netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

ja, on i jego córeczka

23 odpowiedzi5 301 wyświetleńzałożony przez swan13, 14.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » ja, on i jego córeczka

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: ja, on i jego córeczka

Witam Was,

Podjęłam decyzję o zamieszkaniu z moim mężczyzną. Naturalna kolej rzeczy..kocham go i chcę być blisko niego. Jednak jak każdy mam obawy mniejsze lub większe albowiem mój mężczyzna ma córkę (8lat), która jest pół miesiąca u niego a pół miesiąca u jego małżonki z którą nie ma rozwodu (i chyba nie zamierza mieć). Wiadomo, że jak każdy tata chce przychylić córce nieba...tym bardziej jeżeli ma się jakieś wewnętrzne poczucie winy wobec tego dziecka (to małżonka odeszła). Sprawa wygląda w tak, że mała niemal o wszystkim decyduje...zostawił jej niemal całą decyzyjność. Jeżeli małej coś nie pasuje (np. nie chce spać u dziadków jak tata musi pojechac w ważnych biznesowych sprawach do innego miasta) to on staje na głowie by tak nie było. Nie tłumaczy, że czasami jest taka konieczność i nie przyzwyczaja powoli do takiej sytuacji. Jestem osobą rozsądną i wiem co niesie ze sobą moja decyzja...ale boję się, że to podporządkowanie całego mojego  życia tej małej osóbce sprawi, że zacznę mieć żal do całego świata, że zrezygnowałam z siebie. Kocham partnera mocno i przeżyłabym bardzo ewentualne rozstanie dlatego proszę jeżeli jesteście w pobobnej sytuacji ale już bardziej zaawansowanej...napiszcie jak Wam się układa. Czy jest możliwe szczęśliwe życie w takim układzie? Jakie problemy się pojawiają?
Dodam tylko, że sama bardzo chciałabym mieć dziecko. Mój partner już je ma...i nie spieszy mu się. Sprawa rozwodu też jest mglista. Partner zarzuca mi małostkowość. Nie uważa, żeby nie można było stworzyć kochającej się rodziny bez papierka. Ja jako przyszła matka wolałabym nie tłumaczyć mojemu dziecko czemu Mamusia nazywa się inaczej...

2

Odp: ja, on i jego córeczka

Z tego, co widzę, odpowiada Ci rola kochanki do końca życia, więc powinnaś być przeszczęśliwa.

3

Odp: ja, on i jego córeczka

W życiu nie zamieszkałabym z facetem, mało tego w życiu bym się nie związała z facetem, który nie chce się rozwieść z żoną.
No, ale to Twoja sprawa.

Wracając do Twojego pytania. Musisz być przygotowana na to, że nie będziesz miała prawa głosu (niestety to widać z zachowania Twojego wybranka). On traktowania dziecka nie zmieni nawet na to nie licz. A Twoja frustracja będzie tylko rosła.

Też związałam się z rozwodnikiem, którego syn mieszkał z nami, z tym że mój mąż traktował mnie poważnie i wprowadzaliśmy wspólnie zasady dla dziecka, które z początku było rozpieszczane.

4

Odp: ja, on i jego córeczka

powiem Ci brutalnie uciekaj gdzie pieprz rośnie! ja jestem w podobnym związku ,fakt mój facet jest po rozwodzie ,ale tak czy siak jest masa problemów,zawsze dziecko będzie nr1 NIE TY !.a jeszcze jak piszesz ,że ta mała o wszystkim decyduje to pomyśl co będzie za parę lat jak będzie starsza i dalej będzie tak rozpieszczana.ona będzie decydować o Waszych wakacjach,świętach itp...masakra!!! nie chce mieć z Tobą dziecka??-wpędza Cie tylko w lata ,tak jest u mnie.ja mam serdecznie dość swojego zwiazku po kilku latach ,obyś Ty nie miała.Przepraszam za brutalne słowa ale mam dość facetów,zwłaszcza mojego oni wszyscy są tacy sami,kochają nas jak mają to czego chcą,a tak naprawdę są pieprzonymi egoistami...pokażcie mi faceta który robi coś dla kobiety bo chce a nie dlatego że chce coś w zamian,nie ma takich!!! a faceci którzy mają córki skupieni są głównie na nich,nigdy nie będziesz najważniejsza a skąd wiesz czy kiedyś jego kochana córunia nie poprosi go żeby wrócił do domu a on to zrobi a Ty zostaniesz sama !!!.powodzenia .

5

Odp: ja, on i jego córeczka

Mnie się wydaje, że facet nie rozstał się z żoną na zawsze, a jedynie na jakiś czas. By pewne sprawy się uspokoiły i poukładały. Jak chcesz sobie robić nadzieję i obwiniać 8 letnie dziecko, to nie sądzę żeby coś się zmieniło na Twoją korzyść. Raczej skończysz z ręką w nocniku i wpędzi Cię w wiek.

6

Odp: ja, on i jego córeczka

To dziecko będzie strasznym człowiekiem -- po prostu wychowuje go bezstresowo. Albo podporzadkujesz się jej (tej córce), albo niestety będzie poważny konflikt.

Nigdy nie rezygnuj z siebie, ze swojego szczęścia, ze swojej niezależności, ze swojego życia.

7

Odp: ja, on i jego córeczka

Tak to prawda...ma zadatki na bycie "strasznym człowiekiem" bo już widzę u niej niebywałą zdolność do manipulacji. Robi to świadomie...ja jako osoba stająca z boku widzę to wyraźnie. Mój partner powiedział, że nie chce wybierać między tym co jest dobre dla mnie  a tym co jest dobre dla jego córki. Przytoczę sytuację: obiecana jest karuzela w wesołym miasteczku to na nią idziemy. To nic, że pada i ja jestem przeziębiona...tata obiecał. Nie wytłumaczy, że pogoda nie sprzyja bo jest płacz i zgrzytanie zębów. Jest kiepsko z finansami to ja nie jem obiadu...a mała je 5 lodów dziennie...bo przecież nie można ograniczyć.

Zadaję sobie pytanie czy to ja jestem taka wymagająca ponad miarę?

8

Odp: ja, on i jego córeczka

Nie jesteś.
Ale tego nie zmienisz i albo umiesz tak żyć albo to będzie tylko kwestia pary kat jak się rozstaniecie

9

Odp: ja, on i jego córeczka

Pomijajac wszystko to po pierwsze, dlaczego idziesz na karuzele skoro jestes przeziebiona, czy ona nie moze isc sama z ojcem? Po drugie, dlaczego odmawiasz sobie obiadu, czy jestes na utrzymaniu swojego "partnera"? Nie musisz przeciez sponsorowac zachcianek cudzego dziecka.

10

Odp: ja, on i jego córeczka

Nie nie jestem na utrzymaniu partnera ale on chce, żebyśmy mieli wspólny budżet na wszystko.
Moja odmowa wyjścia gdzieś z nimi razem jest odbierana jako mój kompletny i permanentny brak chęci przebywania w ICH towarzystwie...skutkuje to fochem. Wg partnera to jest z mojej strony egoistyczne, bo skoro godzę się na niego to muszę zaakceptować jego córkę zawsze i wszędzie. On przecież nie zmieni tego, że ona jest na tym świecie.

Raz postawiłam na swoim i zaprosiłam znajomych na weekend prosząc by na tę jedną noc mała poszła do dziadków. Robił mi milion wyrzutów, że MUSIAŁ OKŁAMAĆ DZIECKO z mojego powodu. Zapytałam czemu musiał kłamać. Nie mógł powiedzieć, że tatuś ma spotkanie z przyjaciółmi i żeby ona jako dziecko nie nudziła się w dorosłym towarzystwie to spędzi czas na zabawie i bajkach z dziadkami i swoją rok starszą kuzynką.... widzicie w tym problem? Przecież sytuacje sprzeczności interesów będą występowały.

Sposób pytania się o zdanie córki: Czy miałabyś coś przeciwko gdyby tatuś wrócił później i odebrał Cię dopiero rano od dziadków?...odpowiedź dziecka jest chyba jasna...Tak mam coś przeciwko! To jest załatwianie przez niego spraw

11

Odp: ja, on i jego córeczka

swan13 - układ w którym żyjesz jest chory i korzystny tylko dla jednej ze stron. Tak ja to widzę, z tego co piszesz.

12

Odp: ja, on i jego córeczka
swan13 napisał/a:

Nie nie jestem na utrzymaniu partnera ale on chce, żebyśmy mieli wspólny budżet na wszystko.
Moja odmowa wyjścia gdzieś z nimi razem jest odbierana jako mój kompletny i permanentny brak chęci przebywania w ICH towarzystwie...

Jak dla mnie to WSZYSTKO na temat tego tzw. "związku" - ON CHCE/ON SOBIE NIE ŻYCZY. TY nie masz nic do powiedzenia. To NIE ZWIĄZEK. Do związku - jak i do dialogu (oraz tanga smile ) TRZEBA dwojga...
Rozumiem, że jesteś ZAŚLEPIONA uczuciem. Jednak za jaką cenę? Za cenę zniknięcia i bycia tylko cieniem pana? Będziesz w stanie udźwignąć taką rolę? Zrezygnować z siebie? Potrafisz BEZ SIEBIE być szczęśliwą?
Spójrz na to z boku - co byś powiedziała swej najlepszej przyjaciółce w takim układzie i ... bądź dla siebie najlepszą przyjaciółką smile
Powodzenia

13

Odp: ja, on i jego córeczka

Swan, Anhedonia ma zupelna racje. Nie chcialam juz odnosic sie do twojego ostatniego postu bo pewnie za duzo bym negatywnych rzeczy napisala, jednak musze...
Ciagle tylko ON to ON tamto, ON chce, ON decyduje... Wez sie kobieto w garsc i skoncz z tym cyrkiem. Macie wspolny budzet, OK, poczekaj jak on z tego wspolnego budzetu zechce zaplacic corce wakacje na Majorce a ty nie tylko zostaniesz bez obiadu ale i bez sniadania i kolacji. Z tego co piszesz wnioskuje, ze nie zarabiacie kroci skoro sama nie jesz kosztem pieciu lodow. Druga sprawa, corka jest u niego dwa tygodnie w miesiacu, dlaczego nie zrobisz imprezy dla znajomych w weekend kiedy jego corki nie ma? Nie wiem, chcialabym sie mylic ale moim zdaniem on liczy i czeka na to, ze jego zona zechce do niego wrocic, inaczej chcialby sie rozwiesc. Ty tkwisz przy nim jakby byl conajmniej ostatnim mezczyzna na ziemi, nie dbajac o swoje szczescie. Musisz sie wyrwac z tego marazmu bo inaczej skonczysz jak niewolnica, sprzatajac po corce twojego ukochanego, bo przeciez inaczej wyjdziesz na "egoistke".

14

Odp: ja, on i jego córeczka

Dziękuję za Wasze wypowiedzi...

Są ludzie, którym poświęcenie przychodzi bez trudu. Ja boję się tego, że moja frustracja zacznie narastać w zastraszającym tempie i prędzej czy później przestanę dawać radę. A traktowanie mnie "w zapasie" też nie jest fair...cokolwiek by nie mówił i nie zapewniał jak to jest inaczej

15

Odp: ja, on i jego córeczka

Przeczytałam dokładnie Twoje dwa posty i powiem Ci szczerze, że trudno mi jest Ciebie zrozumieć.

1)??małżonki z którą nie ma rozwodu (i chyba nie zamierza mieć)..? ? ??? Po jaką cholerę Ty z nim w takiej sytuacji jesteś? Jeżeli odpowiada Ci rola kochanki (bo teraz nią jesteś) to w porządku, Twoja sprawa.

2)??Jestem osobą rozsądną i wiem co niesie ze sobą moja decyzja...ale boję się, że to podporządkowanie całego mojego  życia tej małej osóbce sprawi, że zacznę mieć żal do całego świata, że zrezygnowałam z siebie?.? ? Serio? Rozsądną? Wiesz, nie obraź się, ale się nie zgadzam. Punkt. 1 mojej odpowiedzi ?

3) ??Czy jest możliwe szczęśliwe życie w takim układzie? Jakie problemy się pojawiają?...? Po pierwsze, brak rozwodu skutkuje Tym, że wszystko co macie wspólne w rzeczywistości tym nie jest, wasz związek nigdy w tej sytuacji nie będzie ?dobry?, zawsze będziesz kochanką,

4)??Dodam tylko, że sama bardzo chciałabym mieć dziecko. Mój partner już je ma...i nie spieszy mu się. Sprawa rozwodu też jest mglista?? Dlaczego chcesz aby Twoje dziecko miało tatusia, który nie chce dać Tobie swojego nazwiska i formalnie związać się z Tobą Tworząc rodzinę? Póki co, dasz swojemu przyszłemu dziecku z Tym facetem rodzinę, ale rozbitą.

5)??mała niemal o wszystkim decyduje...zostawił jej niemal całą decyzyjność?? ? I tu zaczynają się schody, ponieważ Ty właściwie w ogóle nie masz prawa odzywać się na ten temat (obecnie), bo funkcjonujecie gorzej jak ?na kocią łapę?.

Ogólnie, uważam że najpierw powinnaś wyjaśnić i uregulować sprawy waszego związku z partnerem, podejmijcie decyzję czy jesteście razem i zakładacie rodzinę, czy nie. Ty nie chcesz funkcjonować w zawieszeniu, więc kategorycznie zażądaj od niego deklaracji w stosunku do Twojej osoby i realizacji.  Odnośnie córki, wiesz jeśli postanowicie się związać na poważnie, powinniście podjąć też rozmowę w kwestii wychowania jego córki a Twojej ewentualnej pasierbicy. Zaznacz, że są pewne granice, których nie chcesz przekraczać, że nie wszystko wolno dziecku. Ale uprzedzę Cię, że będziesz musiała też uporządkować i ocieplić relację z Tą dziewczynką. Mówisz, że jest małą manipulatorską, nie Ty ni jesteś w jej skórze i nie wiesz co Te dziecko czuje i jak Cię postrzega. Albo ją zaakceptujesz, albo się wycofaj.

16

Odp: ja, on i jego córeczka
silent_gnostic napisał/a:

Przeczytałam dokładnie Twoje dwa posty i powiem Ci szczerze, że trudno mi jest Ciebie zrozumieć.

1)??małżonki z którą nie ma rozwodu (i chyba nie zamierza mieć)..? ? ??? Po jaką cholerę Ty z nim w takiej sytuacji jesteś? Jeżeli odpowiada Ci rola kochanki (bo teraz nią jesteś) to w porządku, Twoja sprawa.

2)??Jestem osobą rozsądną i wiem co niesie ze sobą moja decyzja...ale boję się, że to podporządkowanie całego mojego  życia tej małej osóbce sprawi, że zacznę mieć żal do całego świata, że zrezygnowałam z siebie?.? ? Serio? Rozsądną? Wiesz, nie obraź się, ale się nie zgadzam. Punkt. 1 mojej odpowiedzi ?

3) ??Czy jest możliwe szczęśliwe życie w takim układzie? Jakie problemy się pojawiają?...? Po pierwsze, brak rozwodu skutkuje Tym, że wszystko co macie wspólne w rzeczywistości tym nie jest, wasz związek nigdy w tej sytuacji nie będzie ?dobry?, zawsze będziesz kochanką,

4)??Dodam tylko, że sama bardzo chciałabym mieć dziecko. Mój partner już je ma...i nie spieszy mu się. Sprawa rozwodu też jest mglista?? Dlaczego chcesz aby Twoje dziecko miało tatusia, który nie chce dać Tobie swojego nazwiska i formalnie związać się z Tobą Tworząc rodzinę? Póki co, dasz swojemu przyszłemu dziecku z Tym facetem rodzinę, ale rozbitą.

5)??mała niemal o wszystkim decyduje...zostawił jej niemal całą decyzyjność?? ? I tu zaczynają się schody, ponieważ Ty właściwie w ogóle nie masz prawa odzywać się na ten temat (obecnie), bo funkcjonujecie gorzej jak ?na kocią łapę?.

Ogólnie, uważam że najpierw powinnaś wyjaśnić i uregulować sprawy waszego związku z partnerem, podejmijcie decyzję czy jesteście razem i zakładacie rodzinę, czy nie. Ty nie chcesz funkcjonować w zawieszeniu, więc kategorycznie zażądaj od niego deklaracji w stosunku do Twojej osoby i realizacji.  Odnośnie córki, wiesz jeśli postanowicie się związać na poważnie, powinniście podjąć też rozmowę w kwestii wychowania jego córki a Twojej ewentualnej pasierbicy. Zaznacz, że są pewne granice, których nie chcesz przekraczać, że nie wszystko wolno dziecku. Ale uprzedzę Cię, że będziesz musiała też uporządkować i ocieplić relację z Tą dziewczynką. Mówisz, że jest małą manipulatorską, nie Ty ni jesteś w jej skórze i nie wiesz co Te dziecko czuje i jak Cię postrzega. Albo ją zaakceptujesz, albo się wycofaj.

Podzielam zdanie silent.
Jakie to dziecko nie jest, Ty masz dwa wyjścia - akceptacja albo rezygnacja.

Czy mogłabyś sprostować jak to jest u Was, bo w jednym wątku piszesz o pasierbie, tutaj o pasierbicy i prawdę mówiąc, trochę się pogubiłam..?

17

Odp: ja, on i jego córeczka

No jezeli trego  nie zmienisz nie bedziesz miala wogole glosu. corka twojego partnera jest rozpieszczona i to ona będzie zawsze na pierwszym miejscu.

18

Odp: ja, on i jego córeczka
swan13 napisał/a:

Witam Was,

Podjęłam decyzję o zamieszkaniu z moim mężczyzną. Naturalna kolej rzeczy..kocham go i chcę być blisko niego. Jednak jak każdy mam obawy mniejsze lub większe albowiem mój mężczyzna ma córkę (8lat), która jest pół miesiąca u niego a pół miesiąca u jego małżonki z którą nie ma rozwodu (i chyba nie zamierza mieć). Wiadomo, że jak każdy tata chce przychylić córce nieba...tym bardziej jeżeli ma się jakieś wewnętrzne poczucie winy wobec tego dziecka (to małżonka odeszła). Sprawa wygląda w tak, że mała niemal o wszystkim decyduje...zostawił jej niemal całą decyzyjność. Jeżeli małej coś nie pasuje (np. nie chce spać u dziadków jak tata musi pojechac w ważnych biznesowych sprawach do innego miasta) to on staje na głowie by tak nie było. Nie tłumaczy, że czasami jest taka konieczność i nie przyzwyczaja powoli do takiej sytuacji. Jestem osobą rozsądną i wiem co niesie ze sobą moja decyzja...ale boję się, że to podporządkowanie całego mojego  życia tej małej osóbce sprawi, że zacznę mieć żal do całego świata, że zrezygnowałam z siebie. Kocham partnera mocno i przeżyłabym bardzo ewentualne rozstanie dlatego proszę jeżeli jesteście w pobobnej sytuacji ale już bardziej zaawansowanej...napiszcie jak Wam się układa. Czy jest możliwe szczęśliwe życie w takim układzie? Jakie problemy się pojawiają?
Dodam tylko, że sama bardzo chciałabym mieć dziecko. Mój partner już je ma...i nie spieszy mu się. Sprawa rozwodu też jest mglista. Partner zarzuca mi małostkowość. Nie uważa, żeby nie można było stworzyć kochającej się rodziny bez papierka. Ja jako przyszła matka wolałabym nie tłumaczyć mojemu dziecko czemu Mamusia nazywa się inaczej...

W jaki sposób przejawia się to, że małą podporządkowuje wszystkich sobie?
Sama jestem matką i wiem, że dziecko zawsze na pierwszym miejscu, kobietę można zmienić, dziecka nie. Mam wrażenie że wypowiadasz się o tym dziecku z zazdrością.
A nie lepiej byłoby zaakceptować tę mała istotkę! Ona ma dopiero 8 lat! Troszkę pokory, jak będziesz miała swoje dziecko, to zobaczysz , że o dziecko się walczy!

19

Odp: ja, on i jego córeczka

Znam dzieci którym rodzice na wszystko pozwalają, i się z nimi o przesady pieszczą zamiast je normalnie traktować. Znam dorosłych którzy byli tak wychowywani. Nikt nie chce z nimi obcować.
Och przepraszam powiedziałam dzieci? chciałam powiedzieć rozpuszczone bachory.
Stawianie dzieci na piedestale i rozpuszczanie do przesady po rozwodzie chociażby to wielki błąd, robiący z nich egoistyczne potwory w przyszłości, które myślą , że wszystko ma iść w ich życiu gładko a inni mają im dogadzać.
Sorry ale ja rozpuszczonej córki mojej koleżanki nie cierpię, a przecież nie jestem zazdrosna o jej miłość.
Ona nie oczekuje stawiania na pierwszym miejscu, ona oczekuje nie stawiania na ostatnim. Bez przesady.

20

Odp: ja, on i jego córeczka

NinaLafairy,

Cieszę się, że ktoś mnie rozumie. Myślę, że rodzice po rozwodzie powinni przejść przeszkolenie jak wychowywać takie dzieci, by nie zrobić z nich potworów. Moje dwie kuzynki mają synów z rozbitych małżeństw. Stawały na głowie by synkom zapewnić wszystko i wszyscy musieli się im podporządkowywać. Zrobiły taki błąd, że wychowały rasowych dojrzałych egoistów. Jedna z tych matek zachorowała na depresje, druga ma zanik mięśni. Myślicie, że kto im pomaga? Ja Moje Drogie. Tak więc nie zaburzajmy naturalnych hierarchii, bo to nikomu nie wychodzi na dobre.
Aha i jeżeli dziecko pyskuje starszemu np. babci, dziadkowi w sposób bardzo niegrzeczny...to mam ochotę dać takiemu po gębie. Średnio inteligentna małpa jak ją zaboli to zrozumie, że ma tego nie robić więcej.

21

Odp: ja, on i jego córeczka

Swan, dlaczego czepiasz się ciągle dzieci? One są takie jak ich wychowali rodzice.
Twoje ostatnie zdanie - masakra.

22

Odp: ja, on i jego córeczka

A jak sytuacja się teraz przedstawia? zmieniło się coś?

23

Odp: ja, on i jego córeczka

Czy się coś zmieniło? Ojciec zaczął się bardziej starać. Z perspektywy patrząc uważam, że niepoukładane relacje i brak wyznaczonych reguł, zasad są przyczyną konfliktów...szczególnie w takich mieszanych rodzinach. Wiadomo, że każdy musi mieć jakiś swój teren, swoją niezależność. Każdy też musi mieć wyznaczone obowiązki z których powinien się wywiązywać. Dla mnie to trochę jak ustalenie rozkładu jazdy i regulaminu.
Mi najbardziej przeszkadzał ten bałagan relacji.

Teraz jestem taka...otępiała. Tyle nerwów straciłam na poukładanie wszystkiego, że czuję obojętność.

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » ja, on i jego córeczka

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026