Cześć, mam problem- zresztą jak pewnie wszyscy tutaj. Nie wiem co robić, jestem tak zagubiona, mam tak zszargane nerwy że po prostu nie wiem co dalej, może jak ktoś spojrzy na to z boku poradzi coś mądrego. Nie wiem od czego zacząć. Rok temu poznałam faceta- fantastyczny, myślałam, ze mój problem z mężczyznami się wreszcie skończy, że znalazłam, kogoś wartościowego, kto się mną zajmie, przytuli gdy jest mi źle. Był czerwiec 2011- poznałam go 2 miesiące prędzej a w lipcu musiałam wyjechać do pracy za granicę na 3 miesiące - myślałam, że po powrocie nawet nie będzie pamiętał mojego imienia - okazało się, że pisał i dzwonił codziennie, przyjechał nawet raz do mnie na kilka dni, było jak w bajce- kiedy wóciłam, było jeszcze piękniej. W grudniu zaczęłam pracowac w jego mieście - zaczęliśmy razem pomieszkiwać, potem częściej aż w końcu zamieszkaliśmy razem oficjalnie od stycznia. Na początku było fajnie, potem w lutym, marcu zaczęły się schody, których końca nie widać do dziś. W styczniu on założył własną działalność gospodarczą - mniej czasu dla nas, ale rozumiałam, często jeździliśmy do mojej mamy, było ok. Potem tego czasu nie miał wcale, dodam, że jego ojciec jest alkoholikiem, a on też nie stroni od alkoholu - codziennie przynajmniej jedno piwo, dwa. czasami więcej. Zaczęły się awantury, o czas, o alkohol o pieniądze o wszystko. Pod wpływem jego mamy zaczął chodzić na terapie dla alkoholików, po czym po 2 miesiącu skończył, gdyż nie przynosiła żadnych efektów, a pani psycholog na zajęciach opowiadała mu wyłącznie czym jest alkoholizm i powiedziała, ze on nie jest alkoholikiem. Ja również jestem z rodziny dysfunkcyjnej - mój ojciec był alkoholikiem. Pamiętam jak bałam się wracać do domu, bo moze będzi pijany i będzie awantura, nigdy mnie, czy mamy nie uderzył, ale to co się działo w murach mojego rodzinnego domu było koszmarem - tyle razy życzyłam mu żeby umarł - zmarł prawie 2 lata temu na rak. Na jego pogrzebie płakałam nie dlatego, że nie żyje, ale dlatego, że nigy nie powiedział mi, że mnie kocha, że mnie nie przytulił - wszystko to czego nie dostałam w dzieciństwie przenoszę do mojego związku. Nasze codzienne kłótnie sprowadzają się do 2 spraw: jego picia oraz żeby mnie przytulił, żeby poswięcił mi czas, porozmawiał ze mną, zajął się mną. W czerwcu mnie zostawił po tym jak zobaczył żyletkę w mojej ręce ( nie wiem, czy chciałam to zrobić, byłam w kiepskim stanie psychicznym), powiedział, że ma dość kłótni i nie moze wymazać tego obrazu z pamięci. Nie byliśmy razem jakieś 2 tyg. Wybłagałam go, żebyśmy wrócili do siebie - zgodził się. Znów jesteśmy razem ale kłótnie nie ustają. Zaczęłam przestawać panować nad swoim ciałem - kiedy jestem taka zła, zapłakana, wściekła, uderzam pięściami o ścianę, o podłogę - ból sprawia, że czuję ulgę, cały stres odchodzi, jest mi tak dobrze. Potrafię wpaść w taki trans że płaczę kilka godzin, trzęsę się, nie umiem tego zatrzymać, a on ogląda spokojnie telewizje, gra na kompie, ale idzie jeździć motorem. Mówi, że nie może patrzeć na mnie w takim stanie, że mam się uspokoić, ze to ja wywołuje kłótnie. Wszystko czego od niego oczekuję, to czułość, to, żeby mnie przytulił, pocałował, sam z siebie, powiedział, ze kocha, a nie tylko kiedy mu o sobie przypomnę. To mnie wszystko tak boli, nie radzę sobie, tak mi go brakuje, ale nie umiem też odejść - nie umiem bez niego istnieć, choć nie wiem czy to da radę jeszcze uratować. Prawie każdy weekend muszę spędzać sama, bo on już nie przyjeżdża do mojego domu (mieszkamy razem tylko w ciągu tyg) ciągle musi coś załatwić, ciągle ma pracę, wieczorami jest zmęczony ( o sprawach łózkowych nie będę pisać, bo nie ma o czym, nie kochamy się prawie wcale). Nie wiem co robić, nie tylko jeśli chodzi o związek, ale o moje życie. Próbowałam się zapisać do psychologa - na wizytę państwową muszę czekać kilka miesięcy, na prywatną mnie nie stać- jestem stażystką. Będę wdzięczna za każdy wpis. Mam 23 lata.
Podobne tematy
Musisz zrobić porządek ze swoim życiem ZANIM zechcesz stworzyć poważny związek z mężczyzną. Owszem, miłość może uleczyć, ale NIE MOŻESZ wymagać od partnera, by zrekompensował Ci to, czego nie dostałaś w dzieciństwie.
Nie dziw się chłopakowi, że przeraził się, gdy zobaczył Cię w obłędzie, z żyletką. Podczas kilkugodzinnych ataków płaczu i autoagresji Twój partner ucieka z domu, bo się boi, bo nie wie, co robić i jak Ci pomóc. Unika też seksu, bo rozchwiana emocjonalnie, zapuchnięta od płaczu, waląca w ścianę osoba zwyczajnie nie jest pociągająca.
Owszem, istnieje też możliwość, że on zwyczajnie ma Ciebie dosyć i chce się z tego wycofać, tylko nie wie, jak.
Poproś go o rozmowę, taką spokojną i szczerą. Powiedz: "Będę się leczyć, proszę, pomóż mi." Jeśli on Cię kocha, będzie Cię wspierał. Jeśli nie, będziesz miała odpowiedź, że to koniec.
...nie rozumiem jak czlowiek ktory kocha i z ktorym jestes cie nie przytuli i nie zajmie sie Toba, jak Ty masz kryzys. Nie jest wart ciebie.
Liczy sie dla niego jego spokoj, gry i jego sprawy , a nie Ty. Powinien zajac sie Toba, gdy masz problem (rowniez psychiczny, w glowie, emocjonalny), przytulac, byc z Toba, pomagac tobie. Nie znioslabym takiej sytuacji. Ty prosisz o przytulenie, a on zajmuje sie soba - zwykly palant (wybacz za okreslenie, ale dla mnie palant, nie widze w tym milosci)
trzymaj sie
Zarówno on, jak i ty macie problemy emocjonalne i z takiego połączenia niczego normalnego (w znaczeniu spokojnego i udanego) nie stworzycie, jeżeli nie zgłosicie się z tym do dobrego psychologa. Wcale Ci się nie dziwię, że wymagasz od niego czułości, bo jej nie dostałaś w życiu zbyt wiele. To zupełnie normalne, że brakuje Ci jego bliskości i zrozumienia. Nie bardzo mogę zrozumieć, dlaczego on mimo wszystko nie chce leczyć się z alkoholizmu, skoro ty jasno mu mówisz, że nie chcesz, by nadużywał alkoholu. Wiem, co to znaczy strach przed pijanym bliskim, dlatego naprawdę współczuję Ci życia w takim ciągłym napięciu.
Mimo wszystko cierpliwie czekaj na psychologa. Masz problem z wyładowywaniem emocji, a to się leczy. Niezależnie od tego, czy będziecie razem, czy nie, powinnaś się zająć swoją psychiką tylko i wyłącznie dla swojego dobra. Zobaczysz, łatwiej Ci będzie przeżyć każdy dzień, jeżeli wewnętrznie się uspokoisz i poznasz swoją psychikę.
Trzymaj się dzielnie! Będzie dobrze, ale musisz zająć się