie się) z kimś kto obraziłby kiedyś tam mojego chłopaka.

24 Ostatnio edytowany przez pijanypowietrzem (2012-09-17 15:27:50)

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

wyjaśniam: tym kimś był jej kuzyn. Pierwszy raz go wtedy poznałem - co, miałem powiedzieć "fajnie Cie poznać, ale nie moge się z Toba napic, bo Twoja kuzynka Cie nienawidzi"?

Tym bardziej że przyjechał tu do mojego miasta pierwszy raz ze swoją żoną. Miałem udawać że ich nie znam, lub nie chce znac?

25

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

No ale piłes z nim bez żadnego ale wiedząc że obraził Twoja ukochaną? dla Ciebie to w sumie obcy człowiek, ja bym sie wymigała. No ale to juz stare dzieje, a Twoja dziewczyna przesadziła drąc sie o to, aczkolwiek mogło byc jej z tym nieswojo.

26

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Wiecie co ja chce zobaczyć... chce zobaczyć, że ona też się stara, że jej zależy na mnie. Chce aby w końcu to ona też troszczyła się o nasz związek, chce aby też go pielęgnowała, a nie polegała tylko na mnie - ja sam związku nie tworze.
Nie pisze do niej, nie odzywam się, mimo że to ona mnie rzuciła (pewnie teraz myśli, że skoro ona mnie zostawiła, to ja powinienem za nią biegać - za dużo razy to robiłem...).
Nawet jeśli miałbym poświęcić tą ukochaną osobę, to się nie odezwie - niech ona tez coś pokaże. Ja nie bede sie płaszczył, żeby potem mnie wykorzystywano przez ta moja dobroć

27 Ostatnio edytowany przez frytka292 (2012-09-17 19:56:04)

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

znam podobną historię...ona miała nerwicę, nie potrafiła kontrolować swoich emocji, myślała że narzuci komuś zdanie.Zdarzało się to dość często, po jakimś czasie doszło wyżywanie się. Facet po połowie roku pękł...nie pozwolił już sobie na głowę wchodzić jak wcześniej. Ona poczuła się pokrzywdzona bo zmiana była bardzo widoczna. Była tak głupia że nie widziała tego że ona sama doprowadziła do tego wszystkiego. Związek się sypał, ona nadal nie rozumiała. Obwiniała faceta że to przecież on się zmienił - typowy pępek świata. Powiedział jej że jak się nie zmieni to koniec...Wystraszyła się...zaczęła analizować że może to w niej tkwi problem.Kazał jej obiecać że więcej nie będzie kłótni o byle co...ona jednak się zapominała...najpierw wyżywała się a  potem robiła sceny pokrzywdzonej ofiary...Chyba już nie było dla nich szansy...Postanowił zrobić jej " pranie mózgu" wiele tygodni zachowywał się identycznie jak ona, nie odzywał całymi dniami, mówił jej wprost że nie ma ochoty z nią się widzieć bo psuje mu humor, płakał nawet przy niej że kocha  ją ale  z nią się nie da być... Uświadomiła sobie że jest potworem...wiele czasu nad sobą pracowała...teraz są ze sobą szczęśliwi.
Wystarczyło jej pokazać jaka jest żeby przejrzała na oczy...strach dał jej kopa...wystraszyła się że mogła stracić jej sens.
Polecam ten sposób...

28

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Widziałem się z nią. Dzisiaj wczesnym rankiem. Nie pojechałem po nia na lotnisko. Spotkaliśmy się zupełnie przypadkowo. Szedłem rano po pieczywo, a ona akurat jechała chyba do urzędu. źle się stało, że w takich okolicznościach się spotkaliśmy, no ale trudno. Ona chyba nie chciała mnie widzieć, chciała przejść niezauważona, ale jak ją ujrzałem i ona zobaczyła, że ja ją widze, to podszedłem. Pocałowała mnie i przytuliła. Powiedziała że fajnie wyglądam. Pogadaliśmy może z 2min. Martwiło mnie to, że w ogóle nie zachowywała się jakby za mną tęskniła. Zero łez. Zero jakiegokolwiek uczucia. Tylko się uśmiechała... Po krótkiej rozmowie powiedziała, że musi iść bo sie spieszy - odwróciła się i poszła. Ja, że jestem takim a nie innym człowiekiem w którym w takiej sytuacji budza się najgorsze emocje, pobiegłem za nią. Złapałem za rekę i spytałem czy chociaż o mnie myślała. Wiecie co powiedziała? "Daj spokój.. po co za mna pobiegłeś, wiesz że zawsze mnie to wkurzało" - uśmiechneła się i poszła dalej dodając że musimy się ugadać zeby ona mogła mi oddać moje rzeczy.

Dziewczyny - czy w mniej już nie ma emocji? Czy ona już mnie nie kocha?
Teraz jak tak patrze na ten mój temat jest zupełnie na odwrót - to ja to chciałem skończyć. Myślałem, że będzie inaczej... że wpadnie w me ramiona, popłacze i powie że damy rade, że przetrwamy to i że nasz związek się odrodzi. A stało się inaczej. Ubiegła mnie. Zaskoczony byłem.

Nie wiem co teraz zrobić. Stawiac wszystko na jedną karte i tak jak Ty, frytka piszesz - powiedzieć jej, że nie moge, że nie ma we mnie teraz emocji przez te kłótnie, że kocham ją, ale nie moge z nią żyć (bo chyba teraz tak na prawdę jest). Oddac jej te rzeczy, wziąc swoje i powiedzieć że to koniec?

Powiem Wam, że troche sie zmieniłem - na pewno nie latam już i nie płacze jak na początku. Może ją to wkurzało, ale przynajmniej widziała, że jestem za nią i że mi zalezy.
Teraz z jednej strony boję się, że jak tak nie bede robić to pomyśli, że faktycznie już mi nie zalezy
A z drugiej to chce żeby ona przyszła i mi to powiedziała, żeby ona latała tak jak ja kiedyś. Bo wiecie... co z tego jak przyjde i wrócimy do siebie jak nie bede mieć tej pewności czy mnie kocha...

Pzrepraszam, że tak chaotycznie to napisane, ale jestem kompletnie załamany i zaszokowany tym co się stało.

29

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Mylisz pojęcia, bycie dobrym nie jest złe, ale bycie naiwnym już tak. Związek polega na tym, że dwie osoby siebie akcpetują takimi jakimi sa, a nie klócą się o byle co. No wybacz, ale to Twoja naiwność, że to ciągnąłeś. Na co liczyłeś, że mimo rożnic zdań i ciągłych sprzeczek będziecie żyli długo i szczęśliwie? Skoro nie mogliście dojść do porozumienia to po co Wam to było? Po co być z kimś kto do nas nie pasuje? Bo dziewczyna jest ładna? To troche za mało...

30

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

nauczyła się że jej na to pozwalasz i tak robi. Jakbyś od początku związku pokazał jej że masz "spodnie " to by inaczej się zachowała...Dużo jej winy...ale Twojej również - sam pozwoliłeś jej na takie zachowanie i traktowanie...Skoro ona nie widzi w tym nic złego to chyba ten związek nie ma szans

31 Ostatnio edytowany przez pijanypowietrzem (2012-09-22 14:32:25)

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Witajcie po krótkiej nieobecności.
Już wyjasniam jak jest obecnie... Przypadkiem dowiedziałem się w środę od jej mamy, że jest chora. Lezy w łożku i bierze antybiotyki. Może źle zrobiłem, ale jak to usłyszałem od razu pobiegłem do sklepu, kupiłem jej ulubioną kawę, wziąłem tabletki, kupiłem też wino i zabrałem z domu moją (a jej ulubiooną) bluzę. Przyszedłem i jej to dałem.
Ucieszyła się że przyszedłem. Przeprosiłem że jestem niezapowiedzianie, ale w sumie nie chciałem się zapowiadać.
Wiem, że sytuacji w której była (choroba) nie pozwoliła mi na przeprowadzenie szczerej rozmowy. Postanowiłem, że się nią zaopiekuję. Przynosiłem leki, podawałem ciepłą herbatkę. Strasznie to doceniła. Powiedziała, że nikt by nie przyszedł jej odwiedzić, tylko ja. Polezałem z nią - usnęła w moich ramionach. Po 2h się przebudziła i spytała zaskoczona "Ty jeszcze tu?!".
Przytuliła mnie i podziękowała słowami "dziękuję że jesteś".
Pod wieczór zabrałem się do domu. Rano napisała mi smsa... niby takiego zwykłego, ale dodała że już jej lepiej i czuje się pozytywnie.
Odpisalem, że musimy porozmawiać. Zaprosiła mnie do siebie.
Była sama w domu. Uwierzcie drogie kobietki, że chciałem jej wszystko powiedzieć co czuję, jak jest i co postanawiam. Spojrzałem w jej przepiękne oczy, przytuliła mnie i jakoś tak nie mogłem tego zrobić. Powiedziała "nie jest między nami łatwo, ale wiedz, że ja nigdy nie miałam takiego faceta. Nawet jak nie jesteśmy razem to i tak długo, długo nie będę miała nikogo". Chwila rozmowy i... seks. Było cudownie.
Nie wiedziałem jednak czy dobrze robię. Spytałem "kim ja dla Ciebie jestem?", odpowiedziała "na pewno kimś, kto nie jest mi obojętny" i płacząc dodała "wiem, że jestem dla Ciebie okropna, ale wiedz że ja to wszystko robię dla Ciebie. Te każde kłótnie, te rzeczy które Ci wypominam są po to, abyś w siebie uwierzył, po to, byś nie dał sobą zamaiatać, żebyś wziął życie za rogi i pokazał że jesteś facetem, a nie kolesiem, którego każdy kopie w cztery litery" Szczerze? Miała trochę racji. Faktycznie chciała, żebym się rozwijał, żebym nie stał w miejscu. Dążyła do tego, że jak cośstanie na mojej drodze, to nie mam się poddawać. Mam walczyć.
Powiedziała też, że dopóki się spotykamy (a zaznaczyła że strasznie tego chce i potrzebuje) mam z nią robić co chcę - nie wiem co miała na myśli, ale boję się tego co się stanie, jak przestaniemy się spotykać.
Sotkaliśmy się jeszcze następnego dnia, pojechaliśmy do sklepu, robiliśmy wspólnie zakupy. Jej koleżanka zaprosiła nas na winko. Generalnie czułem się trochę jak kiedyś... ale, no właśnie. Problem w tym, że ja wiem że znowu się to kiedyś zacznie.. znowu będzie źle.

Idąc ulicą trzymamy się za ręce, całujemy się, jest seks. Jest szczęśliwa, ale nie określa mnie jako swojego faceta. Gdy wychodziliśmy z kina powiedziałem "patrz, jak Ci wszyscy faceci się za Tobą oglądają", dodała "heh, kobiety też na mnie patrzą i zazdroszczą takiego przystojnego męzczyzny", poczym się zakłopotała i dodała "przepraszam, przecież nie jesteśmy razem".

Nie wiem teraz co robić, co będzie dalej. Wieczorem spytała czy może mówić na mnie "kochanie", bo tak się już do tego przyzwyczaiła.

Dziwna sprawa, ale ja nie chce już długo cierpieć.

Aha - znaleziony jeszcze jeden tekst od niej, który mi kiedyś napisała (może będzie ważne)
"kochałes mnie nad życie, starałeś sie, ale zawsze przez Ciebie płakałam i cierpiałam, nigdy, przenigdy nie potrafiłam tego pojąć, dlaczego ktos kochajacy Cie tak bardzo, moze jednoczesnie Cie tak krzywdzić" - nic nie robiłem specjalnie, chciałem dobrze...

32

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Ta Twoja dziewczyna z opisu to jakaś masochistka i cierpiętnica.. nie wierzę, że to napiszę, ale:
Ok, no więc pomiataj nią , czasem nie odpisuj na smsy, zawsze sam podejmuj decyzję gdzie idziecie i kiedy, bądź egoistą - wtedy będzie szczęśliwa że ma takiego "prawdziwego faceta"
Powodzenia

33

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Hej, może troche za późno to przeczytałam ale ten tekst "nic nie robie specjalnie, chce dobrze" te i wiele innych tekstów słysze od mojego chłopaka... wierze w to z calego serca i wiem ze to prawda, jednak jest tyle rzeczy ktore mi nie odpowiadaja, fakt są to dla niego drobnostki ale dla mnie są bardzo ważne i to właśnie nas dzieli i przez to sie kłócimy bez końca... Ja tez go kocham i wiem że lepszego na świecie nie znajde, tyle razy mialam okazje na nowy zwiazek, być może lepszy ale on jest moim nałogiem dosłownie, nie umialabym być z kim innym...

34

Odp: bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Odgrzana dyskusja, więc dodam coś od siebie.
Byłem w bardzo podobnej sytuacji.
Starałem się o dziewczynę, prawie stawałem na głowie, żeby jej dogodzić. Prezenty w stylu, mały naszyjnik schowany w wielkim pudle z listkami różnych kwiatów itp itd.
Jak u Ciebie kłótnie o największe pierdoły, do tego dochodziły takie wyzwiska, że aż głowa mała (z jej strony w moją stronę).
W końcu miłość przerodziła się w zupełną pustkę. Właściwie kobieta ta jest mi do dzisiaj zupełnie obojętna, jakbym w ogóle z nią nie był.
Powrót do związku z taką osobą nie ma zupełnie sensu, bo i tak zawsze będzie tak samo.
U mnie z kolei to ja zerwałem a ona non stop płakała i przepraszała, ale wiedziałem co będzie później, zresztą już wtedy ten płacz nawet mnie nie ruszał.
Po tym wszystkim sporo imprez, udowadniania sobie, że potrafię zdobywać kobiety.
W końcu i ten etap minął i przyszła pora na kolejne uczucia
Ale to już trzeba z nową kobietą, o poprzedniej trzeba zapomnieć.
Pozdrawiam

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » bycie dobrym to wada? teraz jestem zimny i pusty

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026