Witam Was jeszcze raz. Mam problem.Dziewięć miesięcy poznałam mężczyznę, dorosły, z dwiema córkami, wnukiem, rozwodnik.Ustabilizowany.Mieszka ok 30 km od mojego miasta.Znajomość rozwijała się, pisaliśmy codziennie maile, czasem dziesiątki maili.Zawsze późnym popołudniem aż do wieczora, smsy, codzienne telefony.Spotkania raz na tydzień, jak przyjeżdżał do mojego miasta. Maile coraz bardziej czułe, spotkania też.W maju zdenerwowałam się i napisałam mu maila, że nie satysfakcjonuje mnie taka znajomość, że nie mieszkamy aż tak daleko od siebie a w żaden weekend się nie spotykamy, tylko po jego pracy.Że męczy nie takie czekanie, bo ciągle obiecywał, że będzie lepiej.To obraził się i zamilkł.Odczekałam miesiąc i na jego urodziny wysłałam krótkiego maila- 100lat. To odpisał, przepraszał i znów spotkania, nawet w sobotę, codzienne maile, telefony.A dwa tygodnie temu powiedział nagle, że jedzie na 3 dni na wyjazd sponsorowany przez firmę (czasem ma takie wyjazdy, raz na pół roku).Ale znów zdenerwowałam się i napisałam, że szkoda, że dla mnie nie znajdzie tyle czasu, że robi mnie w balona i że dotarło to do mnie wreszcie. Obraził się.Milczy.Jak ochłonęłam, napisałam mu smsa, że przepraszam.Cisza.Zadzwoniłam 4 razy i nie odbierał telefonów.I tak już dwa tygodnie milczy.Ja też.Bo w końcu chyba nic takiego nie napisałam.Ale, żeby nie odbierać telefonów? nie wiem, może ma kogoś? Ale naprawdę zawsze popołudniami i wieczorami siedział i mailował, dzwonił w weekendy też.Więc jakby był z kimś, to chuba by co chwilę nie mailował i nie dzwonił na dobranoc.A może się mylę, może taki przebiegły.Nie wiem, jak można jednego dnia pisać czułe słóka, dzwonić a na drugi dzień tak się obrazić.Mieliśmy zaplanowany wyjazd, tydzień po moim mailu, tym ostatnim.I nic z wyjazdu nie wyszło, bo milczy.Bawił się tyle czasu? Urozmaicał sobie samotne wieczory? Czy taki wrażliwy.Kiedyś, na początku znajomości napisałam, że nie chcę się angażować, to obraził się, że mu nie ufam, że wątpię w jego szczere zamiary. Jednak zaangażowałam się.A tak wyszło. Mówiłam mu kiedyś, że jak będzie chciał zakończyć znajomość, to ma powiedzieć, napisać.Teraz cisza.niedługo ma imieniny.nie wiem, czy znów napisać krótkie życzenia. A wydawał mi się szczery, sporo opowiadał o swojej rodzinie, córkach, wysyłał mi ich zdjęcia, wszystko co opowiadał było prawdą.Jestem niezbyt ufna, sprawdziłam i wszystko zgadza się.Zaczęłam mu powoli ufać a tu taka historia. Najbardziej ubodło mnie, że nie odbierał telefonów.Olał mnie? Źle mi teraz.
Podobne tematy
Tak mnie korci, żeby napisać maila, zapytać tylko - co słychać, jak się ma.aAle jak sobie pomyślę, że może znów być cisza, to odechciewa mi się.
Moim zdaniem on nie ma nikogo.
Po prostu wrażliwy facet i tyle.
Myślę też, że po jakimś czasie mu przejdzie i będzie jak dawniej, a nawet lepiej.
Poczekaj do jego imienin i napisz mu wiadomość.
Pewnie odpisze, bo zobaczy jak bardzo Ci żalerzy
.
Ale jak można być tak wrażliwym, żeby nie odzywać się tyle czasu.Uważam, że dorośli ludzie powinni ze sobą rozmawiać, jak coś im się nie podoba a nie milknąć. Po tej pierwszej przerwie to powiedział, że sam siebie nie zna, właściwie nie przeprosił, tylko powiedział, że cieszy się, że odezwałam się. Faktycznie było coraz lepiej.I znów jakieś dziwne zachowanie.Może pisze i dzwoni również do innych kobiet a taka jak ja, która mu napisała, że coś się jej nie podoba, jest niewygodna, bo czegoś się domaga, robi mu jakieś wymówki. Denerwuje mnie to, bo lubię jasne sytuacje i jak coś mi się nie podoba, to mówię.
Nie wiem ile masz lat. Ale zachowujesz się jak małe dziecko, które chce mieć na wyłączność swoją zabawkę. Tupnę nóżką i ma być po mojemu. Chciałabyś go sobie zawłaszczyć, a przecież to jest dorosły facet, z jakoś poukładanym światem. On Cię tam wpuszcza, a Ty mu już chcesz układać go na nowo. Odpuść trochę, bo mam wrażenie, że swoimi pretensjami skutecznie mu siebie obrzydziłaś. Czy to można naprawić? Nie wiem. Możesz spróbować, ale mam wrażenie, że łatwo nie będzie.
Ja nie chcę mu układać swiata na nowo.A w ciągu 9 miesięcy dwa razy zwróciłam mu uwagę na to, że nie ma dla mnie czasu w żadną niedzielę.Więc chyba nie jest to dużo. A jak rano z nim rozmawiałam i była to miła rozmowa a wieczorem pisze, że jedzie na 3 dni nazajutrz, to chyba mogło być mi przykro.Zresztą napisałam mu, że właśnie przykro mi jest, że dla mnie nie może zorganizować tyle czasu.I tyle.W ciągu 9 miesięcy dwa razy wyraziłam swoje niezadowolenie.I wcale nie chcę go mieć na wyłącznośc (jeżeli chodzi o inne kobiety, to owszem, ale to raczej nic dziwnego).Ja uważam, że takie jego zachowanie jest niedojrzałe.
Ja nie chcę mu układać swiata na nowo.A w ciągu 9 miesięcy dwa razy zwróciłam mu uwagę na to, że nie ma dla mnie czasu w żadną niedzielę.Więc chyba nie jest to dużo. A jak rano z nim rozmawiałam i była to miła rozmowa a wieczorem pisze, że jedzie na 3 dni nazajutrz, to chyba mogło być mi przykro.Zresztą napisałam mu, że właśnie przykro mi jest, że dla mnie nie może zorganizować tyle czasu.I tyle.W ciągu 9 miesięcy dwa razy wyraziłam swoje niezadowolenie.I wcale nie chcę go mieć na wyłącznośc (jeżeli chodzi o inne kobiety, to owszem, ale to raczej nic dziwnego).Ja uważam, że takie jego zachowanie jest niedojrzałe.
Ok, rozumiem, że ta niedziela jest dla Ciebie bardzo ważna. A co on Ci odpowiedział? Jak Ci wytłumaczył brak spotkań w tym dniu? I dlaczego było Ci przykro skoro ten wyjazd 3-dniowy był związany z jego pracą? Być może musiał po prostu jechać?
Wiesz. Ja mam wrażenie, że my kobiety często nie potrafimy zrozumieć jakim cudem nie jesteśmy najważniejszą postacią w życiu mężczyzny. Zwłaszcza takiego, który ma już jakoś ułożone życie do którego my wkraczamy. Są ludzie, którzy dla miłości potrafią rzucić wszystko, a są też ludzie którzy podchodzą do tego tematu z większą ostrożnością. Twój partner należy najwyraźniej do tej drugiej grupy.
Niedziela jak i sobota jest dla mnie ważna.Oczywiście, nie musi być każda, bo każde z nas ma swoje życie, obowiązki. Ale jeżeli przez 9 miesięcy facet spotkał się ze mną tylko raz w sobotę i ani razu w niedzielę, to dziwne.W końcu oboje pracujemy w ciągu tygodnia i w weekendy jest więcej czasu. A on odpoczywa siedząc przed tv. Może tak lubi. Było mi przykro, bo nagle dowiedziałam się o wyjeździe.W końcu takie sponsorowane wyjazdy nie odbywają się nagle, musiał wiedzieć choć z tydzień wcześniej. Po prostu to był u mnie impuls i napisałam.Przeprosiłam, poniosło mnie.Każdemu się zdarza.
W takim razie chyba nie zrozumiałam od razu o co kaman. Byłaś kiedyś u niego w domu?
Nie byłam.W sumie rzadko spotykaliśmy się, nie tak jak ja bym chciałam.bo ja najwięcej czasu mam własnie w weekendy, w tygodniu mało.A on przyjeżdżał do mojego miasta, bo tu prowadził budowę i spotykaliśmy się głównie po jego pracy.Choć czasem jechał prosto z domu. to nie aż tak daleko, 30 km, więc jak się posiada samochód, to nie jest jakaś odległość nie do przebycia. Po prostu inny był jak pisał, mówił a co innego w realu.Tylko obiecanki, że będzie lepiej.Kiedyś zapytałam wprost, czy to ma być znajomość internetowo-telefoniczna, bo jak tak, to nastawiam się na to i niczego więcej nie oczekuję.To gorliwie zaprzeczał, że teraz ma trudny czas, bo stres, kłopoty w pracy itd. Zmęczony to rzeczywiście jest, to nawet widać.Ale ile można czekać.No i czasem tracę cierpliwośc.
Przyszło Ci do głowy, że być może prowadzi podwójne życie?
Jasne, jak najbardziej. Tylko, że on cały czas siedzi w domu, mailuje, pisze smsy, dzwoni.Jakby mieszkał z kimś, to raczej trudno by było.ale może jest ktoś taki jak ja.
Kurcze, trudna sytuacja. Bo jeśli go zapytasz - na pewno zaprzeczy, niezależnie od tego jaka będzie prawda. Śledzić go? To trochę niepoważne, aczkolwiek w Twojej sytuacji nie wiem czy bym się o to pokusiła.
Rozwiązania mogą być dwa:
1. Ktoś jest w jego życiu. Być może ktoś taki jak Ty. Być może z żoną nie do końca załatwione sprawy.
2. Nikogo nie ma, ale z racji wieku ma pewne przyzwyczajenia, które wyglądają z boku na nieco dziwne.
Generalnie zastanawia mnie ta cisza z jego strony. Wskazywałaby to na rozwiązanie nr 1. Aczkolwiek kiepski ze mnie znawca mężczyzn. Im więcej ich znam tym mniej rozumiem ;-)
Trudno wyczuć. Jak ja byłabym z jakimś facetem, to na pewno w międzyczasie nie pisałabym maili czy smsów do innego.Bo jak? A ten, naprawdę, codziennie od 19 do mniej więcej 23 pisał. Rzadko kiedy wychodził z domu wieczorwmi czy po południu.A i to pisał ,że wychodzi tu i tam i po powrocie się meldował.Jak raz na miesiąc wyszedł to dobrze.W weekendy też pisał rano, wieczór i w południe, co jakiś czasm maila.Albo dzwonił. Może już taki skapciały, że ruszać mu się nie chciało z domu:).Ale określiłby się co chce. Ja też nie naciskałam, jak już to delikatnie.A tu masz. W czwartek rano- Misiu, słoneczko a wieczorem obraza na całego.
Obstaję, że kogoś ma. Ta dziwna cisza na to mogłaby wskazywać. A co do umiejętności łączenia "normalnego" życia z pisaniem maili i smsów do drugiej pani, to słyszałam już kilka historii. Jak człowiek chce to potrafi. Najprościej byłoby powiedzieć: porozmawiaj z nim szczerze. Ale jak to zrobić jak nie ma z nim kontaktu? Być może najlepszym rozwiązaniem byłoby napisanie do niego maila z określeniem terminu odpowiedzi. Że oczekujesz od niego wyjaśnienia sytuacji. Jeśli nie chce być ze Tobą - niech Ci powie o tym, bo masz prawo wiedzieć na czym stoisz. Trochę to zalatuje technikami manipulacji, ale cóż. Life is brutal :-)
Nie da rady porozmawiać.Od 2 tygodni ie dzwoniłam i nie zadzwonię, bo znów może nie odbierać telefonów.Ale napiszę.Muszę ochłonąć jeszcze, żebym znów pod wpływem emocji nie napisała czegoś. Napisałam mu wczesniej przecież, że jak chce zakończyć znajomość, to niech napisze. A on nic. Ja lubię wiedzieć konkretnie. W maju to napisałam dość ostro po tym, jak się nie odzywał. A jednak po zyczeniach się odezwał i było coraz lepiej. Myślę, że poczekam i wyślę mu krótkie zyczenia imieninowe. To akurat tyle czasu, że powinien ochłonąć (jeżeli czuł się dotknięty). A jak nadal będzie cisza, to po prostu napiszę, co sądzę o takim zachowaniu i do widzenia.
Dodam, że facet ma po 50-ce już a do tego regularnie chodzi do kościoła.Choć z tymi religijnymi niektórymi to róznie bywa. Koleżanka powiedziała, że facetom w tym wieku, to odbija.może rzeczywiście?
Dobry pomysł. Szkoda Twojego czasu na kogoś kto nie potrafi określić w którą stronę chce pójść, choć wiem, że ciężko czasami zamknąć za sobą drzwi, których zamykać się tak naprawdę nie chce. Jestem ciekawa jak sytuacja się rozwinie.
Pewnie się nie rozwinie. Szkoda mi, tydzień temu mieliśmy pojechać na weekend, umawialiśmy się gdzie pojedziemy, o której godzinie, już konkretnie raczej.Gdyby nie ten mój mail dwa tygodnie temu, to pewnie byśmy pojechali.Ale czy można zastanawiać się nad każdym wypowiedzianym słowem, żeby drugiej osoby nie urazić? A może mu to było na rękę? Nieładnie się zachował.