Czy wracać po rozstaniu?
1 2012-09-15 00:01:30 Ostatnio edytowany przez w_piórach (2012-09-15 00:09:23)
Podobne tematy
? dobre pytanie, ja zastanawiam sie nad rozstaniem z moim partnerem lub chociaz przerwa, a on mi odpowiedzial, ze jesli zamieszkam sama to bedzie juz koniec, juz go nie zobacze, bo nie moglby zniesc tej mysli, ze kiedys ze soba mieszkalismy. Jedno wiem na pewno po rozsstaniu nic nie jest tak, jak kiedys. Czy w dobrym czy w zlym sensie, to przyniesie czas.
Wszystko zależy.Myślę ,że jest tyle samo przypadków w których warto jak i tyle co nie warto.
Dokładnie. Każdy przypadek jest inny.
Jak to sie mówi "Nigdy nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki",poniekąd prawda .
Ale wiele zależy . Czasami źle jest wrócić ,czasami dobrze .
A może też zależy od tego jak długo trwała przerwa :-)
Kiedyś byłam w związku 7 lat, rozstawaliśmy się i wracaliśmy 3 razy.Niestety za każdym razem było coraz gorzej aż w końcu odeszłam na dobre i była to dobra decyzja.Po powrocie obie strony muszą się naprawdę starać, pracować nad sobą i związkiem, żeby wyszło.A niestety tak nie jest.Rzadko kiedy
Mój były był strasznie o mnie zazdrosny, wciąż jest choć nie jesteśmy ze sobą 2 lata. Nie mogłam z nikim rozmawiać, a co dopiero się spotkać, doszło do tego, że usunął mi wszystkie kontakty z telefonu. Ale ja tęsknie za nim, z nikim nie mogłam ułożyć sobie życia, cały czas miałam w głowie co on zrobi jak się dowie. Kiedyś powiedział, że coś sobie zrobi, jak go zostawię i będę z kimś innym. A ja naprawdę się obawiam, że mogłoby do tego dojść. Głupie wiem. Teraz zaczęliśmy znowu ze sobą rozmawiać, a on ciągle pyta czy przez ten czas w którym z nim nie byłam, spotykałam się z kimś innym, czy wychodziłam z jakimś chłopakiem na kawę czy do baru. Kogo w tym czasie poznałam itp. próbowałam z nim o tym rozmawiać, że mi to przeszkadza itp, czy jest jakaś szansa na to, że się zmieni? jak sądzicie..
Ja byłam w związku 5 lat i wracałam 4 razy. Było lepiej tylko na jakiś czas. Staraliśmy się, ale po prostu nie byliśmy sobie pisani. Skończyło się definitywnym rozstaniem. Wyprowadziłam się do innego kraju. Pozostała nam piękna przyjaźń. Raz tylko wspomniał o powrocie.
Teraz jestem po rozstaniu. Może będzie chciał wrócić, ale ja nie jestem pewna już jego uczuć, ani swoich uczuć do niego. Nie mam zaufania i nie wiem czy chce takiego faceta. On pewnie też ma podobne wątpliwości.
ja tez jestem w sytuacji powrotu do byłego. Wcześniej ja odeszłam i po długich rozmowach doszliśmy ze dajemy sobie szanse zęby być razem. Rok czasu miesimy przerwy
Choć też uważam ze "nie powinno się jeszcze raz wchodzić do tej samej rzeki" od tego są wyjątki i czasem warto dać szanse choćby po to by się przekonać czy wyjdzie czy nie
Mój były był strasznie o mnie zazdrosny, wciąż jest choć nie jesteśmy ze sobą 2 lata. Nie mogłam z nikim rozmawiać, a co dopiero się spotkać, doszło do tego, że usunął mi wszystkie kontakty z telefonu. Ale ja tęsknie za nim, z nikim nie mogłam ułożyć sobie życia, cały czas miałam w głowie co on zrobi jak się dowie. Kiedyś powiedział, że coś sobie zrobi, jak go zostawię i będę z kimś innym. A ja naprawdę się obawiam, że mogłoby do tego dojść. Głupie wiem. Teraz zaczęliśmy znowu ze sobą rozmawiać, a on ciągle pyta czy przez ten czas w którym z nim nie byłam, spotykałam się z kimś innym, czy wychodziłam z jakimś chłopakiem na kawę czy do baru. Kogo w tym czasie poznałam itp. próbowałam z nim o tym rozmawiać, że mi to przeszkadza itp, czy jest jakaś szansa na to, że się zmieni? jak sądzicie..
Żartujesz sobie? To się nadaje do leczenia!
Mój były był strasznie o mnie zazdrosny, wciąż jest choć nie jesteśmy ze sobą 2 lata. Nie mogłam z nikim rozmawiać, a co dopiero się spotkać, doszło do tego, że usunął mi wszystkie kontakty z telefonu. Ale ja tęsknie za nim, z nikim nie mogłam ułożyć sobie życia, cały czas miałam w głowie co on zrobi jak się dowie. Kiedyś powiedział, że coś sobie zrobi, jak go zostawię i będę z kimś innym. A ja naprawdę się obawiam, że mogłoby do tego dojść. Głupie wiem. Teraz zaczęliśmy znowu ze sobą rozmawiać, a on ciągle pyta czy przez ten czas w którym z nim nie byłam, spotykałam się z kimś innym, czy wychodziłam z jakimś chłopakiem na kawę czy do baru. Kogo w tym czasie poznałam itp. próbowałam z nim o tym rozmawiać, że mi to przeszkadza itp, czy jest jakaś szansa na to, że się zmieni? jak sądzicie..
Nie, nie ma szans aby się zmienił. Mój ojciec jest chorobliwie zazdrosny o moją mamę ( staż małżeński 25 lat ), jeśli spóźnia się z powrotem z pracy dzwoni do niej z pretensjami, myszkowanie w jej rzeczach jest na porządku dziennym... Siostra mojej mamy ( staż małżeński 32 lata ) też jest z takim zazdrośnikiem - mimo ponad 30-letniego stażu nigdzie nie wychodzi sama, grzebie w jej rzeczach, nie może się z nikim spotykać. Moja mama i ciocia cały czas liczyły, że coś się zmieni... mimo upływu lat nic się nie zmienia. Ja obiecałam sobie, że nigdy nie będę z zazdrośnikiem, który zamknie mnie w klatce. Ułożysz sobie w końcu życie, pamiętaj, że od takiej zazdrości o jakiej piszesz jest tylko mały krok do tego abyś się od niego uzależniła - przestaniesz wychodzić i spotykać się z ludźmi, zostanie Ci tylko twój facet, który wmówi Ci, że bez niego sobie nie poradzisz, że bez niego jesteś nic nie warta, będzie Ci grzebał w twoich rzeczach, nie ufał Ci. Czy tego chcesz? Facet już raz chciał Cię zamknąć w klatce, po co do niego wracać??
12 2012-09-16 11:35:02 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-09-16 12:42:22)
Czasami wracanie po rozstaniu się opłaca, ponieważ człowiek pomyśli i wraca do związku z nową siłą i postanowieniem zmian. Jednak najczęściej kończy się tak, że te zmiany nie trwają wiecznie i tak powstaje błędne koło - zerwę bo raz pomogło a później znowu wrócę... A taka sytuacja już nie ma sensu.
Mój brat tak utknął z dziewczyną, której na nim nie zależało - chciała mieć tylko faceta żeby się pokazać. I tak zrywali i wracali, zrywali i wracali...
Trwało to prawie dwa lata, aż w końcu brat dał sobie definitywnie spokój...
Pozdrawiam ![]()
Ale ciągnie mnie coś do niego, wciąż coś do niego czuje.. byliśmy ze sobą 4 lata. Nie mogłam spotykać się z koleżankami bo uważał wszystkie za 'dz...' a kolegów za 'p...łów'. Zerwałam przez to wszelkie kontakty i nie odbudowałam ich do dzisiaj. On natomiast mógł wychodzić wszędzie nie zabraniałam mu tego. Ostatnio byliśmy razem na imprezie, mówił wszystkim, że bardzo mnie kocha, że się stara mnie odzyskać a to ja nie chce. Widzieliśmy się też następnego dnia, byliśmy ze znajomymi wtedy do jednej koleżanki przyjechał kolega stali daleko od nas, mnie nawet nie widział. Gdy odjechał i zostaliśmy sami we dwoje, mój były zaczął mnie pytać czemu nie poszłam się przywitać, ze tak normalnie to pewnie ten chłopak do mnie przyjeżdża, ze się pewnie razem zabawiamy.. Ludzie go lubią, jest zabawny miły, momentami wydaje mi się, że to ja może przesadzam, a on jest najnormalniej zazdrosny..
? dobre pytanie, ja zastanawiam sie nad rozstaniem z moim partnerem lub chociaz przerwa, a on mi odpowiedzial, ze jesli zamieszkam sama to bedzie juz koniec, juz go nie zobacze, bo nie moglby zniesc tej mysli, ze kiedys ze soba mieszkalismy. Jedno wiem na pewno po rozsstaniu nic nie jest tak, jak kiedys. Czy w dobrym czy w zlym sensie, to przyniesie czas.
Zgadzam się. Nic po rozstaniu nie jest takie same. Powroty są ciężkie a życie po nich jeszcze cięższe. Chyba wszystko zalezy od tego, czemu się rozstaliście i czy mieliście do siebie żal. Czasem żalu nie da się zapomniec, wybaczyć na prawde i zbudować dobry związek na nowo.
Jeśli kochasz, warto spobować, ale z dystansem, takie jest moje zdanie. Szanse na powodzenie takiego związku zależą tylko od waszego podejścia do tego co było a co jest teraz.
Gdy odjechał i zostaliśmy sami we dwoje, mój były zaczął mnie pytać czemu nie poszłam się przywitać, ze tak normalnie to pewnie ten chłopak do mnie przyjeżdża, ze się pewnie razem zabawiamy.. Ludzie go lubią, jest zabawny miły, momentami wydaje mi się, że to ja może przesadzam, a on jest najnormalniej zazdrosny..
Dziewczyno uciekaj od niego gdzie pieprz rośnie,
to nie jest zazdrość, on traktuje Ciebie jak swoja własność już teraz,
a co będzie później.
Nie dawaj szans temu związkowi.
Tak powrót do byłego twego ma sens. Wiesz jaki? Taki, żeby go upokorzyć i odejść, będziesz miała satysfakcję.
Wiesz, ja wierzę, że tęsknisz, że myślisz czasem o nim - ale tęsknisz do iluzji, do tego jaki był gdy było dobrze. A musisz zawsze brać całokształt związku - złe i dobre chwile. Wtedy masz odpowiedź.
Rozejście to pewne słowa, zarzuty, powody - one nie znikają nigdy, one są, dlatego to prawie nigdy nie udaje na powrót, co było nie idzie w nie pamięć.
Ps. Poza tym dziewczyno - daj szansę innym chłopakom, niech i inni Cię poznają, może wśród nich jest ten właściwy...
Ale ciągnie mnie coś do niego, wciąż coś do niego czuje.. byliśmy ze sobą 4 lata. Nie mogłam spotykać się z koleżankami bo uważał wszystkie za 'dz...' a kolegów za 'p...łów'. Zerwałam przez to wszelkie kontakty i nie odbudowałam ich do dzisiaj. On natomiast mógł wychodzić wszędzie nie zabraniałam mu tego.
Ludzie go lubią, jest zabawny miły, momentami wydaje mi się, że to ja może przesadzam, a on jest najnormalniej zazdrosny..
Wycięłam sobie twój post - jesteś zaślepiona. Zobacz na to co napisałaś - zniszczył twoje życie towarzyskie, doprowadził do tego, że straciłaś znajomych. Teraz przeczytaj puentę i odpowiedz sobie na pytanie: czy on jest normalnie o Ciebie zazdrosny? Nie, nie jest. To twoje życie i zrobisz z nim co chcesz ale wierz mi, że do pewnych rzeczy nie warto wracać.
Kiedyś byłam w związku 7 lat, rozstawaliśmy się i wracaliśmy 3 razy.Niestety za każdym razem było coraz gorzej aż w końcu odeszłam na dobre i była to dobra decyzja.Po powrocie obie strony muszą się naprawdę starać, pracować nad sobą i związkiem, żeby wyszło.A niestety tak nie jest.Rzadko kiedy
To głównie zależy jaki jest powód rozstania.
Ja np. nie wróciłabym do faceta, który mnie choć raz w życiu uderzył, lub perfidnie zdradził.
Może jakoś bym przebolała chwilowy skok w bok jak to się mówi, ale nie długotrwały romans. Nie zaufałabym mu.
Ale różnie bywa.
Jedną szansę bym dała. Drugiej, a co dopiero trzeciej tak jak katarzyna, to nie, bo jak raz się powtórzy, to może się człowiek nauczy, ale jeśli drugi raz, to znaczy, że na błędach się nie uczy.
Czy ma sens wrócić do chorobliwie zazdrosnego typa, który Cie kontrolował, zabraniał, rzucał sie o byle co? Ozywiście, że ma
Np. wtedy, kiedy chcesz pewnego dnia obudzić się z ręką w nocniku, ze zmarnowanym życiem, bez znajomych, przyjaciół, rodziny, zamknięta w 4 ścianach z gromadką dzieci, zaniedbanym wyglądem i zbyt wczesnymi zmarszczkami z meżem zdradzającym Cię w tym samym momencie z atrakcyjną, pewną siebie panną.
No, ale jak Ci go tak brakuje,ze sobie życia nie możesz ułożyć...
Czy ma sens wrócić do chorobliwie zazdrosnego typa, który Cie kontrolował, zabraniał, rzucał sie o byle co? Ozywiście, że ma
Np. wtedy, kiedy chcesz pewnego dnia obudzić się z ręką w nocniku, ze zmarnowanym życiem, bez znajomych, przyjaciół, rodziny, zamknięta w 4 ścianach z gromadką dzieci, zaniedbanym wyglądem i zbyt wczesnymi zmarszczkami z meżem zdradzającym Cię w tym samym momencie z atrakcyjną, pewną siebie panną.
No, ale jak Ci go tak brakuje,ze sobie życia nie możesz ułożyć...
Aż tak źle chyba by nie było, ale rozumiem co chciałaś mi przekazać rzez tą wypowiedz
Postanowiłam nie dawać mu szansy szczególnie gdy ostatnio znowu zaczął mnie wypytywać czy z kimś się spotykałam, a nie mogę już tego psychicznie wytrzymać.
Aż tak źle chyba by nie było
Było, było....tylko tego nie widzisz.
w_piórach napisał/a:Aż tak źle chyba by nie było
Było, było....tylko tego nie widzisz.
Może nie widziałam, bądź starałam się nie widzieć, ale wszystko idzie w dobrym kierunku ![]()
Czy wracać po rozstaniu?
Każdy przypadek jest inny. Na pewno ważny jest po9wód rozstania. Poza tym do jednej osoby można wracać kilka razy i będzie dobrze tylko na chwile. A Inna osoba może zrozumieć już po pierwszym razie i zmienić się na tyle, że już nie popełni tego samego błędu.
Jak tu wcześniej dziewczyny pisały, to zależy co było powodem rozstania. Jeżeli zdrada, to nie ma co wchodzić dwa razy do tej samej rzeki ;/ Jeśli zrobił to raz, zrobi po raz kolejny.
Tak powrót do byłego twego ma sens. Wiesz jaki? Taki, żeby go upokorzyć i odejść, będziesz miała satysfakcję.
Wiesz, ja wierzę, że tęsknisz, że myślisz czasem o nim - ale tęsknisz do iluzji, do tego jaki był gdy było dobrze. A musisz zawsze brać całokształt związku - złe i dobre chwile. Wtedy masz odpowiedź.
Rozejście to pewne słowa, zarzuty, powody - one nie znikają nigdy, one są, dlatego to prawie nigdy nie udaje na powrót, co było nie idzie w nie pamięć.Ps. Poza tym dziewczyno - daj szansę innym chłopakom, niech i inni Cię poznają, może wśród nich jest ten właściwy...
Bardzo madra wypowiedz, akurat cos dla mnie :-)
26 2012-09-29 22:56:36 Ostatnio edytowany przez w_piórach (2012-09-29 23:39:06)
Mądre słowa ![]()
Robisz źle utrzymując z nim kontakt. On niszczy cie psychicznie, a ty sobie na to pozwalasz.
yogurth007 nie byłam z nim pół roku, tylko znacznie dłużej. Nie potrafię tak po prostu się odciąć..
ja tez mam ten sam problem co wy chce ze mna byc a ja niewiem co robic wczoraj szucil mnie chlopak czuje pustke i zal i gniew do samej siebie czemu tak jest niewiem mino tego bylam z moim bylym niecsly rok szkolny no ale nasze drogi sie rozeszly a teraz chce zeby,m do niego wrudzila
30 2012-11-06 20:32:53 Ostatnio edytowany przez w_piórach (2012-11-06 21:37:01)
odzwiezam temat, postanowilam nie wracac do bylego, zakonczyc ten toksyczny zwiazek i zrobilam cos 'szalonego' wyjechalam do innego miasta do siostry, zeby jakos dojsc do siebie.. ale siostra musiala pilnie wyjechac za granice i zostalam sama w jej mieszkaniu, bez pracy, bez znajomych, bo glupio mi odzywac sie do kogokolwiek po tak dlugim czasie. Poki siotra byla ze mna jeszcze jakos sie trzymalam, ale teraz rozkleilam sie totalnie, nie wiem co mam ze soba zrobic. Nie mam sily wyjsc na miasto, nawet do glupiego sklepu. Walcze ze soba, ale na prozno. Nie wiem czy nabawilam sie jakiejs depresji, czy czego. Ciagle mysle czy podjelam dobra decyzje? czy nie lepiej bylo zostac w domu? wiem, ze zamiast myslec powinnam sie ruszyc..ale rano jak sie przebudze to od razu wiem ze to nie ten dzien, ze dzis znowu nic nie zalatwie i nic nie zrobie. Z nerwow az boli mnie brzuch, nie moge nic zjesc. Siostra mnie pociesza z daleka, ale nie chce jej ciagle zamartwiac w koncu ma swoje zycie, a czuje ze zachowuje sie jak jakies biedne dziecko. Do mieszkania czesto zaglada jego wlasciciel i tylko dziwnie na mnie patrzy, ze ja w domu caly czas..choc pewnie tylko mi sie wydaje. Musze sie wziac w garsc tylko jak? ![]()